16 mar 2017

15. III

Nie pomyślałabym, że z takim zainteresowaniem będę oglądała relacje z wyborów w Holandii... a jednak!
Populiści zostali odsunięci na plan dalszy, niebezpieczeństwo rozprzestrzeniania się politycznej zarazy chwilowo zostało zatrzymane- oby na dłużej!

Radość z tego faktu przyćmiła mi wiadomość o śmierci Wojciecha Młynarskiego. Wiedziałam, że był ciężko chory. A przecież mimo wszystko trudno się z tą śmiercią pogodzić. Odchodzą najlepsi i wyrwa po nich będzie nie do zasypania.
Chylę głowę z zadumą, z ogromnym żalem. Zostaną ballady, wspaniała spuścizna po Nim, ale nie powstanie już żadna następna... Niech gdzieś tam z góry kibicuje naszemu krajowi w drodze do odzyskania normalności.
Żegnaj Poeto, żegnaj Wielki Polaku!

https://www.youtube.com/watch?v=UiAjzm2cOmY 

Dziękuję za wszystko- za wzruszenia, za uśmiech...

 

14 mar 2017

Wszystko zawiera się w samoocenie

Im człowiek starszy, tym częściej ciągnie go do podsumowania życia, sensu własnego istnienia. I bardziej wyciąga do wierzchu błędy i porażki niż sukcesy czy zwyczajne, codzienne powody do zadowolenia. Tych na ogół się nie zauważa lub zauważa rzadko i niechętnie. Tylko potknięcia olbrzymieją do monstrualnych rozmiarów.
Zapachniało ogólnikiem. Nie! Piszę o sobie, ja tak mam.
Czasem się zastanawiam, skąd się to bierze- i chyba dotarłam do istoty: wszystko zawiera się w samoocenie.  

Układałam ją od dzieciństwa, zlepiając docinki rówieśników czy rodzeństwa, pielęgnując lęki przed tym, tamtym, owym, podsycane przez troskliwych rodziców, łączyłam luźne uwagi zasłyszane w różnych miejscach... Nie ulepiło się nic sensownego, co pomogłoby mi spokojnie i pewnie, z wiarą we własne siły i możliwości iść przez życie. A brak harmonijnej i realnej samooceny nie ułatwia racjonalnych a ważnych życiowo wyborów.

Czasami spotykam się z pytaniem: czy gdybyś miała możliwość urodzenia się po raz drugi z pełną świadomością poprzedniego życia, skorzystałabyś z tej możliwości? 
Na ogół słyszę odpowiedzi:- nie, akceptuję swoje życie takie, jakie było, ze wszystkimi błędami i pomyłkami. A ja nie umiem się zdecydować na odpowiedź. Z jednej strony mam świadomość, że nie popełniając błędów, które popełniłam, popełniłabym inne; z drugiej strony mam złudzenie, że umiałabym sensowniej zagospodarować to, co w DNA zostało zapisane...

***
Skąd mi się wzięły te dzisiejsze rozważania? Z luźnych uwag z innych blogów, z obserwacji polityki, życia codziennego, samoobserwacji.
Ten świat byłby dużo lepszy, gdybyśmy samych siebie lubili- takich, jakimi jesteśmy: ułomnych i niedoskonałych. I gdybyśmy innych, podobnie do nas niedoskonałych, spróbowali chociaż zaakceptować- są, jacy są... i pewnie inni nie będą, trudno. I od razu przyznaję się bez bicia: próbuję, ale bardzo często mi się to jednak nie udaje! ;(

10 mar 2017

Po co nam to było?!

Wydawałoby się, że ludzie, którzy od lat wycierają polityczne kąty, potrafią lepiej czy gorzej prognozować efekty własnych poczynań.  Nic bardziej błędnego! Już nieodżałowany prof. Bartoszewski wspominał o dyplomatołkach. 
Mieli czas poćwiczyć- nie skorzystali z tej możliwości, nie nauczyli się niczego! Pozostali dyplomatołkami, narazili na śmieszność nie tylko siebie i rząd- z jego obłędną, nieracjonalną i nieprzewidywalną polityką, narazili na odsunięcie się wszystkich unijnych krajów od Polski!


O czym ten człowiek myślał? Jakie cele mu przyświecały, gdy dawał się wpuścić w ten kanał??!
Sądziłam, że to rozsądny człowiek...
Wyszło tak, że Polacy to idioci i awanturnicy, którzy nawet dobro własnego kraju poświęcą dla niespełnionych ambicji.

Może nieładnie się do tego przyznać, ale bardzo się cieszę, że spektakularnej porażki polskiego rządu. Chcieli zaszkodzić Tuskowi, zaszkodzili sobie! 27:1 na rzecz wyboru Tuska! Jedyna Polska głosowała przeciwko Polakowi!!! Czy ktoś, choć odrobinę myślący, potrafi to zrozumieć??...

No to nie ma się co dziwić, że mnożą się na potęgę dość zjadliwe memy.
Co będzie dalej? Nie wiem. Wynik głosowania powinien jednak dać do myślenia. Choćby pewnej części nie do końca zmanipulowanego elektoratu.

9 mar 2017

Byłam i- nie do końca.

Zrobiłam sobie prezent z okazji Dnia Kobiet i ruszyłam do Warszawy. Miałam w planie przyjemne z pożytecznym i naturalnie zaczęłam od przyjemnego.
W Muzeum Narodowym jest nowa wystawa.


 
Sztuka japońska zawsze była dla mnie ogromnie ciekawa z racji swej inności. Przy czym drzeworyty i ich finezyjne wykonanie każdorazowo budzą podziw:


Jest ich mnóstwo! Każdy opisany. Różne sceny, choć przeważają krajobrazy.
W jednej z sal można obejrzeć wszelkie akcesoria, które służą artystom do tworzenia drzeworytu a także film, który przybliża widzowi, w jaki sposób drzeworyt powstaje.




I gotowa odbitka.



 Galeria sztuki dawnej, choć całkowicie różna od sztuki japońskiej i choć zwiedzających było nieporównywalnie mniej, dla mnie była równie ciekawa jak poprzednia a może nawet bardziej, bo większa była różnorodność zgromadzonych eksponatów: malarstwo i rzeźba,przedmioty codziennego użytku i meble, tkaniny, stroje, ceramika- różności!



Przyjrzałam się królewskiej koronie i pomyślałam ze współczuciem, że wcale łatwo nie było nosić na głowie ileś kilogramów dekorowanego kamieniami żelastwa.  A i szata nie wyglądała na lekką...

 ***
 Druga część to planowane działania: zbieranie podpisów /samorządy i edukacja/ na tzw "patelni" przy wejściu do metra koło Domów Centrum.

  
Wygląda na to, że pusty plac, ale to tylko wina fotografującej. Nie chciałam wychodzić z kolejki.

Złożyłam swój podpis i przemieściłam się pod Rotundę. Tam był protest przeciwko przemocy wobec kobiet. Pojawiło się kilkoro "anty" z hasłami- sorry że żyję. Postali z nami razem, nie budząc specjalnego zainteresowania i widać im się to znudziło, bo się wycofali.

 


Na Plac Konstytucji już nie poszłam. Wróciłam do domu. Dotarłam przed wieczorem. Może nie byłam długo, może nie byłam zbyt aktywna, ale i tak cieszę się, że udało mi się przełamać zimowy marazm.

7 mar 2017

...

Czy Kaczyńskiemu naprawdę się wydaje, że uda mu się podzielić Europę tak jak udało się podzielić Polskę?!

Kompletnie jest poza moją przyswajalnością, na co liczy Saryusz-Wolski i czy własne ego tak mu przesłoniło świat, że wszystko- poza jego ambicjami- przestało być dla niego ważne??... Wystawia się na śmieszność i śmieszność funduje swojemu krajowi- niebywale patriotyczna postawa!

Komu i kiedy uda się wreszcie pogonić to zwariowane, oszalałe z żądzy władzy towarzystwo? Oby jak najprędzej!




Jeśli PiSowi uda się dotrwać do wyborów, to długo będziemy odbudowywać zgliszcza! A bardzo długo zgliszcza mentalne!

28 lut 2017

Nawet Szkło przestaje być zabawne

Obserwuję sytuację z dystansu, od czasu do czasu. 
I nawet nie bardzo umiem skomentować. Choćby po swojemu, po babsku.
Był czas, kiedy Szkło Kontaktowe stanowiło rodzaj odtrutki na polityczne głupoty, wpadki czy zwykłe niezręczności.
Odnoszę wrażenie, że i Szkło powoli traci swój ironizujący charakter- dzwonią ludzie przerażeni tym, co się dzieje, postępującą faszyzacją kraju. Coraz mniej jest się z czego śmiać.

Gdziekolwiek się nie spojrzy, na każdym odcinku- rozwalanie i niszczenie do zera. Nie ma poprawek tego, co przydałoby się poprawić- jest likwidacja, niezależnie od jej kosztów.

Zastanawiałam się, czy nie wstawić demotywatora z "wyklętymi" honorowanymi  w postaci murali na obdrapanych ścianach miejskich przybudówek. Zrezygnowałam.
Mizerny ten łatwy, bezkrytyczny patriotyzm, który tak szybko przeradza się w nacjonalizm z hasłami- obcy twój wróg! Prymitywny i naskórkowy podobnie jak nasza siermiężna, ludowa religijność- deklaratywna i pozorancka, gdzie hasła miłości bliźniego są wyłącznie kościelną formułką...
Fałsz i zakłamanie- naczelną ideologią... Smutne!

19 lut 2017

Pierwsze doświadczenia

Na bloxowym swoim blogu wspominałam, że muszę znaleźć jakąkolwiek niszę dla siebie, żeby oderwać się od tego, co się w kraju dzieje i dać sobie szansę drobnej chwili luzu, żeby nie zwariować. I wyszperałam. 
Grupka grających w brydża jest niewielka. Myślę, że to dopiero początki, więc być może akcja się rozrośnie. A nawet jeśli nie, to warto chociaż spróbować.

Na pierwsze spotkanie poszłam z duszą na ramieniu i trzęsącymi się z wrażenia rękami, wyposażona w mężowską mocno wspierającą uwagę: - Za grosz samokrytycyzmu! Kupę lat nie grałaś, zresztą nigdy nie grałaś dobrze...
Przyjęłam do wiadomości i przemyślenia, założyłam kurtkę i poszłam. Bardziej chyba na złość mężowi niż z przekonaniem, że cokolwiek jeszcze po latach niegrania pamiętam.

Pierwsze spotkanie było kapitalne- bardziej przyglądanie się potencjalnym partnerom niż prawdziwa gra. Sprawdzanie, jak kto licytuje i jak rozgrywa... bardzo ostrożne sprawdzanie.
W trakcie przypomniał mi się dowcip o brydżu w domu wariatów. Mało poprawny politycznie, ale niech tam!

Czterech wariatów zaczyna licytację:
pierwszy- pas!, drugi- pas!, trzeci- pas!, czwarty podsumowuje:- karty w tas!
Tasują, rozdają, historia się powtarza. Za którymś razem jeden z nich odchodzi, dosiada do stolika inny. Trzy pasy do niego, on widzi, że karta niezła, więc zgłasza:- kier!
Huragan śmiechu przerywany okrzykami:- Głupi, głupi, głupi! Grać nie umie!!! ;))) 

No więc nasze pierwsze rozgrywki były nieco zbliżone do tych z dowcipu: niechętnie licytowane było coś więcej niż prosty kolor i karta była permanentnie marnowana.
Ale przyznam, że mnie było to bardzo potrzebne. Przekonałam się, że specjalnie nie odbiegam poziomem umiejętności, że robię błędy ale inni też je robią i jeśli nie zeżre mnie ambicja, że nie mam prawa się pomylić w licytacji czy w rozgrywce, to mogę się całkiem nieźle bawić a w gruncie rzeczy przecież głównie o to właśnie chodzi- tresura mózgu to jakby wartość dodana.

Drugie spotkanie było już swobodniejsze i chociaż w punktacji przerżnęłam dość wysoko, to do domu wróciłam  zadowolona.
Zobaczymy, jak się akcja rozwinie. Początek jest zachęcający...

18 lut 2017

Wołanie o pomoc

Dzisiejszy wpis krótki: 
DZIECKO POTRZEBUJE POMOCY!

Oto adres osoby, która sprawę nagłośniła:

http://ptr17.blogspot.com/

Bardzo proszę, przeczytajcie! 

14 lut 2017

Zniechęcenie

Prawdopodobnie zniechęcenie nie tylko mnie dopada, ale to żadna pociecha, bo stan jest dość dokuczliwy.
Jestem biernym obserwatorem zaorywania Polski i niszczenia jej metodycznie- kawałek po kawałku, wyrywania z korzeniami starej obsady i zapełniania zwolnionych miejsc swoimi ludźmi, niezależnie od tego, jak bardzo są nieprzygotowani.
Na efekty nie trzeba było długo czekać.
Wypadek pani Szydło to kolejny dowód bylejakości obecnych służb. Przy czym najsmutniejszy jest brak jakiejkolwiek refleksji i zwalanie winy czysto po szczeniacku:- to nie ja, to on!  

Chwilę ulgi przynosi śmiech, gorzki- ale jednak:


 A po zamachu pancernego drzewa na pancerny rządowy samochód:


Tylko tak naprawdę, z czego tu się właściwie śmiać, skoro coraz mniej już jest mi do śmiechu?...
                                                                                            
                                                                                             ***
Trochę na duchu podnoszą wypowiedzi poważnych ludzi.
Wczoraj w "Kropce nad i" gen. Pytel, były dowódca Służby Kontrwywiadu Wojskowego, wyraźnie dał do zrozumienia, że dla Macierewicza zamiana lotniczego wypadku w zamach od początku była zamierzoną grą polityczną, mającą przynieść określone korzyści.
Tfu!! Co za obrzydliwy cynizm. Na trupach bliskich czy przyjaznych sobie ludzi. 
I niby miałam tego świadomość od początku a jednak usłyszenie tego głośno, niejako face tu face, było sporym szokiem.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,21370058,byly-szef-kontrwywiadu-macierewicz-powiedzial-mi-wie-pan.html#BoxNewsLink&a=66&c=61 

Mam nadzieję, że Panu Generałowi ani w najbliższym czasie, ani później nic złego się nie przytrafi: nie zacznie być podejrzany o malwersacje, nie będzie miał wypadku samochodowego...
Panie Generale, trzymam kciuki!

2 lut 2017

Czegoś się trzeba uczepić!

Ostatnio po raz kolejny zrównano z ziemią Lecha Wałęsę. 

Jest coś niewyobrażalnie podłego w konsekwentnym niszczeniu człowieka, któremu w sumie zawdzięcza się ogromnie wiele. Nie, nie robię z niego świętego, bo chociaż Matkę Boską w klapie nosił, to do świętości było mu daleko.
Miał mnóstwo wad, drażnił wieloma swoimi wypowiedziami czy nawet posunięciami, co nie zmienia faktu, że w znacznej mierze dzięki niemu dokonały się przemiany demokratyczne w naszym kraju. A to, że stał się symbolem tych przemian, nie jest niczym niezwykłym i - pomijając osobiste niechęci do jego osoby- całkowicie na to zasłużył. Nie wołam o zapomnienie jego młodzieńczych złych wyborów, wołam o zwykłą sprawiedliwość- o dokonanie podsumowania jego aktywności zawodowej, związkowej i politycznej, wołam o uczciwą biografię Wałęsy.To mu się chyba od narodu jednak należy, prawda?
------------------------------------------
Tyle nawiązania, bo w gruncie rzeczy o czym innym chciałam pisać.
W SOKU Z BURAKA wypatrzyłam tekst, który analizuje dotychczasowe dokonania obecnego rządu a jest na tyle uniwersalny, że może objaśnić posunięcia rządów w różnych krajach.
Ponieważ tekst jest zbyt długi, by przytoczyć go w całości, będę się do niego odnosić fragmentami.
 
/W tym miejscu umieszczam wszystko to, co może wskazywać na autorstwo. W innych notkach będę przytaczać jedynie "W prostych słowach o złej zmianie"-fb.
#LearnFromEurope- The Autoritarian Regime...
They will com to power wit...
learnfromeurope.org
komentarz Jola Oska: To jest tekst Martina Mycielskiego, Polaka mieszkającego w Brukseli, założyciela międzynarodowego KOD-u./

Tekst dotyczy pierwszego roku rządów autorytarnych i próbuje odpowiedzieć na pytanie- czego należy oczekiwać.

Objaśnienie rządowych działań odnośnie L. Wałęsy zawiera się w punkcie13:

"Będą starali się przepisać historię stosownie do swoich potrzeb i wykorzystać system edukacji do wspierania nowego porządku. BĘDĄ ZOHYDZAĆ KAŻDĄ HISTORYCZNĄ CZY ŻYJĄCĄ POSTAĆ, KTÓRA STOI W KONTRZE DO ICH DZIAŁAŃ LUB ZAKŁÓCA ICH WIZERUNEK./wyodrębnienie moje- przyp. aut./ Będą kłaść nacisk na edukację historyczną w szkołach, na karmienie młodych umysłów 'jedynie słuszną' wersją historii i filozofii. Będą wychowywać młode pokolenie na wyborców ich ideologii, cofając je do zniekształconej interpretacji historii i wizji świata.(...)"

I jeszcze w punkcie 11:

"Będą zniekształcać język, tworzyć nową nomenklaturę i etykietę, powtarzając szokujące zwroty tak długo, dopóki nie zostaną zaakceptowane jako normalne i nie będą podświadomie kojarzone z tymi osobami i grupami, z którymi władza chce, by ludzie je kojarzyli. Nazwani 'złodziejami', 'kłamcami' i 'zdrajcami' automatycznie będą kojarzeni z osobami wyrażającymi sprzeciw wobec władzy, podczas gdy określenie 'patriota' czy 'prawdziwy Amerykanin' będą oznaczać popierających władzę. (...)
przypominajcie i zachowujcie prawdziwe znaczenie słów." 
--------------------------------------------

Wracam do tytułu, bo czegoś się trzeba uczepić. 

I tu wnioski przedstawiają Mariusz Janicki i Wiesław Władyka /Polityka nr 5(3096)- Operacja "opozycja w ruinie", s.12-14/.
Po stwierdzeniu, że opozycja jest, jaka jest i w najbliższym czasie inna nie będzie, konkludują:

"Wniosek: w wyborach biorą udział partie polityczne (i ich liderzy), te, które są, a nie te, których nie ma. I takie, jakie są a nie takie, jakie chciałoby się, żeby były.
(...) Niepopieranie żadnej partii opozycyjnej i czekanie na nową siłę, która w cudowny sposób pokona Kaczyńskiego, powoduje, że PiS wciąż mówi o swojej 'miażdżącej przewadze', a inni się z tym zgadzają." 

Daje to PiS-owi swoistą premię i utwierdza w przekonaniu, że jest niezniszczalny. A wystarczyłoby zadeklarować swoje poparcie dla strony opozycyjnej i konsekwentnie się tego trzymać, bo:

"Złe dla władzy sondaże odbierają jej oddech i w końcu duszą." (...)
"Dopóki  wyborcy 'antypisu' nie osiągną determinacji elektoratu PiS z czasów, kiedy Kaczyński pozostawał w opozycji, albo wyborców Platformy z lat 2005-07, to obecna władza będzie robiła, co chce. Granicą antypisowskiego przełomu będzie wynik sondaży: powiedzmy PiS-35%, Platforma plus Nowoczesna- 50%. Dopiero wtedy zarówno ludzie władzy, jak i jej poputczycy pomyślą o tym, że po PiS też będzie jakieś życie, trzeba będzie świecić twarzą, znaleźć pracę i być może za coś osobiście odpowiedzieć. I że tym razem nie będzie pobłażania.  Ale jeśli tak się nie stanie, trzeba będzie przyznać, że 35%, jakie ma PiS, to- wbrew matematyce- miażdżąca większość. A reszta nie ma nic do gadania."
--------------------------------------

To co w tym wszystkim ja- mały żuczek, szary obywatel?...
Całościowo w moje myślenie wstrzeliła się Wisznia w swoim komentarzu u Ilenki50:

Jestem zwykłym człowiekiem, nie mam możliwości uczestniczyć w życiu politycznym czynnie jako działacz partyjny.
Jednak mam jeden głos wyborczy i mam, jak na razie prawo do protestu.
Na razie nie muszę jeszcze decydować na kogo będę głosować, mam jeszcze trochę czasu na decyzję. Na razie będę w dalszym ciągu korzystać z prawa do protestu, będę chodzić na protesty nie dla pana Kijowskiego, nie dla pana Schetyny, nie dla pana Petru itd. będę protestować, jeśli uznam że Ci którzy wzywają do protestu mają rację.
Jeśli KOD przekształci się w partię to wtedy przed wyborami do sejmu będę oceniała program i oddam swój głos, albo na program (może się doczekam), albo jak zwykle na mniejsze zło.
Tylko trzymając się tej linii mogę nie popaść w skrajną frustrację i móc spojrzeć w lustro.


Przepraszam,Wiszienko, że nie poprosiłam o zgodę na przytoczenie Twojego komentarza, ale mam nadzieję, że mi to wybaczysz!
Popieram Twoje zdanie w całej rozciągłości i będę się go trzymała. Tylko to pomoże utrzymać zgodę z samą sobą i uchronić wewnętrzny spokój.
Dodam jeszcze tylko, że będę stawała w obronie opozycji, bo to jedyna droga pokazania, że nie akceptuję deptania prawa przez PiS, że nie akceptuję autorytarnych rządów tej partii.

p.s. Z ostatniego zdania komentarza Wiszni, dotyczącego p. Kijowskiego, zrezygnowałam.