Dawno już chciałam przeczytać tę książkę. Wiele o niej słyszałam, czytałam recenzje.
Wreszcie udało mi się ją wypożyczyć w naszej bibliotece. Nie zasiadłam do niej od razu, wiedziałam, że jest ciężka w czytaniu. Nie w formie, w treści.
Są książki, które chce się poznać a jednocześnie jakaś blokada zatrzymuje. Brakuje odwagi, żeby otworzyć, żeby przeczytać kilka pierwszych zdań. Taka właśnie jest "Sońka" Ignacego Karpowicza.
Czasy wojny i straszliwy los podlaskiej kobiety...
Książka musiała odleżeć kilka dni, żeby moja decyzja nabrała mocy, żebym ja nabrała odwagi do skonfrontowania się z tamtym czasem i z tamtym losem.
Dziś zaczęłam czytać i nie oderwałam się, póki nie skończyłam. Niebywała rzecz. Niebywale napisana. Jeśli ktoś jeszcze nie zna, bardzo, bardzo polecam.
29 wrz 2016
27 wrz 2016
Wódz
Wielokrotnie zastanawiałam się nad fenomenem siły i władzy dyktatorów.
Wystarczy popatrzeć na te indywidua, by się zdziwić. Mali, złośliwi, śmieszni w słowach i gestach a przecież umiejący sterroryzować całe narody.
Jaki jest początek? Jak to się dzieje, że taka marnizna pociąga za sobą tłumy. Może gdyby to było wiadome, ludzie nie daliby sobą tak manipulować? Nie pozwoliliby na autorytarną władzę, nie wsadzaliby łbów dobrowolnie pod topór, bo widzieliby czarno na białym, że tenże wielki, ten mocarny to w gruncie rzeczy zakompleksiony tchórz, za którym nie stoją żadne pozytywne wartości, który wlecze za sobą jedynie nienawiść i zemstę na społeczeństwie za własne nieudane, zmarnowane i przegrane życie...
Taka władza się skończy, bo musi się skończyć... i tylko szkoda narodu, który musi przez to wszystko przechodzić... Historia zatoczyła koło, suweren zakręcił korbą...
Wystarczy popatrzeć na te indywidua, by się zdziwić. Mali, złośliwi, śmieszni w słowach i gestach a przecież umiejący sterroryzować całe narody.
Jaki jest początek? Jak to się dzieje, że taka marnizna pociąga za sobą tłumy. Może gdyby to było wiadome, ludzie nie daliby sobą tak manipulować? Nie pozwoliliby na autorytarną władzę, nie wsadzaliby łbów dobrowolnie pod topór, bo widzieliby czarno na białym, że tenże wielki, ten mocarny to w gruncie rzeczy zakompleksiony tchórz, za którym nie stoją żadne pozytywne wartości, który wlecze za sobą jedynie nienawiść i zemstę na społeczeństwie za własne nieudane, zmarnowane i przegrane życie...
Taka władza się skończy, bo musi się skończyć... i tylko szkoda narodu, który musi przez to wszystko przechodzić... Historia zatoczyła koło, suweren zakręcił korbą...
25 wrz 2016
Byłam.
Sobotę zaplanowałam trochę na wyrost, bo przed KOD-owskim marszem zaliczyłam aktualne wystawy w CSW.
Nie będę o nich pisać, bo wrażenia przekazałam na bloxowym blogu i nie ma sensu się powtarzać.
Przyznam, że byłam nieco niespokojna o liczebność marszu. Niepotrzebnie, bo ludzi znowu było mnóstwo. I chyba zaczyna się tworzyć więź międzypokoleniowa, bo młodych widziało się coraz więcej. Spotykały się całe rodziny, znajomi...
I znowu ta fajna atmosfera wzajemnego zrozumienia, życzliwości, uśmiechu. Bardzo podobało mi się hasło: KIMKOLWIEK JESTEŚ, DOBRZE CI ŻYCZĘ. Oddawało ducha marszu.
Warto zauważyć, że o ile na poprzednich marszach widać było grupki anty-, pokrzykujące i wyraźnie wrogo nastawione, o tyle wczoraj zauważyłam zaledwie jednego samotnego mężczyznę, który na kartce z bloku wypisał, jaki to KOD jest wstrętny. ;)
Prawie zaprzyjaźnieni z WOLNYM BALKONEM pozdrawialiśmy- z wzajemnością- ludzi z okien, chodników, stolików kawiarnianych.
Kilka fotek:
Takich plansz było cztery czy pięć- na szerokość ulicy.
Sporo najróżniejszych haseł, plakatów, transparentów przyciągało uwagę, ale niewątpliwym hitem był "przyjaciel dzieci". Chętnych do fotografowania było co niemiara! ;))
Przez całą drogę nam towarzyszył i budził ogólną uciechę.
A na Krakowskim Przedmieściu spotkał się z drugą swoją podobizną, smętną i mocno zrezygnowaną:
..........................................
Nie zostałam już na przemówienia na koniec marszu. Było bardzo późno a mnie czekała jeszcze droga do domu. Dotarłam dopiero koło 20.00. Zważywszy, że wyjechałam o 10.00, stwierdzam wyjątkową intensywność tego dnia.
.............................
Niepokój, który tlił się gdzieś na dnie duszy, że z czasem może być nas coraz mniej, przegoniłam myślą profesora Bartoszewskiego, przytoczoną przez młodą koderkę- Magdalenę Skorupską w DEKODERZE- biuletynie KOD-u:
Kiedy coś uparcie gaśnie- zaufaj iskierce nadziei.
I tego się będę trzymać! :))
Nie będę o nich pisać, bo wrażenia przekazałam na bloxowym blogu i nie ma sensu się powtarzać.
Przyznam, że byłam nieco niespokojna o liczebność marszu. Niepotrzebnie, bo ludzi znowu było mnóstwo. I chyba zaczyna się tworzyć więź międzypokoleniowa, bo młodych widziało się coraz więcej. Spotykały się całe rodziny, znajomi...
I znowu ta fajna atmosfera wzajemnego zrozumienia, życzliwości, uśmiechu. Bardzo podobało mi się hasło: KIMKOLWIEK JESTEŚ, DOBRZE CI ŻYCZĘ. Oddawało ducha marszu.
Warto zauważyć, że o ile na poprzednich marszach widać było grupki anty-, pokrzykujące i wyraźnie wrogo nastawione, o tyle wczoraj zauważyłam zaledwie jednego samotnego mężczyznę, który na kartce z bloku wypisał, jaki to KOD jest wstrętny. ;)
Prawie zaprzyjaźnieni z WOLNYM BALKONEM pozdrawialiśmy- z wzajemnością- ludzi z okien, chodników, stolików kawiarnianych.
Kilka fotek:
Takich plansz było cztery czy pięć- na szerokość ulicy.
Sporo najróżniejszych haseł, plakatów, transparentów przyciągało uwagę, ale niewątpliwym hitem był "przyjaciel dzieci". Chętnych do fotografowania było co niemiara! ;))
Przez całą drogę nam towarzyszył i budził ogólną uciechę.
A na Krakowskim Przedmieściu spotkał się z drugą swoją podobizną, smętną i mocno zrezygnowaną:
..........................................
Nie zostałam już na przemówienia na koniec marszu. Było bardzo późno a mnie czekała jeszcze droga do domu. Dotarłam dopiero koło 20.00. Zważywszy, że wyjechałam o 10.00, stwierdzam wyjątkową intensywność tego dnia.
.............................
Niepokój, który tlił się gdzieś na dnie duszy, że z czasem może być nas coraz mniej, przegoniłam myślą profesora Bartoszewskiego, przytoczoną przez młodą koderkę- Magdalenę Skorupską w DEKODERZE- biuletynie KOD-u:
Kiedy coś uparcie gaśnie- zaufaj iskierce nadziei.
I tego się będę trzymać! :))
23 wrz 2016
Dla przypomnienia
Nie będę snuła opowieści, bo jestem trochę zmęczona. Dziś tylko przypomnienie, relacja jutro albo w niedzielę.
Do zobaczenia o 15.00! :))
Do zobaczenia o 15.00! :))
19 wrz 2016
Piekielny dzień
Wszystko mi dziś szło w poprzek!
Z wczorajszego obiadu zostało mi trochę gotowanych kartofli, więc pomyślałam, że zrobię ruskie pierogi. Zrobiłam. Wyszły do kitu! Przepieprzyłam i zachwiały mi się proporcje ziemniaczano- serowe. Niby da się to zjeść ale zero zadowolenia.
Jak zwykle ciasta zrobiłam więcej niż trzeba, więc kolejne pierogi były z serem na słodko. Tym razem ser zrobiłam za rzadki. Ciasto musiało być grubsze, żeby cały środek nie wypłynął w cholerę przy gotowaniu. Byłam wściekła i nabuzowana na maksa!
Mąż zauważył, że miotam się po kuchni jak chmura gradowa i przezornie podkreślił, że pierogi w smaku są bardzo dobre. Nie powiem, żeby mnie to jakoś szczególnie uspokoiło!
Nienawidzę kuchni!! Nienawidzę gotowania!!! :(((
Z wczorajszego obiadu zostało mi trochę gotowanych kartofli, więc pomyślałam, że zrobię ruskie pierogi. Zrobiłam. Wyszły do kitu! Przepieprzyłam i zachwiały mi się proporcje ziemniaczano- serowe. Niby da się to zjeść ale zero zadowolenia.
Jak zwykle ciasta zrobiłam więcej niż trzeba, więc kolejne pierogi były z serem na słodko. Tym razem ser zrobiłam za rzadki. Ciasto musiało być grubsze, żeby cały środek nie wypłynął w cholerę przy gotowaniu. Byłam wściekła i nabuzowana na maksa!
Mąż zauważył, że miotam się po kuchni jak chmura gradowa i przezornie podkreślił, że pierogi w smaku są bardzo dobre. Nie powiem, żeby mnie to jakoś szczególnie uspokoiło!
Nienawidzę kuchni!! Nienawidzę gotowania!!! :(((
18 wrz 2016
Upokorzenie
Rozumiem, że można lepiej lub gorzej rządzić krajem, rozumiem, że można popełniać błędy, uczyć się w trakcie sprawowania rządów- wszystko to rozumiem!
Tego, że ośmiesza się własny naród, że degraduje się go do pozycji przykładowego głupka- nie rozumiem i nie chcę rozumieć!! Mnie to- jako obywatelkę Polski- poniża i upokarza!
Byłam dumna ze swojego kraju, teraz mi wstyd za rząd, który sprawuje władzę! Wstyd mi za rząd, który moją ojczyzną wyciera sobie gębę, który większość obywateli traktuje jak niedouków, który nie liczy się z nikim i z niczym - tak w kraju jak i poza jego granicami, który kłamstwu i nepotyzmowi nadał rangę szczególnego waloru, który zaprzecza wszelkim wartościom.
Albo z innego pola:
Czeka nas organizowanie tajnych kompletów, żeby nie dopuścić do wychowania pokolenia zobojętniałych niewolników podatnych na nachalną propagandę??...
Przegląd polityki europejskich krajów też niewesoły, ale one się obronią, u nich demokracja mocno zakorzeniona, u nas wyrwie ją z ziemi pierwszy podmuch.
---------------------------------------------------
Czasem, patrząc na to, co się wokół dzieje, myślę o moralnej i mentalnej kondycji ludzkiej i coraz bardziej przychylam się do prawdziwości poniższego obrazka:
Tego, że ośmiesza się własny naród, że degraduje się go do pozycji przykładowego głupka- nie rozumiem i nie chcę rozumieć!! Mnie to- jako obywatelkę Polski- poniża i upokarza!
Byłam dumna ze swojego kraju, teraz mi wstyd za rząd, który sprawuje władzę! Wstyd mi za rząd, który moją ojczyzną wyciera sobie gębę, który większość obywateli traktuje jak niedouków, który nie liczy się z nikim i z niczym - tak w kraju jak i poza jego granicami, który kłamstwu i nepotyzmowi nadał rangę szczególnego waloru, który zaprzecza wszelkim wartościom.
Albo z innego pola:
Czeka nas organizowanie tajnych kompletów, żeby nie dopuścić do wychowania pokolenia zobojętniałych niewolników podatnych na nachalną propagandę??...
Przegląd polityki europejskich krajów też niewesoły, ale one się obronią, u nich demokracja mocno zakorzeniona, u nas wyrwie ją z ziemi pierwszy podmuch.
---------------------------------------------------
Czasem, patrząc na to, co się wokół dzieje, myślę o moralnej i mentalnej kondycji ludzkiej i coraz bardziej przychylam się do prawdziwości poniższego obrazka:
12 wrz 2016
Jak wypośrodkować?
Coraz częściej słyszę apele o rozmowy /dołów z dołami/ , o próby zrozumienia, o dążenie do zasypywania przepaści itd., itd.
Planowany marsz KOD-u też ma być pod hasłem jednej Polski.
Sobotnia GW podobnie-zapełniona była artykułami w tej samej tonacji: łączenie- nie wykluczanie.
To wszystko jest jasne i w pełni zrozumiałe w teorii. Kaczyński zawiaduje krajem poprzez konflikt i jedynie zgoda narodowa, odzyskanie wspólnotowości celów może mu wytrącić broń z ręki, może go unieszkodliwić. Tyle, że najpiękniejsza i najmądrzejsza teoria jest nadal jedynie teorią. Praktyka, niestety, wygląda cokolwiek inaczej.
Powiem o sobie. Nie mam najmniejszych problemów z prowadzeniem rozmowy z każdą obcą osobą i rozmawia mi się z nią dobrze, i szczerze...tak długo, dopóki nie zorientuję się, że moim rozmówcą jest zagorzały pisowiec albo choćby tylko ktoś, kogo satysfakcjonują obecne rządy.
Dalej. Mogę nawet o kimś wiedzieć, że jest zwolennikiem PiS-u i rozmawiać z nim na tematy neutralne, ale tylko tak długo, aż czarno na białym nie zademonstruje swoich poglądów. Chowam się wtedy jak ślimak w skorupie.
Dlaczego tak się dzieje? Nie wiem. Brak mi odwagi do prowadzenia dyskusji? Boję się, że dyskusja przerodzi się w zwykłą pyskówkę? Szkoda mi zdrowia i szarpania nerwów? Boję się, że zabraknie mi argumentów na obronę własnego stanowiska, że ktoś mnie zwyczajnie zakrzyczy?... A może do głosu dochodzi dbałość o poczucie bezpieczeństwa - swojego i rodziny? Boję się agresji?...
Nie wiem. Tak czy owak unikam kontaktów z ludźmi o propisowskich poglądach. Nie pogłębiam między Polakami już istniejących rowów, ale ich też nie usiłuję zasypywać.
Nie jest mi z tym dobrze i choć nigdy dotąd nie zaparłam się swoich przekonań, to jednocześnie mam świadomość, że komórek KOD-u na swoim terenie organizować nie będę. Nie te lata, nie te siły, nie ta odporność psychiczna...
Chociaż coraz bliższa jestem zaakceptowania w pełni logicznej przecież teorii, to- niestety- moje uprzedzenie do zwolenników PiS-u wcale się łatwo nie poddaje. Przenosi się ono niejako z pierwszych szeregów.
Czuję bunt i gniew, i sprzeciw wobec poczynań obecnego rządu, obecnego prezydenta, prezesa partii. Oceniam je negatywnie, toteż ta ocena niejako z automatu przenosi się na wszystkich tych, którzy obecną politykę PiS-u akceptują.
Wiem, że to z mojej strony nie jest w porządku, ale nie umiem ustawić się po stronie poszukujących zgody i jedności z pisowskimi dołami, żeby jednocześnie być w zgodzie ze sobą, żeby być szczerą wobec siebie. Po prostu nie ufam tym ludziom.
Nie umiem znaleźć przekonującego argumentu na potwierdzenie, że oni też chcą dobrze, że w ich intencjach też leży dobro kraju...a przecież nie mam prawa ani podstaw, by to kwestionować...więc jak to w sobie przewalczyć?
Jak znaleźć wypośrodkowanie między dewastatorami Polski a tymi, którzy im zwyczajnie uwierzyli i zaufali?... Jakież to wszystko cholernie trudne i skomplikowane... :(((
Planowany marsz KOD-u też ma być pod hasłem jednej Polski.
Sobotnia GW podobnie-zapełniona była artykułami w tej samej tonacji: łączenie- nie wykluczanie.
To wszystko jest jasne i w pełni zrozumiałe w teorii. Kaczyński zawiaduje krajem poprzez konflikt i jedynie zgoda narodowa, odzyskanie wspólnotowości celów może mu wytrącić broń z ręki, może go unieszkodliwić. Tyle, że najpiękniejsza i najmądrzejsza teoria jest nadal jedynie teorią. Praktyka, niestety, wygląda cokolwiek inaczej.
Powiem o sobie. Nie mam najmniejszych problemów z prowadzeniem rozmowy z każdą obcą osobą i rozmawia mi się z nią dobrze, i szczerze...tak długo, dopóki nie zorientuję się, że moim rozmówcą jest zagorzały pisowiec albo choćby tylko ktoś, kogo satysfakcjonują obecne rządy.
Dalej. Mogę nawet o kimś wiedzieć, że jest zwolennikiem PiS-u i rozmawiać z nim na tematy neutralne, ale tylko tak długo, aż czarno na białym nie zademonstruje swoich poglądów. Chowam się wtedy jak ślimak w skorupie.
Dlaczego tak się dzieje? Nie wiem. Brak mi odwagi do prowadzenia dyskusji? Boję się, że dyskusja przerodzi się w zwykłą pyskówkę? Szkoda mi zdrowia i szarpania nerwów? Boję się, że zabraknie mi argumentów na obronę własnego stanowiska, że ktoś mnie zwyczajnie zakrzyczy?... A może do głosu dochodzi dbałość o poczucie bezpieczeństwa - swojego i rodziny? Boję się agresji?...
Nie wiem. Tak czy owak unikam kontaktów z ludźmi o propisowskich poglądach. Nie pogłębiam między Polakami już istniejących rowów, ale ich też nie usiłuję zasypywać.
Nie jest mi z tym dobrze i choć nigdy dotąd nie zaparłam się swoich przekonań, to jednocześnie mam świadomość, że komórek KOD-u na swoim terenie organizować nie będę. Nie te lata, nie te siły, nie ta odporność psychiczna...
Chociaż coraz bliższa jestem zaakceptowania w pełni logicznej przecież teorii, to- niestety- moje uprzedzenie do zwolenników PiS-u wcale się łatwo nie poddaje. Przenosi się ono niejako z pierwszych szeregów.
Czuję bunt i gniew, i sprzeciw wobec poczynań obecnego rządu, obecnego prezydenta, prezesa partii. Oceniam je negatywnie, toteż ta ocena niejako z automatu przenosi się na wszystkich tych, którzy obecną politykę PiS-u akceptują.
Wiem, że to z mojej strony nie jest w porządku, ale nie umiem ustawić się po stronie poszukujących zgody i jedności z pisowskimi dołami, żeby jednocześnie być w zgodzie ze sobą, żeby być szczerą wobec siebie. Po prostu nie ufam tym ludziom.
Nie umiem znaleźć przekonującego argumentu na potwierdzenie, że oni też chcą dobrze, że w ich intencjach też leży dobro kraju...a przecież nie mam prawa ani podstaw, by to kwestionować...więc jak to w sobie przewalczyć?
Jak znaleźć wypośrodkowanie między dewastatorami Polski a tymi, którzy im zwyczajnie uwierzyli i zaufali?... Jakież to wszystko cholernie trudne i skomplikowane... :(((
11 wrz 2016
Dokucza mi pewien chaos myślowy...
Dzisiejsza 15 rocznica ataku na WTC i wczorajsza pisowska miesiączka sprowadziły na mnie taką gonitwę myśli, że trudno mi się pozbierać i wszystko to uporządkować.
Zacznę od dziś. 15 lat temu to było nawet zrozumiałe- szok był tak ogromny, że trudno było uwierzyć, że działo się naprawdę- stąd relacjonowanie zdarzeń uzupełnianych nagranymi filmami miał swoje uzasadnienie. Ale dziś??! Nie mogę się opędzić od myśli, że wulkan ognia na ścianie WTC jest nadal atrakcyjny wizualnie i dlatego jest wciąż i wciąż pokazywany, innego sensu nie widzę, ale... może jestem niesprawiedliwa w swoich osądach, może się mylę?...
I wczoraj. 10. września - kolejna miesięcznica. Znowu wali tłum przez Krakowskie Przedmieście a prezes mówi o dwóch pomnikach. Przetarłam oczy. O co im właściwie chodzi??!! Byli w opozycji, nic nie mogli. Teraz mają wszystko i nadal nic nie mogą??! Toż niechby prezes poszedł z pielgrzymką tych wszystkich protestujących do Smoleńska, to by po jednym elemencie cały wrak przynieśli. Jakby co, ty by im dzielny Antek obstawę z grup rekonstrukcyjnych zorganizował- i po krzyku! Rosjanie nawet by się nie zorientowali, o co chodzi!
Tak się zastanawiam, jaką sobie obecnie rządzący rolę przypisują?
Tak się skleili z rolą opozycjonisty, że rządzą a furt zachowują się jak radykalna opozycja- wszędzie wietrzą spiski i szukają winnego. I wciąż im coś przeszkadza. A właściwie co? Bo rząd, sejm, senat, prokuratura, policja... ba! wreszcie prezydent- wszystko ich: nic tylko brać się do roboty!- a tu zamiast coraz lepiej, to coraz gorzej się robi: gospodarka zaczyna kuleć, polityka międzynarodowa trzeszczy, wojsko zdezorientowane, rolnicy mają wstrzymane dopłaty, kultura ledwo zipie... to gdzie tu do ... nędzy ta dobra zmiana??!!! Te 500 zł na dziecko, które te same dzieci przez lata spłacać będą musiały z wysokimi odsetkami zresztą?? To to jest takie cudowne??...
No to ja się jeszcze w zaświaty nie wybieram, bo ciągle daleko mi do obojętności.
24. września kolejny marsz KOD-u. Czy to coś zmieni? Nie wiem, ale będę mobilizować kogo się tylko da, żeby znowu "turyści" zapełnili ulice. Nie może być tak, żeby górę wzięło zniechęcenie, rezygnacja...
Rezygnować to ja mogę z czegoś dla siebie. Dla dzieci, dla wnuków- NIE!!
Zacznę od dziś. 15 lat temu to było nawet zrozumiałe- szok był tak ogromny, że trudno było uwierzyć, że działo się naprawdę- stąd relacjonowanie zdarzeń uzupełnianych nagranymi filmami miał swoje uzasadnienie. Ale dziś??! Nie mogę się opędzić od myśli, że wulkan ognia na ścianie WTC jest nadal atrakcyjny wizualnie i dlatego jest wciąż i wciąż pokazywany, innego sensu nie widzę, ale... może jestem niesprawiedliwa w swoich osądach, może się mylę?...
I wczoraj. 10. września - kolejna miesięcznica. Znowu wali tłum przez Krakowskie Przedmieście a prezes mówi o dwóch pomnikach. Przetarłam oczy. O co im właściwie chodzi??!! Byli w opozycji, nic nie mogli. Teraz mają wszystko i nadal nic nie mogą??! Toż niechby prezes poszedł z pielgrzymką tych wszystkich protestujących do Smoleńska, to by po jednym elemencie cały wrak przynieśli. Jakby co, ty by im dzielny Antek obstawę z grup rekonstrukcyjnych zorganizował- i po krzyku! Rosjanie nawet by się nie zorientowali, o co chodzi!
Tak się zastanawiam, jaką sobie obecnie rządzący rolę przypisują?
Tak się skleili z rolą opozycjonisty, że rządzą a furt zachowują się jak radykalna opozycja- wszędzie wietrzą spiski i szukają winnego. I wciąż im coś przeszkadza. A właściwie co? Bo rząd, sejm, senat, prokuratura, policja... ba! wreszcie prezydent- wszystko ich: nic tylko brać się do roboty!- a tu zamiast coraz lepiej, to coraz gorzej się robi: gospodarka zaczyna kuleć, polityka międzynarodowa trzeszczy, wojsko zdezorientowane, rolnicy mają wstrzymane dopłaty, kultura ledwo zipie... to gdzie tu do ... nędzy ta dobra zmiana??!!! Te 500 zł na dziecko, które te same dzieci przez lata spłacać będą musiały z wysokimi odsetkami zresztą?? To to jest takie cudowne??...
No to ja się jeszcze w zaświaty nie wybieram, bo ciągle daleko mi do obojętności.
24. września kolejny marsz KOD-u. Czy to coś zmieni? Nie wiem, ale będę mobilizować kogo się tylko da, żeby znowu "turyści" zapełnili ulice. Nie może być tak, żeby górę wzięło zniechęcenie, rezygnacja...
Rezygnować to ja mogę z czegoś dla siebie. Dla dzieci, dla wnuków- NIE!!
9 wrz 2016
Prawdopodobnie już wszyscy czytali, ale...
...tak na wszelki wypadek:
/pokazywarka.pl/8urb23/
Warto przeczytać! Oddaje myśli wielu ludzi zaniepokojonych tym, co dzieje się w Polsce.
Wielokrotnie już Hołdys bez pudła trafiał w moje odczucia. Tak jest i tym razem. Może zadziała w szerszych kręgach.
/pokazywarka.pl/8urb23/
Warto przeczytać! Oddaje myśli wielu ludzi zaniepokojonych tym, co dzieje się w Polsce.
Wielokrotnie już Hołdys bez pudła trafiał w moje odczucia. Tak jest i tym razem. Może zadziała w szerszych kręgach.
8 wrz 2016
Dawno się tak nie ubawiłam!
Kto w Gazecie nie czytał, polecam:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,20661413,twoja-postawa-do-przejaw-chamstwa-i-buty-wladzy-rezyser-historii.html#Prze
Rzecz dotyczy pretensji reżyserskich o brak promowania filmu. Zaiste, czyste kuriozum! I już samo to było zabawne. Ale czytając komentarze, ubawiłam się setnie.
I po raz kolejny z podziwem myślę o zasobach intelektualnych Polaków, którzy paroma zwięzłymi zdaniami potrafią podsumować absurdalność zachowań naszej obecnej "elyty".
Hejterstwo było? Chyba nawet nie, natomiast zasłużonych złośliwości pod dostatkiem.
No, ja już taka zła kobieta jestem, bo mnie to wyraźnie ubawiło! ;)))
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,20661413,twoja-postawa-do-przejaw-chamstwa-i-buty-wladzy-rezyser-historii.html#Prze
Rzecz dotyczy pretensji reżyserskich o brak promowania filmu. Zaiste, czyste kuriozum! I już samo to było zabawne. Ale czytając komentarze, ubawiłam się setnie.
I po raz kolejny z podziwem myślę o zasobach intelektualnych Polaków, którzy paroma zwięzłymi zdaniami potrafią podsumować absurdalność zachowań naszej obecnej "elyty".
Hejterstwo było? Chyba nawet nie, natomiast zasłużonych złośliwości pod dostatkiem.
No, ja już taka zła kobieta jestem, bo mnie to wyraźnie ubawiło! ;)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)






