Zrealizowaliśmy mikołajowy upominek i byliśmy wczoraj na spektaklu "Wujaszek Wania". Pełna satysfakcja: poznałam kolejny warszawski teatr, sztuka o nieprzemijających ogólnoludzkich wartościach, doskonała obsada, świetna interpretacja... same plusy!
W tym przedstawieniu grała Różczka. Nie potrafię powiedzieć, która z aktorek była odtwórczynią roli Soni, bo niestety żadnej z nich nie znam.
Fotosy ze sztuki - z kupionego programu. I przy takiej obsadzie...żywiołowy Dariusz Chojnacki jako wujaszek- pierwszy z lewej strony w środkowym rzędzie. W niczym nie ustępował uznanym wielkim a nawet... Powiedziałabym,że generalnie mamy świetnych aktorów!
Bo jaki można dać tytuł? Jesteśmy antysemitami. Z kropką na końcu zadania, z wykrzyknikiem, ze znakiem zapytania?... A przecież nie tylko o antysemityzm tu chodzi /bo w końcu można go wyciszyć, przystopować, przeciwdziałać na różne sposoby/, chodzi najbardziej o całokształt prowadzonej obecnie polityki- krajowej i zagranicznej, chodzi o niszczenie praworządności, o wprowadzanie cenzury, o wyraźne dopuszczenie do głosu ruchów skrajnie nacjonalistycznych, faszystowskich. Polska nam brunatnieje a ostatnia ustawa o IPN ma za zadanie wprowadzenie cenzury tylnymi drzwiami z możliwością penalizowania nie podobających się władzy wypowiedzi. Ustawa przeszła bez poprawek przez sejm i już było wiadomo, że wzbudzi wiele protestów, ale... senatowi też się podobała, po czym prezydent podpisał ją dość szybko, bo- prawdopodobnie- spieszno mu było na narty! Ale - żeby zjeść ciastko i mieć ciastko- po podpisaniu przesłał ją do TK, tak na wszelki wypadek, żeby w razie czego cięgi zbierał kto inny.
Przerażający jest ten brak dbałości o dobro kraju, to niszczenie reputacji dla zaspokojenia kaprysu czy chorej wizji jednego człowieka. Rządzą nami ludzie, którzy w normalnych czasach mogliby mieć problemy, aby zatrudnić się a "Biedronce" czy "Żabce" na jakimkolwiek stanowisku. Brak profesjonalizmu i zwykłej ogłady wyłazi z każdej szpary a buta i pazerność walczą o lepsze z pychą i samouwielbieniem. Pad pokrzykuje w swoich przemówieniach i trzepie miny jakby co najmniej był bielszy od świeżo spadłego śniegu, jakby sam był święcie przekonany o nieomylności i wadze własnych twierdzeń. On, który o Konstytucję z upodobaniem wyciera ubłocone buty a z nabożnym lękiem słucha poleceń szefa partii... Ależ to żałosne! Do tego premier o kamiennej twarzy, przypominający cyborga... Mam mówić dalej?... Afera goni aferę i to jedna po drugiej takie, że Polska wciąż nie może zejść z pierwszych stron światowej prasy. I do tego wciąż deklaracje chęci prowadzenia rozmów- jakby było o czym, deklaracje zawierania kompromisów- i to już brzmi jak ponury żart! Najpierw nabrudzić a do sprzątnięcia zobligować tego, u którego w mieszkaniu nabrudzono- dalibóg! wyobraźnia nie zna granic!
Stefan Kisielewski powiedział, że socjalizm to ustrój, w którym bohatersko walczy się z problemami, które się samemu stworzyło /nie jest to dosłownie przytoczona myśl, ale sens mniej więcej taki/. No, to witajcie w socjalizmie o zabarwieniu autorytarnym!
Trudno cokolwiek powiedzieć... Zostają wspomnienia, myśli o Aktorze, któremu nie było wszystko jedno... Zostają utwory wciąż i wciąż boleśnie aktualne. [*][*][*]
Minister Gowin jest rozczulający, gdy ze zbolałą miną twierdzi, że..."zostaliśmy uwikłani". No, proszę! Nie uwikłaliśmy się, tylko ZOSTALIŚMY UWIKŁANI. Mamusiu, mamusiu! To nie ja, to on!! /Głosowałem, ale nie byłem zadowolny... czy jakoś tak.../ Kto ich właściwie tak uwikłał?? Może UE albo USA?... Ciekawe kto tę - dalibóg- antypolską ustawę napisał, komu w ogóle taka bzdura do głowy przyszła? Kto ją wreszcie przepchnął przez sejm /mała litera użyta celowo, bo ślady mojego szacunku dla tej instytucji niemal całkowicie się zatarły!/, kto zaklepał w senacie, chociaż świat od prawa do lewa zawył z oburzenia i był jeszcze czas, aby się z projektu wycofać... Kłopoty to moja specjalność. Może to nawet by się sympatycznie oglądało, gdyby efekty tychże kłopotów dotykały tych, którzy nam owe kłopoty fundują, ale nie- cały naród z uszami pogrążają w błocie! Skłóciliśmy się z państwami UE, teraz doszedł Izrael i USA. Na końcu pokłócimy się z San Escobar- jak przeczytałam na pasku w Szkle Kontaktowym. No, niebywała umiejętność: rozpropagować na cały świat określenie "polskie obozy koncentracyjne", używanie którego chcemy ponoć penalizować, żeby zaprzestano jego używania. Podobno w internecie miliony wyświetleń i powtórzeń. Nagroda Nobla za innowacyjność działań!!
Przeczytałam: ... wpadłem w jakąś króliczą dziurę... i kolejne odnośniki do "Alicji w Krainie Czarów" i pomyślałam, że to poczucie absurdu rozlewa się w zastraszającym tempie i końca nie widać. Polecam całą notkę+ komentarze: http://leszek-moje-reflesje-blog-onet.blogspot.com/2018/ Jest nad czym pomyśleć.
Jak długo jeszcze będzie trwała ta dewastacja Polski? Za dwa lata nie będzie już czego zbierać! I nawet nie chodzi o ruinę gospodarczą, bo tej może nawet nie będzie... chodzi o ruinę mentalną, moralną, o to że za granicą naszego kraju wstyd się będzie przyznać, że jest się Polakiem /o ile można będzie jeszcze swobodnie za granicę wyjeżdżać!.../. ;((
Jak to możliwe, że jest zgoda na rozrośnięcie się hydry faszyzmu?! Jak jest możliwe, że kraj, który ma za sobą tak tragiczne doświadczenia wojenne, wyraźnie toleruje powstawanie i umacnianie się organizacji faszystowskich?!
Jak to możliwe, że listopadowy marsz nacjonalistów niczego naszym władzom nie pokazał i nie uprzytomnił?! A może jeszcze gorzej- pokazał i zyskał akceptację??!...
To chyba ostatni dzwonek.
Krzyczmy, dopóki nasz krzyk jest jeszcze słyszalny: NIE DLA NACJONALIZMU ! NIE DLA FASZYZMU !
Orkiestra gra na całego! 26 finał. Swojego czasu złościło mnie i niepokoiło, drażniło mocno mój lokalny patriotyzm, że my jakby od macochy: tu coś organizują, tam też i tylko u nas - nic!! Ale i u nas się zaczęło - a od paru lat Orkiestra wyraźnie się rozrasta. W ostatnich latach wojsko dzielnie wspierało organizatorów, w tym roku ZERO! Nic tylko Płaszczak zabronił albo przynajmniej delikatnie zasugerował, że może lepiej by nie... co za dziecinada!!
I wiecie co? Przedszkolaczki z naklejonymi na koszulki serduszkami dały taki występ, że ho, ho ! Aż miło było popatrzeć!
I co, i co, panie ministrze? Nie wstyd panu, że maluchy wojsko zastąpiły?... ;)) ---------------------- A w ogóle to wygląda mi na to, że wzmożona akcja zohydzania naszego wspólnego święta jedności ponad podziałami przyniesie efekt odwrotny do zamierzonego i dodatkowo skonsoliduje społeczeństwo. Nie damy sobie odebrać ani zeszmacić Orkiestry. Tak trzymaj, Jurek! Jesteś WIELKI!!! :))
Dziś kolejna rekonstrukcja rządu, bo w pierwszym etapie prezes jedynie premiera zrekonstruował. No ale dziś trochę zawirowało. Z jednej strony można byłoby uważać, że zamiana marionetek. Zamiana Błaszczaka na Brudzińskiego wcale nie napawa optymizmem- może być nawet bardziej groźnie, bo Brudziński na odległość jedzie brutalnością i bezwzględnością i nie sądzę, by taki jego obraz był wykorzystany do walki z prawdziwą przestępczością a nie z sekowaniem opozycji. Za to nie ma Antoniego i to byłby duży plus- pod warunkiem, że nie dostanie kolejnego stanowiska, na którym jego szalone pomysły mogłyby się znowu uaktywnić. Książę - w odstawkę, Waszczykowski- w odstawkę i to są ewidentne pozytywy. Co będzie- zobaczymy. W każdym razie trochę w kotle zamieszali.
Gdzieś- w bardzo mocno ukrytych marzeniach- roi mi się, że premier skuma się z Adrianem i - jako młodzi i teoretycznie przynajmniej z perspektywami- wydadzą wojnę prezesowi, aby unormalnić kraj . No, wiem! No, wiem! No co? Pomarzyć nie można?! ;(
A tak w związku z Adrianem i tytułem dzisiejszej notki /bo w pierwszej wersji jemu miała być poświęcona/. Nie jestem w stanie słuchać żadnego jego orędzia czy homilii, śledzić sztucznego aktorstwa, mającego ukryć własną niemoc, oglądać nachalnej gestykulacji i ciągłego podkreślania- ja jako prezydent- jakby sam co do tego miał same wątpliwości...
Marzę o chwili, gdy go zobaczę za jakiś czas i usłyszę z ogromną ulgą:- ja jako były...
Drobny zastój. Może pewna forma odparowania poświątecznego i ponoworocznego. Odrabiam zaległości w czytaniu- tygodniki o zwiększonej objętości już poza mną, ale pod choinką było trochę książek, więc teraz na nie przyszła pora.
Telewizji staram się unikać, ale wieści z Rodzimej Nibylandii i tak do mnie docierają. Ostatni news to spotkanie MINISTRA Suskiego jako reprezentanta premiera / Boże! Ty widzisz i nie grzmisz!!/ i jednocześnie osoby towarzyszącej /pożal się Boże!/ ministrowi zdrowia z przedstawicielami lekarzy rezydentów. To już nawet przestało być zabawne- to jest żałosne... Minister Suski, który z rozbrajającą szczerością mówi, że tylko cud może sprawić, że dofinansowana będzie służba zdrowia. No i super! Na strzelnice -jest!, na miesięcznice smoleńskie- jest!, na Rydzyka-jest!, na donosicieli-jest! Na mnóstwo różnych zbędnych rzeczy jest! Zawsze jakoś się znajdują pieniądze na rządowe zabawki... a na oświatę, kulturę, zdrowie- NIE MA! A po co? Głupim narodem łatwiej rządzić, nieprawdaż? Morawiecki się nie sprawdzi?- Suski na premiera! ;((
Długo szukałam czegoś fajnego na Nowy Rok... Ten ptaszek może być?... Jest dość bojowo nastawiony i w zimowej czapeczce godnie się prezentuje. Niech on stanie się symbolem tego, co przed nami.
Życzę, najserdeczniej jak umiem, by rok 2018 postawił pierwszy krok ku normalności i byśmy mu w tym pomogli- każdy na tyle, na ile może, czyli- ...róbmy swoje...- na tyle skutecznie, byśmy w kolejnym grudniu mogli z ulgą zaśpiewać: to był rok, dobry rok! Najlepszego Wam - i sobie- życzę: zdrowia, siły, wytrwałości. Niech to będzie dobry dla nas wszystkich rok!
Ostatni przedświąteczny tydzień i chociaż jestem wyjątkowo spokojna i mało podatna na choinkowy stres, to jednak życie domowe nieco przyspieszyło i trzeba wziąć drobny rozbrat z komputerem. Tak więc pora na życzenia.
Ostatnio dostałam prześliczną karteczkę, haftowaną złotym i srebrnym jedwabiem. Jest tak piękna, że grzechem byłoby egoistycznie przytulić ją do siebie, toteż dzielę się nią z Wami, ubolewając jednocześnie, że zdjęcie nie oddaje uroku i subtelności oryginału.
Życzę wszystkim spokojnych i dobrych Świąt, chwil całkowitego oderwania się od trudnej codzienności, życzę bliskości i serdeczności rodzinnej, a wreszcie wiary, że 2018 rok będzie rokiem odzyskania normalnego, satysfakcjonującego życia bez niepokojów i zagrożeń. WESOŁYCH ŚWIĄT!