W gruncie rzeczy nie powinno obchodzić, tak jak i ta notka nie powinna była powstać, bo w gruncie rzeczy jest o niczym. Ot, kilka luźnych myśli, byle tylko oderwać się od politycznego szaleństwa.
Czasem idę ulicą, wchodzę do sklepu, wsiadam do autobusu, oglądam telewizję... wszystko jedno jaka sytuacja... i wzrok pada na dziewczynę/kobietę. I rodzi się pytanie:-Czemu to sobie robisz? Czemu tak się krzywdzisz?...
Nie!Nie zrozumcie mnie źle. Nie jestem wrogiem makijażu.
Delikatny, dobrze zrobiony makijaż podkreśla kobiecą urodę, poprawia samopoczucie, jest ok!
Myślę o czym innym. Myślę o szerokich, czarnych, namalowanych brwiach, przyklejonych centymetrowych rzęsach, o wydętych, nadmuchanych ustach i tonach pudru na twarzy.
Nie wiem, skoro tak wiele widać tego na co dzień, to widocznie do czegoś jest potrzebne, komuś się podoba. Nie powiem, że mi to przeszkadza, bo nie przeszkadza, mnie to dziwi. I w tym zdziwieniu jest odrobina współczucia, że trzeba aż tak, żeby móc samą siebie zaakceptować... smutne!
O modzie i bezkrytycznym naśladownictwie, byle tylko być na bieżąco, nie będę już pisać, bo wyjdę na starą stetryczałą babę, która wszystko wszystkim ma za złe a chyba jednak taka nie jestem.
Ale jakoś żal mi czasów, kiedy dziewczyny subtelnie podkreślały /bądź poprawiały/ swoją urodę- i były naturalne.
Wystarczy popatrzeć na dwie aktorki powyżej, ale nie tylko- dziewczyna na zdjęciu obok też jest śliczna, jest naturalna.
Ale w końcu to tylko moje wrażenie, wcale nie muszę mieć racji, prawda?



Szczególnie te brwi, tutaj nazywane brwiami z eddinga, są dla mnie przerażające.
OdpowiedzUsuńPodobno można sobie zrobić brwi tak, że trudno odróżnić od naturalnych, ale prawdopodobnie koszt jest niebotyczny- tak słyszałam.
UsuńDla mnie najgorsze są te "usta ryby" - to jakiś koszmar!!!
OdpowiedzUsuńZwróć uwagę, że jeszcze są stopnie „nadmuchania”. Widziałam babeczkę, która miała problem z pełnym zamknięciem ust. Masz rację- to koszmar!
UsuńNo właśnie nie wiem dla kogo te wszystkie zabiegi, mój mąż zawsze się dziwi i nie rozróżnia kobiet...jak klony z jednej matrycy!
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy to również nie jakaś specyficzna moda. Według mnie nawet niewielkie powiększenie ust wygląda fatalnie!
UsuńNo widzisz, piszesz o zjawisku, o czymś, co Cię dziwi, co Ci się nie podoba o od razu asekuracja, że niech sobie ktoś tam tak ma. I podskórny lęk, że to Ciebie za Twoje spostrzeżenia skrytykują, bo nie przyjmuje się do wiadomości, że to tylko Twoje zdanie, a te osoby i tak niech sobie tak robią, jak chcą. Ja pisałam o ubieraniu się, a w tyle głowy miałam wszystkie te komentarze przeciwko mnie, bo od razu potraktowano moje słowa jako total krytykę. A przecież ani Ty, ani ja nie mamy wpływu na to, jak się ludzie noszą, jaką sobie "krzywdę" urodową robią, jak się ubiorem oszpecają itp. Opisujemy to, co nam się nie podoba, a nie domagamy się, by ludzie się zmieniali pod nasz gust.
OdpowiedzUsuńJa po prostu nie rozumiem tego pędu do upodobniania się do wszystkich, do nie wyróżniania się. Moje lata młodości i późniejsze to czasy, kiedy chciałyśmy się różnić i robiłyśmy wszystko, by wyglądać "inaczej". I nie chodzi o makijaż, czy fryzurę, ale również o ciuchy. A to zjawisko, o którym piszesz- te brwi czarne jak smoła i o dziwnym kształcie, te botoksy, to już w ogóle kosmos.
I ciągle mam wrażenie, że ludzie luster w domach nie mają, by zobaczyć w nich siebie. Więcej niż połowie dany ciuch czy makijaż nie pasuje, a jednak wybierają to i upierają się przy "modnym" wyglądzie. Byle nie odstawać w "modzie" od innych, bo "ona ma", "ona sobie robiła', to ja też muszę.
Dobrze Stokrotka napisała, ona ma a ja nie, też mi się te czarne krechy na brwiach nie podobają i te rybie usta a że robią ? Nic nie zrobimy a do tego dochodzą jeszcze kolczyki w nosie, na brwiach i kupa żelaza w innym miejscu.
OdpowiedzUsuńO tym nie wspomniałam, ale tego też nie lubię. Jedynie kolczyki w uszach akceptuję.
UsuńCd. Ale sama nie mam uszu przekłutych. A tatuaże?…
UsuńNo, zebrało mi się na krytykowanie.
Czytałam Twoją notkę, Jaskółko i podobnie odbieram ten pęd do bycia modnym, niezależnie od tego, czy to danej osobie pasuje, czy nie.
OdpowiedzUsuńA co do asekuracji- masz rację: nie mam oporów, żeby wystąpić w czyjejś obronie, natomiast sama siebie nie bardzo umiem bronić. Boję się ataku i wolę się wycofać. Brak mi asertywności- no trudno, nie ma się czym chwalić, ale tak mam.
Nie brak asertywności, bo pewnie w realu jednak reagujesz.. To tutaj na blogach są takie "ataki" na piszącego, a nie dotyczące meritum sprawy. Bo jakieś dziwne zwyczaje tu panują- niby każdy ma prawo do swojej opinii, a jak ją wyrazi, to jest oceniany głównie na nie. To takie pisanie- "Popatrzcie, krytykuje innych, a sama pewnie tak się ubiera, maluje itp.." Jakieś pomylenie opinii ( do której każdy sobie przyznaje prawo, ale innym już tego prawa nie daje) z przypisywaniem krytykanctwa. A jak zbierze się towarzystwo typu: "Nie mam z tym problemu...." to tę osobę najłagodniej nazwie dziwakiem lub podobnie.
UsuńAle chyba za daleko wybiegłam z moim zdaniem na temat panujących na blogach zwyczajów a chodzi przecież o ten pęd do nieestetycznego upiększania się.
No i dodam- czarne mocne brwi pasują tylko określonemu typowi brunetek. Kobiety o innej karnacji powinny poprzestać na łagodnych brązach lub ciemnych szarościach, by nie robić kontrastu z kolorytem skory. Grube brwi też nie każdej pasują, na pewno nie tym o drobnej twarzy.
Ależ Ty masz rację. Ja sama jakiś czas temu pisałam o modzie na oszpecanie się . Wiesz usta na glonojada, brwi, tony podkładu i pudru , sztuczne rzęsy , trzy rozmiary za duże ciuchy albo bielizna zamiast i czapka-kretynka do tego. Ta moda na oszpecanie się jest wszechobecna i jakoś nie chce odpuścić.
OdpowiedzUsuńAno, to prawda! Nie chce odpuścić! Piękne dziewczyny robią z siebie karykatury.
UsuńSkądinąd ten pęd bycia modną czy bycia na topie-jak zwał, tak zwał!- nie jest wymysłem współczesności, tak było i kiedyś. Pamiętasz modę mini i stare kobiety z grubymi nogami w spódnicach przed kolana? A gołe brzuchy i kolczyki w pępku? To niby u młodych tylko, ale figura też nie była ważna…
OdpowiedzUsuńCzyli: tak było, tak jest i tak pewnie będzie zawsze, zmieniać się będą jedynie jakieś elementy wyglądu…
Jaskółko! ^ odpowiedź dla Ciebie. Nie zdążyłam wcześniej !
OdpowiedzUsuń