-Jak już się nieco przyochędożysz, to wpadnij do mnie, coś ci pokażę!- rzuciłam do swojej synowej, okrytej lekkim szlafroczkiem. I nawet nie pomyślałam, żeby to jakiś niewłaściwy strój był, tylko po prostu zimno było.
Akurat na tę scenkę napatoczył się syn i spojrzał na mnie z takim zgorszeniem, jakbym fatalny nietakt popełniła: -Czy na pewno wiesz, co powiedziałaś?!
I dopiero wtedy zrozumiałam, że mowa polska ewoluuje w takim tempie, że nie nadążysz. Jedne słowa wczoraj znaczyły coś innego a dziś mogą określać sytuację całkowicie inną. Kiedyś zaorać można było jedynie pole, dziś zaorać kogoś- to zrobić z niego idiotę, ośmieszyć go.
Co ma piernik do wiatraka??! Nic. Ale tak to działa. Pojawia się jakieś dziwaczne określenie "od czapy" /to zdaje się już stare i nieaktualne!/, nabiera mocy, staje się modne i wtedy wszyscy lub prawie wszyscy nagminnie zaczynają tego używać.
W taki oto sposób moje ochędożenie= okrycie się, ogarnięcie się, zbiło się znaczeniowo z synowskim rozumieniem chędożenia jako miłosnego aktu- oczywiście we współczesnej nowomowie /też zresztą nie wiem, czy w to miejsce nie weszło już kolejne przedziwne określenie/ i stąd nieporozumienie. No super po prostu! ;))
Kiedyś myślałam, że nasz język dla wszystkich obcokrajowców jest dość trudny- z racji odmiany przez przypadki, rodzaje, czasy i wiele innych zakrętów gramatycznych i tylko dla niewielu rodaków równie trudny /pozdrawiam półtorej litra!! albo półtorej roku!!!;)))/. I chyba byłam w błędzie.
Dziś myślę, że przy naszej współczesnej karuzeli znaczeniowej, język polski zaczyna być trudny dla wszystkich.
27 kwi 2019
26 kwi 2019
Niepotrzebnie zaczęłam oglądać
Może pogoda ma niezbyt korzystny wpływ na ludzkie nastroje, ale mnie wyraźnie źle robi: z jednej strony czuję się jak przydeptany kapeć- rozmamłana i nijaka, z drugiej strony obserwuję u siebie jakąś sztywność, brak choćby odrobiny wyluzowania, elastyczności, lekkości... A do diabła to wszystko!
Każdy dzień to kolejna porcja stresu, poczucia niemocy, buntu i narastającej wrogości. Chyba te emocje nie byłyby tak napięte, gdybym miała świadomość, że dzieli je ze mną coraz większa liczba rodaków, choć po odrobinie ale jednak, a tu- NIC! Ani drgnie! Widać rodacy kochają trzymanie ich za uzdy zaraz przy pysku i bynajmniej im ta uzda w codziennym życiu nie przeszkadza. Nie przeszkadzają podwyżki, nie przeszkadzają obelgi, nie przeszkadza wielkopański styl życia i korzystania z jego uroków przez pisowskich władców ani ich zarządzanie strachem i bezprawiem wobec gorszego sortu... może się to nawet wielu rodakom podoba, że rządzący tacy silni i robią, co chcą?! Kto to może wiedzieć, co komu w duszy gra... I tylko ja się zmagam każdego dnia z narastającą frustracją.
***
Ostatnio usiłowałam oderwać się od realiów dnia codziennego i włączyłam film "Bezsenność w Seattle" z Meg Ryan i Tomem Hanksem.
I po co mi to było?
Nie ma już we mnie tej dawnej, niewinnej czułostkowości. Drażnił mnie infantylizm Meg, naiwność filmu... przerwałam oglądanie, zła na siebie, że na własne życzenie zlinczowałam film, który kiedyś wzruszał, był sympatyczny... i sympatycznie pamiętany!
Szkoda! :(
---------------------------------------------------------
A jednak: Jeszcze w zielone gramy! Jeszcze nie umieramy!!
Obiecałam sobie dożyć do klęski PiS-u i wierzę, że mimo tych huśtawkowych nastrojów- może mi się to udać! ;)
"3"19 kwi 2019
Niech się zieleni i jaśnieje!
Całkiem mi się pomysłowość życzeniowa stępiła, więc tylko zwyczajnie i po prostu wszystkim tu zaglądającym chcę powiedzieć, że dobrze Wam życzę. Niech te Święta każdemu z Was przyniosą ulgę od trudnej codzienności, odpoczynek i spokój. Niech dadzą nadzieję na lepszy czas i wiarę, że ten lepszy czas już wkrótce nadejdzie. Spokojnych , dobrych Świąt, Kochani! :)
To zamiast karteczek.
Wygodne takie gałązki- trwałe, ekologiczne, całoroczne... wystarczy pozmieniać zawieszki! ;))
A obok składa życzenia kurczakowy prezent. Ja, niestety, taka zdolna nie jestem! ;(
A zając to już podebrany z internetu.
Wesołych Świąt! :))
---------------------------------------------------------------
P.s.
Święta świętami, ale proszę pamiętać o majowych wyborach. Nadziei i wierze trzeba całkiem realnie pomóc.
To zamiast karteczek.
Wygodne takie gałązki- trwałe, ekologiczne, całoroczne... wystarczy pozmieniać zawieszki! ;))
A obok składa życzenia kurczakowy prezent. Ja, niestety, taka zdolna nie jestem! ;(
A zając to już podebrany z internetu.
Wesołych Świąt! :))
---------------------------------------------------------------
P.s.
Święta świętami, ale proszę pamiętać o majowych wyborach. Nadziei i wierze trzeba całkiem realnie pomóc.
13 kwi 2019
Nadrabiam
Ciekawe, czy taka też będzie maturalna komisja egzaminacyjna?...
Ale ja dziś nie o tym.
Ostatni okres obfitował u mnie w różne wydarzenia kulturalne. Całkiem sporo się tego zbiegło niemal w jednym czasie, tak więc z przyjemnością nadrabiałam wszelkie zimowe zaległości.
Wiele sobie obiecywałam po spektaklu z piosenkami Agnieszki Osieckiej , zatytułowanym bodajże "A miał być cud". No więc, niestety, nie dość że nie było cudu, to było moje duże rozczarowanie. Byłam całkowicie przekonana, że co jak co- ale Osieckiej schrzanić się nie da- dało się! I nawet nie była to kwestia interpretacji, ile wplecenia znanych i mało znanych piosenek w bzdurny tekst. W dodatku piosenki dobrane były też z kapelusza... No, dobrze- nie będę się znęcać! ;(
Następny był koncert zespołu Kroke- wcześniejszy prezent urodzinowy od córki.
Do tej pory w Łomiankach nie byłam i nie spodziewałam się takiej frekwencji. Szczęśliwie pojechałyśmy dość wcześnie i zaklepałyśmy miejsca w trzecim rzędzie. /Miejsca numerowane nie były./
Koncert rewelacja!!
Krakowski zespół z porywającą muzyką i fantastycznym wykonaniem. Widać było, że panowie kochają to, co robią, bo wkładają w to całą duszę a przy tym mają w sobie tyle luzu, fantazji, jakby jednocześnie sami świetnie się bawili.
Do domu wróciłam zachwycona !
***
A ostatnio byłam z H. w Centrum Sztuki Współczesnej na wystawie "Bezludzka Ziemia". Przyznam, że początkowo byłam mocno zagubiona i dopiero po jakimś czasie chwyciłam istotę ekspozycji, która nie jest do podziwiania czy kontemplowania- ona jest do myślenia, jak wiele zła człowiek może uczynić Matce-Ziemi...
I kilka zdjęć ze zwiedzania:
Nie wiem, czy największego wrażenia nie zrobiły na mnie obrazki bezbronnego pisklaka i niewinnego białego kwiatka- przedzielone obrazami zaśmieconych cieków wodnych...pływających plastikowych butelek...
Tyle krzywdy, ile człowiek robi przyrodzie- a tym samym sobie samemu- wydaje się być nie do naprawienia, budzi przerażenie. Ziemia woła o ratunek! Czy potrafimy kiedyś usłyszeć ten krzyk? czy nie będzie już za późno??!...
OBY NIE !!!
Ale ja dziś nie o tym.
Ostatni okres obfitował u mnie w różne wydarzenia kulturalne. Całkiem sporo się tego zbiegło niemal w jednym czasie, tak więc z przyjemnością nadrabiałam wszelkie zimowe zaległości.
Wiele sobie obiecywałam po spektaklu z piosenkami Agnieszki Osieckiej , zatytułowanym bodajże "A miał być cud". No więc, niestety, nie dość że nie było cudu, to było moje duże rozczarowanie. Byłam całkowicie przekonana, że co jak co- ale Osieckiej schrzanić się nie da- dało się! I nawet nie była to kwestia interpretacji, ile wplecenia znanych i mało znanych piosenek w bzdurny tekst. W dodatku piosenki dobrane były też z kapelusza... No, dobrze- nie będę się znęcać! ;(
Następny był koncert zespołu Kroke- wcześniejszy prezent urodzinowy od córki.
Do tej pory w Łomiankach nie byłam i nie spodziewałam się takiej frekwencji. Szczęśliwie pojechałyśmy dość wcześnie i zaklepałyśmy miejsca w trzecim rzędzie. /Miejsca numerowane nie były./
Koncert rewelacja!!
Krakowski zespół z porywającą muzyką i fantastycznym wykonaniem. Widać było, że panowie kochają to, co robią, bo wkładają w to całą duszę a przy tym mają w sobie tyle luzu, fantazji, jakby jednocześnie sami świetnie się bawili.
Do domu wróciłam zachwycona !
***
A ostatnio byłam z H. w Centrum Sztuki Współczesnej na wystawie "Bezludzka Ziemia". Przyznam, że początkowo byłam mocno zagubiona i dopiero po jakimś czasie chwyciłam istotę ekspozycji, która nie jest do podziwiania czy kontemplowania- ona jest do myślenia, jak wiele zła człowiek może uczynić Matce-Ziemi...
I kilka zdjęć ze zwiedzania:
Nie wiem, czy największego wrażenia nie zrobiły na mnie obrazki bezbronnego pisklaka i niewinnego białego kwiatka- przedzielone obrazami zaśmieconych cieków wodnych...pływających plastikowych butelek...
Tyle krzywdy, ile człowiek robi przyrodzie- a tym samym sobie samemu- wydaje się być nie do naprawienia, budzi przerażenie. Ziemia woła o ratunek! Czy potrafimy kiedyś usłyszeć ten krzyk? czy nie będzie już za późno??!...
OBY NIE !!!
9 kwi 2019
Drugi dzień nauczycielskiego strajku
To się musiało tak zakończyć!
Kolejna grupa zawodowa lekceważona, poniżana i degradowana- także finansowo...
Ten rząd się nie uczy i uczyć się nie ma zamiaru. Wie, że chce rządzić i zrobi wszystko, żeby się przy władzy utrzymać.
Smutne to, że nie widać naszego poparcia, że nie widać akcji protestacyjnych na rzecz nauczycieli, choć przecież oświata to żywotny problem każdej /lub niemal każdej/ rodziny, to żywotny problem całego kraju, bo: "takie będą..."
Marzyło mi się, że strajk nauczycielski będzie iskrą zapalną, która wysadzi rząd w powietrze... Może to jeszcze nie ten czas?... Może za wcześnie na powtórkę lat 80-tych?...Może nie dojrzeliśmy do aż takiej determinacji?...
Wałęsa- ale nie tylko on- domaga się, aby obecnemu związkowi zawodowemu odebrać prawo do używania nazwy i znaku Solidarności, bo- jako żywo- z prawdziwą solidarnością już nic wspólnego ten związek nie ma; więcej- jest jej zaprzeczeniem!
Pamiętam, kiedy z inicjatywy Wałęsy prawo do znaku straciła Gazeta Wyborcza . Byłam wtedy oburzona!
Dziś żałuję, że tego prawa nie stracił również związek zawodowy. Może wtedy było na to za wcześnie- nie wiem, wiem na pewno, że dziś za wcześnie nie jest, że dziś jest ten czas! Solidarność to my, nie karykaturalny związek zawodowy, sprzyjający nieudolnemu i szkodliwemu rządowi, wspomagający postępującą dewastację tak idei jak i gospodarki.
***
Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że omija mnie egzaminacyjny stres: jednych wnuków już temat nie dotyczy, drugich - jeszcze nie. Ale to wcale nie oznacza, że sprawa jest mi obojętna. Nie jest!
A to, że księża czy katechetki- zamiast nauczycieli- będą przy egzaminach, bynajmniej pocieszające nie jest. Mnie mocno przygnębia! :((
Kolejna grupa zawodowa lekceważona, poniżana i degradowana- także finansowo...
Ten rząd się nie uczy i uczyć się nie ma zamiaru. Wie, że chce rządzić i zrobi wszystko, żeby się przy władzy utrzymać.
Smutne to, że nie widać naszego poparcia, że nie widać akcji protestacyjnych na rzecz nauczycieli, choć przecież oświata to żywotny problem każdej /lub niemal każdej/ rodziny, to żywotny problem całego kraju, bo: "takie będą..."
Marzyło mi się, że strajk nauczycielski będzie iskrą zapalną, która wysadzi rząd w powietrze... Może to jeszcze nie ten czas?... Może za wcześnie na powtórkę lat 80-tych?...Może nie dojrzeliśmy do aż takiej determinacji?...
Wałęsa- ale nie tylko on- domaga się, aby obecnemu związkowi zawodowemu odebrać prawo do używania nazwy i znaku Solidarności, bo- jako żywo- z prawdziwą solidarnością już nic wspólnego ten związek nie ma; więcej- jest jej zaprzeczeniem!
Pamiętam, kiedy z inicjatywy Wałęsy prawo do znaku straciła Gazeta Wyborcza . Byłam wtedy oburzona!
Dziś żałuję, że tego prawa nie stracił również związek zawodowy. Może wtedy było na to za wcześnie- nie wiem, wiem na pewno, że dziś za wcześnie nie jest, że dziś jest ten czas! Solidarność to my, nie karykaturalny związek zawodowy, sprzyjający nieudolnemu i szkodliwemu rządowi, wspomagający postępującą dewastację tak idei jak i gospodarki.
***
Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że omija mnie egzaminacyjny stres: jednych wnuków już temat nie dotyczy, drugich - jeszcze nie. Ale to wcale nie oznacza, że sprawa jest mi obojętna. Nie jest!
A to, że księża czy katechetki- zamiast nauczycieli- będą przy egzaminach, bynajmniej pocieszające nie jest. Mnie mocno przygnębia! :((
2 kwi 2019
Wczorajszy Prima
Akurat jestem w trakcie czytania artykułów na temat oszustw internetowych, ochrony dzieci przed internetowymi zagrożeniami i w ogóle- w którą stronę zmierza świat w tym zakresie.
Przyznam, że brzmi to dość przerażająco a już dla takiego laika internetowego jak ja- to wiedza z pogranicza czarnej magii.
I czasem myślę, że nawet gdyby czas się cofnął, to ja - jako młody człowiek- nie umiałabym się odnaleźć w dzisiejszej rzeczywistości... To dla mnie zdecydowanie za trudne! :(((
----------------------------------------------------
P.S. zapomniałam o plakietce- ot, skleroza! ;)
31 mar 2019
Wolność od kaczyzmu
Staram się zminimalizować oglądanie telewizji, ale i tak cały szereg wiadomości dociera. I gdy wczoraj usłyszałam, że plusem do obiecywanej piątki prezesa- kiełbasy wyborczej przed wyborami do PE- będzie wolność, poczułam się, jakbym w pysk dostała.
Uzurpator i autokrata, który zabiera ludziom wolność niemal w każdej dziedzinie /a jeśli nie w każdej , to tylko dlatego, że jeszcze nie zdążył!/ ma czelność obiecywać ludziom wolność!! Na dodatek robi to w Gdańsku- mieście wolności, które o wolność dba jak żadne inne miasto, robi to w Gdańsku, któremu wojewoda odebrał prawo do manifestowania tejże wolności na Placu Solidarności w dniu 4 czerwca- 30. rocznicę pierwszych wolnych wyborów, powołując się na pierwszeństwo uroczystości cyklicznych- swoiste horrendum uchwalone dla siania podziałów między nami! Szczyt cynizmu, buty i bezczelności!
Jedyna wolność, która przywróci nam godność i dumę narodową- to wolność od kaczyzmu! I może zwyczajnie- po prostu: pamiętajmy, co JESZCZE MOŻEMY!
----------------------------------------------------------------
Ostatnie dni miałam dość pracowite.
Zaparłam się, że muszę- i chcę- wykończyć dwie narzuty na fotele. Zaczęło się od tego, że taką narzutę zrobiłam na siedzisko wersalki /pokazywałam na bloxowym blogu/.
Pomysł się nie sprawdził, bo narzuta była długa, wąska i niewygodna w użytkowaniu. Ale przecież nie wyrzucę, bo zbyt wiele pracy to kosztowało. Przykryłam narzutą fotel i uznałam sprawę za zamkniętą. No, nie! dorobiłam jeszcze dwie poszewki na jaśki- na zamówienie małżonka. I już spokojnie wzięłam się do dłubanki na drutach, do której- uczciwie przyznaję- serca wielkiego nie miałam, bo tak do końca wcale nie byłam pewna, co właściwie chcę na tych drutach zrobić: bluzkę, wdzianko?...
Na cierpką uwagę męża, że szkoda mojego wysiłku, bo i tak w tym chodzić nie będę- a w to miejsce mogłabym zrobić narzutę na drugi fotel... zastrzygłam uszami i pomyślałam, że chłop ma rację!
I wzięłam się do roboty.
Narzuty są więc dwie- każda inna, bo wykorzystywałam resztki włóczek, pozostałości po robionych dawniej gobelinach.
Nie uznałam tego za specjalny minus, bo fotele nie stoją obok siebie i przecież nie patrzy się na nie jednocześnie. A zresztą tonacja jest zbliżona, więc może być.
Tę wcześniej pokazywałam.
Tę wykończyłam wczoraj. A jasne plamy to refleksy słońca!
No i wykonałam jeszcze jedną - mało fajną pracę: posegregowałam kłębki włóczek kolorami, żeby wiedzieć, co mam i w jakiej ilości, gdyby mi przyszła ochota do kolejnej dłubanki.
No, było trochę schylania!
Ale skończyłam i jestem bardzo z tego zadowolona! :))
Uzurpator i autokrata, który zabiera ludziom wolność niemal w każdej dziedzinie /a jeśli nie w każdej , to tylko dlatego, że jeszcze nie zdążył!/ ma czelność obiecywać ludziom wolność!! Na dodatek robi to w Gdańsku- mieście wolności, które o wolność dba jak żadne inne miasto, robi to w Gdańsku, któremu wojewoda odebrał prawo do manifestowania tejże wolności na Placu Solidarności w dniu 4 czerwca- 30. rocznicę pierwszych wolnych wyborów, powołując się na pierwszeństwo uroczystości cyklicznych- swoiste horrendum uchwalone dla siania podziałów między nami! Szczyt cynizmu, buty i bezczelności!
Jedyna wolność, która przywróci nam godność i dumę narodową- to wolność od kaczyzmu! I może zwyczajnie- po prostu: pamiętajmy, co JESZCZE MOŻEMY!
----------------------------------------------------------------
Ostatnie dni miałam dość pracowite.
Zaparłam się, że muszę- i chcę- wykończyć dwie narzuty na fotele. Zaczęło się od tego, że taką narzutę zrobiłam na siedzisko wersalki /pokazywałam na bloxowym blogu/.
Pomysł się nie sprawdził, bo narzuta była długa, wąska i niewygodna w użytkowaniu. Ale przecież nie wyrzucę, bo zbyt wiele pracy to kosztowało. Przykryłam narzutą fotel i uznałam sprawę za zamkniętą. No, nie! dorobiłam jeszcze dwie poszewki na jaśki- na zamówienie małżonka. I już spokojnie wzięłam się do dłubanki na drutach, do której- uczciwie przyznaję- serca wielkiego nie miałam, bo tak do końca wcale nie byłam pewna, co właściwie chcę na tych drutach zrobić: bluzkę, wdzianko?...
Na cierpką uwagę męża, że szkoda mojego wysiłku, bo i tak w tym chodzić nie będę- a w to miejsce mogłabym zrobić narzutę na drugi fotel... zastrzygłam uszami i pomyślałam, że chłop ma rację!
I wzięłam się do roboty.
Narzuty są więc dwie- każda inna, bo wykorzystywałam resztki włóczek, pozostałości po robionych dawniej gobelinach.
Nie uznałam tego za specjalny minus, bo fotele nie stoją obok siebie i przecież nie patrzy się na nie jednocześnie. A zresztą tonacja jest zbliżona, więc może być.
Tę wcześniej pokazywałam.
Tę wykończyłam wczoraj. A jasne plamy to refleksy słońca!
No i wykonałam jeszcze jedną - mało fajną pracę: posegregowałam kłębki włóczek kolorami, żeby wiedzieć, co mam i w jakiej ilości, gdyby mi przyszła ochota do kolejnej dłubanki.
No, było trochę schylania!
Ale skończyłam i jestem bardzo z tego zadowolona! :))
26 mar 2019
Dawnych wspomnień czar...
W trakcie ostatniego rodzinnego spotkania doszło do wspominkowych historii i pytania o pamiątki z przeszłości.
Ja- stary zbieracz wszelakich różności- oczywiście miałam się czym pochwalić: obrazki z pasją rysowane/malowane przez mojego 6-letniego synka.
Nie zaglądałam do tych zbiorów od dłuższego czasu, więc i dla mnie była to pewnego rodzaju podróż w przeszłość. Rysunki malowane na wszystkim, co tylko się kredkami czy farbami dało pokryć...
Nietypowe uśmiechnięte słońce...
Pilnuję chłopaków w kąpieli, żeby jeden drugiego w wannie nie podtopił. Nowy eksperyment twórczy - zarysy postaci kredką, całość "rozmazywana" palcem.
W tym malunku jestem wręcz zakochana- tyle w nim energii, ruchu, siły, może nawet gniewu?...
-----------------------------------
Ale gdy trafiłam na 16-kartkowy zeszyt siedmiolatka- wymiękłam!
Mój malutki- dziś już mocno szpakowaty- chłopczyk pierwszoklasista... Ileż to już lat minęło! Wzruszyłam się...
25 mar 2019
Panika!
Nie dziwcie się proszę znaczkowi. Zakładam, że będę go umieszczała przy każdej notce- aż do wyborów europejskich, niezależnie od tego, czego notka będzie dotyczyła. Ot, tak dla pamięci, żeby się utrwaliło, że KONIECZNIE TRZEBA GŁOSOWAĆ!!
/Założenie założeniem a czy wyjdzie- zobaczymy, bo ostatnio miałam problem z wstawieniem na bloga/
----------------------------------------------------------
Początek tygodnia zaczął się nieciekawie.
Od kilku dni mąż miał podwyższone ciśnienie, co było o tyle niepokojące, że całe życie był niskociśnieniowcem.
Dziś rano mierzy: 170/112.
Wpadłam w panikę, bo to żyły już nie takie i ryzyko wylewu czy udaru całkiem spore. Popędziłam zapisać go do lekarza. Do jednego lekarza numerków już nie było, natomiast do drugiego- tak. Zaraz po 8-ej. No to prawie biegiem do domu, potem do syna, żeby ojca do ośrodka podwiózł...
Wszystko się zgrało, lekarstwo zmienione, humor wrócił. Ulga!!
Chwilowa.
Okazało się, że synowa skaleczyła nożem palec i to tak nieszczęśliwie, że trudno było zatamować krew. Na domiar złego ból w barku- może tylko złe spanie...
Ja protestuję!!!
Jak na jeden tydzień - wystarczy!! Limit wyczerpany!! A to dopiero początek tygodnia! ;((
/Założenie założeniem a czy wyjdzie- zobaczymy, bo ostatnio miałam problem z wstawieniem na bloga/
----------------------------------------------------------
Początek tygodnia zaczął się nieciekawie.
Od kilku dni mąż miał podwyższone ciśnienie, co było o tyle niepokojące, że całe życie był niskociśnieniowcem.
Dziś rano mierzy: 170/112.
Wpadłam w panikę, bo to żyły już nie takie i ryzyko wylewu czy udaru całkiem spore. Popędziłam zapisać go do lekarza. Do jednego lekarza numerków już nie było, natomiast do drugiego- tak. Zaraz po 8-ej. No to prawie biegiem do domu, potem do syna, żeby ojca do ośrodka podwiózł...
Wszystko się zgrało, lekarstwo zmienione, humor wrócił. Ulga!!
Chwilowa.
Okazało się, że synowa skaleczyła nożem palec i to tak nieszczęśliwie, że trudno było zatamować krew. Na domiar złego ból w barku- może tylko złe spanie...
Ja protestuję!!!
Jak na jeden tydzień - wystarczy!! Limit wyczerpany!! A to dopiero początek tygodnia! ;((
23 mar 2019
Obietnice
Pójdę głosować, bo to moje prawo, mój obowiązek i moja odpowiedzialność za kondycję kraju moich dzieci i wnuków.
Nie czekam na obietnice. Mam świadomość, że nigdy nikomu nie udało się wszystkich spełnić, więc sypanie nimi- jak dla mnie- jest bezsensowne. A zrealizowanie ich w pełni- wręcz groźne dla kraju!
Ale jednak na coś czekam!
Czekam na powrót praworządności, czekam na rozliczenie tych wszystkich, którzy doprowadzili do ruiny pozycję Polski w UE i na arenie międzynarodowej, którzy mentalnie i ideowo zdegradowali naszą ojczyznę, zrobili z niej pazernego kmiota, który w pogoni za dobrami materialnymi gotów własną matkę sprzedać...
Wierzę, że uda się zatrzymać niszczenie Polski, wierzę, że to jest możliwe.
Na listach do PE jest mnóstwo mądrych i odpowiedzialnych ludzi.
Zawsze mamy wybór. I jeśli będziemy kierować się rozumem a nie emocjami, to wybierzemy dobrze!
[ Kompletnie nie rozumiem tej współczesnej "mody" na życie wedle emocji- nieważne, czy mądrze- byle fascynująco! Toż gdyby taka tendencja obowiązywała wcześniej, to z jaskiń byśmy nie wyszli i porozumiewalibyśmy się głównie przy pomocy pałki czy maczugi! :(( ]
Dobrze się zastanówmy, na kogo będziemy głosować... i na kogo w żadnym razie nie oddamy swego głosu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















