5 lut 2026

A co cię to, babo, obchodzi?!...

W gruncie rzeczy nie powinno obchodzić, tak jak i ta notka nie powinna była powstać, bo w gruncie rzeczy jest o niczym. Ot, kilka luźnych myśli, byle tylko oderwać się od politycznego szaleństwa.

Czasem idę ulicą, wchodzę do sklepu, wsiadam do autobusu, oglądam telewizję... wszystko jedno jaka sytuacja... i wzrok pada na dziewczynę/kobietę. I rodzi się pytanie:-Czemu to sobie robisz? Czemu tak się krzywdzisz?...

Nie!

Nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem wrogiem makijażu.

Delikatny, dobrze zrobiony makijaż podkreśla kobiecą urodę, poprawia samopoczucie, jest ok!

Myślę o czym innym. Myślę o szerokich, czarnych, namalowanych brwiach, przyklejonych centymetrowych rzęsach, o wydętych, nadmuchanych ustach i tonach pudru na twarzy. 


Nie wiem, skoro tak wiele widać tego na co dzień, to widocznie do czegoś jest potrzebne, komuś się podoba. Nie powiem, że mi to przeszkadza, bo nie przeszkadza, mnie to dziwi. I w tym zdziwieniu jest odrobina współczucia, że trzeba aż tak, żeby móc samą siebie zaakceptować... smutne!

 

 

 


 O modzie i bezkrytycznym naśladownictwie, byle tylko być na bieżąco, nie będę już pisać, bo wyjdę na starą stetryczałą babę, która wszystko wszystkim ma za złe a chyba jednak taka nie jestem.

 

Ale jakoś żal mi  czasów, kiedy dziewczyny subtelnie podkreślały /bądź poprawiały/ swoją urodę- i były naturalne.

 

Wystarczy popatrzeć na dwie aktorki powyżej, ale nie tylko- dziewczyna na zdjęciu obok też jest śliczna, jest naturalna.

Ale w końcu to tylko moje wrażenie, wcale nie muszę mieć racji, prawda? 

94 komentarze:

  1. Szczególnie te brwi, tutaj nazywane brwiami z eddinga, są dla mnie przerażające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno można sobie zrobić brwi tak, że trudno odróżnić od naturalnych, ale prawdopodobnie koszt jest niebotyczny- tak słyszałam.

      Usuń
  2. Dla mnie najgorsze są te "usta ryby" - to jakiś koszmar!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwróć uwagę, że jeszcze są stopnie „nadmuchania”. Widziałam babeczkę, która miała problem z pełnym zamknięciem ust. Masz rację- to koszmar!

      Usuń
  3. No właśnie nie wiem dla kogo te wszystkie zabiegi, mój mąż zawsze się dziwi i nie rozróżnia kobiet...jak klony z jednej matrycy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy to również nie jakaś specyficzna moda. Według mnie nawet niewielkie powiększenie ust wygląda fatalnie!

      Usuń
  4. No widzisz, piszesz o zjawisku, o czymś, co Cię dziwi, co Ci się nie podoba o od razu asekuracja, że niech sobie ktoś tam tak ma. I podskórny lęk, że to Ciebie za Twoje spostrzeżenia skrytykują, bo nie przyjmuje się do wiadomości, że to tylko Twoje zdanie, a te osoby i tak niech sobie tak robią, jak chcą. Ja pisałam o ubieraniu się, a w tyle głowy miałam wszystkie te komentarze przeciwko mnie, bo od razu potraktowano moje słowa jako total krytykę. A przecież ani Ty, ani ja nie mamy wpływu na to, jak się ludzie noszą, jaką sobie "krzywdę" urodową robią, jak się ubiorem oszpecają itp. Opisujemy to, co nam się nie podoba, a nie domagamy się, by ludzie się zmieniali pod nasz gust.
    Ja po prostu nie rozumiem tego pędu do upodobniania się do wszystkich, do nie wyróżniania się. Moje lata młodości i późniejsze to czasy, kiedy chciałyśmy się różnić i robiłyśmy wszystko, by wyglądać "inaczej". I nie chodzi o makijaż, czy fryzurę, ale również o ciuchy. A to zjawisko, o którym piszesz- te brwi czarne jak smoła i o dziwnym kształcie, te botoksy, to już w ogóle kosmos.
    I ciągle mam wrażenie, że ludzie luster w domach nie mają, by zobaczyć w nich siebie. Więcej niż połowie dany ciuch czy makijaż nie pasuje, a jednak wybierają to i upierają się przy "modnym" wyglądzie. Byle nie odstawać w "modzie" od innych, bo "ona ma", "ona sobie robiła', to ja też muszę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze Stokrotka napisała, ona ma a ja nie, też mi się te czarne krechy na brwiach nie podobają i te rybie usta a że robią ? Nic nie zrobimy a do tego dochodzą jeszcze kolczyki w nosie, na brwiach i kupa żelaza w innym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym nie wspomniałam, ale tego też nie lubię. Jedynie kolczyki w uszach akceptuję.

      Usuń
    2. Cd. Ale sama nie mam uszu przekłutych. A tatuaże?…
      No, zebrało mi się na krytykowanie.

      Usuń
  6. Czytałam Twoją notkę, Jaskółko i podobnie odbieram ten pęd do bycia modnym, niezależnie od tego, czy to danej osobie pasuje, czy nie.
    A co do asekuracji- masz rację: nie mam oporów, żeby wystąpić w czyjejś obronie, natomiast sama siebie nie bardzo umiem bronić. Boję się ataku i wolę się wycofać. Brak mi asertywności- no trudno, nie ma się czym chwalić, ale tak mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie brak asertywności, bo pewnie w realu jednak reagujesz.. To tutaj na blogach są takie "ataki" na piszącego, a nie dotyczące meritum sprawy. Bo jakieś dziwne zwyczaje tu panują- niby każdy ma prawo do swojej opinii, a jak ją wyrazi, to jest oceniany głównie na nie. To takie pisanie- "Popatrzcie, krytykuje innych, a sama pewnie tak się ubiera, maluje itp.." Jakieś pomylenie opinii ( do której każdy sobie przyznaje prawo, ale innym już tego prawa nie daje) z przypisywaniem krytykanctwa. A jak zbierze się towarzystwo typu: "Nie mam z tym problemu...." to tę osobę najłagodniej nazwie dziwakiem lub podobnie.
      Ale chyba za daleko wybiegłam z moim zdaniem na temat panujących na blogach zwyczajów a chodzi przecież o ten pęd do nieestetycznego upiększania się.
      No i dodam- czarne mocne brwi pasują tylko określonemu typowi brunetek. Kobiety o innej karnacji powinny poprzestać na łagodnych brązach lub ciemnych szarościach, by nie robić kontrastu z kolorytem skory. Grube brwi też nie każdej pasują, na pewno nie tym o drobnej twarzy.

      Usuń
  7. Ależ Ty masz rację. Ja sama jakiś czas temu pisałam o modzie na oszpecanie się . Wiesz usta na glonojada, brwi, tony podkładu i pudru , sztuczne rzęsy , trzy rozmiary za duże ciuchy albo bielizna zamiast i czapka-kretynka do tego. Ta moda na oszpecanie się jest wszechobecna i jakoś nie chce odpuścić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, to prawda! Nie chce odpuścić! Piękne dziewczyny robią z siebie karykatury.

      Usuń
  8. Skądinąd ten pęd bycia modną czy bycia na topie-jak zwał, tak zwał!- nie jest wymysłem współczesności, tak było i kiedyś. Pamiętasz modę mini i stare kobiety z grubymi nogami w spódnicach przed kolana? A gołe brzuchy i kolczyki w pępku? To niby u młodych tylko, ale figura też nie była ważna…
    Czyli: tak było, tak jest i tak pewnie będzie zawsze, zmieniać się będą jedynie jakieś elementy wyglądu…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście ,że pamiętam . "Żonę Modną " Krasickiego też , a to jednak kilka wieków do tyłu i też było.

      Usuń
    2. Krótko mówiąc zawsze będzie tendencja do ubarwienia tego, co zaprogramowała dla nas matka-natura.

      Usuń
  9. Jaskółko! ^ odpowiedź dla Ciebie. Nie zdążyłam wcześniej !

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ oczywiście masz rację 😊 dodam jeszcze, że te dziewczyny jeszcze nie wiedzą, jaką sobie tą chemią robią krzywdę, ale pewnie za jakiś czas to zrozumieją....

    OdpowiedzUsuń
  11. Tyle, że wrócić do poprzedniego wyglądu może być dość trudne a może nawet niemożliwe.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nic Doda-ć nic ująć!
    Dlaczego takie wszystko wieelkie i widoczne ??? Jak u artystki ze spalonego teatru ?
    Tylko moda ?
    Jak świat światem kobiety się makijażowały , Twoje pokolenie też przyklejała rzęsy, robiło kocie oczy i wydymała usta - ale się nie poprawiało u chirurga . I to jest ta różnica moim zdaniem .
    Pomijam fakt , że dziewczyny mi się mienią w oczach, tak są do siebie podobne .
    A z drugiej strony ...coś im to robi , w czymś pomaga ...🤔, coś załatwia.
    Ciężka sprawa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę też, że duży udział w tej " уравниловке" ma internet i ta tzw popularność.
    Popularność jest w cenie .
    Kiedyś zamiast tego słowa było : jest lubiany . Niektórzy mieli sławę ponad klasową czyli szkolną.
    No I były kółka adoracji 😁

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystko to już było, jednym słowem!
    Minie .

    OdpowiedzUsuń
  15. Pewnie tak. Zacznie się liczyć coś innego, bo wciąż to samo stałoby się nudne! BBM

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj nie minie Droga Azalio Bedzie tylko inaczej Tysiace lat mijają a kobiety /i nie tylko/poprawiały sobie swoja urodę.
    Widać juz to na malowidłach z egipskich grobowców widać za wielu innych obrazach Jakie czasy jaka moda
    Ja zaś uważam I jest to moje męskie spojrzenie Srał pies te makijaże treski doczepy i co tam jeszcze nie wymyślono Znika to wszystko gdy kładziemy sie do snu
    Czy to szkodliwe dla skory ?Alez tak Widać to po twarzach tych którzy makijaż noszą zawodowo Na deskach
    scenicznych a nawet TV
    Powiadam brzydko srał pies Wasze pieniądze wasze skory wasz czas i wasza głupota Po latach zobaczycie jej skutki.
    Mnie przeraza jedno Wielka bezgraniczna modo głupota polegająca na operacyjnym /a wiec wejściu ze skalpelem laserem/we własny organizm,Powiększeniu piersi pośladków korekta chirurgiczna nosa szczeki czy podbródka itp itd Co tam kobieta wymyśli
    Ingerencja która dla organizmu nie jest bezkarna.Niekiedy do końca życia wymagająca brania medykamentów czy środków p,bólowych.Kazdy kto miał jakakolwiek ingerencje chirurgiczna doskonale wie iz w niektóre dni odczuwa sie a to ból a to ściąganie a to inne nieprzyjemne zjawiska .
    Wystarczy pogadać z tymi którym ratując egzystencje wszczepiono implanty biodra kolana.A nawet rozrusznik serca.
    No i co ? I nic Jak krew w piach ! Ważniejsze samopoczucie,gdy samoocena niska!
    Makijaże przy tym To przynajmniej mały Pikus !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda , jak się coś operowalo , to pojawiają się bóle np przy spadku ciśnienia- u mnie kolana oba z racji naprawy łąkotek, czy blizna po przepuklinie , a nawet czasem złamania kości stopy.

      Usuń
  17. BBM zaś wyjaśniam
    Uległasz magi obrazu
    Te zdjecia gwiazd Ta ich uroda to nie tylko dobre oko fotografa to nie tylko makijaż robiony pod fotografie rozkładający cienie czy maskujący niedoskonałości skory lub nawet powiększający to czy owo Odejmujący to i owo Poprawiający kształt nóg wielkość piersi odejmujący kilogramy czy dodający wzrost Dawniej były do tego programy.Oprócz przysłon reflektorów czy fotografii"przez pończochę"by ukryć zmarszczki
    Takich zdjęć "by dobrze wyszło" robiło sie setki i to godzinami a wybierano tylko kilka.
    Przeciez głupie zdjęcie do dowodu osobistego tez wymaga starań Dzis jest AL i to to juz czyni cuda Bo moze ożywać zmarłych w mowie i ruchy.Ba juz nawet posagi przedstawiają schodzące z cokołów
    No i jest jeszcze jedno i niepowtarzalnie Sa ludzie ktorych oko obiektywu kamery lubi I oni na zdjęciach wychodzą inaczej niż wyglądają w życiu.
    Na ulicy nawet za taka takim nie oglądnąla bys się, na zdjęciach gwiazdy Inni ludzie
    Wystarczy przecie popatrzyć na nasze grupowe zdjecia rodzinne i porównać z rzeczywistością A przecież nikt amatorskie zdjecia nie upiększał
    Ot magia ekranu a raczej tak nas widzi szklane oko obiektywu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku! Masz rację w 100 %! Operacje plastyczne to niesamowite dobro, ale jedynie dla tych ludzi, którzy bez nich nie mogliby normalnie lub choćby względnie normalnie żyć. Operacje w wyniku fantazji czy kompleksów to zło w czystej postaci.

      Usuń
    2. Cd. Co do urody. Wiem, o czym piszesz , ale nie do końca przyznaję Ci rację. Są ludzie fotogeniczni ale są też piękni- autentycznie piękną kobietą była Pola Raksa. I nie tylko ona.

      Usuń
  18. Makijaż tak, poprawianie urody nawet przy pomocy chirurgii tak, ok dla doczepów (jeśli z nimi nie wygląda się jak końcówka mopa) bo nie to jest problemem, lecz brak dobrego gustu i umiaru. Czym innym jest korekta odstających uszu, czy karykaturalnego nosa, a czym innym przerabianie się na glonojada. Niestety wiele osób zapomina o tym, a efekt jest taki, że skutkiem tego wygląda się wulgarnie i śmiesznie. Nie bez wpływu jest brak etyki u lekarzy, którzy robią takie interwencje, nieraz wręcz szkodliwe dla zdrowia, ale za to wysoko płatne, chociaż początkowo założenia chirurgii plastycznej były zupełnie inne. Trudno tu zakreślić jakieś granice, ale jakby nie było lekarz ma prawo odmówić czegoś, co według niego nie służy dobru pacjenta. Nikt przy zdrowych zmysłach nie dokona amputacji czegokolwiek na życzenie, ale za godziwa zapłatę można kogoś legalnie i trwale oszpecić, a później spać spokojnie, bo przecież delikwent sam tego chciał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, muszę się zgodzić. W naszych czasach pieniądz wyznacza moralność i brak moralności . Smutne to bardzo, ale prawdziwe.

      Usuń
  19. Jest znacznie gorzej gdy amatorzy i amatorki piękna szukają 'po taniości' i robią operacje w szemranych "klinikach" i u hochsztaplerów,
    A po krzyk, ze spaprano im robotę, zarażono bakteriami, wrzody opuchlizna I to wszystko publikują w mediach domagając się sprawiedliwosci i co śmieszne naszej pomocy Daj na operacje.
    I to bez żenady z ich strony Jak to uczyniła znana malarka.
    Takie to mamy czasy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrzę na aktorki, które za wszelką cenę chcą zatrzymać młodość i ogarnia mnie rozpacz- co się porobiło z tych dziewczyn.
      Może starzenie się nie jest zbyt atrakcyjne , ale zatrzymywanie na siłę młodości jest żałosne- i, niestety, nieskuteczne.

      Usuń
    2. Są takie zbiórki? Niesamowite.

      Usuń
  20. Pod każdym słowem, pod każdą literą, pod każdym znakiem diakrytycznym podpisuję się rękami, nogami i ogonem! Mam tych nieszczęść na co dzień bez liku, bo pracuję z młodzieżą i te gawrony rozbite na czole od linijki doprowadzają mnie do głębokiej rozpaczy. Dorzuciłabym jeszcze tylko tatuaże i zagłodzone kościotrupy. To, co kiedyś robili hitlerowcy w KL, nazywa się zbrodnią na ludzkości. A co robią sobie same dzisiaj chodzące wieszaki? To samo, tylko teraz nazywa się to "fit".

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakaś w tym odpowiedzialność i domu rodzinnego, jak sądzę. W końcu ktoś sponsoruje te idiotyczne zabiegi. Ktoś wyraża na nie zgodę.
    A chodzące wieszaki to wynik anoreksji - tak mi się wydaje. To przecież da się leczyć, jeśli zbyt daleko nie zaszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anoreksja też skądś się bierze, często z jakiejś patologii rodzinnej. Jednak nie tylko, bo także z mody - i to jest przerażające. Powstają całe fora anorektyczek, które nawzajem się nakręcają.

      Usuń
    2. Tak. To jest straszne. Zachęcają się wzajemnie do głodzenia się. Mam koleżankę, której córka z anoreksją umierała w szpitalu. Cudem jakimś z tego wyszła.

      Usuń
    3. I została psychologiem.

      Usuń
    4. Coś w tym jest. Przekuwa się własne doświadczenia w wiedzę do przekazania innym. Jest się wtedy bardziej wiarygodnym. AA robią kursy dla terapeutów- nie twierdzę, że zawsze tak bywa, ale- bywa!

      Usuń
  22. BBM - no co ty ? Dom ?
    Przecież to dorosłe kobiety . Dom już nie ma nie wpływu, pracują - kto im zabroni ?
    Chcą się podobać sobie , a czy chłopakom i mężczyznom tak zrobione się podobają - to już inszy temat . Trzeba by ich pytać.
    Na pewno te gawrona, a jak tu przedmowczyni napisała dodają lat , może o to paniom chodzi .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli dobrze zrozumiałam,Frau Be mówiła o uczennicach szkoły średniej- w mojej ocenie to nie są jeszcze dorosłe niezależne kobiety.

      Usuń
    2. BBM - ok licealistki. Nie zmienia to za bardzo sytuacji - że dorośli, opiekunowie nie mają już na to wpływu. Nawet jak odetną od kieszonkowego.
      Bo są awantury , bo są szantaże emocjonalne , - to są realia, dla świętego spokoju opiekunowie odpuszczają, mówią sobie - dobra , koszmar - ale po pirlerwsze wyrośnie może z tego , a po drugie lepiej to niż..narkotyki .

      Usuń
    3. Jak masz w domu buntowniczego nastolatka ( -tkę) - to codziennie , dzien po dniu jesteś na froncie .
      Coś o tym wiem .
      I musisz wybierać- naprawdę nie wszystkim nam udało się mieć spolegliwe dzieci .
      Mnie się trafiło trzech buntowników- to ponoć d9brze rokuje na życie- ale wiek nastoletni buntowników - dla ich rodziców to jest front , to jest jazda bez trzymanki , to są sytuacje w ktorych czlowiek nigdy nie marzył aby się znaleźć.
      Ja wierzę, że te oszpecajace się wg nas dziewczyny - pozbierają się I znajdą inne miejsce, sferę życia na swoją ekspresję.
      Pewnie to trochę naiwność- zawsze mogę odwracać głowę aby mój gust estetyczny nie cierpiał.

      Usuń
    4. Może jestem szczęściarą, ale nie przypominam sobie okresu burzy i naporu z tytułu dorastających dzieci- a wychowałam ich troje. Pewnie, że zdarzało im się pyskować, ale trudno mówić o armagedonie. Nie dostawały kieszonkowego, bo sama ledwo wiązałam koniec z końcem- od pierwszego do pierwszego, więc każdy zakup był analizowany, czy na pewno jest konieczny. Nawiasem mówiąc ja jako młoda dziewczyna też nie znałam pojęcia- kieszonkowe.
      Może czas był inny a może ja miałam więcej szczęścia przy wychowaniu dzieci niż Ty.
      Tak czy owak wiem, co mi chcesz przekazać- w młodości różne głupie pomysły przychodzą do głowy. I trzeba to po prostu przetrwać.

      Usuń
  23. Myślę, że wiele osób ma podobne odczucia, tylko rzadko je nazywa tak spokojnie i bez ataku. To nie jest ocenianie ludzi, raczej zaduma nad tym, skąd bierze się potrzeba aż tak mocnej ingerencji w wygląd. Każdy ma prawo robić ze sobą, co chce, ale pytanie o akceptację siebie i presję trendów jest bardzo na miejscu. Tęsknota za naturalnością wcale nie brzmi jak narzekanie – raczej jak refleksja kogoś, kto już trochę widział i nie wszystko musi mu się podobać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję , Andrzeju, że nie zniechęciło Cię moje milczenie na Twoim blogu i nadal mnie odwiedzasz.
      Od razu wyjaśnię- poruszane przez Ciebie ostatnio tematy były mi zupełnie obce a nie chcialam się „wymądrzać” bez sensu po to tylko, by zostawić swój komentarz. Pozdrawiam.

      Usuń
  24. Oj tak. Czasami nie wiem, czy mam się śmiać (tak do wewnątrz) czy płakać. Te brwi - zakładam, że namalowane ad hoc, więc mały problem, ale te usta zrobione... coś przepaskudnego.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie znam techniki malowania brwi, ale mam wrażenie, że to jest dość trwałe i nie da się tak łatwo zlikwidować.

    OdpowiedzUsuń
  26. W czasach mojego liceum cześć kolezanek nosiła się abnegacko - chodziła w powyciaganych na wszystkie strony swetrach , za duzych o kilka numerów marynarkach - jako rowiesniczce nie mogłam na to patrzeć- ale one czuły się w tym dobrze . Chłopcy nosili grzywy jak lwy - zawsze są ludzie poza estettcznymi standardami :) . A trwała? Ile dziewczyn oszpecała? A jak niszczyła włosy? Moda .
    A to tylko moda ..albo aż moda .
    A panie w XX leciu międzywojennym z brwiami wygolonymi i narysowaną linią brwi cieniutką niczym linią w moich projektach? Paskudztwo. Itd itd
    I za chwilę pewnie coś innego " obrzydliwego " bedzie modne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Modę ubraniową pomijam, bo ona poza udziwnieniami nikomu krzywdy nie robi. Bardziej chodziło mi o niszczenie własnego ciała.

      Usuń
  27. I moje, i moje! Podzielam opinię, te grube namalowane brwi są tak paskudne i wulgarne, że zastanawiam się, czy ich posiadaczki są ślepe ?? I te sztuczne rybie usta... brr... koszmar.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie myślę. To oszpecanie się na życzenie- bo taka moda!

      Usuń
  28. Mnie zawsze dziwi zaburzona percepcja tych kobiet. Taka Doda czy Rozenek nie były może pięknościami, ale normalnymi kobietami (Doda w młodości nawet niebrzydka przecież). I zastanawiam się, czy one w lustrze, patrząc na te rybie usta i królicze zęby, faktycznie widzą siebie jako atrakcyjne?

    OdpowiedzUsuń
  29. Masz rację. Trwała ingerencja w naturę czyni więcej szkody niż pożytku.

    Byłoby miło, gdyby następny komentarz podpisany był jakimkolwiek nickiem. Anonim źle mi się kojarzy.

    OdpowiedzUsuń
  30. Pal licho ciuchy z dziurami w miejscach m/w okolic naturalnych otworów człowieka, w rozmiarach znacznie większych od modela, bo za dwa - trzy sezony zmieni się to całkowicie, gdyż można być tylko "albo suchym, albo mokrym", ale trwałe ingerowanie w ciało, które zmienia się z wiekiem i w znacznym stopniu współpracuje z tym, co my dostarczamy jako budulca, to dopiero rosyjska ruletka. Zapanowała ogólnoświatowa moda na tatuaże. Wprowadzanie substancji pod skórę, kancerowanie jej dla wielu może skończyć się rakiem. A nie jest to też aż takie wow atrakcyjne. Wręcz śmieszą mnie takie dziewczyny, co to np tatuuja sobie koło pępuszka motylka, a już przy pierwszej ciąży rozlazi się oni wygląda to jak pterodaktyl i często już nie chce być znów motylkiem. Ale co tam, "czort płacze, że mody nienastacze". Jak ktoś chce, to go nie odwiedzisz, choć szkoda, bo często ładniutkie buzię sami szpecimy. A po latach żal.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 100% Twojej oceny, Melu! Faktycznie, nigdy do końca nie wiadomo, czy efekt końcowy będzie taki jak ten wymarzony. Nie mówiąc o tym, co po latach!

      Usuń
  31. Mnie się tatuaże nie podobają, jakie by nie byly artystyczne , strachem mnie oblatuje gdy wyobrażę sobie - jak mi go robią , br br
    Potem nie do każdego stroju pasują, nie mówiąc juz ...że bywa i zawodu wykonywanego

    Ale jest moda i cześć pieśni, ludzi tatuaże robią.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ale jak mam tak dalej marudzić- to powiem , że hybrydy i inne cuda na paznokciach - to też ingerencja w cialo.
    A tyle kobiet je ma I lubią.
    Albo takie kółka montowane na sztorc w małżowiny : jak Afrykanie.?

    OdpowiedzUsuń
  33. Tu chyba cokolwiek przesadziłaś, chociaż długie szpony budzą we mnie wstręt- jest w nich coś drapieżnego. I nie są ładne, zdecydowanie nie!

    OdpowiedzUsuń
  34. No nie , hybrydy niszczą płytkę paznokciową.

    OdpowiedzUsuń
  35. Dzisiaj przeczytałam artykuł, że w opracowaniu jest prawo zabraniające pod odpowiedzialnością karną robienia botoksu i wypełniaczy osobom nieuprawnionym, które nie są lekarzami. Mówi się, ze w tej chwili 70% takich interwencji to ich robota, chociaż zakres zabiegów, jakie mogą wykonywać kosmetolodzy i kosmetyczki, nie obejmuje przerywania ciągłości skóry, czyli iniekcji, laserów, mezoterapii igłowej i elektrokoagulacji. Jednak prawo ich nie ściga, chociaż można kogoś pozwać prywatnie, jeśli coś pójdzie nie tak. Poza tym podobno są osoby, które używają tańszych, lecz nieatestowanych preparatów sprowadzanych z podejrzanych źródeł. Nowe prawo ma to ukrócić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej nie ukróci , bo jest napisane byle jak , I nic nie załatwiła ani nie wyjaśnia. A to jest potężny rynek i wielkie pieniądze.

      Usuń
    2. Z tego co wiem, nie wiadomo jak to będzie brzmiało, bo chodzi o ustawę, której jak na razie jeszcze nie ma. Podobno na jej powstanie naciskają lekarze, chodzi o to, żeby tylko oni mogli robić te zabiegi, ponieważ obecnie robią je również magistrzy kosmetologii. Kosmetologia nie jest zawodem medycznym, więc jej absolwentom nie wolno naruszać ciągłości głębszych warstw skóry, choćby poprzez iniekcje, więc robią to prawem kaduka. Teraz ministerstwo wydało rozporządzenie, ale jak to rozporządzenie - zawsze jakoś można je zinterpretować po swojemu. Oczywiście zgadzam się z Tobą, że chodzi tu przede wszystkim o wielkie pieniądze i zgarnięcie całego tortu. Jednak sądzę, że lekarze są bardziej ostrożni w swoich poczynaniach, ze względu na świadomość powikłań, tym bardziej, że w razie wpadki grozi im również zawieszenie lub utrata prawa wykonywania zawodu. Natomiast BBM słusznie zauważa, że zdrowego rozsądku nic nie zastąpi.

      Usuń
  36. Myślę, że więcej tu zależy od zdrowego rozsądku samych zainteresowanych niż od zmiany prawa. Nie oznacza to,że prawa nie należy zmienić, tyle że sama zmiana prawa niczego całkowicie nie załatwi.

    OdpowiedzUsuń
  37. a ja się nie czepiam. mnie się podobają i brwi i kolczyki i ubiory i tatuaże zwłaszcza i dbanie o linie. Lepiej być za szczupła niż otyłym, schorowanym i zakompleksionym. i makijaż. w zasadzie każdy mi odpowiada. nawet ten za ciężki. zresztą co to znaczy za dużo makijażu? co to znaczy tej pasuje a tej nie pasuje? to kwestia osobista właścicielki twarzy. jedynie botoks jest dla mnie przerażający. i operacje plastyczne. ale też rozumiem, że każdy chce sie poprawić, jeśli może. W każdym czasie ZAWSZE młodzi ludzie się lansowali. i wyglądali podobnie. obecne babcie gdyby tak popatrzyły na zdjęcia z młodości, to wyglądają, jak cała reszta koleżanek i modnych wtedy aktorek, co druga wyglądała w latach 6otych jak BB. mocne krechy na powiekach, namalowane brwi, dużo pudru i szminy ... żadnej różnicy. Naturalnych kobiet w szołbizie nie było i nie ma. i raczej nie będzie.
    no to tyle mam do powiedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  38. Jasne! Rozumiem. Moja babcia powiadała: nie to ładne, co ładne, tylko co się komu podoba. I ja to szanuję. Ty lubisz makijaż, ja- lekki i wyłącznie okazjonalnie- i dlatego ten świat jest tak różnorodny.

    OdpowiedzUsuń
  39. Mimo podobieństw rzecz jasna!😁

    OdpowiedzUsuń
  40. Rozumiem Cię doskonale. Też czasem mam wrażenie, że nadmiar kosmetyków i ekstremalne poprawki oddalają od naturalnego piękna, które wcale nie potrzebuje przesady. Delikatność i subtelność mają w sobie coś ponadczasowego. To, co naturalne, często przyciąga najbardziej i daje poczucie autentyczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślę, że naturalne piękno jest niedoceniane przez kobiety. Mam też wrażenie, że wszelkie mody biorą się z kompleksów, niskiego poczucia wartości, niepewności siebie i swojego miejsca w świecie. Moda to jakby walka o „ zobacz, ja istnieję!” I strasznie smutne, że dzieje się tak przez wieki.

      Usuń
  41. No i to będzie następna moda , :) naturalność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to tak na poważnie czy z niewiedzy ? Naprawdę myślisz ze to kultywowane przez tysiące lat zostanie zmienione lub przerwane Wolne żarty
      Proponuje przeczytać "Przewodnik po historii makijażu"
      https://lamodi.pl/uroda/historia-makijazu/

      Usuń
  42. Napisałaś tak dla jaj? Bo przecież sama w to nie wierzysz.😜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że prowokująco!
      Dla jaj i dla refleksji. 🙂

      Usuń
  43. A ktoś pamięta jeszcze modę na opaleniznę?(KLIK) i te osiedlowe solaria? Minęła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, parę razy byłam .
      Za jakie grzechy - to nie wiem .

      Usuń
    2. Dlaczego zaraz za grzechy? 😜 Lubię być opalona, tyle że nie na... skwarkę.
      Do niedawna kremy samoopalające (np. popularny od lat citosol) dawały efekt, podobny do trumpowskiej pomarańczy i wyglądało to komicznie.
      Opalona cera wydaje się zdrowsza, wygląda świeżo, jest przydatna do karnawałowych, ślubnych (czy jakich tam jeszcze...) toalet. Byle z umiarem! Jak wszystko.
      Podobnie z kosmetyką upiększającą - małe korekty tu i ówdzie...? Dlaczego nie? Mam na myśli np. opadające powieki, odstające uszy, wielgachne nosy, wąskie ("zacięte jak u jędzy") usta, krzywe i przebarwione zęby ...
      Ostatnio młodzi mężczyźni nagminnie przeszczepiają sobie włosy. Też nie chciałabym być łysa, jeśli mogłabym to zmienić.
      Ale powtarzam - to jest moje zdanie i byle bez przesady (= wszystko z umiarem), bo po przekroczeniu pewnej granicy można łatwo zamienić się w karykaturę i klauna. I właśnie te prezentowane tu pomarańczowe glonojady tę granicę przekroczyły.😉😁

      Usuń
  44. Zupełnie o tym zapomniałam! Faktycznie, była taka moda. Szczęśliwie minęła, bo była baaardzo nieciekawa dla skóry. Mówiło się nawet o raku skóry.
    A tatuażu kociego/żadnego robić nie zamierzam. Tatuaże- jeśli już- to tylko delikatne, prawie niewidoczne: na ręce, na nodze, nigdy na twarzy.

    Powiedz, co się działo, bo już się martwiłam, że nie zaglądasz.😘

    OdpowiedzUsuń
  45. A ja tak trochę odbiegnę od tematu, ale tu ciekawie i na topie
    https://www.facebook.com/groups/305602870144429/posts/475994919771949/
    Tu codziennie też nowości.

    OdpowiedzUsuń
  46. Albo po prostu w Google
    Ruch Premiera Donalda Tuska

    OdpowiedzUsuń
  47. Dzięki, że podałaś drugą możliwość wyszukiwania, bo do pierwszej chwilowo nie miałam dostępu. Ciekawa strona!

    OdpowiedzUsuń
  48. Kurcze jakie podchwytliwe pytania tam zadają na wstępie!

    OdpowiedzUsuń
  49. Wszystko zaczyna się w głowie. Tak sobie myślę, że przesadna ingerencja w urodę, o której piszesz, nie jest zazwyczaj problemem estetycznym, lecz próbą radzenia sobie z niskim poczuciem własnej wartości, lękiem czy z presją społeczną. To problem natury psychologicznej, który raczej wymaga wsparcia specjalisty niż kolejnego zabiegu.

    OdpowiedzUsuń
  50. Wychowanie też ma wpływ na samoocenę, kontakty z rówieśnikami… tych czynników jest całkiem sporo. Ale trendy modowe istnieją niezależnie od wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście masz rację , czynników może być wiele...dlatego napisałam , że wszystko zaczyna się w głowie... w ich efekcie samoocena, poczucie własnej wartości oraz akceptacja siebie kształtują się w głowie delikwenta, i są wynikiem jego myśli, przekonań oraz jego interpretacji rzeczywistości ... i to można można zmienić poprzez pracę nad świadomością i zmianę narracji w głowie. Co do trendów modowych ... myślę, że problemem nie są trendy - bo to są tylko propozycje, które nikogo do niczego nie zmuszają, nie są przecież obowiązkowe. Problemem są tylko ci, którzy bezkrytycznie i nieumiejętnie z nich korzystają.

      Usuń