Bądź taką osobą...
Czy jestem? Nie, nie jestem, choć bardzo chciałabym być. Odpowiada mi taki wzór i próbuję zmierzać w jego kierunku. Podobno człowiek uczy się i doskonali do końca życia, więc nie tracę nadziei...
Ale nie o mnie tu będzie mowa. Jak sam tytuł wskazuje, przewiozę się dziś na Hołowni, bo ostatnio nie jestem w stanie znieść jego wystąpień przedwyborczych.
Zastanawiam się, czy zacny pan Szymon jest taki ograniczony, czy taki cyniczny.Wychodzi mi, że raczej to drugie, bo inteligencji mu nie brakuje. Wyszczekany jest wystarczająco, by wygłaszać długie przemowy, które przecież jakoś kupy się trzymają.
No, niestety, nie umiem pogodzić się z jego atakami wobec Tuska i KO. Nie rozumie odpowiedzi na pisowską ofertę 800+, to niech po prostu kogoś z PO zapyta, skąd wezmą się na to pieniądze, zamiast grzmieć, że inflacja. A jeżeli wie, ale judzi przeciwko KO, to działa na korzyść pisu i niech sobie nie wyobraża, że jest to nieczytelne.
Przypomniał mi się mem z Pawlakiem, znanym zresztą z tego, że gotów byłby zawrzeć pakt z samym diabłem, byle tylko dorwać się do władzy. Otóż w owym memie pada pytanie: - Jak pan sądzi, kto wygra wybory? - Przecież to oczywiste!- odpowiada Pawlak- Nasz koalicjant!
I mam nieodparte wrażenie, że scenka spokojnie mogłaby się powtórzyć z Hołownią. Wygra KO, to się do niej przyklei, wygra pis, to też nie odmówi twórczej współpracy. I nie sądzę, bym się tu myliła.
I tak sobie myślę, że zamiast tamtego mema zaproponowałabym panu Hołowni myśl profesora Bartoszewskiego:
Może dotrze do niego, ze nieuczciwie zdobyta władza /czy nawet jej cząstka/ nie zaowocuje dobrem i nie przyniesie satysfakcji z pełnienia tejże władzy.
Choć skądinąd jestem absolutnie przekonana, że pan Hołownia doskonale o tym wie, tyle że jego żądza władzy jest tak silna, że nie liczy się nic poza nią!
Ale nic to! "My trudności wszystkie pokonamy, żaden wróg nie złamie hartu w nas!" I oto kolejny dzień bliżej do obalenia pisu! Damy radę!
Dobrego dnia!
Dobrego nowego tygodnia! :)













