28 maj 2017

Bezradność

Przymierzam się do pisania i palce osuwają mi się z klawiatury... bo o czym właściwie można pisać?... Każdy dzień dostarcza kolejnych szalonych posunięć szalonego rządu... Narasta poczucie absurdu i dewastacji społecznego życia, nasze państwo staje się wzorcem obciachu na międzynarodowej arenie- wstyd się budzić do przeżycia następnego dnia, bo zaczyna brakować nadziei, że nie wydarzy się nic groźnego ani ośmieszającego nasz kraj.

I słabą jest pociechą, że w innych krajach też sami mędrcy nie rządzą, bo w ciągu dwóch lat zjechać z pozycji lidera młodych krajów  unijnych do kija w unijnych szprychach i wzorcowego hamulcowego a ponadto błazna Europy- to cholernie przykre!

Niby można zrezygnować z telewizji, przestać czytać prasę, zaszyć się w swoim małym egoistycznym życiu... i co? To jakby udzielić zgody na to, co się wyprawia, zaakceptować stan faktyczny! I to ma przynieść spokój?!
Złudzenie!
***
I pomyślałam jeszcze tylko, że bezradność nie jest jeszcze równoznaczna z bezsilnością. 
Chwilowo nie mam dla siebie żadnej rady, jak się w tej sytuacji odnajdywać, ale -na szczęście- mam jeszcze dość siły, żeby przynajmniej protestować.

22 maj 2017

To mógł być mój syn!

Nie mogę się opędzić od pewnej historii.
To było już jakiś czas temu, dłuższy czas. Syn opowiedział nam o pewnej 'przygodzie'. Szedł ulicą. Podszedł do niego policjant i zaczepił go pytaniem, czy syn mógłby policji pomóc. Miałby wystąpić jako jedna z osób, spośród których świadek miałby wskazać osobę poszukiwaną/ przestępcę/ kogoś kogo ma się zidentyfikować. Syn wyraził zgodę i wraz z policjantem poszedł na komisariat.
Rozpoznanie się odbyło, synowi podziękowano i wyszedł.
Skomentował jedynie, że było to dziwne doświadczenie.
A ja się od tej historii nie umiem uwolnić- teraz, po tylu latach!

A gdyby rozpoznający wpadł w panikę pod wpływem stresu i wskazał na mojego syna?... A gdyby mu się rzeczywiście zdawało, że właśnie jego rozpoznaje?...- ludziom się różne rzeczy wydają...

Gdy słyszę o torturach, o zakatowaniu Igora Stachowiaka, mróz chodzi mi po grzbiecie- on był tylko do kogoś poszukiwanego podobny albo się komuś wydawało, że jest podobny!

W policji poleciały głowy. PO  ROKU !!! I nie dlatego, że należało pociągnąć do odpowiedzialności za śmierć człowieka, ale dlatego że dziennikarz zdobył i ujawnił nagrania tortur!

Zginął młody chłopak, zginął okrutną śmiercią!
To mógł być mój syn! To mógł być twój syn! To był syn swoich rodziców! 
Nie wolno nam zapomnieć o policyjnym bestialstwie!  TO NIE MA PRAWA NIGDY WIĘCEJ SIĘ ZDARZYĆ!  NIGDY!!!

14 maj 2017

Tylko przyklasnąć!

Pomysł doskonały! Ławki literackie, ławki- książki, ławki jako rodzaj literackich mini pomników- inicjatywa ze wszech miar godna propagowania i naśladowania. 

Wizualizację ławki- książki zaczerpnęłam z:
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/6760/zaczytane-lawki

Trudno powiedzieć, na ile książkowe ławeczki przyczynią się do rozwoju czytelnictwa, ale każda próba przybliżenia książki do dość opornego polskiego czytelnika jest bardzo cenna. Warto przy tym dodać, że jest to urozmaicenie i estetyczne wzbogacenie miejskiego pejzażu, co jest dodatkowym plusem pomysłu.

https://www.google.pl/search?q=%C5%82awka+literacka&client

Tak to wygląda w naturalnym otoczeniu. Prawda, że sympatyczne i cieszy oko?...

11 maj 2017

Przy takim rozkroku łatwo sobie można krzywdę zrobić!

Czegoś nie rozumiem. 
Jeśli Platforma chce się za łby wodzić z PiSem, to powinna się do takiej akcji perfekcyjnie przygotować, tymczasem Schetyna wił się jak piskorz, żeby coś powiedzieć i jednocześnie nie powiedzieć nic. 
No to po co?
Konferencje prasowe wtedy mają sens, gdy trafiają do słuchaczy, ale gdy słuchaczy szlag zaczyna trafiać, to jednak lepiej takich konferencji nie robić- tak mi się przynajmniej wydaje.

Wygląda mi na to, że słupki sondażowe znowu mogą ulec zmianie i trzeba będzie straty odrabiać. Sama zaczynam być lekko zniechęcona do tego okładania się kijami.
Po co odpowiadać na 4 pytania pani Mazurek, skoro wiadomo, że dobrych i jednoznacznych odpowiedzi nie ma- a przynajmniej na razie jeszcze nie ma.

Może porozmawiajmy o programie.
Dla mnie za program starczyłoby zobowiązanie się do rzetelnego przestrzegania Konstytucji i wynikającego zeń prawa. I wystarczy.
I wtedy byłby i rozdział kościoła od państwa, i poszanowanie praw człowieka, i dbałość o godność narodu, i dobre stosunki międzynarodowe. W kraju szanującym Konstytucję każdy by znalazł miejsce dla siebie- przyjazne miejsce, i wrócilibyśmy na utracone miejsce do europejskiej rodziny.
Pojęcia prawo i sprawiedliwość odzyskałyby dawną rzeczywistą treść a partia Prawo i Sprawiedliwość zasłużenie znalazłaby się na śmietniku historii, bo  szczerze na to zapracowała.

7 maj 2017

Kocham ojczysty język!

Jasne, że uczestnicząc w Marszu Wolności, dwa słowa napiszę. Tym razem o wieloznaczności języka polskiego i cudownej polskiej umiejętności z tej wieloznaczności korzystania.

Już na Placu Konstytucji zaczepiłam wzrokiem o karteczkę na plecach pewnej pani.


No po prostu cudowne! Interpretacja dowolna a każda prawdziwa: 1) idę, żeby coś robić, nie siedzieć bezczynnie, nie opuszczać rąk, nie rezygnować!
2) idę, bo jeśli tego nie zrobię, to za jakiś czas zamordyzm stanie się tak dotkliwy, że można będzie siedzieć praktycznie za wszystko, za to że się istnieje, za to że nie podobają mi się poczynania władzy!

No i jeszcze tylko dla utrwalenia wrażeń z marszu:


Atmosfera jak zawsze- świetna, pogoda sprzyjająca... super!
 
Dodam jeszcze, że w metrze- już w drodze powrotnej- spotkała mnie miła niespodzianka. Na wewnętrznej szybie drzwi przyklejona była karteczka z bardzo wyraźnym napisem: KIMKOLWIEK JESTEŚ, ŻYCZĘ CI DOBRZE.
I tak mi się zrobiło przyjemnie, tak dobrze, tak u siebie...
 
No to na razie! Pędzę na drugiego bloga, bo i tam trochę fotek trzeba będzie wrzucić. :)

2 maj 2017

Prawda w oczy kole!

Popatrzcie, popatrzcie, jak się nasze władzunie szarpnęły, jak się obruszyły niewiniątka na słowa pana Macrona, bo miał odwagę nazwać rzeczy po imieniu, nie bawić się w delikatne uogólnienia!
No proszę! Nie ma w Polsce demokracji?? Jest!!! Kurde, najlepsza w całej Europie! Taka wspaniała, że nawet faszyzujący quasi militarny przemarsz formacji ONR-u  był ochraniany przez policję, żeby uczestnikom przypadkiem jakaś się krzywda nie stała!!

W odpowiednim czasie dostałam adres do powielenia. Oczywiście podpisałam. Oczywiście nagłaśniam. Oczywiście apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli- w Polsce i na całym świecie: podpisujcie, rozpowszechniajcie! Źle się u nas dzieje! I jeśli w porę tego nie zatrzymamy, może być bardzo źle!

Każdy może się podpisać, każdy może wyrazić swój sprzeciw.
Oto adres:

https://secure.avaaz.org/pl/petition/Poslowie_na_Sejm_Rzeczypospolitej_Delegalizacja_ONR/?bpzEbkb&v=92320&cl=12505439873&_checksum=3e504795124530c70a8306575541237e79d0e8ea9cea5b024e5fd6815c837df4 


1 maj 2017

45 lat

Przekroczyłam kolejny próg nieumiejętności i bardzo się z tego cieszę. Po zasiedleniu tego miejsca z różnymi działaniami poradziłam sobie względnie sprawnie, natomiast muzyka czy filmiki- czarna magia, choć wielokrotnie słyszałam, że to proste jak końcówka cepa!
Usiłowałam i ja jakoś to obłaskawić i nawet pokrętną drogą kiedyś mi się udało wstawić muzykę, ale tyle z tym było zachodu, że zrezygnowałam, uznając, że i bez muzyki blog może funkcjonować całkiem przyzwoicie. No, ale skoro w którymś momencie mnie olśniło...

Ponieważ akurat obchodzone jest 45-lecie istnienia "Ojca chrzestnego", potraktowałam tę okazję jako znakomity pretekst do sprawdzianu nowo nabytych umiejętności, bo muzykę z tego filmu uwielbiam do bólu a i sam film mi się podobał. ;)


Wskoczyło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki! Górą nasi!! :)) No to jeszcze poszukam drugiej i będę cała happy!


Przepiękna muzyka. Świetny film. I wciąż młody mimo swoich filmowych lat!

28 kwi 2017

Skróty i skrótowce

Moje pokolenie /co prawda wyraźnie na wymarciu- wielu równolatków odeszło już, i nadal odchodzi, do podobno lepszego świata/ ewidentnie ma przechlapane. Coraz trudniej dogadywać się międzypokoleniowo.
Początkowo skarżyłam się na angielskie nazwy, obsługę telefonu mizianego i fakt, że coraz częściej potrzebuję pomocy.
Zakres terenów obcych coraz bardziej mi się jednak rozszerza i łapię się na tym, że czytając teksty lub komentarze, zaczynam się gubić.
Rzecz w skrótach i skrótowcach.

Za mojej świetlanej młodości było ileś tam skrótów i skrótowców do zapamiętania -typu Pa-Fa-Wag czy CDT i wszyscy wiedzieli, o co chodzi.
Tymczasem teraz nastała jakaś obłędna moda na skracanie wszystkiego, co skrócić się da i niekoniecznie. I nie mówię tu o ogólnie znanych i rozumianych - typu MKOL czy ZUS, KRUS albo inne. Chodzi o wyrazy bądź wyrażenia, które kiedyś skróceniu w ogóle by nie podlegały!

Pocieszam się czasami, że wrodzona inteligencja nie do końca mi jeszcze wyłysiała i często z kontekstu zdania wyłapuję znaczenie jakiegoś skrótu. Tak np. było z PAD-em. Zorientowałam się, że chodzi o naszego prześwietnego podpisywacza i na własny użytek zmodyfikowałam skrót na pAD, jako że pisownia nazwisk z założenia ma wielkie litery, ale już na uszanowanie funkcji trzeba zapracować.
Jeden z moich przemiłych odwiedzających zwykł był swoje komentarze kończyć przedziwną zbitką literową a ponieważ w żaden sposób nie mogłam jej rozgryźć- po prostu zapytałam, co oznacza i odpowiedź oczywiście uzyskałam.

Ale te metody nie sprawdzają się w każdej sytuacji!
Konia z rzędem temu, kto z marszu rozszyfruje mi skrót DT !
Myślałam- do bólu głowy, ale dałam radę! DT = Donald Tusk!!! 
Ludzie! Litości!!! Zwariować idzie! Jeśli tego typu skróty opanują nasz język i każdy skróci sobie, co mu w duszy zagra, to przestaniemy się w ogóle rozumieć! :(((

p.s. ZDSN! /zaczęłam drugą setkę notek- ;)))

23 kwi 2017

Dziwadło, oryginał, wolny człowiek?...

Każda albo prawie każda miejscowość ma swojego odszczepieńca- innego, który odstaje od reszty, ale jest oswojony i akceptowany, bo "nasz"...

U nas jest takich dwóch: jeden na smutno, drugi na wesoło. Jeden wybiera sobie miejsce postoju i trwa godzinami, licząc na zainteresowanie przechodniów- brudny, zarośnięty, zaniedbany, ponury. I nie jest tak, że nie ma się gdzie podziać, bo ma przydzielone mieszkanie, zagwarantowany opał i wikt, opiekę medyczną, zainteresowanie opieki społecznej... Ale stoi. Stoi w jednym miejscu godzinami.Tak ma, bo tak chce, bo tak wybrał. Dlaczego, nie wiem.

O drugim wiem niewiele, poza tym że widuję go od czasu do czasu, jak rowerkiem przemierza ulice. Rowerek jest zapakowany do granic możliwości, tak jakby całość posiadania owego człowieka mieściła się w wyładowanym bagażniku. Gdzieś tam wystaje parasolka, jakaś chorągiewka, nie do końca nadmuchany balonik. Czemu powiedziałam, że na wesoło? Bo tenże pan kocha kolor i generalnie ma w głębokim poważaniu, co kto sobie na jego temat pomyśli. A kolory preferuje jaskrawe, rzekłabym nawet- krzyczące. Ostatnio widziałam go w jasnobeżowej damskiej czapce-oprychówce, wielkiej kwiecistej chuście okutanej wokół szyi i getrach w czerwone pasy. Robi wrażenie, jakby zakładał na siebie to, co mu akurat w ręce wpadnie bez przesadnego zainteresowania efektem końcowym. Nie sposób się za nim nie obejrzeć- jest jedyny i niepowtarzalny!

Kiedyś pomyślałam, że zazdroszczę mu tego luzu, wewnętrznej wolności, która jest jego nieodłączną towarzyszką...

O "wioskowych głupkach" mówiono, że to dziwadła; o artystach- również demonstrujących rezerwę wobec ogólnie przyjętych prawideł- mówiono, że to oryginałowie...
A może wszyscy oni to po prostu wolni i niezależni ludzie bez względu na ich status społeczny? Może właśnie dlatego szczególnie zasługują na uznanie i szacunek?...
I jeszcze słówko "nasz", czyli oswojony, wrośnięty w społeczność. Dlaczego z takimi oporami bronimy się przed tym, by inni "inni" stali się- jak tamci- po prostu nasi, stali się równoprawnymi członkami naszej społeczności?
Każdy od siebie coś daje. Trzeba tylko umieć to wziąć...a przynajmniej próbować się tego nauczyć...

21 kwi 2017

Zapachniało optymizmem

W zasadzie do optymizmu wielkich powodów nie ma, bo demontaż państwa trwa w najlepsze i końca nie widać. Teraz są podchody w stronę Straży Pożarnej... Szczerze mówiąc z lekka mnie przytkało, bo wydawałoby się, że tu już akurat zupełnie nie ma się o co bić, ale widocznie to tylko ogląd z zewnątrz a łakome kąski są nieco głębiej schowane...
Dla mnie optymistyczne jest to, że fastrygi zaczynają się pruć: Berczyńskiemu sodówa tak uderzyła do głowy, że stracił nad sobą kontrolę i zaczął pleść jak Piekarski na mękach. Albo powiedział prawdę- "To ja wykończyłem caracale" i niech nas dobry Los ma w swojej opiece, albo poniosła go wyobraźnia na temat własnej wielkości i omnipotencji - i nie wiadomo wtedy, czy śmiać się, czy płakać... Tak czy owak  dziwaczna postać z rozbuchanym ego, która duby smalone plecie na temat Smoleńska, co staje się wreszcie coraz bardziej widoczne i może nawet zachwiać niezachwianą dotąd wiarą wyznawców religii smoleńskiej. No ale Berczyński dał nura do Stanów a afera przetargowa w MON-ie została i przykryć jej byle czym się nie da! Tak to przynajmniej teraz wygląda.
PAD z Macierewiczem listy sobie piszą trochę na zasadzie - gadał dziad do obrazu, ale skoro nikt się z pAD-em specjalnie nie liczy i na jego kaznodziejskie miny uwagi nie zwraca, to kto Macierewiczowi zabroni?...
Prezes chyba przewąchał, że Ziobro zanadto rozbudował własne zaplecze i zbyt wiele władzy wyszarpał, bo i na tym polu coś zaczyna piszczeć...

Kiedyś- w przypływie optymizmu- przypomniałam, że czego by się prezes nie dotknął, to rozwalił, więc istnieje spora szansa, że własny rząd też uda mu się załatwić... i jakby pierwsze nieśmiałe jaskółeczki na horyzoncie się pojawiają.
Tyle, że po drodze udało mu się rozwalić niemal wszystko: TK,  oświatę, służbę zdrowia, prokuraturę, ochronę środowiska, sądownictwo ledwo dyszy... Można wymieniać po kolei, bo w każdej niemal dziedzinie jest dewastacja- no, chyba, że jeszcze nie zdążyli jej dokonać.

No, cóż- zobaczymy, co nam WIOSNA przyniesie. Na razie przyniosła odrobinę nadziei. Dobre i to!