10 kwi 2026

6


 Cały wczorajszy dzień upłynął na śledzeniu różnych poczynań i różnych komentarzy związanych ze ślubowaniem sześciorga sędziów wybranych przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego.

Cała machina propagandowa sprowadzała się do kwestii- są nowymi sędziami Trybunału czy nie. 

Mimo wściekłej nagonki z prawej strony, powiało optymizmem i wiarą w rzeczywistą odnowę skundlonego, upolitycznionego dotąd TK.

Powiem tyle, że dla mnie budująca była sędziowska solidarność i jeszcze: dawno już z taką przyjemnością nie słuchałam dziennikarskiej rozmowy jak wczorajszej: Kolendy-Zalewskiej z Czarzastym.

I tak mi się pomyślało, że historia zatoczyła koło- bo przecież rozmontowywanie praworządności w Polsce zaczęło się od niszczenia i upolityczniania TK właśnie - i że teraz zacznie się autentyczne odzyskiwanie sędziowskiej niezależności, czyli niejako powrót do korzeni.

Pamiętam swój pierwszy protest, właśnie ten spod gmachu Trybunału. Była nas wtedy garstka... I następny protest, i następny. I zawsze na początku był niepokój: czy ludzie się zmobilizują, czy przyjdą/przyjadą... i oddech ulgi, gdy tłum gęstniał. I nadszedł 15.X...

Mocno trzymam kciuki za mądrość i determinację Węgrów!

JESZCZE  BĘDZIE  PRZEPIĘKNIE,  JESZCZE BĘDZIE  NORMALNIE! :)

P.s. A Hołownia to ....!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz