16 sty 2023

...

 

Zacznę od tego mema, bo dosyć trafnie obrazuje mój stan ducha.

Co się z jednego wygrzebię, to coś innego siada i niby wiem, że to SKS /starość, k..., starość!- jeśli ktoś nie zna tego powiedzonka/, ale wcale przez to lżej mi nie jest.

No, dobra! Poskarżyłam się- i starczy!

____________

Po czasach kulturowej posuchy trafił mi się wyjazd do teatru. Mało, pod koniec miesiąca będzie jeszcze jeden! Ale wróćmy do tego pierwszego.

Gdyby spektakl miał związek z datą, powiedziałabym, że to wina pecha, bo było to 13-ego... ale nie da się tego tak wytłumaczyć!

Przestrzegam- TEATR CAPITOL, spektakl "Rybka". Teoretycznie komedia i rzeczywiście- niektórzy widzowie nieźle się bawili a ja czułam się trochę tak, jak bym przez przypadek trafiła na koncert Zenka Martyniuka czy Sławomira...

A może to kara boska, że połakomiłam się na frajerski bilet- na zasadzie, że darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda?...

Treść?

Nie wyłapałam- to było zbyt absurdalne: aktorzy bez przerwy miotali się po scenie, przenosząc rybkę w szklanym słoju z prawej strony na lewą- albo odwrotnie...

Przyznam, że mocno im współczułam- to żenujące dawać swoje nazwisko na taki chłam.

Na przerwie wyszłam i nie wróciłam już na salę. Szkoda czasu!

_____________________________________

No i to by było już.

Telewizję oglądam, ale bez emocji. Zło czai się wszędzie. Staram się nie osuwać w pesymizm, bo los potrafi płatać figle i różne pozytywne niespodzianki zdarzyć się mogą- i ciągle jeszcze na to liczę, bo jak wyśpiewał mistrz Młynarski- jeszcze w zielone gramy!

Czyli:

DZIŚ TO KOLEJNY DZIEŃ BLIŻEJ DO OBALENIA  PISU!  I tego  się trzymajmy! :)

5 sty 2023

Usiłowałam robić porządki...

 Zawsze mi się zdawało, że w komputerze mam względny porządek, że wiem, gdzie co jest... złudzenie!

Siadłam dziś, żeby popatrzeć, z czego należałoby już zrezygnować- i zrozumiałam, że na aktualizację spokojnie mogłabym poświęcić miesiąc i nadal byłoby co robić.

A tak przy okazji:


Obrazek do sprawdzania każdego dnia- prawdziwe do bólu!






Dotyczy nie tylko nieudanej reformy, ale  niemal wszystkiego, czego się nasi rządzący dotkną.  I już zastrzegam: piszę "niemal", bo być może coś udało im się zrobić dobrze, choć ja tego nie zauważyłam...

Nasza codzienność...






Trudne stało się to nasze życie, czasem bardzo trudne, czasem nie do zniesienia!



I na koniec kropla optymizmu.

Tekst stary, ale wciąż nadzwyczaj aktualny!


I jak zawsze przypominam:

TO KOLEJNY DZIEŃ BLIŻEJ DO OBALENIA PISU! :))


2 sty 2023

Nowy rok zaczyna się obiecująco! :))

To tak na dobry początek dnia:

 

Coś mi się zdaje, że już niedługo same tylko przeprosiny mogą nie wystarczyć! 

Tak czy owak to dobra wiadomość! A ponadto:

DZIŚ  TO  KOLEJNY  DZIEŃ  BLIŻEJ  DO  OBALENIA  PISU!

23 gru 2022

Czego życzyć...


 

 

 

 

 Czego można Wam i sobie życzyć na święta i po?

Może po prostu odpocznijmy od trudnej codzienności, przytulmy się do bliskich nam osób i pobądźmy ze sobą tak prawdziwie, od serca...

Życzmy sobie lepszych dni, zdrowia, uśmiechu, nadziei...Spróbujmy być szczęśliwi. Najlepszego Wam wszystkim!

 


 


 

17 gru 2022

Nie wychodzi? Trudno!

Oporny ze mnie uczeń i z tymi hrefami za cholerę mi nie wychodzi, więc  zgodnie z sugestią Pantery /o ile dobrze zrozumiałam/ po prostu podam link i będzie prościej a powinien się otworzyć.

No to oba linki z poprzedniej notki: https://republikacleofasa.wordpress.com/ i https://tabloidonline.blog/.  Obie notki z datą 16.12. 2022

Sprawdziłam. Działa!!! Wystarczy kliknąć /a moim zdaniem- warto!/. 

Dosyć już tych wyjaśnień. Kto zechce przeczytać, to już trafi. 

------------------------------------------------------------------------- 

Wczoraj kupiliśmy choinkę. Złotych polskich 26,-! Wcześniej pomysłów było multum a co jeden to gorszy.

Cały problem w tym, że Bąbel co prawda jest przeuroczym kotem, ale choinka to rzecz ciekawa i koniecznie chciał się z nią zapoznawać, więc ani jej ubrać w tradycyjne bombki nie było można, żeby nie porozbijał, ani włosa anielskiego powiesić się nie dało, żeby nie porozciągał, że o lampkach już nie wspomnę! I tak stała sobie sierota na podłodze w ciężkiej donicy, ubrana symbolicznie nietłukącą chińszczyzną... ani to tradycja, ani to ładne. Tylko siąść i płakać!

Już myślałam, że w tym roku w ogóle choinki nie będziemy ubierać, bo świerkowe gałęzie w wazonie też się nie sprawdziły... a tu... poszłam po coś do NETTO, patrzę- choinki jak dla nas!!! Malutkie, można postawić wysoko, gdzie kot jeszcze nie wskakuje- i ubrać jak się należy! Cud, miód, malina!!! 

No i wieczorem syn pojechał i przywiózł.

Patrzymy- gałązki sztywne, na górze jakiś pędzel, trochę dziwna... sztuczna czy co? Nie!!! Normalna naturalna choinka!


No, zobaczymy, jak to się da przystroić. Jak będę z niej względnie zadowolona, to pokażę. ;)

 

 

 

I jeszcze dwa słowa o Bąblu. Pogoda go nie zraża. Śmiga po śniegu godzinami. Wpada tylko do domu, żeby się ogrzać i coś zjeść- i znowu miauczy pod drzwiami, żeby go wypuścić. Taki domowy wałęsacz! 

Ostatnio sprawił nam niespodziankę, bo po raz pierwszy wlazł do domku drapaka, z którego dotąd w ogóle nie korzystał. Ucieszyłam się, że może się przekonał do tego "mieszkanka", ale- nie! To był tylko jednorazowy pobyt i to na krótko.  No, cóż- woli spać na krześle pod stołem czy na fotelu? Jego wybór!


A dziś?...

KOLEJNY DZIEŃ BLIŻEJ DO OBALENIA PISU!! ;)

 

Miłego weekendu! I oczywiście zdrowia!! :))

16 gru 2022

K O N I E C Z N I E ! ! !

 To był trudny czas- przygotowania do świąt, w dodatku uzupełniane codziennymi wędrówkami na rehabilitację. Dziś - koniec! Jeszcze ostatni tydzień, ale już spokojniejszy, bez tej napinki, że już, że natychmiast, że trzeba...

Odetchnęłam, zajrzałam do blogów, które odwiedzam i- muszę się z Wami podzielić, bo dawno nie miałam takiej satysfakcji. Otwórzcie te blogi  KONIECZNIE!

<a href="https://republikacleofasa.wordpress.com/2022/12/16/chuju-muju/">warto zerknąć!</a>

I jeszcze:

<a href="https://tabloidonline.blog/2022/12/16/nie-popieram-ale-rozumiem-2/">warto zerknąć2!</a>

Słońce mi zajaśniało w środku czarnej nocy! Kocham pana Saramonowicza, kocham panią Filiks, kocham wszystkich mądrych i odważnych ludzi!!

Zło rozsadza nasz kraj, ale już niedługo.

ZNOWU JEDEN DZIEŃ BLIŻEJ DO OBALENIA PISU!!

-------------------------------------


6 gru 2022

Czy można się uodpornić?...

 Można! Na co? Na wszystko!

Telewizji rządowej nie oglądam z zasady, ale już i w TVN-ie tego badziewia pod dostatkiem. Może mają prikaz, żeby zgodnie z zasadą równowagi pokazywać wszystkiego po trochu?... Pewnie tak, ale co to za równowaga?!

W każdym razie, jako się rzekło, uodporniłam się i  już nawet mięsem przestałam rzucać na widok takiej czy innej gęby. I tylko zdziwienie nie mija, że można tym *********** nadal ufać, nadal ich popierać, no ale cóż?


Żałosne to wszystko i bardzo, bardzo rozczarowujące...

Kombinuję, jaki by tu slogan wymyślić, by dało się go doczepiać do każdej notki, niezależnie od tego, jakie treści będzie zawierała. I tak aż do wyborów!

Gdyby ktoś miał jakieś pomysły, będę wdzięczna! Zresztą nie tylko ja, ja byłabym zaledwie stacją przekaźnikową, NARÓD BYŁBY WDZIĘCZNY, zrzucając z grzbietu to jarzmo! /Zabrzmiało to mocno pompatycznie, ale daleka jestem w tej sytuacji od żartów: kraj marnieje w oczach, Tusk ze skóry wychodzi, żeby wyborców obudzić, poruszyć... a  pozostała część opozycji przypatruje się uważnie, co by tu dla siebie uskubać, co się bardziej opłaca... tfu, zaraza jakaś czy co?!.../

Może by to coś dało, może nic, ale spróbować zawsze warto!

W ubiegłym roku życzyłam z serca:


W tym roku tego samego życzę i mam nadzieję, że wreszcie te życzenia się spełnią...

Fajnego Mikołaja! :)


3 gru 2022

Moje przygody z językami

Nigdy nie ukrywałam, że jestem panią w słusznym wieku i określenie "leciwa staruszka" coraz bardziej do mnie pasuje, choć bronię się przed tym jak mogę.

Otóż w czasach mojego dzieciństwa/młodości nauka języków obcych była mocno niedoceniana. Najdłużej tłoczono nam w głowy język rosyjski, ale i ten- nieużywany i lekceważony przez lata- niewiele pamiętam.

W ogólniaku był francuski i łacina. Mnie się trafiła łacina- i znowu: w VIII klasie, czyli pierwszej licealnej mieliśmy znakomitego łacinnika, ale- prowadził nas tylko przez rok. Później przyszedł do nas dziadek /z ówczesnego mojego punktu widzenia; teraz powiedziałabym, że pan w sile wieku/, który w żaden sposób nie umiał sobie z nami poradzić, w związku z czym i niczego nas nauczyć nie zdołał.

Z angielskim nigdy nie miałam do czynienia- czarna magia.

Byłam już dorosła. Nadeszły zmiany. Wszyscy rzucili się do nauki języka angielskiego. Ja miałam dodatkową motywację, bo: 1) miałam znajomą, która znała doskonale język, 2) w czasie urlopu miałam szansę wyjechać do roboty za granicę...Wzięłam się za naukę bardzo skrupulatnie, ale ... i tym razem niewiele z tego wyszło- no, jakoś nie chłonę języków jak gąbka!;(

Kolejne podejście miałam już na emeryturze- w ramach uaktywniania seniorów zorganizowano kurs, nie wiem, czy nie dotowany z pieniędzy unijnych, w każdym razie dla nas za frajer. I jak tu nie skorzystać? Chętnych było sporo, ale jeszcze się załapałam. Regularnie chodziłam na zajęcia, odrabiałam prace domowe, pisałam sprawdziany. I - skończyłam kurs podstawowy, i- mam na to nawet stosowny certyfikat, opieczętowany i podpisany jak należy!! Zuch babcia, prawda? Dodatkowo, żeby utrwalać wiedzę, codziennie grzebałam po kilka minut w internetowym Duolingo,  Nic, tylko brać przykład ze starszej pani. ;)))

Czy nauczyłam się języka choćby w tycim zakresie? A skąd!! Jak byłam głąbem kapuścianym, tak nim pozostałam- tyle że z certyfikatem.;)))

Dowód?

Któregoś razu znajoma z kursu spytała:- Zaglądasz jeszcze czasem do angielskiego? - No, chyba!- oświadczyłam dumnie. - Powiedz mi, co znaczy po angielsku "is"? /być może był to inny, choć równie podstawowy wyraz, to tylko przykład/.  A u mnie mgła przed oczami:- Nie mam bladego pojęcia!! Dźwięk jakiś- i tyle. Po chwili dotarło do mnie, że mimo tych wszystkich zabiegów i wysiłków, ja nadal nic nie umiem.

Tak mi się to wszystko przypomniało, gdy trafiłam na mema:


 

Czy dałam sobie spokój z angielskim? Otóż nie!

Codziennie zaglądam na moje zaprzyjaźnione Duolingo i mozolnie po wiele razy robię te same ćwiczenia- tyle tylko, że już bez niepotrzebnych złudzeń, że kiedykolwiek nauczę się języka. Robię to wyłącznie jako odrdzewiacz dla mózgu, jak odgadywanie ukrytego w literówce hasła. 

I całkiem mi z tym dobrze, bo wiem, że to robię dla siebie, dla dbałości o własną kondycję umysłową, która do tej pory jeszcze siako-tako mi służy.

 

 

Miłego i spokojnego weekendu! :) 

I oczywiście zdrowia! :))