10 lip 2018

Więcej znaków zapytania niż odpowiedzi.

Przyznam, że na huśtawkę polityczną nakłada się moja prywatna huśtawka emocjonalna i nieumiejętność pozbierania się z natłokiem często sprzecznych ze sobą wiadomości.
Próbuję się w tym odnaleźć, ale średnio mi wychodzi. 

Batalia o Sąd Najwyższy trwa i skrajny pesymizm boksuje się z optymizmem. Tym razem do oporu "ulicy" dołączyli prawnicy wszelkiego rodzaju, bo nie tylko sędziowie ale też adwokaci, radcy prawni a nawet- prokuratorzy. Trzecia władza skonsolidowała się i występuje jako zwarta solidarna grupa. Po raz pierwszy nie udało się naszym rządzącym naszczuć jednych na drugich, skłócić, rozbić i pokonać, czyli zadanie, jakie przed sobą postawili- rozbiórki sądownictwa- mają tym samym mocno utrudnione.

W całym politycznym bałaganie, który powiększają absurdalne wystąpienia prezydenta i premiera, nie widać głównodowodzącego, czyli prezesa i wcale nie wiadomo, co mu właściwie dolega, bo poza tym, że mu długotrwałe bycie na kolanach nie posłużyło, to podejrzewana jest poważniejsza jednostka chorobowa a przynajmniej takie są przecieki. Gdyby tak odszedł w polityczny niebyt sytuacja kraju dość szybko by się wyjaśniła- jak sądzę pozytywnie, bo samozagłada jest tej formacji politycznej od dawna pisana i w głowę zachodzę, czemu- przy tylu draństwach i aferach- jeszcze nie nastąpiła. 
----------------------------------------------------------
Pytanie retoryczne:
Czy uczciwe jest przestrzeganie prawa stanowionego bezprawnie?
----------------------------------------------------------
Nic mnie bardziej nie wkurza niż powoływanie się tej ekipy na Konstytucję, którą de facto mają za nic i deklarowane poszanowanie jej - w ich wykonaniu- jest obrzydliwym pustosłowiem.

30 cze 2018

Popędzili kota, czyli- na kolana!

Jak mocno da się poniżyć i ubezwłasnowolnić człowieka, żeby przestał nawet dostrzegać śmieszność własnego położenia?...

Nowelizacja ustawy o IPN-ie, czytaj: polskie obozy, została przeprowadzona w tak ekspresowym tempie, że oczy wychodziły z orbit, gdy się na to patrzyło.
A posłowie cali szczęśliwi z poprawy ustawy, podobnie  jak szczęśliwi byli, wcześniej ją uchwalając- od początku ze świadomością, że to knot jakich mało.
Ciekawe, czy szczęśliwość także ich nie opuści, gdy będą poprawiać wątek ukraiński w tej ustawie, bo przy tej nowelizacji został pominięty.

Jakoś tak mizernie świadczy to wszystko o naszej wielkości: wielcy to my jesteśmy wobec słabych, ale na kolanach wobec tych, którzy mają w ręku bat- a jeszcze jak nim pogrożą, to ho! ho!- ratuj się, kto może: parę godzin wystarczy, by zmienić to, o co się z takim pazurem walczyło- i jeszcze demonstracyjnie cieszyć się z tej zmiany i uznawać ją za sukces!

Jakżeż mnie to wszystko brzydzi! :((

24 cze 2018

Jeden wyjazd a kilka tematów

Na pogrzeb pojechaliśmy ze sporym wyprzedzeniem czasowym. Powązki, więc wolny czas da się sensownie zagospodarować. Ale nie o zwiedzaniu Starych Powązek chcę pisać.
W kościele  św. Boromeusza rzucił mi się w oczy pewien obrazek: 


Na ambonie rozpięty był zielony materiał ze współczesnym konturem Polski, wypełnionym barwami narodowymi i nałożonym na to białą linią innym konturem. Z lewej i z prawej strony dwie daty.


Usiłowałam w domu powiększyć interesujący mnie fragment, ale efekt nadal zadowalający nie był. Niemniej nie trzeba być tytanem intelektu, żeby domyślić się, że dwie daty to 2018 i 1918 natomiast biała linia to obrys naszego kraju z 1918 roku.
Przyznam, że mnie sieknęło. Mam świadomość, że można to różnie interpretować, ale dla mnie przekaz był jednoznaczny- oko puszczone do narodowców: popatrzcie, ile nam zabrali! 

Myślę, że kościół jest ostatnim miejscem odpowiednim do propagowania takich ideowych haseł, ostatnim miejscem zresztą do prowadzenia polityki w ogóle.

 Ostatnio sporo się mówi/pisze o odpływie wiernych z kościoła. I ja- stara kobieta, która, zdawałoby się, powinna lgnąć do kościoła, choćby z lęku przed ostatecznym a nieuniknionym- coraz mniej się temu dziwię...

p.s. Czas przed uroczystością pogrzebową nie pozwalał na podejście i zrobienie zdjęcia z bliska a jednak nie wydaje mi się, by mój odbiór był błędny.

I jeszcze  dwa zdjęcia- już z samego cmentarza. Czemu je tu umieszczam? Jakoś tak skojarzeniowo bardzo mi pasują...


 

14 cze 2018

Piłkarski świr, czyli MŚ

Polacy jak zawsze przeginają. Balon oczekiwań jest już tak napompowany, że jeśli nie wygramy tych mistrzostw, to będzie narodowy dramat.
Z jednej strony rozumiem, bo w tych porąbanych czasach, każda najmniejsza nawet radość jest na wagę złota! Z drugiej strony nadmierne oczekiwania i brak realizmu może zaowocować gorzkim rozczarowaniem.
Właściwie nie wiem, czy to żart, czy ktoś wpadł na genialny pomysł rozkręcenia biznesu:
 / wzięte z Demotywatorów/
Pewnie dobrze by było, by pomysł okazał się nietrafiony, ale życie jest życiem a niespodzianki wciąż się trafiają, więc kto wie...
Oczywiście życzę naszej reprezentacji jak najlepiej, ale jednocześnie przyznam, że hasło: "Polskaaaa, biało-czerwoniii!" i totalna powódź biało czerwonych barw nieco mnie niepokoi, bo chyba za bardzo mi się kojarzy z rozbuchaną agresją narodowców.

Chwilowo nie będę wybrzydzała. Pewnie i tak  transmisji oglądać nie będę- no, może 2 czy 3 mecze, zresztą- zobaczymy. Póki co, oglądajcie i bawcie się dobrze a nie przesadzajcie z alkoholem, bo to niezdrowo! ;))) 
/wzięte z bloga Remka Dąbrowskiego/

I cała nasza rzeczywistość- jak na dłoni! ;)))

4 cze 2018

Stary dowcip z nową puentą

Dziś 4.06.
W dzisiejszym Newsweeku  dość przygnębiający sondaż, jak Polacy traktują tę datę. Przygnębiający dla mnie, bo dla mnie ta data jest bardzo ważna i myślę, że zawsze ważna pozostanie- niezależnie od tego, jakie będą dalsze koleje losu i co sobie nowego dla kolejnych pokoleń wymyślimy.

Ale w gruncie rzeczy nawet nie o tym chciałam dziś sobie pogadać. 
Lubię Newsweek- zawsze jest co poczytać. Jest  sporo ciekawych artykułów,  analiz, wywiadów. Dziś wywiad z profesorem Gadaczem. Świetny! Mocno dający do myślenia. Za cienka płotka jestem, by dokonywać oceny tego wywiadu, powiem tylko, że mocno mną poruszył- szczególnie zakończenie:

I przymierzyłam się do tej nowej interpretacji:
Po pierwsze: staram się myśleć i myślę. Po drugie: mówię. Po trzecie: piszę. Staram się nie unikać trudnych tematów i jeśli piszę, to zawsze to, co naprawdę myślę i o czym mówię. Po czwarte: ... i tu jest mój problem... bo czy podpisywanie się nickiem można traktować jako podpis? Co mi daje schowanie się za pseudonimem- poczucie bezpieczeństwa? Chyba niekoniecznie, bo już dotarło do mojej świadomości, że jeśli ktoś bardzo zechciałby mnie zdekonspirować, to zrobiłby to bez większego wysiłku, więc?... Sama nie wiem.  Może wolałabym, żeby nie zafunkcjonowało- po piąte,  bo strefa mroku jest spokojniejsza a ja już jestem starą kobietą i na barykady, niestety, już się nie wybieram?

A zresztą myślcie sobie, co chcecie! ;(

30 maj 2018

Może warto przypominać...

Wczoraj umówiłam się z H. w Warszawie. Cel praktyczny, czyli zakupy, ale nie tylko. Chciałyśmy też pójść do kina- na "Twarz" Szumowskiej. To był już jakby ostatni gwizdek, bo prawdopodobnie film wkrótce zejdzie z ekranów. Przeczytałam sporo recenzji i bardzo chciałam ten film zobaczyć, H. zresztą też. 
Po zakupach /udanych a i owszem!/ wzięłyśmy kurs na PKiN i na Kinotekę. 
- A może popatrzymy na płytę Szarego Człowieka?- zaproponowałam. H. chętnie się zgodziła, więc poszłyśmy. Co prawda nie wzięłam ze sobą znicza, ale w końcu przede wszystkim liczy się obecność.
 Nie da się tego miejsca nie zauważyć, niechcący je przeoczyć- widać je z daleka!
- Nie jestem zwolenniczką tych nagrobków w miejscu śmierci- zauważyła H. 
- Całkowicie się z tobą zgadzam. Też nie znoszę upamiętniania miejsca śmierci, zapalania lampek i układania sztucznych wypłowiałych kwiatów. A jednak w tym jednym przypadku robię wyjątek i to niezależnie od tego, że kicz  jest przeogromny. Ale widać, że ludzie tu przychodzą, że pamiętają. I to jest najważniejsze!
Gdyby  to ode mnie zależało, zostawiłabym białe róże i palące się znicze + portret i klepsydrę oczywiście. Wymowa- jak sądzę- byłaby równie mocna a wyglądałoby to porządniej.
Czy po prostu tak nie byłoby lepiej?

W każdym razie dobrze, że byłyśmy, dobrze, że inni ludzie też tam przychodzą, że pamiętają, że NIE ZAPOMNIMY!!
__________________________________
A film? Film był mocny! Bardzo mocny! Nasza kochana bogoojczyźniana Polska w pigułce. Ktoś tam z prywatnych recenzentów zwrócił uwagę na niebywałą ilość bluzgów... No tak przecież jest! I to nie tylko na zabitych dechami wsiach, tak jest wszędzie! Chamiejemy na potęgę i jeśli ten trend się nie odwróci, to bez k.... nawet dzień dobry nie będziemy umieli powiedzieć! Gorzki film. Napisy końcowe i głucha cisza a widzowie nadal bez ruchu siedzieli na swoich miejscach...Trzeba było trochę odparować po przeżytych emocjach.
Myślę, że po ostatnim sejmowym proteście osób z niepełnosprawnościami filmowy obraz uzyskał dodatkowy wymiar, pokazał życie takiej osoby w rodzinie, w społeczeństwie, w kraju- przygnębiający obraz!
A jednak jestem bardzo zadowolona, że byłyśmy na tym filmie. Był dla mnie ważny! Bardzo ważny!
 

26 maj 2018

Super Matki


Podobno cała Wiejska jest zamknięta i dostęp do sejmu odcięty całkowicie.
Im większe represje i szykany, tym większy bunt i opór. Naprawdę nie dochodzi do tych skamieniałych serc i zamulonych propagandą głów, że z Matkami trudno będzie wygrać?? Że one już wygrały??!

Życzę SUPERMATKOM protestującym w sejmie, by spełniły się ich marzenia, by ich dzieci, dorosłe dzieci, miały wreszcie zabezpieczoną przyszłość i może skromną ale godną egzystencję i możliwość normalnego funkcjonowania w społeczeństwie.

Dziękuję Wam Matki za to, co robicie dla swoich dzieci, dziękuję za to, co robicie dla nas wszystkich! Jesteście bardzo dzielne, twarde, wspaniałe! Wszystkiego najlepszego!! :)

25 maj 2018

Jeśli to wystarczy, to zawiadomiłam.

Zgodnie z przepisami Unii Europejskiej musisz informować użytkowników z krajów unijnych o plikach cookie wykorzystywanych na Twoim blogu i zbieranym przez niego danych. W wielu przypadkach przepisy wymagają również uzyskania ich zgody.

Aby ułatwić Ci spełnienie tych wymagań, dodaliśmy na Twoim blogu powiadomienie o wykorzystywaniu przez Google określonych plików cookie Bloggera i Google, w tym plików cookie usług Google Analytics i AdSense, oraz o innych danych zbieranych przez Google.

Na Tobie spoczywa obowiązek upewnienia się, że to powiadomienie jest odpowiednie dla Twojego bloga i wyświetla się na nim prawidłowo. Jeśli stosujesz inne pliki cookie, na przykład związane z dodaniem funkcji innych firm, to powiadomienie może nie być wystarczające. Jeśli Twój blog zawiera funkcje innych usługodawców, za jego pośrednictwem mogą być zbierane dodatkowe dane o użytkownikach.

 Szczerze mówiąc, nie mam bladego pojęcia, kogo mam pytać o zgodę i po co. Na wszelki wypadek otrzymaną informację wklepałam i mam nadzieję, że to wystarczy. Jeśli oczekuje się ode mnie jakichś innych nadzwyczajnych rzeczy, to po prostu zamknę tego bloga i po ptokach!
Nie jest aż tak ważny, żeby trzeba było po nim płakać.;)

24 maj 2018

Ja tam bym była ostrożna!

U mnie zdenerwowanie przejawia się drżeniem rąk, czasem jest to wręcz dygot, w związku z czym zero działań manualnych w sytuacji stresowej, bo wynik będzie fatalny.
Wiem, nie każdy tak ma. Jedni się pocą, inni dostają migreny, jeszcze innych boli brzuch- objawy są różne i nie o to chodzi. Na stresową sytuację reaguje każdy!
I tak sobie myślę: w jakim stresie musi żyć lekarz odpowiedzialny za doprowadzenie do stanu używalności faceta tzw. lepszego sortu, który  spodziewa się pełnej odnowy i niemal powrotu formy z lat młodzieńczych. To znaczy- tak naprawdę nie wiem, czego ów pacjent się spodziewa, ale tak to sobie wyobrażam: jestem Naj- Naj- wszędzie, więc NALEŻY MI SIĘ! i WYMAGAM!!
Odmówić leczenia nie sposób, bo nie pozwala na to etyka i przysięga lekarska a leczyć?... DUUUUUUUUUŻE ryzyko! Beknąć można za wszystko i latami ciągać się po sądach w obronie własnego dobrego imienia.
I po co to wszystko, skoro jest kot?
Podobno w medycynie naturalnej kot układa się na chorym miejscu i "wyciąga" chorobę. A i właścicielowi wtedy byłoby milej, nieprawdaż?
To może warto zweryfikować metody leczenia i po prostu przynieść kota?...;)

22 maj 2018

Drugi miesiąc

Ciężko przestraszona musi być władza, skoro tak się okopuje przed rodakami.
Co prawda zasieków jeszcze nie ma a i trzymetrowy mur dopiero w planach, ale środki ostrożności nadzwyczajne: do sejmu przedostać się nie można,  bo barierki a i policja strzeże, straż marszałkowska z nowymi uprawnieniami /łącznie z bronią palną!/ albo już, albo za chwilę, przepustek do sejmu się nie wydaje, bo i po co a sam marszałek dodatkowo grubą kotarą drzwi zasłonił, żeby mu się nikt niepożądany przed gabinetem nie pętał.
Co prawda wianuszek ochroniarzy przy prezesie po korytarzach sejmowych nie chodzi, ale tylko dlatego, że prezes ostatnio niedomaga i w sejmie się nie pojawia.

Czy to tylko strach przed kilkoma protestującymi na materacach?... Koczują tak już drugi miesiąc w sprawie przyszłości własnych dorosłych dzieci z niepełnosprawnościami tak znacznymi, że nie mają szans na podjęcie pracy ale mają szansę na samodzielne życie- tyle, że tej pomocy rząd im uparcie odmawia, choć bez zastanowienia rzucił po 500 "na rozmnażanie", niezależnie od statusu majątkowego obdarowanych...

A może to świadomość, że sprzeciw i gniew w narodzie narasta?...
Ale gdy gniew znajdzie ujście, to i zasieki nie pomogą, proszę państwa i warto to wziąć pod uwagę.

/wzięte z Demotywatorów/