9 sie 2026

Były, ale nie tam, gdzie się spodziewałam.

 

Spodziewałam się kłopotów z telefonem, tymczasem kłopoty rzeczywiście były, ale... z komputerem.

Otóż ileś dni temu, po burzy- zresztą całkiem niegroźnej u nas- zabrakło internetu. Należało wyłączyć dopływ prądu, potem włączyć i sprawdzić, czy to cokolwiek zmieni.  A mnie się wszystko pomyliło i zresetowałam komputer. Poczułam się taka technicznie mocna, czy przypomniały mi się słowa otuchy z początków mojego  poznawania obsługi komputera, żeby się nie bać, bo tam za wiele zepsuć się nie da... Sama nie wiem, co mną powodowało, w każdym razie tak skutecznie zablokowałam komputer, że choć weź i ugryź!

Co dalej? Wiadomo, po ratunek do syna. I też pudło!  - Powiedz, co zrobiłaś. Tak po kolei. 

Bardzo chętnie bym opowiedziała z detalami, gdybym wiedziała, co właściwie zrobiłam. Może  jakaś informacja, jak przywrócić aparat z powrotem do życia jest w pudełku po komputerze?  Poszukajmy. Na ogół trzymam różne dziwne rzeczy, więc pewnie znajdę...tymczasem pudełka ani śladu! 

No, cóż! Trzeba  wezwać fachowca. I nerwy, że kiedy, bo facet zarobiony po uszy... ale udało się! Przyszedł! Otworzył komputer, trzy ruchy ręką, spytał o kod do komputera, wklepał i...komputer zaczął działać, jakby nic się wcześniej nie zdarzyło!! Niesamowite! Nie pytałam, co zrobiłam wcześniej nie tak, bo do niczego mi to już nie było potrzebne. Prędzej mi ręka uschnie, nim po raz drugi zabiorę się do resetowania komputera!!

A telefon? Jakoś sobie radzę, choć do zaprzyjaźnienia się z nim - daleka  droga. Teoretycznie wszystko jest jasne i proste, i niemal takie samo jak w poprzedniku, ale w praktyce wcale tak słodko nie jest.  Co rusz nadziewam się na jakąś niespodziankę i mocno mnie to deprymuje. Jak uznam, że jestem już z nim zaprzyjaźniona- dam znać! ;)))