16 gru 2017

Chociaż na chwilkę

13. XII wypadło mi jechać do Warszawy. Nie mogłam uczestniczyć w wieczornych manifestacjach, ale chciałam chociaż na kilka chwil pójść pod Sejm. I poszłam. W samo południe. Nie było manifestantów. Stały dwa policyjne wozy, po drugiej stronie ulicy dwóch policjantów...


Obarierkowana ulica prowadząca do Sejmu. Żałosny widok. Przejścia pod Sejm nie zauważyłam, natomiast przykuwała uwagę wystawa aktualnych zdjęć.


Bracia policjanci w akcji...



Autorytety prawnicze w łańcuchu świateł w obronie niezależnych Sądów...



Przestroga dla byłej już pani premier...

Ale nieomal entuzjazm wywołał u mnie pomnik. Ponieważ obecnie nazwy ulic i placów a także różnorodne pomniki pojawiają się jak grzyby po deszczu, to jeszcze jeden do kompletu. Wydaje mi się być baaaardzo trafiony! ;)))


Obejrzałam, pobyłam, podumałam chwilę nad dziwnymi losami, które się nam przytrafiły... czas było wracać do domu.
To jeszcze jedno zdjęcie z ostatnimi kolorami tej jesiennej zimy:


Mam świadomość, że zdjęcia bylejakowate, ale pogoda była nie nadzwyczajna a i ze mnie fachura fotograficzna żadna, więc jest, co jest.Wychodzę z założenia, że lepszy rydz niż nic- zawsze coś z tego złego czasu zostanie utrwalone.
 
 
 
 
 

12 gru 2017

Po mojemu...

Po mojemu Morawiecki to drugi obatel tylko w nieco elegantszym opakowaniu- lezie tam, gdzie spodziewa się konfitur.
Trochę mnie to dziwi, bo dla młodego człowieka taki handel własną osobowością jest jakoś jednak nienaturalny.

Można być łasym na pieniądze, na zaszczyty... nawet staram się to zrozumieć, bo każdy człowiek lubi od czas do czasu mieć dopieszczone ego. Ale są jakieś granice. Nieprzekraczalne granice.
Widać- nie dla wszystkich.

Gdy zobaczyłam zrekonstruowanego premiera w komitywie z rozognionym z emocji suwerenem w trakcie ostatniej smoleńskiej miesiączki- zrobiło mi się niedobrze! 
I nawet mi nie było go żal, że teraz zgodził się czołgać. Mnie to zwyczajnie zbrzydziło! Takie to było śliskie i paskudne!

A może nie powinnam się dziwić? Jaka formacja, taki premier. I nie ma co oczekiwać, że trafi się jakiś wyjątek.

11 gru 2017

! ! ! ! !

Oglądałam zaprzysiężenie ministrów. Gromada krzywoprzysięzców!! 
JAK  MAJĄ  CZELNOŚĆ  I  ODWAGĘ  PRZYSIĘGAĆ  WIERNOŚĆ  KONSTYTUCJI ??!!! Tej samej Konstytucji, którą na co dzień traktują jak nikomu do niczego nieprzydatną makulaturę??!! Co za cynizm! Co za obrzydlistwo!

I co do sztuki wszyscy w zakończeniu roty przysięgi zwrócili się o pomoc do Boga! Za kogo Go mają??!!
Skoro tacy religijni, to paść krzyżem w kościele na posadzkę i przepraszać za ostatnie dwa lata, bo jest za co!!

8 gru 2017

Ale tempo!!


Szybko poszło!
Jeszcze ławy poselskie nie ostygły z emocji a ocalona Szydło przyjmowała gratulacje, kwiaty i uściski od partyjnych kolegów, by już po kilku godzinach składać  przed prezesem rezygnację z urzędu, przegłosowaną na "tak" przez tych samych partyjnych przyjaciół.
Reszta poszła piorunem.
Fiku-miku i Duda nam nowego premiera zaklepał!
Karuzela nie kręci się szybciej niż wydarzenia w naszym oczadziałym kraju.
Sama się sobie dziwię, ale jakoś tym razem nie umiem się zmartwić. Wygląda mi na to, że różne ruchy podskórne w PiS-ie nabierają tempa a prezes używa nieco rozpaczliwych metod trzymania wszystkich za dziób: Szydłową sponiewierał,  Adrian upokorzył się sam, żeby uniknąć sponiewierania przez prezesa, szalony Antek pozbawił generała Kraszewskiego /wojskowego doradcy prezydenta/ certyfikatu bezpieczeństwa a tym samym dostępu do tajemnic państwowych i realnej możliwości dalszego doradzania prezydentowi - i to wszystko niemal na jednym oddechu... no, cyrk na kółkach!
Może to początek końca PiS-u?... 
Bo ruchy jakieś odlotowe, chaotyczne, trudne do wyjaśnienia.

Chyba niemożliwe, żeby to była wyłącznie zasłona dymna przed likwidacją niezależnego sądownictwa, które dziś ostatecznie uśmiercili. 
Jeszcze ordynacja wyborcza i - żegnaj demokracjo!

A może ruszył pierwszy kamyczek lawiny i będzie już tylko w dół?... Drobna iskierka nadziei znowu zaczyna się  żarzyć... mimo, że na pozór wygląda to coraz gorzej.

3 gru 2017

Oddech

Zupełnym przypadkiem natrafiłam w naszej bibliotece na książkę Moniki Jaruzelskiej "Oddech". 
Czemu przypadkiem? Bo w nowościach jakby częściej zaczęły się pojawiać prawicowo- patriotyczne cegły, wypierając inne lektury... a może mam uczulenie i wszystko mi się kojarzy- nie wiem. W każdym razie książkę natychmiast chwyciłam, jako że sporo i dobrze słyszałam o poprzednich książkach a żadnej w ręku nie miałam.
Nie rozczarowałam się. 
Książka jest bardzo osobista, powiedziałabym nawet intymna- jakby ufnie szeptana do ucha przyjacielskiej duszy. Powiem, że byłam wzruszona szczerością przekazu i okazanym mi /przypadkowej czytelniczce/ zaufaniem.
Poruszone trudne tematy i trudny okres życia z dużą kulturą i wyczuciem.
Czyta się doskonale.
Wiem, że pojawiła się kolejna książka pani Moniki- "Zmiana". Muszę o nią zapytać w bibliotece a również dopytać o dwie poprzednie.

29 lis 2017

Mam żal!


Mam żal. Do dziennikarzy, że łapią się na bzdurne ustawki, gdy w tym czasie demokracja ostatnie tchnienie wydaje. 
Mam żal, że policja z przyjaznej normalnym ludziom formacji tak szybko przejmuje obyczaje dawnych sterowalnych politycznie oddziałów ZOMO. 
Mam żal do prezydenta, że porwał się na żyrandolowy miraż, do którego kompletnie się nie nadaje a naiwnie zapomniał, że to niezwykle ważna państwowa rola i olbrzymia odpowiedzialność, którą tak naprawdę ma teraz za nic!
Mam zastarzały żal do PO, że w najważniejszych chwilach zabrakło kilku głosów, żeby pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy obecnie wprowadzają terror i wyżywają się na niewinnych ludziach tylko dlatego, żeby dopieścić własne ego i wynaturzone chore ambicje...
Mam wiele żalu o wiele rzeczy do wielu ludzi...
Czy do siebie też mam żal?
Nie. O ile zazwyczaj siebie obwiniam o różne rzeczy, tak tym razem własnej winy nie widzę: od początku na swoich dwóch blogach dzieliłam się niepokojami i troską, cierpliwie maszerowałam ulicami Warszawy, rozmawiałam z różnymi ludźmi... psu na budę się to zdało! Co jeszcze mogłam zrobić??! I dlatego też mam żal- że tyle dobrej ludzkiej energii zostało zmarnowane...nie tylko mojej, tych tłumów które gromadziły się w proteście przeciwko narastającemu bezprawiu...
A... szkoda gadać!  :(((

26 lis 2017

Kupiłam książkę o Kaczyńskim

Prawdopodobnie nie przyszłoby mi to do głowy, gdyby nie fakt, że ukazała się niejako pod skrzydłami Newsweeka, więc może chociaż nie do końca gwarantowany jest pełny obiektywizm, ale przynajmniej daje nadzieję bezstronnego spojrzenia na to chodzące nieszczęście naszego kraju.
Skądinąd zdaję sobie sprawę, że  na swój bezstronny odbiór nie mogę liczyć, więc za książkę trudno mi się było zabrać. Ale dziś się przemogłam i przeczytałam słowo wstępne i... zakończenie, czyli wywiad z osobistym kierowcą prezesa, funkcjonującym jednocześnie jako ochroniarz i przyjaciel domu.
Powiem, że się nie zawiodłam i chociaż wnioski wyciągnęłam tendencyjne i jakby wbrew intencji osoby udzielającej wywiadu, to wcześniej ukształtowany obraz JK dodatkowo mi się utrwalił.

Nie będzie to dla mnie łatwa lektura, ale nie tylko za łatwe lektury człowiek się bierze, prawda? 
Zobaczymy.

17 lis 2017

Jarszawa

Nie wiem, czy wrzutka o likwidacji PKiN miała na celu wyciszenie reakcji po "niepodległościowym" marszu narodowców, czy odwrócenie uwagi od debaty europejskiej na temat niepokojąco narastającej faszyzacji Polski, czy też faktycznie lęgną się w pisowskich głowach takie myśli, ale - niezależnie od intencji chętnych do burzenia warszawskiego pałacu- reakcje są.

Przekopałam pół internetu, żeby znaleźć mem, który- według mnie- stanowi kwintesencję tego, co się obecnie u nas dzieje. Co prawda nie znalazłam tego, czego szukałam ale natrafiłam na niemal identycznego mema. Różnica jest jedynie w podpisie: nie Jarszawa 2020 a Warszawa 2019. Różnica niby niewielka a jednak... Bo gdyby prezes był łaskaw zająć obecne miejsce p. Szydło,to lizodupstwo tak się rozpleni, że i Warszawa w Jarszawę dość szybko zmienić się może...
No to podziwejcie se, Ludkowie:

 

13 lis 2017

Spójrz w lustro, kochanie!

Jutro pogrzeb Piotra Szczęsnego- szarego człowieka, jednego z nas, którzy nie godzimy się na narastającą falę faszyzmu, którzy nie godzimy się na rządy bezprawia...
Nie godzimy się- i co? I nic. Pożar w kraju rozprzestrzenia się nadspodziewanie szybko. I nie ma zapory...
Wczoraj oglądałam konferencję prasową Obywateli RP, wysłuchałam relacji z  marszu narodowców, po raz n-ty obejrzałam przerażające zdjęcia, ujęcia filmowe, zapadła mi w serce gorycz lidera Obywateli RP Pawła Kasprzaka, że tych, którzy stanęli naprzeciw ponurego groźnego tłumu, była garstka, że zabrakło wsparcia, choć zwracano się o to wsparcie do posłów /chroni ich przecież immunitet poselski!/...nie przyszedł nikt!

I pomyślałam sobie, że mocni to jesteśmy w gębie u cioci na imieninach a w głębi skrywamy dygocące ze strachu zajęcze serca.

Spójrz w lustro, kochanie! A co ty zrobiłaś? Na co ciebie stać? Jeździłaś na marsze, żeby pospacerować po Warszawie w towarzystwie przyjaznych, podobnie myślących ludzi? Żeby przypiąć do kolekcji jeszcze jedną zawieszkę na znak, że byłaś?! A komu to do czego potrzebne, skoro nic nie dało?!
Co jeszcze robisz?...
Wywalasz swoje frustracje na blogu, szukasz pocieszenia na blogach innych ludzi?...I co z tego?! 
Co z tego, że zapalisz znicz pod Pałacem Kultury?

Wczoraj oglądałam debatę w składzie: Prof.Łętowska, prof. Bralczyk, ks.Boniecki  i prof. Zybertowicz. I pomyślałam, że w gruncie rzeczy mądrzy ludzie też są bezradni wobec przybieranej w uczone słowa propagandy pana Zybertowicza...

Jak żyć? Jak nie dopuścić do siebie strachu przed nadchodzącym mrocznym czasem? Jak nie sprzeniewierzyć się ofierze Piotra Szczęsnego, jak uchronić choć trochę szacunku dla własnych zachowań?...
***
Czasem zazdroszczę Siostrze, że już nie musi stawiać sobie takich pytań...
 ***
I na koniec. Jakiś czas temu /2, 3 miesiące/ byłam w Muzeum Sztuki Nowoczesnej i wbił mi się w głowę rodzaj muralu:


Nie umiem sobie z nim poradzić, nie umiem go zinterpretować...  Ten obraz siedzi mi w głowie i boli, i kłuje ostrym kolcem... I mam przed oczami dymiący groźny tłum na ulicach Warszawy. To moja ojczyzna? To moja ojczyzna, z której dotąd byłam dumna?!...

11 lis 2017

...przez pączkowanie

Państwo policyjne rozrasta się nam w oszałamiającym tempie- niejako przez pączkowanie. Wciąż przybywa nowych organizacji pałkarskich. Jedne się likwiduje, by w to miejsce utworzyć dwa, trzy inne byty a dodatkowo myśli się o wskrzeszeniu funkcji donosiciela w ramach dobrosąsiedzkiej przysługi.
Choroba, która toczy Polskę, rozprzestrzenia się jak rak - przerzuty pojawiają się wciąż w nowych miejscach. I- jak dotąd- brak skutecznego antidotum.

Dziś Święto Niepodległości. No, jest- nawet ładna pogoda a mnie się trudno cieszyć, bo chociaż niepodległość jeszcze jest, to jakby zniewolenia z dnia na dzień przybywa coraz więcej. I to nie od obcych- od swoich. I chyba dlatego szczególnie gorzko.

I z  dedykacją w to nasze święto- mistrz Ignacy Krasicki:

"Czegóż płaczesz? - staremu mówił czyżyk młody -
Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody".
"Tyś w niej zrodzon - rzekł stary - przeto ci wybaczę;
Jam był wolny, dziś w klatce - i dlatego płaczę".