31 gru 2019

Na leniucha


Pomyślałam sobie, że i tak nie wymyślę nic ładniejszego i bardziej trafionego.
Nie będę robić podsumowań, bo w czasie tak uroczystego wieczoru, nie przystoi oczyszczać wątroby a tym bardziej używać niecenzuralnych słów.  Mam nadzieję, że 2020 rok przyjrzy się swojemu poprzednikowi i spróbuje naprawić jego błędy, czego Wam- i sobie zresztą też- najserdeczniej życzę!! :) 
P.s. 
Z tym czczeniem starego roku trochę mi nie po drodze, ale niech tam! /I tak nie umiałabym na Demota nanieść poprawek...;)/

27 gru 2019

Nie taki diabeł straszny!

Przyznam, że przed świętami byłam nieco niespokojna, jako że córcia zapowiedziała swój przyjazd z dwoma psami. Do jej własnego dołączył drugi- "do  zaopiekowania"... Przyjaciołom się nie odmawia, więc- jakby tu rzec- zjawił się dodatkowy psi gość.
Gość przeuroczy: łagodny jak baranek, z wyglądu przypominający coś pośredniego między misiem koalą, pluszową maskotką a owieczką o miękkiej puszystej wełence.

Ale, żeby nie było, że gość tylko do kochania i głaskania, to muszę powiedzieć, że z "gospodarzem" bawił się dość energicznie a przychodzących ludzi obaj witali skakaniem i przeraźliwym jazgotem.
Szczęśliwie nikt się nie bał ich skoków i naszczekiwania a psiaki, po dokonaniu obowiązkowego powitania nowych, dość szybko się uspokajały i zajmowały sobą.
Świąteczny czas minął szybko, goście się rozjechali, psiaki też wróciły do swoich domów. Cisza, spokój... aż w uszach dzwoni.
I tylko rozświetlona choinka przypomina, że niemal przed chwilą siedzieliśmy rodzinnie przy wigilijnym stole...
 
 

22 gru 2019

I wzajemnie!

Podobno to obecnie dwa najczęściej słyszane słowa: - I wzajemnie!
Bo wszyscy wszystkim ślą życzenia.
I tylko czasem tak mi się cichutko myśli - jak to jest, że skoro wszyscy tak sobie dobrze życzymy i ciepło o sobie myślimy, to skąd się bierze wokół tyle wrogości, zajadłości, czasem tylko niechęci?...
Oglądałam scenki sejmowego łamania się opłatkiem i robiło mi się niedobrze...Nie wiem, mnie chyba nie byłoby stać na taką dwulicowość, wolałabym nie brać udziału w tej uroczystości...
W czyimś komentarzu przeczytałam mniej więcej taką myśl: najpierw łamią opłatek, potem praworządność! 
Paskudny czas...
Choinka już stoi w domu. Przymierzałam się do ubierania, ale podobno jutro mają to zrobić wnukowie. 
I dobrze. Gdyby się plany zmieniły, to zdążę ją jeszcze ubrać.

Siedzę, odpoczywam, czytam, dzwonię, składam życzenia i odbieram od tych, którzy zdążyli mnie uprzedzić.

Wszystkim Wam najserdeczniej dobrego czasu, pełnego spokoju, pogody ducha i rodzinnej miłości.Cierpliwości i odwagi, lepszego roku!

I wzajemnie, Kochani, i wzajemnie! :))
 

18 gru 2019

Najmądrzejsza we wsi!!

Ostatni czas mocno mnie przygiął do ziemi. Miałam dziś jechać pod Sejm- nie pojadę: smarczę się, pokasłuję. Niby nic groźnego jeszcze, ale nie chcę zarazy roznosić a i sobie dodatkowo zaszkodzić staniem na chłodzie przez dwie czy trzy godziny.

A poza tym ciągle do siebie mam pretensje: tu powiedziałam nie to, tam zrobiłam nie tak... e, wszystko jakieś byle jakie. Ostatnio takiego koguta wykręciłam, że tylko pod ziemię się zapaść! A niby taka najmądrzejsza we wsi, pcha się do innych z dobrymi radami a sama robi głupoty, o których zresztą doskonale wie /bo przecież innych przestrzegała!/.
A to było tak:
Dostałam SMSa. Zdjęcie całującej się pary, jakiś rozpięty namiot, podpis: pozdrowienia z Maroka.  Kotłowanina myśli- kto zacz i kiedy wyjechał... W przypływie bezmyślności odpisałam: - Dziękuję! Bawcie się dobrze.
I dopiero wtedy mnie olśniło, że to coś trefnego,  że oszuści, naciągacze itp...I tu się zaczęło szaleństwo domysłów, jakie mogą być konsekwencje mojej lekkomyślności, naiwności i zwykłej głupoty. Straty materialne rosły mi w oczach- już niemal o kredytach myślałam, którymi spłaciłabym marokańskie długi... czułam się jak zbity pies!
No przecież muszę przyznać się mężowi. Szczęśliwie doradził mi, żeby zadzwonić do operatora. No i dowiedziałam się, że raczej - poza kosztem SMSa -żadnych innych konsekwencji być nie powinno, ale że trzeba uważać i nie odbierać niepewnych telefonów. NO, PRZECIEŻ WIEM!! /Wcześniej też wiedziałam... :(((/
Teraz już tylko czekam na rachunek, żeby sprawdzić, ile mnie ta przyjemność będzie kosztowała... /sks- niestety!/
---------------------------------
A z przyjemniejszych rzeczy?  
1) Byłam na spektaklu Maria Curie Skłodowska w teatrze Kwadrat.
2) Dostałam od synowej Jezusika na wigilijny stół. Dzieci robiły na zajęciach świetlicowych. Prawda, że uroczy?
3) Powoli ogarniam przygotowania przedświąteczne i sprawę pierogów mam już zamkniętą. Te są z kapustą i z grzybami, te z soczewicą robiłam wcześniej i już są zamrożone.  Cieszę się, bo to co najbardziej pracochłonne szczęśliwie jest już za mną!
4) Mikołajowe upominki już popakowane... powoli zbliżamy się do finału... ;)
 
 

9 gru 2019

Chłopiec do bicia

Powiem, że zaczynam mieć już dosyć! Rolę chłopca do bicia odgrywa PO /teraz KO/ już od dłuższego czasu.
Byłam w stanie to zrozumieć, gdy Platforma była u władzy: normalka, rządzącym należy patrzeć na ręce! Ale teraz?!!!
Obrywa równo z każdej strony i wszyscy o wszystko mają pretensje: albo za późno, albo za wcześnie, albo razem, albo osobno, albo to, albo tamto- a zawsze źle!
Nawet symetryzm już się opatrzył. Teraz jest jazda na całego! I mocno mnie to wkurza.  Bo niezależnie ile i jakich świństw zrobi PiS, krytykę zbiera KO, że niewłaściwie zareagowała...
Czasem odnoszę wrażenie, że ta ciągła krytyka ma na celu całkowite zniechęcenie elektoratu - dotąd sprzyjającemu albo przynajmniej obojętnemu, bo - przepraszam- jaki tak naprawdę mamy wybór? Lewica jest jeszcze za słaba na przejęcie rządów, więc i prezydentura jest poza ich zasięgiem, czyli: albo PiS, albo KO  a skoro ciągle i o wszystko najeżdża się na KO, to... mam kończyć?!
Naprawdę tak nam dobrze z tym, co jest?!!! :(((

5 gru 2019

Bohater?...

Ostatnio uczestniczyłam w ciekawej rozmowie. Otóż próbowano zdefiniować pojęcie bohaterstwa. Padały przykłady nie budzące najmniejszych wątpliwości a ja... pomyślałam sobie, że bohaterstwo niejedno ma imię i w różnej skali może występować: makro ale i mikro!
Pomyślałam też, że bohaterstwem na miarę pojedynczego człowieka jest przekroczenie siebie: pokonanie własnego lęku, niepewności, chęci schowania się w mysią dziurę- niezależnie od wagi sytuacji.
I nie jest ważne, czy to zostanie uznane przez ogół, czy tylko doda mi siły, pewności siebie, wzmocni przed kolejną trudną decyzją, zaistniałą sceną...
Jeśli sama dla siebie, choć na moment, stanę się bohaterem, to znaczy, że zadziało się coś ważnego i dobrego dla mnie. Głupoty gadam? Być może. Tak mi się jakoś pomyślało.

30 lis 2019

Nieprawdopodobna kobieta!!


Rzadko zamieszczam własne oceny książek. Ale jestem pod takim wrażeniem, że muszę się podzielić!

 Anda Rottenberg- Berlińska depresja. Dziennik.

Przyznam, że nie kocham się w podglądaniu cudzego życia i z rzadka sięgam po biografie, autobiografie czy dzienniki.  Tu wsiąkłam z uszami!!
Niezwykła książka, bo niezwykła autorka- szczera, bezkompromisowa, odważna.
Przedstawia sytuację, swoich przyjaciół, znajomych, siebie- tak, jak to widzi: bez pudrowania i ubierania w dyplomatyczny woal: jest otwarta do bólu. 
Długo tę książkę czytałam. Nie mogłam się nasycić piękną polszczyzną, błyskotliwymi określeniami, celnością obserwacji.
Dla przykładu- kilka wybranych fragmentów, wyrwanych z kontekstu niejako na zasadzie: tu mi się otworzyło. Bo niemal na każdej stronie można znaleźć coś, co zatrzymuje i zdumiewa. Tak więc zapraszam: 
 

"... tak właśnie wygląda cała ta nowa klasa, która powtarza przy tym slogany o honorze Polaka. Czyli jak wykiwać drugiego. Naobiecywać i nie dotrzymać obietnicy. Zwalać winę na innych. Manipulować uczuciami. Szukać słabych punktów i celnie w nie mierzyć. A na końcu wyrwać dla siebie jeszcze trochę więcej: jak już kupuję tego konia, to może zabiorę i siodło, przecież siodło bez konia nie ma sensu, prawda? "    /s. 144/


"I pomyśleć, że w zasadzie byłam zawsze bardzo konwencjonalna, starałam się, zgodnie z radami taty, nie wybiegać przed orkiestrę i po prostu żyć przyzwoicie. Tymczasem zostałam uznana za jedną z głównych polskich skandalistek, obrażających poczucie smaku i uczucia religijne większości obywateli. Chyba w pewnym momencie uwierzyłam w wolność. Nie własną, co do tego nie miałam złudzeń, ale sztuki. "         /s.  260/


"Parę dni w Warszawie, a już polityka wyłazi z każdego kąta. Wiele osób się zradykalizowało po  tej bądź po tamtej stronie i już tylko na siebie warczą. Głosów rozsądku mało. Lecz większość, jak zwykle, kładzie uszy po sobie i stara się jakoś urządzić w nowych realiach. Szczególnie dyrektorzy, którzy nadal pozostali na swoich stanowiskach. "                    /s.   317/


Nawet nie wiem, czy wybrałam te najbardziej trafne fragmenty. W gruncie rzeczy należałoby przepisać przynajmniej pół książki 
-------------------------------------
Anda Rottenberg- historyk sztuki, krytyk i kurator sztuki, publicystka. Dyrektor warszawskiej Zachęty w latach 1993- 2001. /wzięte z internetu/

26 lis 2019

Po co komu to złoto?!

Nie da się, no po prostu się nie da!! Nie da się odciąć od wiadomości z kraju i ze świata.

Po pierwsze- mamy złoto. Co prawda było i przedtem, ale było w Anglii, więc sprowadzono je do Polski. Dlaczego?- nie wiadomo! Jakoś nie bardzo wierzę w dobre intencje obecnego rządu a gdy widzę Glapińskiego przy złocie, to- niestety- chyba byłabym spokojniejsza, gdyby złoto nadal przechowywano w Anglii.

 Może się za jakiś czas okazać, że złoto w przedziwny sposób się zdematerializowało, co- jak widać na załączonym obrazku- nie tylko mnie zastanawia...


Po drugie- ukarano degradacją olsztyńskiego sędziego Juszczyszyna, ponieważ ośmielił się zażądać list poparcia do nowej KRS, które- prawomocnym wyrokiem sądu- już dawno powinny być przedstawione -a nie są.
Mój duży szacunek, panie Sędzio!

Po trzecie- umorzono postępowanie prokuratorskie w sprawie wieszania na szubienicach portretów posłów UE. Po dwóch latach drobiazgowych- podobno- dociekań...

I tak każdego dnia coś...

Zwariować można!!!

23 lis 2019

Dla higieny umysłowej.

Odkąd zaczęłam prowadzić bloga /już ładnych parę lat temu!/ i przy penetrowaniu internetu trafiałam na jakieś memy, które zatrzymywały mnie z różnych powodów: polityczne, refleksyjne, zabawne, filozoficzne itp., podbierałam je- bez pytania o zgodę -do swoich zasobów.
Część się zdezaktualizowała ale to, co kiedyś było zabawne, zabawne jest nadal. No to się podzielę, żeby choć na trochę oderwać się od ponurej politycznej rzeczywistości.
Miłego weekendu WSZYSTKIM! :))

Memy wybrane na chybił-trafił, zupełnie przypadkowo- ot, dla wywołania uśmiechu... 
Dobrego Wam! :)))

22 lis 2019

Nowa forma głosowań

Nowa forma głosowań w polskim parlamencie. Tego już nawet komentować się nie chce!
Z Trybunału Konstytucyjnego zrobili stajnię Augiasza, parlament do cna stracił swoją wcześniejszą rangę... eeee!! Szkoda języka strzępić!! :(((
 

21 lis 2019

Kandydaci na kandydatów

Ostatnio ciężko mi się myśli o polityce, chociaż jakieś perspektywy zmian na lepsze zdają się pojawiać na horyzoncie. Czuję pierwsze drgania przed wybuchem wulkanu i obyśmy tylko nie przespali tego sprzyjającego czasu.

Ostatnia nowość- to kto będzie kandydatem na prezydenta z ramienia PO. Do tej pory królowała p. Kidawa Błońska, w ostatniej chwili zgłosił się Jaśkowiak- prezydent Poznania. Nie wiem, które z nich ostatecznie stanie do boju z obecnym prezydentem. Niezależnie od tego, kto będzie  tym kontrkandydatem- ma moje poparcie, jak również moją prywatną kampanię prezydencką. I moje pełne zaangażowanie.
Ale- jeśli mam być szczera-bardziej widzę p. Jaśkowiaka- ma chłop ikrę!
Przypuszczam, że będą sondaże, debaty, wywiady etc. Jestem ich bardzo ciekawa. Pani Kidawa budzi szacunek, uznanie i w całokształcie dobry odbiór, ale- nie budzi entuzjazmu, w każdym razie we mnie.
No, cóż ! Czas pokaże, jak się to wszystko rozstrzygnie. 
---------------------------------------------------------- 
A z ostatnich prób odchamiania to byłam w Stodole na koncercie. Wysocki, Okudżawa , Cohen , Nohavica- 3 godziny: fajny koncert, super atmosfera.
I tylko trudno mi się było pogodzić z tym, że można zepsuć przekładem i interpretacją utwory, których- wydawałoby się- zepsuć się nie da /Cohen/... Da się! :((( Pozostali- bez zarzutu!


16 lis 2019

Co by było, gdyby...


Im człowiek starszy, tym częściej robi resume własnego życia i zastanawia się, czy mogło być inaczej, jak mogło być inaczej, dlaczego było jak było...
Znam to z własnego doświadczenia i coraz bardziej zbliżam się do przekonania, że wszystko czemuś jednak służyło, że wszystkie dotychczasowe doświadczenia były budulcem mojego "ja", że i plusy, i minusy są potrzebne, żeby poznać siebie, osadzić się w sobie i stwierdzić, że moje życie nie było, nie jest i chyba już nie będzie tak całkiem bez sensu...
Zawsze interesowała mnie psychologia i jej możliwość wpływania na ludzkie losy.
Ostatnio Córcia podrzuciła mi świetny mini wykład Jacka Walkiewicza i słuchałam z uszami na baczność i otwartą gębą! Są ludzie- gawędziarze, którzy trafiają do człowieka- wydawałoby się- bez większego własnego wysiłku, ot- taka pogawędka dobrych znajomych!  Cudownie się tego słucha, choć nagranie jest sprzed lat. Ale to nie jest ważne. Treści są wciąż i DLA KAŻDEGO aktualne, bo póki życia, póty możliwości samorealizacji. 
Sprawdźcie, proszę, sami :

Miłego weekendu! :))

13 lis 2019

Byłam.

Wczorajszy dzień poświęciłam na kulturę przez duże "K". Byłam w Centrum Sztuki Współczesnej i w Kinotece na filmie "Boże Ciało".

Być może stali bywalcy tego muzeum nie mają problemów- ja mam. I to właściwie problem bardziej organizacyjny niż wystawienniczy. Otóż po raz kolejny czuję się w Zamku Ujazdowskim nieproszonym gościem, niemal zawalidrogą. Po pierwsze- poszłam na wystawę z marszu, nie wiedząc nawet, na co idę. Niby spokojnie mogłam sprawdzić w internecie, ale nie sprawdziłam- no, tak czasem bywa! Tak więc nie wiedziałam, na co idę i nadal nie wiem, jaki był tytuł wystawy, bo nadal nie sprawdziłam a wewnątrz muzeum nigdzie się na taką informację nie natknęłam. Optowałabym za tytułem "przestrzeń i czas", bo elementy wystawiennicze na to mi wyraźnie wskazywały... rodzaj retrospektywy...
Kolejny problem to trasa zwiedzania i brak jakichkolwiek wskazówek- albo ja ich nie widziałam. Gdyby nie to, że ruszyłam za parą młodych ludzi, to stanęłabym jak sierotka Marysia na dziedzińcu, nie wiedząc, gdzie się ruszyć...
Dalej to umiejętność /a raczej jej brak/ korzystania z oprzyrządowania przy specyficznie urządzonych pomieszczeniach a panie bileterki albo były podobnie niekumate jak ja, albo im się nie chciało starej babie tłumaczyć, co jak działa i dlaczego...tym samym nie ze wszystkim się zapoznałam.

Lubiłam chodzić do CSW raz na jakiś czas, bo zawsze trafiałam no coś, co mnie zaintrygowało, zachwyciło bądź przewróciło do góry nogami dotychczasowe spojrzenie na sztukę. Tym razem było bez emocji a nawet z pewnym zawodem. To tyle. Wyjątkowo nie zrobiłam żadnego zdjęcia.

A film?
Też niewiele o nim powiem. Jest we mnie. I tyle mam niepewności, wahań, rozhuśtanych emocji, z którymi cały czas jeszcze nie umiem się zmierzyć do końca, że dziś na pewno niczego sensownego nie napiszę. Film jest typowany do Oskara i nie zdziwię się, gdy tego Oskara zdobędzie!
Jest mocny, brutalny , okrutny a jednocześnie tyle w nim piękna i duchowości... Mam wrażenie, że każdorazowe obejrzenie go  odsłoni nowe, wcześniej niezauważone, możliwości interpretacji. Będę go chciała obejrzeć jeszcze raz... nie daje mi spokoju...

11 lis 2019

Prezydent+

I tak już się spóźniłam ze swoimi dywagacjami, jako że dyskusja na temat następnej prezydentury trwa co najmniej od półtora tygodnia albo dłużej.
Czasem lubię sobie "przekartkować" Demotywatory, choć daleko im do tych sprzed lat- lekkich, dowcipnych , niekiedy złośliwych. 
Dziś znalazłam TO i nie wierzyłam własnym oczom.  Opcje są trzy: 1) ktoś się podszył pod prezydenta i tym samym podłożył mu świnię; 2) prezydent sam z siebie po raz kolejny błysnął dowcipem; 3) ja jestem trep i nie zrozumiałam, o co chodzi. No to rzeczone znalezisko!

Dodam tylko od siebie, że jeśli to nie jest robota jakiegoś wrednego trolla a rzeczywiste autorstwo, to sama miałabym ochotę skorzystać z dyspensy i puknąć w kask tego pana, żeby oprzytomniał! Ku chwale ojczyzny!!!
No i tym samym wstęp mamy za sobą.

 Na hasło: kto na prezydenta, w pierwszym odruchu powiedziałabym- każdy, byle nie obecny! Ale to wcale nie jest taka prosta odpowiedź, bo skoro obecna głowa państwa cieszy się  poparciem +/-50% elektoratu /zupełnie nie rozumiem, jak to jest możliwe!!!/, to jednak z tym wyborem trzeba być dość ostrożnym, żeby nie uruchomić powiedzenia: "zamienił stryjek..."

Pozwolę sobie zrezygnować z własnych wywodów i przytoczę red. Tomasza Lisa. W gruncie rzeczy należałoby przepisać cały artykuł, ale boję się, że o to redaktor mógłby mieć do mnie pretensję- i oczywiście miałby rację! Zatem- dłuższe fragmenty /Newsweek, nr 44/2019,  28.10-3.11.19,  str.4, Wszyscy następcy prezydenta/:

Co o obecnym prezydencie?
"Jako strażnik konstytucji został jej naczelnym niszczycielem, a dzieło destrukcji wielokrotnie potwierdził własnym podpisem. Jako zwierzchnik sił zbrojnych bezczynnie przyglądał się ich bezprzykładnemu osłabianiu. Jako teoretyczny współautor polskiej polityki zagranicznej w stu procentach żyrował podwieszenie całej myśli dyplomatycznej pod obecną władzę prezydenta USA, któremu grozi ekspulsja ze stanowiska. Jako człowiek, który powinien naród jednoczyć, był cheerleaderem operacji dzielenia narodu prowadzonej latami przez jego de facto pryncypała. Jako teoretyczny symbol ciągłości państwa promował ideowo nacjonalistyczną, a intelektualnie "czytankową" wersję polskiej historii. Nie reagował ani wtedy, gdy łamano prawo, ani wtedy, gdy marniało i karlało państwo. Swój urząd całkowicie podporządkował interesom rządzącej partii i jej szefa, degradując prezydenturę i politycznie, i moralnie. I ten oto człowiek, zamiast wstydliwie przygotowywać się do wyprowadzki z pałacu, uchodzi za mocnego kandydata."
I teraz:
"...czego właściwie od głowy państwa oczekujemy.  Może po prawie pięciu latach zamiany prezydentury w mem wystarczy nam, by w pałacu zainstalował się ktoś, kto nie będzie łamał prawa, opowiadał głupstw, czapkował szefowi partii i pokrzykiwał w czasie swoich wystąpień, jakby wszystkie smutne refleksje o tym, jak sprawuje urząd, chciał zagłuszyć." 
To niewątpliwe minimum, ale:
"... byłoby dobrze,  gdyby na przykład nie był wtedy tylko ciut lepszy od Andrzeja Dudy, ale wystarczająco dobry, by być partnerem dla Trumpów, Bidenów, Macronów, pań Merkel czy Putinów tego świata, a nie delikwentem przeszczęśliwym, że jest z nimi na zdjęciu. Tak, pamiętam, Lech Wałęsa mówił, że mamy takiego prezydenta, na jakiego zasługujemy, ale wciąż chcę się łudzić, że zasługujemy na więcej."

JA TEŻ!!
 

9 lis 2019

Niby to nic ważnego a jednak siedzi mi na wątrobie

Pisanie bloga to trochę tak jak pisanie listu, ale nie do konkretnej osoby a właściwie do każdego, kto chce przeczytać.
Nie wiem tak w 100%, czy obowiązują tu jakieś prawidła grzecznościowe, bo jedni odpowiadają na każdy komentarz i w drodze rewanżu odwiedzają autora/kę komentarza na jego/jej blogu a inni zupełnie nie zawracają sobie tym głowy. Jedni po skomentowaniu ściskają, całują, pozdrawiają bardzo lub tylko serdecznie, inni stawiają kropkę- i finisz!
Wszystko to chyba bardziej kwestia  wyczucia i uwagi niż stosowania się do takich czy innych zasad.
No to ad rem, czyli: co mnie gryzie.
Otóż!
Bardzo sobie cenię swoich Gości i staram się ich uszanować i dopieścić- ale nie zawsze mi to wychodzi. Nie jest tajemnicą, że jestem już starą kobietą i bywa, że wcisnę ENTER zanim pozdrowię- ot, tak bez podtekstu, z rozpędu.  I potem mnie męczy: tę/tego pozdrowiłam a tamtej/tamtego nie... no, nieładnie! ;(( 
Albo : wchodzę na czyjegoś bloga, ale komentarza nie zostawiam lub zostawiam sporadycznie... no, bywa tak wcale nierzadko.
Dlaczego? Sama nie wiem: autokrytycyzm, lęk przed napisaniem bezsensownego komentarza, nieogarnianie tematu notki... powody są różne, ale na pewno nie jest to zlekceważenie właściciela bloga!
Tak więc: jeśli nie skomentuję albo skomentuję ale nie pozdrowię- wybaczcie! TERAZ WSZYSTKICH WAS NAJSERDECZNIEJ POZDRAWIAM! na dziś, na jutro i na zawsze! ;)))  
----------------------------------------------------
Odnośnie aktualnych problemów ze  służbą zdrowia, znalazłam zabawnego mema. Co prawda dotyczy mężczyzn, ale myślę, że kobiety też się uśmiechną! ;)


Miłego świętowania!! :)))

8 lis 2019

Mam uczulenie na patriotyzm

Zupełnie siebie nie poznaję!
Jeszcze nie tak dawno był czas skurczu w gardle przy słuchaniu hymnu narodowego i wszelakich biało-czerwonych wzruszeń, dziś- nic poza irytacją, że odebrano i splugawiono nam coś, co kiedyś było ważne i święte.
Mam uczulenie na "ichni" patriotyzm, który ogranicza się do pokrzykiwania, pełnego samouwielbienia i pęczniejącej dumy z własnego umiłowania ojczyzny, przy jednoczesnym praktycznym jej szkodzeniu a także dezawuowaniu najwyższych wartości.  
Zaczęłam unikać wszelkich akademii, odczytów, apeli, bo ewidentny wybrzmiewający fałsz podnosi mi ciśnienie!
W IPN-ie - narodowiec, w Trybunale Konstytucyjnym- Pawłowicz i Piotrowicz, Marszałkiem seniorem- Macierewicz... Tego się nie da przyjąć ze spokojem!
Na którymś blogu wyczytałam, że każda taka decyzja to splunięcie w twarz elektoratowi. I tak to właśnie odczuwam- jako obelgę, splunięcie w twarz! Nie tylko mnie, nie tylko jakiemuś innemu wyborcy - temu z gorszego sortu, także swojemu- pisowskiemu. I bardzo jestem ciekawa, kiedy  i tamten suweren poczuje wreszcie fetor wybijającego szamba... I niestety, wiele wskazuje na to, że nieprędko.
Wczoraj odwiedził nas dość długo niewidziany znajomy. Polityka rozpaliła nas do czerwonego ale dyskusja w niczym nie przyczyniła się do przybliżenia stanowisk.  
A przecież takich znajomych  może być całkiem sporo, głoszących wszem i wobec: NIE BO NIE!!!

Zastanawiałam się, czy jechać na wielobarwny marsz na 11. XI... zorganizowany niejako w opozycji do marszu narodowców...
Nie pojadę! Nawet tamten marsz nie będzie mój, nie będzie współgrał z moimi obecnymi nastrojami... 
Ale się porobiło!
----------------------------------------------------------------
Dokończyłam drugą część dywanika.
Mojemu wnukowi maturzyście chodniczek tak się spodobał, że spytał, czy nie zrobiłabym mu takiego pod choinkę. No to mu powiedziałam, że prezent pod choinkę już ma! I że bardzo się cieszę, że będzie zadowolony.


3 lis 2019

Rudzielce

To było jeszcze przed Zaduszkami. Dość wcześnie. Wychodziłam po zakupy i słyszę wysoko jakieś skrobanie. Spojrzałam w górę i... po ścianie domu przemieszczała się wiewiórka!
Wielokrotnie widywałam wiewiórki na drzewach, na płotach, nawet przebiegające przez jezdnię, ale na ścianie domu?!... Nie uwierzyłabym, gdyby mi ktoś opowiadał. 

U nas sporo wiewiórek i spotkanie ich to nic nadzwyczajnego, ale kiedyś widziałam dwie na pniu drzewa. Chyba to nie były zaloty, bo już jesień, raczej jedna drugiej czymś podpadła... Ależ to był spektakl- niemal balet: skoki, chowanie się za pień drzewa i ostrożne wyglądanie, czy przeciwnik jest jeszcze. Gonitwa na całego! Napatrzeć się nie mogłam, tyle było w tym wdzięku, energii, pomysłowości, zabawy nawet! Zajęte sobą w ogóle nie zwracały na mnie uwagi. Zresztą nie w głowie mi było, by im tę zabawę w jakikolwiek sposób przerywać...
 Już jakiś czas nie widuję wiewiórek. Orzechów nie ma, dawno pozbierane...
Może rudzielce już się ułożyły do snu? 






-------------------------------------
No i jeszcze coś rudego: po raz pierwszy od wielu, wielu lat pokazały się rydze. Wielkie, dorodne,  pyszne!!!
Usmażyliśmy na masełku. Ale była wyżerka!! :)))

30 paź 2019

Tym się różnimy...

Hasło- "TYM SIĘ RÓŻNIMY OD NASZYCH POPRZEDNIKÓW, ŻE..."-powtarzane jest ciągle i bez przerwy, przy czym my jesteśmy co najmniej tak kryształowi jak Banaś a oni czarni, brzydcy i źli, wobec tego sami widzicie, na kogo warto stawiać!
I kiedy słyszę prominentnego przedstawiciela ekipy rządzącej, głoszącego bez mrugnięcia okiem to właśnie hasło o niebywale wysokich standardach rządzenia a widzę to, co widzę, zastanawiam się, jak jednemu czy drugiemu język kołkiem nie stanie, jak można tak łgać w oczy bez żenady...
I wygląda na to, że ludziom wszystko da się wmówić. We wszystko uwierzą i jeszcze będą klaskali! Przerażające!! :((
------------------------------------------------
Senat- bezpardonowa walka o odzyskanie większości. Podkupić żadnego senatora się nie udało, to kwestionuje się wyniki wyborów. Wygląda na to, że protesty wyborcze też będą nieskuteczne, ale...
coś za bardzo p. Karczewski jest pewny swego marszałkowania, więc... być może ktoś się jednak sprzedał.
Jakoś nie do końca ufam PSL-owi... No, cóż- zobaczymy!

27 paź 2019

Stare zdjęcia

W którymś z wcześniejszych wpisów Skarlet poszybowała wspomnieniami w przeszłość, przeglądając rodzinne albumy.
Ja- jeszcze na Bloxie- chciałam utrwalić to, co najcenniejsze- zakładając, że w internecie nic nie ginie. Gucio prawda! Blox nas wykopał bez większych wyrzutów sumienia a WordPress /bo i tam usiłowałam się osadzić/ ze zdjęcia zrobił małą zębatą ikonkę, jako informację, że tu było zdjęcie. Nie wiem, czy taka jest prawda, ale tak to odczytuję.
No to próbuję jeszcze raz- tutaj:
 To moja mama. 
Ile mogła mieć lat? Nie mam pojęcia. Wygląda na młodziutką dziewczynę...
A zdjęcie ma około 100 lat, może trochę więcej...
Perła w moim albumie. 
Uwielbiam je. Jest w nim zawarta jakaś niepewność świata, zaduma nad losem.
I powaga pięknej młodej kobiety, jakby przewidywanie trudu przyszłego życia.

I tu we dwoje. Niezwykły strój panny młodej a na twarzy ta sama powaga, w oczach ta sama zaduma...

Bardzo sobie cenię wszystkie zdjęcia. Trzymam je w albumach. 
Rzadko do nich zaglądam, bo trzeba mieć specjalny nastrój, żeby zanurzyć się w przeszłość. 
Mam i kilka listów... przepisów kulinarnych... I nawet nie przepisy są ważne, ile charakter pisma, sposób formułowania myśli...
I tak też czasem powraca przeszłość.

24 paź 2019

Ugotują tę żabę?...

Miałam nadzieję, że po wyborach dojdzie wreszcie do cienkiej może, ale jednak normalizacji. A gdzie tam!!! Za spokojnie nie może być, bo przecież liczą się emocje, więc trzeba robić wszystko, żeby nie pozwolić im się wyciszyć...
 No to zakwestionujmy prawidłowość wyborów!

 No tak! Bo to przecież niemożliwe, żeby wszyscy jak jeden mąż nie pokochali miłościwie panującej nam władzy, która nie dość, że każdego dnia dostarcza nam szeregu tematów do przedyskutowania, to w dodatku przed wyborami rozpruła worek z mamoną i szczodrze rozrzucała ją po ludziach a jeśli nawet nie rozrzucała, to z pełnym przekonaniem obiecywała, że na pewno rozrzuci! I jak tu takiej władzy nie kochać?! I jak na nią nie głosować?! No, przecież to po prostu niemożliwe!!! A skoro jednak gremialnie nie zagłosowali, to musiał być jakiś szwindel i koniecznie trzeba to sprawdzić!
I cały ten cyrk o to, by- wszystko jedno, jakim sposobem - jednak zdobyć większość w Senacie, bo jak to- Senat ma odzyskać powagę i prestiż??! Niedoczekanie! Nasz Ci ma być- i tyle!
-----------------------------------------
Pewnie już  wszyscy znają przypowiastkę o sukcesywnie podgrzewanej żabie, która nawet specjalnie się nie broniła, bo dość szybko przyzwyczajała się do podwyższanej temperatury. I wreszcie ją ugotowali.
Ciekawe, czy i nas to czeka, bo coraz więcej pary nad garnkiem... :((

22 paź 2019

Objazdówka

Zazwyczaj przed Świętem Zmarłych staram się objechać szereg grobów moich bliskich- rodziny i przyjaciół.
I dziś był taki objazdowy dzień: trzy cmentarze i jazda. I w samochodzie rozmowa z dorosłym synem. O wieczności, o śmierci, o różnych rodzajach pochówku... I naprawdę nie były to przygnębiające rozmowy, powiedziałabym, że rodzaj filozoficznych rozważań o współgraniu z Matką-Naturą przy "zielonych" pogrzebach, o znikomości ludzkiej egzystencji - w zależności od perspektywy spojrzenia...
Ciekawie było bardzo!

19 paź 2019

Mario Puzo- "Rodzina na swoim", t. II sagi "TKM"

Oczywiście tytuł notki jest całkowicie z palca wyssany, jako że pozbierałam różne elementy zupełnie do siebie nie pasujące, ale w mojej głowie ułożyły się one w całkiem sensowną całość.

Pan Banaś wrócił z urlopu i w nos się śmieje swoim mocodawcom. A swoją drogą trzeba mieć żelazne nerwy... może jego siłą jest właśnie owa "rodzina"?... W pisie konsternacja: kryształ ci on czy wręcz przeciwnie- wcale go nie znamy i zupełnie nie wiemy, jak doszło do tego, że został prezesem NIK-u?... Niewielki problem, bo wykręcanie kota ogonem, to specjalność tego zakładu i przekaz dnia będzie taki, jaki być powinien , żeby się tylko suweren nie zorientował, że coś tu pachnie nie tak!

Ja naprawdę nie mogę zrozumieć, że takie cuda, jakie miały miejsce przez ostatnie cztery lata, nie tylko nie spotkały się ze zgorszeniem i sprzeciwem, ale wręcz były akceptowane z całkowitą wyrozumiałością! 
Propaganda to straszna broń, nie sądziłam, że może być aż tak skuteczna: z kłamstwa zrobić prawdę -i odwrotnie!


-----------------------------------------------------------------------
 Dziś druga rocznica...
Czy na pewno dobrze zapamiętaliśmy tamtą tragiczną lekcję?... 

Nie byłam dziś w Warszawie, ale gdy tylko mogę, staram się odwiedzić, choć na chwilę...

Na pewno nie zapomnę. Cześć Jego pamięci!
[*] [*] [*]

15 paź 2019

Moje małe radości

Tak było jeszcze wczoraj. I mimo nadzwyczajnej frekwencji żal jednak, że nie większa...



Dziś już się z losem pogodziłam, mało tego- co rusz dociera wiadomość, która wywołuje uśmiech: NIE MA PIOTROWICZA, SOBECKIEJ, KRYNICKIEJ...
Pani Kidawa Błońska wygrała z Kaczyńskim w iście olimpijskim stylu! Udało się zyskać przewagę w Senacie, co bardzo zmienia sytuację. Inna rzecz, że pis lada moment zacznie polowanie, o ile już tego nie zrobił...
Wszystko wskazuje na to, że nie było oszustw wyborczych.
A ponadto- policzyliśmy się i w wartościach liczbowych- bez tych premii D'Hondta- było nas więcej o przeszło pół miliona i prezes pan też to wreszcie zobaczył!
Pokazaliśmy , że wizja Polski otwartej, tolerancyjnej i przyjaznej jest dla nas ważniejsza niż wszystkie bezsensowne obiecanki-cacanki!
Wygląda na to, że zapowiadają się ciekawe czasy i mimo tego- że teoretycznie przerżnęliśmy wybory, to znowu nabrałam optymizmu! :))
 

13 paź 2019

?...

                                            
                                                 ***
Mem stary, że ho, ho! a wciąż aktualny.

Nie ociągajmy się, idźmy głosować! Głosujmy mądrze i odpowiedzialnie. Od naszej dzisiejszej decyzji tak wiele zależy!!!

12 paź 2019

Ale obrodziło!!!

Przedzimowy porządek przy domu zrobiony. Krzaczory przycięte, liście pograbione, nawet kompostownik opróżniony... no, miód, malina!
Bynajmniej nie ja taka pracowita jestem, poprosiliśmy faceta, który te prace wykonał. Czuję się usprawiedliwiona, bo niektóre prace mnie przerastają i zwyczajnie muszę prosić o pomoc.
Czemu o tym wspominam? Bo w którymś momencie zadarłam głowę do góry, żeby sprawdzić, ile liści już spadło a ile jeszcze ma tę trasę przed sobą i... zamurowało mnie! Takiej ilości owoców na miłorzębie jeszcze nie widziałam!!


W ubiegłym roku spadło ich trochę, ale teraz to coś niebywałego- gałęzie oblepione na gęsto!! Wyglądają jak wielkie winogrona!

Czeka mnie systematyczna praca przy sprzątaniu tego towaru, bo broń mnie, pani matko, rozdeptać.  Fetor nie do wytrzymania! I dobrze byłoby tego smrodu na butach do domu nie przynieść... ;)

8 paź 2019

Łańcuszek SZCZĘŚCIA - co Ty na to?...

Kilka dni wcześniej dowiedziałam się o propozycji wysyłania sms- ów z przypomnieniem o wyborach i głosowaniu.
Podeszłam do tego z pewnym sceptycyzmem, bo ja pójdę na wybory, ale jak innych wyciągnąć z domów? /pozdrawiam, Jotko!/
I co dadzą te 3 wysłane sms-y do osób, które też pewnie pójdą?...
Wczoraj sama dostałam takiego sms-a i... WTEDY MNIE OLŚNIŁO!!!
Jeżeli wyślę informację trzem /może więcej/ osobom, one trzem kolejnym, one...itd., to tym- po raz pierwszy sensownym i potrzebnym- "łańcuszkiem szczęścia" opleciemy każdy zakątek kraju!!!
Pójdę dalej!
Kochane blogerki, kochani blogerzy, fejsbukowcy, twiterowcy i jak komu jeszcze inaczej na imię:
- Do piór! Do klawiatury! Jeśli każdy z nas napisze od siebie dwa słowa- to zadziała! Nas jest więcej! Damy radę!!!

Moja propozycja sms-a:

Idź na wybory. Zagłosuj. Taką będziesz miał/a  Polskę, jaką wybierzesz!
Prześlij do trzech /lub więcej/ osób- to WAŻNE!!!
                                          ***

W lipcu napisałam  i teraz przytaczam - ot tak dla przypomnienia:


Na "Soku z buraka" chwyciłam piękny tekst. Nie udało mi się tego skopiować, więc przepisałam. Cytuję:

Październikowa
@ Pazdziernikowa

I tak będą głosowali na PiS
I tak ich nie przekonamy
I tak przegramy
Nie ma sensu
Ble ble ble ble ble ble...

Ogarnijcie się!
Uprawnionych do głosowania 29 mln 994 623
Na PiS głosowało 6 mln 192 780
Na PiS nie głosowało 23 mln 801 843 !
Czy Wy jesteście normalni?

Od siebie dodam, że jeżeli emocje mają odgrywać pozytywną rolę w polityce, to naszą emocją niech będzie ZŁOŚĆ: za rzesze sfrustrowanych dzieci szukających dla siebie szkół, za poniżanych i upokarzanych nauczycieli, lekarzy i sędziów, za przepracowane pielęgniarki, za chorych ludzi szukających dla siebie leków, za drożyznę w sklepach, za dewastację lasów, za niszczenie kultury i pozycji Polski w świecie, za butę i arogancję niszczycieli, za...
Właściwie można by kilka notek zapełnić wyliczankami pisowskiego zła, może trzeba przypominać, bo jak dotąd zbyt szybko wszystko się przedawnia i całe zło zostaje zapomniane.
Nie pozwólmy na to!!!


 
Nie oglądajmy się na innych- zadziałajmy sami!
 
 

7 paź 2019

Kochana Zagranico!

Muszę  niestety przyznać, że nieodmiennie irytowało mnie współuczestnictwo w wyborach naszych rodaków żyjących poza granicami kraju. To wybieranie nam ekipy rządzącej, kiedy samemu nie doświadcza się konsekwencji działań tejże ekipy, przyjmowałam niemal jak śmianie mi się w nos.

Niby wiem, że jeśli ktoś zachował obywatelstwo polskie, to ma także prawo uczestniczenia w naszym życiu, a tym samym prawo do wzięcia udziału w wyborach- a jednak zawsze się przeciw temu buntowałam. 
Bo ja TU mieszkam, bo ja nikomu ZA GRANICĄ życia nie układam wedle mojego pomysłu- toteż tego samego oczekuję dla siebie.
Dziś zawiesiłam na kołku mój bunt i zwracam się do Was, drodzy Rodacy bezpośrednio:

Za kilka dni wybierzemy to, jaka będzie nasza ojczyzna. Nie mamy równych wyborczych szans, dlatego tak ważne jest, by wszyscy, którzy chcą nowoczesnego, demokratycznego kraju, współdziałającego z UE, sprawnie zarządzanego, tolerancyjnego i praworządnego- podczas niedzielnych wyborów tłumnie ruszyli do urn i oddali swój głos na partie czy koalicje prodemokratyczne.
Jeśli oddacie swój głos na partię obecnie sprawującą władzę, to będzie to równoznaczne ze spychaniem nas w sytuację być może gorszą niż ta, która swojego czasu zmobilizowała Was do opuszczenia kraju i poszukania dla siebie nowej ojczyzny. NAPRAWDĘ TEGO DLA NAS CHCECIE??!!
Nie wierzę! To zwyczajnie niemożliwe! 
 
Pamiętam wybory w 2007 roku, te gigantyczne kolejki do lokali wyborczych w kraju i za granicą. To było zupełnie niesamowite- zawalczyliśmy wtedy o otwartą europejską Polskę. I wygraliśmy ją!  
Zawalczmy o nią jeszcze raz. Ważny jest każdy głos! Liczy się każdy głos! Nie przegrajmy naszego kraju- on zasługuje na wolność, na normalność, na nowoczesność. My wszyscy zasługujemy na życie w takiej właśnie praworządnej, szczęśliwej ojczyźnie- przyjaznej WSZYSTKIM jej mieszkańcom!

Nie siedźmy bezczynnie!
Po raz  kolejny zawalczmy o Polskę!

3 paź 2019

Kto ma pecha...

...czyli: jak jest coraz lepiej w naszej służbie zdrowia.

 Najpierw "streszczenie" mema /niestety, nie umiem ściągnąć z FB/. 
Pielęgniarka do pacjenta: - Mam dla pana dwie wiadomości, dobrą i złą. Którą chciałby pan usłyszeć pierwszą?
- Dobrą.
- Dobra jest taka, że polska publiczna służba zdrowia jest jedną z najlepszych w Europie.
- O, to dobrze.  A jaka jest zła?
- To jest opinia marszałka Terleckiego. 
                                      ***
Zgłosiłam się wczoraj na wyznaczoną wizytę i... klops. System kręci nosem i pani rejestratorka podejrzewa, że opuściłam wizytę, wcześniej nie zgłaszając tego faktu. Pokazuję stosowną karteczkę z wyznaczoną datą i pani zaczyna być lekko zmieszana. Prosi, bym poczekała a ona spróbuje to wyjaśnić. Wychodzi i wraca po pięciu minutach. Bardzo mnie przeprasza, że koleżanka pomyliła się i "przydzieliła " mnie innej lekarce, tym samym system mnie wyrzuca i trzeba ustalić inny termin już do właściwej osoby.
- No, cóż! Dziej się wola nieba! Mylić się jest rzeczą ludzką!- stwierdzam filozoficznie. I uśmiecham przyjaźnie.
- Jak to dobrze, że pani to rozumie! - oddycha z ulgą pani rejestratorka- bo są pacjenci gotowi awanturę wywołać...
- Gdyby pani jakoś szczególnie zależało, to ja też mogę! - żartuję.
Ale mina mi lekko zrzedła, gdy dostałam nowy termin. Za pomyłkę tamtej pani zapłaciłam blisko pięcioma miesiącami poślizgu. Ale awantury jednak nie zrobiłam. ;)
Może gdyby to była sprawa życia lub śmierci, to bym walczyła jak lwica, ale tak? Tyle już czekałam , to i te dodatkowe pięć miesięcy poczekam- życie nauczyło mnie cierpliwości.
- A służba zdrowia, panie Terlecki, jest znakomita! Tylko kolejki cokolwiek przydługie... ;(

2 paź 2019

Niesprawiedliwy los...

Zmarł Jan Kobuszewski- jeden z wielkich, wspaniały aktor.
TVN odnotowało ten fakt, poświęciło Zmarłemu szereg informacji, garść wspomnień- i już.
Byłam rozczarowana, rozgoryczona, rozżalona. Tylko tyle po takim twórczym, bogatym życiu na scenie?!...

Zmarł Kornel Morawiecki. Telewizja huczy, gazety biją po oczach... Dziwne, że dotąd nie ogłoszono żałoby narodowej...;(

Nie płakałam i nie będę płakała po panu Morawieckim, ale długo i serdecznie będę niosła w sercu żałobę po WIELKIM AKTORZE .
Los bywa bardzo niesprawiedliwy! :((
----------------------------------------------------------
Już coraz mniej czasu. Nie zapominajmy!


28 wrz 2019

Podebrane różności



Może wygodnictwo a może skromność... w każdym razie dzisiejszą  notkę zaplanowałam jako kompilację różności podebranych z różnych miejsc.
Z ubolewaniem informuję, że MEMnews, niestety, nie jest już dostępny dla średnio rozgarniętego widza/czytelnika. Być może da się go odszukać w innym miejscu a może też "dobra zmiana" doprowadziła do zamknięcia?-nie wiem.
Poniższą odpowiedź Adama100 do @Nikodema Madziara /z bloga Daniela Passenta/ przytaczam w całości, jako że w końcówce wypowiedzi zostało umieszczone pozwolenie kolportowania tekstu.

Tak więc, czytajcie, oglądajcie i - koniecznie idźcie na wybory!!
  1. adam100
    26 września o godz. 20:54
    @
    Nikodem Madziara
    DZIŚ O WSZYSTKIM I O NICZYM…
    Afera z „działką Morawieckich”, kupioną niegdyś za marne 700.000 PLN, a obecnie wartą ok. 60-70 milionów PLN, wybuchła w czerwcu 2019 r. Szybko okazało się, że nieruchomości tej nie ma w oświadczeniach majątkowych Cepa. Musi byś więc przepisana na małżonkę Cepa, Iwonkę. PR-owcy i prawnicy PIS-u szybko zorientowali się, że najprościej skandal z olbrzymim majątkiem Morawieckich i wielką niechęć do jego ujawnienia Polakom usprawiedliwić niedoskonałością polskiego prawa! Iwonka nie jest urzędnikiem państwowym, więc nie ma obowiązku ujawniać swojego majątku. Obowiązku nie ma, ale nie ma również zakazu ujawnienia go, jeśli tylko miałaby taką wolę… Ale jej nie ma.
    Kilka dni po wybuchu afery głos w tej sprawie zabrał sam „Polak Tysiąclecia”. Zapowiedział szybki zmiany w prawie, które zobowiążą także małżonków polityków do ujawnienia swoich majątków. Potem przez mniej więcej 3 tygodnie trwały zapewnienia reszty PIS-owców, że SZYBKIE PRZYJĘCIE takiej ustawy jest konieczne. Potem o tej sprawie ucichło, bo wybuchło z 5 innych afer PIS-owskich. Było już wiadomo, że przed wyborami nie dowiemy się, jakim majątkiem dysponuje pani Iwonka-żonka Cepa. To znaczy nie dowiemy się my, Polacy! Bo wśród „wybrańców narodu” na Nowogrodzkiej nie jest to już od miesiąca żadną tajemnicą! Widać ktoś niezbyt lubiący Cepa (a takich jest tam multum) postanowił mu tuż przed wyborami nieco napsuć krwi… Cep ma majątek ok. 8,5 miliona PLN. A jego żonka – niemal 9 razy większy! 76 baniek… SŁOWNIE: SIEDEMDZIESIĄT SZEŚĆ MILIONÓW PLN.
    2 dni temu głośno zrobiło się o niejakim Banasiu, nowym szefie NIK. Zdaniem Marszałka Senatu Karczewskiego – Banaś to „człowiek krystaliczny”. Szczerze mówiąc, to nie pamiętam, aby jakiś PIS-owiec powiedział kiedykolwiek o innym PIS-owcu, że ma zastrzeżenia co do jego uczciwości lub przyzwoitości! Widać oni wszyscy są tacy „krystalicznie uczciwi”. Banaś tkwi w strukturach finansowych państwa od lat i to na najwyższych stanowiskach. Nie będę tu rozwijać tematu jego „burdelowych interesów”, powiązań z mafią i sprawy kamienic zmieniających właściciela w ciągu kilkunastu godzin. Odsyłam w tej sprawie do serwisów informacyjnych. Oczywiście serwisów niezależnych mediów, bo w TVPIS nazwisko Banaś w ogóle się nie pojawia. Sprawa na pewno przed wyborami nie zostanie wyjaśniona.
    Mnie w tej „sprawie Banasia” uderzyło coś innego. Jego dotychczasowe oświadczenia majątkowe… Nie chodzi nawet o to, że są w nich olbrzymie rozbieżności i „uchybienia”, jak to mawia kolejny PIS-owski „uczciwy inaczej” czyli minister Dworczyk. Chodzi o to, że CBA i inne PIS-owskie służby badają oświadczenia Banasie od… 3 LAT! Dokładnie od listopada 2016 roku… Od 3 lat sprawdzają prawdziwość kilku dokumentów (!) i konfrontują je z majątkiem posiadanym przez Banasia!!! I końca tego „badania” nie widać. Choć facet w międzyczasie zdążył już być ministrem i wiceministrem finansów, szefem KAS-u, szefem Służby Celnej, a teraz został szefem NIK-u. Na każdym z tych stanowisk był odpowiedzialny za UJAWNIANIE NIEPRAWIDŁOWOŚCI FINANSOWYCH…
    Wkrótce minie 5 miesięcy od premiery filmu braci Sekielskich i wybuchu największej afery w dziejach polskiego kościoła katolickiego. Afery pedofilskiej. I tu również przez pewien czas słyszeliśmy słowa oburzenia PIS-owców i ich deklaracje o konieczności szybkiego wyjaśnienia sprawy, przykładnego ukarania winnych, transparentności, zadośćuczynienia ofiarom itp. No i o konieczności powołania komisji niezależnej od rządu i episkopatu! PIS-owcy jednym głosem mówili po prostu to, co Polacy w przeddzień majowych wyborów CHCIELI USŁYSZEĆ! Było kilka takich dni, kiedy wszyscy lada moment oczekiwaliśmy wiadomości w mediach o dymisjach „pedofilskich biskupów” Jędraszewskiego, Gądeckiego i Sławoja-Głódzia. Wydawało się, że ustawa o powołaniu komisji może zostać przyjęta przez Sejm jeszcze przed wakacjami.
    Ale już po tygodniu PIS-owska narracja radykalnie się zmieniła. Częściej niż o niezależnej komisji i ściganiu pedofilów zaczęliśmy słyszeć o bezprzykładnym ataku na polski kościół katolicki, godzeniu w wartości chrześcijańskie, o lewackim spisku. A pozycja 3 „pedofilskich biskupów” w episkopacie jest dziś mocniejsza, niż kiedykolwiek.
    Dziś nikt z PIS-u już nie mówi o jakichś niezależnych komisjach badających pedofilię wśród kleru. Było, minęło… A jak już któryś zabierze głos, to okazuje się, że dopiero mgliście planują, aby w składzie 7-8 członków komisji znalazło się… 2-3 polityków! Zapewne z PIS-u. Bo politycy PIS-u świetnie znają się na zagadnieniach pedofilii, prawa, psychologii, medycyny. Jednocześnie nie planują w składzie komisji miejsca dla choćby jednego przedstawiciela ofiar pedofilów! Bo i po co?
    Na inauguracji PIS-owskiej kampanii „cysterny wstydu” Cep Morawiecki zapytany, co dalej z afera hejterską w MS, wśród sędziów SN i KRS-u, odpowiedział „…trzeba to wyjaśnić jak najszybciej!” Czyli kiedy? Ano po wyborach… Afera „Srebrnej i 2 wież” – tu nawet trudno mówić o wszczęciu śledztwa. Afera Chrzanowskiego i KNF-u – wyniki śledztwa po wyborach. Afera PCK – po wyborach. Afera GetBack – po wyborach. Afera SENSUS – po wyborach. Afera lekowa – po wyborach…
    A co usłyszymy „po wyborach”, gdy PIS te wybory wygra?
    Pewnie to, że tak naprawdę to nie było żadnych PIS-owskich afer.
    Dziękuję za uwagę.
    I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da…
Prawdopodobnie rysunek byłby sakramencko zabawny, gdyby nie to, że życie tutaj już dawno zabawne być przestało!
Prawda?...
Może popatrzmy niżej, bo takich obrazków w przyszłości może być więcej...

I jeszcze na koniec:
 PAMIĘTAJMY O TYM !!!

P.s.  Memy z MEMnews zdążyłam wyłapać wcześniej, gdy był jeszcze dostęp do tej strony... ;(

23 wrz 2019

..... ...... łba nie urwie!


Proste a prawdziwe. 
I, o dziwo, działa!!!
Czy rozliczono kogokolwiek ?- skąd! Zawsze są tylko WYJAŚNIANE  WĄTPLIWOŚCI i to na tyle długo, by pojawiła się kolejna afera a w związku z tym poprzednia przestała być aktualna, przestała budzić zainteresowanie- a jest tego na kopy!

Ktoś coś wie na temat dwóch wież? A na temat grupy hejterskiej? A może wykorzystywania samolotów do prywatnych celów? A może w hurtowych ilościach rozbijanych służbowych vip-owskich aut?... A obecne namaszczenie do NIK-u  człowieka, który- być może- ma jakieś mafijne kontakty?... I tak można długo, długo!!
Wszelkie wątpliwości są  oczywiście wyjaśniane  a osoby, które mogłyby uchylić rąbka tajemnicy skrzętnie ukrywane przed opinią publiczną /vide: Falenta/.

A życie toczy się dalej, kampania wyborcza trwa w najlepsze a słupki sondażowe o ile nawet nie rosną, to w każdym razie nie spadają!
Wesoły nam dziś dzień nastał!...;(

20 wrz 2019

Obiecałam.

Zawsze staram się dotrzymywać słowa, więc skoro obiecałam pokazać mój dywanik, gdy już cokolwiek będzie widać, to proszę- oto on:


Każdego dnia po trochu go przybywa.Pojawiły się wątpliwości, czy nie jest zbyt kolorowy, ale istnieje opcja nie łączenia wszystkich trzech elementów w jeden dywanik, tylko rzucenie każdej z trzech szmatek w różnych miejscach podłogi. Jeszcze nad tym pomyślę! ;)

19 wrz 2019

Uczciwe wybory?!

Jak mówić o uczciwych wyborach, kiedy już sama kampania uczciwa nie jest. Uczciwa kampania to taka, w której wszystkie partie mają te same warunki i takie same szanse, kiedy podlegają tym samym ograniczeniom i restrykcjom w sytuacji naruszenia zasad.
A tu?!...
Wszystkie państwowe siły rzucone w pisią kampanię celem zohydzenia przeciwnika politycznego i jednocześnie malowania idealnego wizerunku partii rządzącej, tej partii, która nie dość, że ideałem nie jest i nigdy nie była, to na swoim koncie zebrała mnóstwo złych, bardzo szkodzących krajowi posunięć. Taka jest ta kampania. I to- niestety, o dziwo!- procentuje.
W tej nieprzyzwoitej zawierusze kampanijnej drażnią mnie dziennikarze, którzy niby to chcą być w porządku i na gwałt wszędzie próbują stosować symetryzm.  Jaki u czorta symetryzm, gdy jedni usiłują  ustawić figury szachowe a inni natychmiast wykonują lewy sierpowy, by wroga znokautować i zniszczyć a figury po całej podłodze porozwalać!


I gdy obserwuję sondaże i słupki przedstawiające tych, których to wszystko nie interesuje, to czuję się trochę tak, jakbym była na pokładzie Titanica...
Nie, mimo wszystko nie przemawia przeze mnie pesymizm. Nadal wierzę, że pełna mobilizacja propaństwowego elektoratu ściągnie cugle rozhuśtanej władzy. W słupkach sondażowych do Senatu jest równowaga a niezdecydowanych całkiem sporo...


Warto zawalczyć o Senat, choć i Sejm nadal przegrany nie jest a pisowski worek obietnic wskazuje, że kandydaci prorządowi- mimo takiej sondażowej przewagi i tak gigantycznych sił rzuconych do walki wyborczej- pewien niepokój jednak czują  i nie są do końca pewni swego. 
Tak więc pamiętajmy: nie opuszczać rąk i mówić, przekonywać, dopingować, walczyć o każdy głos, robić wszystko, co możliwe, żeby powstrzymać a potem ODRZUCIĆ  WIELKĄ  OFENSYWĘ  ZŁA!
 / Kto pamięta, czyje to słowa? Tak, tak! Prezes pan też niekiedy mówi prawdę, nie podejrzewając, że mówi o sobie i swojej partii!/

15 wrz 2019

Historia kołem się toczy

Tytuł notki zdaje się sugerować, że będzie o polityce. Nie będzie. Jeszcze nie dziś.
Kilka dni temu byłam na filmie "Ból i blask". Zrobił na mnie duże wrażenie.




Początek zapowiadał się przedziwnie i trwało to dość długo, na tyle długo, że zaczęłam się zastanawiać, czy wybór filmu nie był pomyłką.
Z pełną odpowiedzialnością informuję: nie był!
Film jest piękny, wzruszający, opowiadający o meandrach ludzkiego życia, o wzlotach i upadkach, o roli tzw. przypadku w kolejach losu, o tym- że w gruncie rzeczy każde życie to gotowy scenariusz- i nic tylko kręcić!

Dowiedziałam się, że tenże film będzie ubiegał się o najwyższe filmowe wyróżnienie- o Oskara. I szczerze mu go życzę! :)
-------------------------------------------------------
Od czterech dni tłukę dywanik i... mam coraz więcej wątpliwości.
To jest taki wściekły kociokwik kolorystyczny, że oczy bolą patrzeć! Na małej powierzchni wygląda nawet dość fajnie, ale przy dużej może być masakra...
Pod koniec przyszłego tygodnia pokażę, co zrobiłam, niezależnie od tego, ile tego będzie i poproszę o pomoc w podjęciu decyzji: przeznaczyć na wierzch poduszki czy jednak trzymać się wcześniejszych planów?..
----------------------------------------------------------------
Dobrego nowego tygodnia! :))

11 wrz 2019

Popełniłam wszystkie możliwe błędy!

W życiu też popełniłam ich niemało, ale nie o tych życiowych dziś napiszę.
Wspominałam tu, że  przymierzam się do zrobienia chodniczka czy dywanika- jak zwał tak zwał- żeby wreszcie zagospodarować pozostałości po różnych wełnach kiedyś wykorzystywanych  do tkania gobelinów. Praca fajna, ale kręgosłup już nie ten i trzeba było zrezygnować. A resztki wełen zostały...

Plan jest, wiem, co chcę zrobić- no to do roboty! Rzuciłam się na szydełko i błędy waliły jeden za drugim- bez opamiętania- i to takie idiotyczne, których w żaden sposób nie powinnam była zrobić. A zrobiłam- jakby na złość sobie samej! ;(

Po pierwsze- ciągnęłam całość zamiast podzielić na części. 
Po drugie- nie wzięłam pod uwagę /no tego to już kompletnie nie rozumiem!!!/ jednakowej grubości wełny. 
Po trzecie- żeby nadrobić różnicę, zaczęłam dorabiać boki, co wyszło już kompletnie żałośnie.
Po czwarte- pomyślałam, że może jak upiorę, to da się naciągnąć, co zaowocowało jedynie sfilcowaniem części wełny!
Po piąte- trafił mnie szlag jaśnisty i co mi się udało spruć, to sprułam i zaczęłam robotę prawie od początku- już mądrzejsza o wcześniejsze doświadczenia.
No, to uwaga, bo będzie śmiesznie:


 
Na szczęście część udało się uratować i ostatecznie po wielu, wielu, wielu dniach machania szydełkiem wydziergałam takie oto 3 części:


Jasne, że nie jest to żaden dywanik a zaledwie spód do dywanika i prawdziwa robota dopiero przede mną. Żmudna, czasochłonna, ale tak naprawdę bardzo przyjemna: zabawa kolorami!
Już zaczęłam pracowicie wypełniać kolejne oczka, ale jeszcze tego nie pokazuję- jest za mało. Pokażę, jak już któraś z części będzie wypełniona.
Praca na miesiące, ale ja jestem zawziętus i mam nadzieję, że starczy mi cierpliwości... i resztek wełny, bo dużo jej będzie trzeba! ;)

4 wrz 2019

Może być obciach, czyli nowa nadzieja.

Uczciwie przyznaję, że nie znam filmów Vegi. Słyszałam jedynie, że dla dojrzałego pokolenia jest on dość niestrawny, natomiast młodzi za nim szaleją. I ostatecznie o to chodzi.
Nie przymierzam się do obejrzenia jego ostatniego filmu, bo to, co zawiera, mam na co dzień a nie jestem masochistką, by dodatkowo biczować się obecną ekipą władzy- nawet jeśli jest ona przedstawiona w absurdalnie  satyryczny sposób-  niby  to dla własnej przyjemności . "Ucha prezesa" też nie oglądałam /może jeden czy dwa odcinki/  i dałam sobie spokój, nie mogłam tego strawić.
Czemu więc wiążę pewne nadzieje z projekcją filmu "Polityka"?
Bo jest spora szansa, że młodzi odkryją dla siebie bekę /tak to się nadal jeszcze określa- chyba/ a nic tak nie deprecjonuje nadmuchanego balona jak jego przekłucie, jak ośmieszenie nadętych, zapatrzonych we własną wielkość postaci... Etykietka obciachu może być bardziej skuteczna w uświadamianiu społeczności niż długi naukowy, w pełni merytoryczny wykład. 
I przyznam, że bardzo na to liczę.
A recenzje z filmu niewątpliwie będę śledziła bardzo uważnie! ;)