19 paź 2018

To ta pora! Teraz!!

Po raz pierwszy przekopiowałam wszystko ze swojego pierwszego bloga.Temat wyborów jest teraz najważniejszy. Dlatego piszę.



Długo jeździłam na marsze, pamiętam swój każdorazowy niepokój, czy trochę nas będzie i później to poczucie jedności i pewien rodzaj wdzięczności /przyjeżdżali ludzie z różnych stron Polski!/, gdy patrzyłam na rozkołysany w marszu wielotysięczny tłum.
Kochani! Zaczyna się nasz kolejny, ostateczny, wyborczy marsz- prawdziwy wyborczy maraton. PiS odebrał nam już prawie wszystko. Teraz chce nas pozbawić samorządności. Bądźmy znowu razem: my na Śląsku i Pomorzu, my na Mazowszu i na Podlasiu, w Wielkopolsce, my w całym kraju. Powiedzmy, jakiej Polski chcemy: demokratycznej czy autorytarnej, solidarnej z Zachodem czy tęsknie oglądającej się na Wschód. Program PiS jest mało skomplikowany- ubezwłasnowolnić naród, wziąć obywateli za mordę.

Chcemy tego? Godzimy się na to? Będziemy mieć w ręku skuteczną broń- kartki wyborcze. Wykorzystajmy tę naszą możliwość obrony. Żebyśmy nigdy nie pluli sobie w brodę, że nie wykorzystaliśmy swojego podstawowego prawa do zadecydowania, w jakim kraju chcemy żyć!

Powtórzę za Rosatim: głosujmy! Nasz głos jest ważny! Nasz głos się liczy!
                                                     ***
A czasem pozwalam sobie na marzenia... jak ten psiak!

Spotkajmy się w niedzielę przy urnach wyborczych a marzenia powoli zaczną się spełniać! Bo przecież są nas miliony! :)

9 paź 2018

Byłam!

Byłam na filmie "Kler". Nie pokuszę się o recenzowanie, bo recenzji ukazało się już pod dostatkiem.
Powiem tak: to potrzebny i uczciwy film. Nie atakuje wiary, krytycznie przygląda się instytucji. Zauważa ludzkie dramaty na zewnątrz i wewnątrz Kościoła. Pokazuje to, co sami zauważamy i to, czego wolimy nie zauważać... Mocny film.
Jeśli ktoś śledzi memy czy notki w "Soku z buraka", polecam wypowiedź Czarka Sochackiego /z dwiema kropeczkami nad 'o'/ z dnia 7.X, godz.10.01. Bardzo do mnie ta wypowiedź przemawia, choć ogląd ludzi kościoła miałam i mam wyłącznie z zewnątrz.

Co mnie zaskoczyło.
Byłam na porannej /godz.10.00/ projekcji w niedzielę, czyli w niefortunnym czasie, kiedy ludzie zwykli odsypiać miniony tydzień czy po prostu po swojemu odpoczywać. Spodziewałam się 20, no może 40 widzów- mam pewne porównania z porannych seansów, kiedy to bywa 8- 12 osób. 
Sala była pełna!!

I jeszcze taka osobista uwaga. Bałam się tego filmu, tak jak wcześniej bałam się innych filmów Smarzowskiego. Idąc na "Kler" chciałam niejako odczarować tego reżysera, bądź też utwierdzić się we własnej rezerwie wobec jego filmów. Odczarowałam, choć film jest niewątpliwie ciężki. Pomyślałam, że chyba zmobilizuję się do obejrzenia jego poprzednich filmów, przed którymi tak się broniłam...
Związki tronu z ołtarzem- niby zabawne a wcale nie do śmiechu... ;(

6 paź 2018

Czasem zazdroszczę

Czasem zazdroszczę tym ludziom, którzy snują długie rozważania na taki czy inny temat. Zazdroszczę tym bardziej, że kiedyś też tak umiałam i ta umiejętność jakoś wyparowała. Czy to był proces, czy stało się nagle- nie wiem. Stało się i już.
Mam poczucie, że to o czym chcę napisać jest ogólnie znane i nic nowego przecież nie dodam. Jednocześnie sama chętnie zaglądam na strony blogerów/-ek analizujących obecną sytuację i nie oglądających się na to, czy piszą o sprawach znanych, czy całkiem nowych. Ot, taka sprzeczność...

Na mój opór przed komentowaniem współczesności wpływa pewnie też fakt, że każdy dzień przynosi nowe wiadomości i niejako spycha na plan dalszy te poprzednie, choć- niestety- nadal są przecież aktualne.

Dziś słuchałam wystąpienia Tuska w Krakowie. Słuchałam z przyjemnością, choć mówił o sprawach trudnych. Analizował sytuację świata, przedstawiał zagrożenia ale i nadzieje.  Mądrych ludzi zawsze warto posłuchać a mam spore obawy, że u nas słucha się ich za rzadko i słucha ich zbyt mała liczba ludzi.

Z niepokojem patrzę na rosnące szeregi narodowców i wykoślawiony patriotyzm. Oby udało nam się za jakiś czas przywrócić szacunek do własnego kraju i wszystkich jego obywateli. Teraz jakoś nie umiem się do tego zmusić, choć bardzo chcę... ;((
/Fotkę skopiowałam z bloga Emmy_b/

19 wrz 2018

Poranna prasówka

Zazwyczaj rano przy pierwszej porannej kawie przeglądam nowości blogowe.
Z żalem stwierdzam, że choć jest całkiem sporo blogów, które odwiedzam, to częstotliwość ukazywania się nowych tekstów pozostawia wiele do życzenia. W zasadzie nie powinnam się uskarżać, bo należę do tej samej grupy, która pisze i publikuje coś od czasu do czasu, ale to chyba norma, że chętniej się czyta cudze teksty niż pisze własne.
Dziś chciałabym zareklamować blog, na który jakiś czas temu trafiłam przypadkiem /choć podobno nie ma przypadków!/. Od razu zastrzegam, że interesujących blogów- na różnych platformach- jest dużo, dużo więcej, natomiast ten jest o tyle fenomenem, że posty ukazują się codziennie i są komentarzem do bieżących wydarzeń.
 
https://valconetti.wordpress.com/ 

--------------------------------------------------------
Gra przedwyborcza jest brutalna i bazuje na permanentnym oszkapieniu "suwerena", co jak dotąd się udaje, bo notowania PiSu cały czas utrzymują się na wysokim poziomie. No cóż, rozczarowanie będzie bardzo gorzkie...
 ...bo przecież nigdy i nigdzie nie ma nic za darmo a na kłamstwach i oszustwach daleko się nie zajedzie.

15 wrz 2018

Ambasadorka

Może ja się już tak ze wszystkim ustawiłam na "nie", ale wydaje mi się, że ambasadorkę Stanów Zjednoczonych mamy niezbyt udaną. Jej poprzednicy byli w porządku i prawdopodobnie w tym zestawieniu pani Jakaś-tam wypada szczególnie blado.
Zapewne nie należy wydawać takich montowanych na kolanie opinii, ale będę niepoprawna i powiem, że w moim odbiorze pani ambasador skupia w sobie cały zestaw złośliwostek stereotypu myślenia na temat Amerykanów -od ubioru, poprzez fryzurę aż do sposobu mówienia.
No, cóż- jaki prezydent, taka jego przedstawicielka. 

Chciałabym okazać się małostkowa w ocenie i za jakiś czas przyznać ze wstydem i skruchą, że pierwsze wrażenie było mylne i bardzo krzywdzące. Intuicja jednak podpowiada mi, że niczego odszczekiwać nie będę musiała...;(

11 wrz 2018

Złudne oszczędności, czyli... nie dla nas...

Daliśmy się namówić na telewizję internetową. Telefon przez internet  mamy, psie pieniądze kosztuje, działa doskonale- same plusy! Myśleliśmy, że  tak samo będzie z telewizją- tanio i dobrze. Nie było!

Zapowiadało się nieźle, ale rzeczywistość okazała się przygnębiająca. Połączenie z internetem rwało się, obraz się zatrzymywał, nie dawało się tego traktować jak normalnej telewizji. 



Tak wyglądał najczęściej obraz. A świetlne kółeczko w środku latało i latało - a połączenia nie było.

Nie twierdzę, że ta forma jest zła- po prostu u nas się nie sprawdza. No, cóż - może u nas internet jest za słaby i nie dźwiga takiego obciążenia... Tak czy owak trzeba było przeprosić się z ogólnie dostępną telewizją cyfrową i wyrazić zgodę na dwuletni cyrograf za wcale niemałe pieniądze.
Jakby tu powiedzieć... po raz kolejny sprawdziło się powiedzenie, że chytry dwa razy traci. Szkoda, że przetestowaliśmy to na niezbyt zasobnej emeryckiej kieszeni...;(

6 wrz 2018

Na czym to właściwie polega?...

Trzeci rok, jak usiłuję się tu zadomowić a cały czas czuję się nie u siebie. Trochę tak, jakby babinę w wiejskiej zapasce wprowadzono na salony i powiedziano jej:- To twoje! Czuj się swobodnie!
Powiedzieć można, gorzej z wykonaniem.
Faktycznie- Blogger daje mi wszystko, nie zaśmieca reklamami, nie niszczy notek i nie wywiewa ich w przestrzeń, nie wprowadza nie wiadomo jakich zbędnych udziwnień, które wcale ułatwieniami nie są itd., itd. Jednym słowem - miód, malina i pełny komfort pisania! Tyle tylko, że... wieje chłodem- jak w tej pałacowej przestrzeni, która- de facto- nigdy nie była, nie jest i raczej nie będzie moja.
Blox jest obrzępolec. Lekceważy blogerów i trzeba się bardzo pilnować, żeby nie stracić tego, co w pocie czoła spod klawiatury wyszło- a przecież jest ciepły, swój i nawet to bałaganiarstwo jakoś da się znieść, bo w zamian jest się wśród swoich.
Nie umiałam całkowicie zrezygnować z Bloxa. Wkurzam się często, gęsto, zgrzytam zębami a przecież tkwię i wcale nie jedynie siłą przyzwyczajenia.
Czy Blogger stanie się kiedyś moim drugim domem?  Może kiedyś...

Nie umiem poruszać się po Bloggerze, na nowe blogi trafiam przypadkiem... może to też przyczyna tego poczucia obcości i pewnej bezradności na innym niż wcześniej miejscu...;(

31 sie 2018

Poprawić Żeromskiego

Czasem wydaje się, że więcej już się nie da...
Tylko się wydaje! Można nieskończenie wiele.
Do głowy by mi nie przyszło, że można "poprawić" Żeromskiego, wyrzucając z tekstu pojedyncze wyrazy, całe frazy, bądź nawet fragmenty prozy. Tak właśnie postąpił pewien pan, którego nazwiska nawet nie chce mi się szukać, co by nie czynić mu dodatkowego rozgłosu.
Spotkałam się z wyjaśnieniem, że to w ramach uwspółcześniania tekstu i przybliżania go szerokiej rzeszy. Ileż trzeba mieć w sobie pychy, by pozwolić sobie na udoskonalanie tekstu Pisarza, na wyrzucanie słów, które "poprawiacz" uznaje za mało zrozumiałe. I to wszystko z błogosławieństwem władzy, niejako na jej zamówienie!!

A swoją drogą onegdaj uchwalono ustawę o szacunku dla języka ojczystego, nieprawdaż? A tenże szacunek nie obejmuje przecież li tylko współczesności lecz także historię języka z wszelkimi archaizmami dawno zapomnianymi ale także takimi, które warto przywrócić do życia i codziennego obiegu.
Słowem, które na to moim zdaniem zasługuje jest ZAPRZAŃSTWO,  bo pełno go w dzisiejszych czasach a zawsze warto rzecz nazywać po imieniu.
-----------------------------------------------------
Kolejna rocznica porozumień sierpniowych.
Pamiętam, jak z wypiekami na twarzy za jakiś czas oglądałam w kinie dokumentalny pełnometrażowy film "Robotnicy 80"- jak najbardziej fascynującą fabułę.
Lechu!
Tamtych dni, tamtych wspomnień nikt nam nigdy nie odbierze i żaden uzurpator Twojego miejsca nie zajmie. Nie ma takiej możliwości, dopóki żyjemy my i nasze dzieci. Po raz kolejny dziękuję Tobie i TAMTEJ SOLIDARNOŚCI. To był wspaniały czas - czas nadziei i wiary w mądrość i siłę narodu...
---------------------------------------------------------
Wczoraj zupełnie przypadkiem natrafiłam na dziwny kwiat. Cyknęłam i niech on będzie tym jasnym punktem dzisiejszej notki. 
 

26 sie 2018

Dziękuję!

Przyszło mi dożyć wrednych czasów, gdy górę bierze kłamstwo, cynizm, arogancja i buta. I gdy wszystko to jest przyjmowane jeśli nie z zadowoleniem, to z obojętnością ogółu.
Dlatego z ogromną wdzięcznością dziękuję za każde słowo prawdy, za odwagę, za wierność sobie i wartościom. Dziękuję politykom, społecznikom i blogerom, artystom i sędziom, redaktorom i sąsiadom, wszystkim, którzy podtrzymują wiarę w powrót normalności, którzy nie boją się mówić prawdy ale też nie dołują wizją nieuniknionej klęski. 
Dziękuję za śmiech- jest bardzo skuteczną bronią. 
Wierzę, że szczęście jest osiągalne- wystarczy tylko zdjąć chomąto! /I oczywiście klapki z oczu./ 
 /mem wzięty z Demotywatorów/

13 sie 2018

Czego życzyć?





Tak się zastanawiam, czego można życzyć temu panu w trzylecie jego teoretycznej prezydentury...

Podobno pAD przymierza się do drugiej kadencji i robi , co może, żeby na poparcie swojej partii zasłużyć. Wiem, że profity są niebagatelne /wojaże, wywczasy letnie i zimowe, stroje dla małżonki, ukłony i przymilania pospólstwa itd., itd./- i że to wszystko nad wyraz przyjemnie dopieszcza ego, ale... koszty są niewspółmiernie wysokie, no chyba że za nic ma się własną samoocenę a kręgosłup moralny ugnieciony z plasteliny. I to chyba właśnie ten przypadek.

Nie wiem, co naprawdę pan Duda myśli o Polakach, ale mam wrażenie, że przecenia ich tumiwisizm. 
Coraz więcej rodaków zaczyna dostrzegać szkody wyrządzone krajowi i pustosłowie kaznodziejskiego tonu oraz samouwielbienie w pseudo aktorskich wystąpieniach. Czy może liczyć na akceptację własnej bezwolnej i pełnej uległości prezydentury, czy może liczyć na poparcie Polaków? Mam coraz więcej wątpliwości. 
Na moje poparcie na pewno liczyć nie może! Nie miał mojego poparcia podczas starania się o prezydenturę, tym bardziej nie będzie go miał podczas starań o reelekcję.

Czego mu życzę na trzylecie jego fatalnych rządów? Tego, żeby szczęśliwie /dla siebie samego/ dotrwał do końca kadencji, po czym zakopał się w mysią dziurę i modlił się, by świat o nim zapomniał. A przede wszystkim, by zapomnieli Polacy!