17 wrz 2017

Jasnowidz jakiś czy co??

Pozwoliłam sobie podebrać z Soku z buraka:

No i się dorwał...
Nie wiem, kiedy redaktor Pałasiński wypowiedział te prorocze słowa, ale obserwując to, co się u nas teraz dzieje - po stokroć miał rację: Polska z wyżyn szanowanego europejskiego kraju stacza się coraz niżej.

Tylu mamy mądrych i odpowiedzialnych ludzi a u władzy mamy...e! szkoda gadać!
Czym sobie na to zasłużyliśmy?! Dlaczego właśnie nas to spotkało?!

14 wrz 2017

Sorry, Winnetou!

TVN wydawał mi się względnie obiektywną stacją, bo i przedstawiciele wszystkich partii żarli się ze sobą na wizji w niby-merytorycznych debatach, i zaczepiano w Sejmie posłów różnych partii z prośbą o komentarz do takiego czy innego wydarzenia, i transmitowano konferencje prasowe rządzącej partii...itd, itd. Nie było więc tak, że dyskryminowano przedstawicieli partii rządzącej- miała prawo głosu, natomiast do tej pory na antenie nie zauważało się propagandowych reklam pisowskich.

Nie zauważałam ich aż do dziś.

Przyznam, że przetarłam oczy z niedowierzaniem, gdy pojawiła się scenka sugerująca, że koniecznie należy dokonać zmian w źle działających sądach. Ewidentna gadzinówka PiS-u!
Dawno nie byłam tak zbrzydzona.
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawiła mi się puenta starego, PRL-owskiego dowcipu: Sorry,Winnetou! Biznes is biznes!
Zrobiło mi się cholernie smutno!
TVN był dotąd lepszą lub gorszą ostoją neutralności przekazu, do tej pory się nie skundlił, a przynajmniej ja tego nie zauważałam... Zastraszyli?... Przekupili?...
Czego jeszcze można się spodziewać??!!!

Wygląda na to, że trzeba będzie przerzucić się na oglądanie programów przyrodniczych...

12 wrz 2017

Uchylić rąbek tajemnicy

Mąż dostał na urodziny książkę Piątka. Czekał na nią dość długo, bo zdążył się rozejść kolejny dodruk. Książka rozchodzi się jak ciepłe bułeczki. 
Cieszę się, że mamy ją w domu, bo chciałam mieć do niej dostęp, ale czy będę zagłębiać się w całą sieć powiązań szalonego ministra- nie wiem.
O Macierewiczu zdanie mam wyrobione i nawet gdyby podejrzane kontakty tego pana nie sugerowały, że ma kontakty ze Wschodem, to i tak wystarczająco dużo Polsce zaszkodził. Osłabił do granic możliwości wartość bojową naszego wojska, przyczynił się mocno do osłabienia pozycji Polski tak w Europie, jak i w NATO, wyraźnie wpycha nas w objęcia sąsiada ze Wschodu, wojsko traktując jak swoją prywatną zabawkę.
Nie było dotąd ministra, który tak bardzo  rozwaliłby obronność naszego kraju, którego tak bardzo nie obchodziłoby bezpieczeństwo własnej ojczyzny...

7 wrz 2017

Sprawdzam

Jesienna poskarżyła się, że nie może wstawić muzyki z You Tube, więc sprawdzam.

Jest! ;) Jak się zanurzać w jesieni,to z uszami...Miło  się tego słucha!

6 wrz 2017

Przyrodniczo

Dla obniżenia poziomu frustracji- temat neutralny politycznie czyli: hecna ta przyroda!
Siadłam ci ja, panie święty, z koleżanką na ławce. Gadamy o różnościach, wodzimy wzrokiem dookoła- wszystko wydaje się być jak zawsze, tymczasem...-Oooo! Zobacz!- no to popatrzyłam:



Początkowo lekko nieprzytomnie pomyślałam, że ktoś rozsypał korale jarzębiny, ale... one się ruszały! Mało tego- to była orgia w biały dzień! Tramwajarze /nie znam fachowej naukowej nazwy/ ewidentnie zabrały się do przedłużania gatunku.
Nie pozostało nam nic innego jak... zrobić zdjęcie i zostawić je w spokoju!
***
Deszczowa i względnie ciepła pogoda zaowocowała wysypem grzybów. Jest tego a jest - mnóstwo różności!
- A szmaciaka widziałaś?
- Chyba nawet takiej nazwy nie kojarzę!
- Kiedyś był pod ochroną, teraz już nie! Bardzo smaczny. Chrupki, o lekko orzechowym smaku...
Przyznam, że miałabym opory, żeby zjeść, ale- niezwykle urodziwy!


***
Co jeszcze? Widziałam wiewiórkę, jak przymierzała się do rozpracowania orzecha. W ogóle się nie bała, ale zanim zdecydowałam się na zrobienie zdjęcia, to tylko pomachała mi ogonkiem i skryła się między liśćmi.
Jesień...

30 sie 2017

Jajko czy kura- i czy to na pewno takie ważne...

Teoretyczna premier wyobraża sobie zapewne, że jak ubrana na czerwono stanie na tle flag unijnych a ręką będzie ciąć powietrze jak tasakiem mięso w masarni, to wszyscy potraktują ją jak męża stanu. A jeszcze z zaciętymi ustami bronić będzie wartości!... Się pytam- jakich?! Bo wszystkie te ogólnie przyjęte i szanowane, u nas poszarpane i podeptane leżą, odrzucone z obrzydzeniem, gdzieś w kącie.
To myśmy naświnili- my: czyli nasz rząd- a winą obarczamy wszystkich dookoła. No, uwzięli się na nas i tyle! Zamiast nas przytulić i pomagać nam najbardziej na świecie, bośmy najbiedniejsi i najszlachetniejsi, to nie wiadomo dlaczego oczekują od nas, że będziemy przestrzegali prawa i zasad demokracji. MY??!!! Przecież to my jesteśmy najbardziej praworządni i demokratyczni a zachodni popaprańcy mogą się jedynie od nas uczyć, jak prawdziwa demokracja wygląda!!
Nasz rząd jest łaskaw się dziwić, że w ogóle cokolwiek jest od nas wymagane i że nie wierzy się naszym zapewnieniom a uważnie przygląda poczynaniom.

Bardzo mi źle. Wstyd mi, że Polska kieruje się w stronę unijnego nic nie znaczącego marginesu. Mało tego: ubliżając wszystkim dookoła, jednocześnie upomina się o dotacje i ma pretensje, że zaczyna się patrzeć na nią z niechęcią. A przecież tyle razy otwierano przed nami furtki wyjścia i jeszcze nadal można z nich skorzystać- ale nie, bo będzie tak jak ja chcę i nikt poza tym nie ma nic do gadania- nawet gdyby słuszność była po jego stronie, bo moja racja jest najmojsza!!

Miałeś chamie złoty róg...:(((


28 sie 2017

Zgodnie z instrukcją

Dziecięce klocki przez lata przeszły wiele zmian. Początkowo były to proste drewniane bryły geometryczne najpierw w kolorze surowego drewna, potem barwione. Najbardziej udziwnione były te w kształcie łuków. I- o dziwo- przy takiej skromności budulca powstawały niezwykłe pałace, mosty, zagrody- wszystko, co się chciało.
W drugim etapie pojawiły się klocki lego /Lego?/. W gruncie rzeczy takie jak drewniane, tyle że z wypustkami do łączenia a więc wygodniejsze i bardziej stabilne w montowaniu.
Takie też pozostały dla maluchów- wygodne, w dużym formacie, żeby brzdąc nie połknął, ale już dla nieco starszych dzieci... Jezderkusie! Włos się na głowie podnosi!! Kupuje się zestawami i może to być "legowa" łódź podwodna a może też być tropikalna puszcza. Do wyboru, do koloru- jest wszystko! A niektóre elementy takie maleńkie, że nietrudno zgubić. Jasne, że po pewnym czasie klocki z łodzi lekkomyślnie mieszają się z klockami z puszczy i robi się jeden wielki bałagan. Jaka na to rada? Kupić zestaw- ulica w mieście! ;)))




No to przechodzę do meritum. Mój najmłodszy 5-letni wnusio szczęśliwie przeszedł epokę dinozaurów i obecnie siedzi po uszy w Legolandii. Ma tego towaru do oporu, bo całe starsze jego rodzeństwo a również wszyscy pozostali Krewni-i-Znajomi-Królika, pozbywając się niepotrzebnych już klocków, dostarczali je tutaj- jako że na pewno będzie się nimi bawił.
I rzeczywiście tak jest, ale niestety najwięcej radości przynosi nowy zestaw z instruktażową książeczką, w której krok po kroku, rysunek po rysunku pokazane jest jak owo coś montować.

Wczoraj właśnie byłam świadkiem takiego montażu zgodnie z instrukcją i powiem, że byłam oszołomiona. Montaż mniej więcej wyglądał jak w instrukcji, ale jednak niedokładnie, więc co jakiś czas któryś element odpadał a wnuczek cierpliwie umieszczał go z powrotem w zaplanowanym przez siebie miejscu. Powtórzę: 5-letni szkrab!!!
Przyznam, że byłam mocno spięta, bo ja już 15razy pirzgnęłabym te klocki w kąt i zajęła się czymś innym /choć podobno jestem cierpliwa.../ a on nic! Łączył klocek z klockiem i był z siebie całkiem zadowolony! ;)))

I teraz myślę, że gdybym ja wychowywała się na zabawkach z instrukcją, to może teraz nie przerażałyby mnie instrukcje do różnych mechanizmów technicznych czy elektrycznych?...

25 sie 2017

My, Naród

Mija półtora roku od jednego z najliczniejszych, KOD-owskiego marszu pod hasłem- My, Naród.
Może warto przypominać wciąż, o co nam wtedy chodziło, o co nam chodzi cały  czas!
Chodzi o poszanowanie demokracji, o poszanowanie prawa, o poszanowanie wartości i symboli narodowych...ZAWSZE O TO SAMO!!! O to, by można się było dobrze czuć we własnym kraju, być dumnym z jego osiągnięć, z jego pozycji w Europie i na świecie.


Wtedy, w lutym na stacji metra dostałam jeden z plakatów, które ktoś przez pół nocy powielał, żeby rozdawać ludziom.
Inna osoba wpięła mi w klapę znaczek z Wałęsą, które też samodzielnie wykonywała, żeby porozdawać przypadkowym "współmarszowiczom"...
Ja miałam zeszyt.



Zbierałam podpisy, ale szybko zorientowałam się, że nie zapełnię zeszytu tłumacząc, dlaczego to robię. Z uwagą: jak się zapełni, przekażcie komuś z KOD-u, puściłam zeszyt z długopisem między ludzi. 
Czy zeszyt z podpisami dotarł do Lecha Wałęsy- nie wiem. Wiem, że zrobiłam to, co chciałam zrobić i że poczułam pewien spokój, że nie byłam obojętna na to, co się wokół Wałęsy wyprawia, na to- jak bardzo jest opluwany i niszczony.

Nie pisałam o tym po marszu, choć sam marsz relacjonowałam pokrótce na swoim wcześniejszym bloxowym blogu. Czemu robię to teraz?
BO SKALA NAGONKI NA LECHA WAŁĘSĘ- NASZ NARODOWY WOLNOŚCIOWY SYMBOL- PRZYBRAŁA NIESPOTYKANE DOTĄD ROZMIARY!! 
I chociaż w ten sposób chcę powiedzieć NIE!!!

Można skwitować- psy szczekają, karawana idzie dalej, ale to nie takie proste, bo to ujadanie zaczyna się rozciągać w czasie, bo w Gdańsku rocznicę podpisania porozumień sierpniowych usiłują zawłaszczyć ludzie, którzy z tamtą heroiczną Solidarnością nie mają więcej wspólnego niż nazwa, którą zaanektowali bez żadnych zahamowań.
I na to mojej zgody nie ma! Zbyt ważny to był dla mnie czas, zbyt piękne wspomnienia, by pozwolić teraz nurzać je w błocie.

Tekst, który przepisałam w zeszycie, jest cały czas aktualny. I na zawsze aktualny pozostanie!

19 sie 2017

O niczym

Paskudny dzień- dżdżysto, chłodno, w telewizorni lansują się na pomorskim dramacie rządowe gwiazdy... Zamach terrorystyczny, zmarł Janusz Głowacki... Szaro, buro i ponuro, co musi jakoś się odbijać na samopoczuciu.
Siadłam do komputera- i też rozpacz, bo jednej sensownej myśli nie mogę się w głowie doszukać... To po co piszę? Nie wiem . Może, żeby samej sobie udowodnić, że nawet o niczym da się jakiekolwiek zdanie sklecić?

Przepraszam za tę notkę. Człowiek czasem tak ma, że działa niejako wbrew sobie, choćby po to tylko, żeby przełamać własne odrętwienie energii życiowej. 

Dobrego weekendu Wam wszystkim, dobrego samopoczucia.

16 sie 2017

To nie ja! To on!!

Po tragedii na Pomorzu odpowiedzialność za opieszałe i niewystarczające działania pomocowe ze strony państwowych władz spychana jest z jednego szczebla dowodzenia na inny. Oczywiście jedyne, co władza umie zrobić natychmiast,  to wszcząć śledztwo i szukać winnych- naturalnie nie we własnych szeregach.
U góry wszyscy są doskonale czyści a trudne pytania kwitowane są dawnym PRL-owskim, kelnerskim: - To nie ja, to kolega!
Jasne, że kolega znajduje kolejnego kozła ofiarnego i cała odpowiedzialność dziwnym  sposobem zsuwa się w dół.

Do akcji ratunkowej stawiają się niezawodni strażacy, organizuje się samopomoc sąsiedzka, docierają harcerze...
Żołnierze z ciężkim sprzętem do usuwania drzew z rzeki /bo zablokowana wiatrołomami grozi  wylaniem!/ skierowani są do pomocy po trzech /?/ dniach. W liczbie 70-ciu na cały obszar.
Wyobrażam sobie gorycz i bezsilność osamotnionych w dramacie ludzi... 
Coraz bardziej teoretyczne państwo, skupione na szukaniu winnych, gdy trzeba zakasać rękawy i ratować, co jeszcze się da! 

Coraz częściej wspominam czasy słusznie minione, coraz bardziej boję się ich powrotu...