16 sie 2017

To nie ja! To on!!

Po tragedii na Pomorzu odpowiedzialność za opieszałe i niewystarczające działania pomocowe ze strony państwowych władz spychana jest z jednego szczebla dowodzenia na inny. Oczywiście jedyne, co władza umie zrobić natychmiast,  to wszcząć śledztwo i szukać winnych- naturalnie nie we własnych szeregach.
U góry wszyscy są doskonale czyści a trudne pytania kwitowane są dawnym PRL-owskim, kelnerskim: - To nie ja, to kolega!
Jasne, że kolega znajduje kolejnego kozła ofiarnego i cała odpowiedzialność dziwnym  sposobem zsuwa się w dół.

Do akcji ratunkowej stawiają się niezawodni strażacy, organizuje się samopomoc sąsiedzka, docierają harcerze...
Żołnierze z ciężkim sprzętem do usuwania drzew z rzeki /bo zablokowana wiatrołomami grozi  wylaniem!/ skierowani są do pomocy po trzech /?/ dniach. W liczbie 70-ciu na cały obszar.
Wyobrażam sobie gorycz i bezsilność osamotnionych w dramacie ludzi... 
Coraz bardziej teoretyczne państwo, skupione na szukaniu winnych, gdy trzeba zakasać rękawy i ratować, co jeszcze się da! 

Coraz częściej wspominam czasy słusznie minione, coraz bardziej boję się ich powrotu...
 

11 sie 2017

Nie spoczniemy i ...perełka za dwa złote, czyli -

czyli- po trochu wszystko do siebie pasuje, chociaż generalnie groch z kapustą!
Wczorajszej miesiączki nie śledziłam, mając- całkiem słuszne zresztą- przekonanie, że i tak nie uda mi się nie wiedzieć, bo złote myśli prezesa będą fruwały po telewizorni wielokrotnie powtarzane, co by naród przypadkiem nie przegapił!
No i tak, jak było do przewidzenia:- Nie spoczniemy, nim dojdziemy- a dojdziemy, bo zwyciężymy i jeśli nawet nie zwyciężymy, to już zwyciężyliśmy, bo idziemy... i dalej w tę mańkę!
Nowość, która zaistniała, to ta, że pielgrzymki pod prezydencki pałac skończą się po 96 miesiączce... Szczerze mówiąc nie bardzo w to wierzę, ale widać prezes bokami robi i kombinuje, jak by tu bez podkulonego ogona wycofać się z akcji, która nabiera cech groteskowego szaleństwa /kilometrowe bariery na Krakowskim Przedmieściu, po 4 policjantów na jednego kontrmanifestanta,setki tysięcy regularnie wyrzucanych w błoto pieniędzy.../
Przyznam, że zamarzyło mi się, by na kolejnej miesiączce nie było żadnej kontrmanifestacji, żeby defilada odbyła się przy całkowitej pustce ulicy, całkowitym o...u jej przez warszawiaków i przyjezdnych, żeby groteska osiągnęła wielkość Himalajów!
Wiem, to niemożliwe, ale pomarzyć można... 
***
Zmiana tematu.
Ostatnio modne się stają targi staroci. Ludzie pozbywają się z domów rzeczy już niepotrzebnych, które innym jeszcze mogą się przydać. Królują ciuchy, zabawki, książki.
No i co kupiłam?
Tu miałam wstawić zdjęcia książki, ale nie wstawię, bo coś mi się komputer zbuntował. 
W każdym razie kupiłam za 2 złote książkę Jacka Kuronia - "Moja zupa". Cudo polega na tym,  że książka wydana w1991 roku a więc niejako na gorąco, równolegle do przemian. REWELACJA!!!
Kuroń pisze ze swadą o wszystkich trudnych decyzjach, o ludziach...

I tu-powiązanie z pierwszą częścią notki. Otóż Kuroń pisze tak- cytuję:

"Adam wszystkich przekonywał do koncepcji koalicyjnego rządu na czele z solidarnościowym premierem i napisał to, za zgodą Wałęsy, w "Gazecie Wyborczej". Rozmawiał zapewne także z ludźmi z kierownictwa PZPR. Jasne było, że tylko za ich zgodą i z ich udziałem, taki rząd może powstać.Trzeba mieć bardzo silną wyobraźnię i nosić w sobie olbrzymią podejrzliwość, aby na tej podstawie uwierzyć w spisek. Jednak, jak widać, Jarek i Leszek uwierzyli i już jako fakt przekazali Wałęsie. Mówili i powtarzali nieprawdę, ale nie zarzucam im kłamstwa. Wiem, że głęboko wierzą w to, co mówią. Szkoda tylko, że nie nauczyli się odróżniać tego, co wiedzą od tego, co przypuszczają."
 /tytuł i autora podałam wcześniej, wydawnictwo POLSKA OFICYNA WYDAWNICZA BGW, 1991,s.15,16/

No, czyta się to na jednym oddechu! 
I prawda, jakie aktualne?...

7 sie 2017

Dwa lata prezydentury

Polacy to wesoły naród!
Od czasu niepodpisania przez Dudę dwóch ustaw dotyczących sądownictwa rozpoczęły się dywagacje na temat, czy to przypadkiem nie początek starań o reelekcję.

Ludzie!!! Na jakim ja świecie żyję??!!! Zagłosować  ponownie na człowieka, który ma istotny współudział w rozwalaniu demokratycznego państwa, który za nic ma sobie prawo i pozycję własnego kraju w świecie, który zaszkodził Polsce jak nikt przed nim i prawdopodobnie /oby!!/ nikt po nim...
I to tylko dlatego, że nie podpisał ustaw, które zapewne bez zmrużenia okiem podpisze z dwu czy trzymiesięcznym opóźnieniem- bo myślę, że między bajki można będzie włożyć  niezawisłość sędziowską z jego projektu.

Dobra! Do prezydenckich wyborów jeszcze trzy lata. Miejmy nadzieję, że szanowni rodacy zdążą oprzytomnieć. Jeśli chodzi o mnie, to pAD ma przechlapane całkowicie i gdyby nawet przez te kolejne trzy lata robił jedynie dobre dla Polski rzeczy, to nie jest w stanie naprawić zła, które już poczynił. I przyznam, że gdyby przyszło mi wybierać między nim a Suskim, to postawiłabym na tego drugiego, bo już jak szaleć- to po całości!  ;))

Dowiedziałam się dziś, jak pracowitym prezydentem jest dzisiejszy bohater- ileż to on ustaw napodpisywał, jakie wizyty odbył, jak się z ludźmi spotykał i w ogóle jaki jest och! i ach!
No! Doświadczamy tego już i będziemy doświadczać jeszcze długo! I nie będziemy tego mile wspominać a prezydentura pana Dudy wpisze się w czarne karty naszej historii.

 

5 sie 2017

Ile wart jest człowiek?

Ostatnio dokonano jakiegoś niebywałego transferu piłkarskiego i za znanego piłkarza zapłacono 222 miliony euro. Być może coś poplątałam- nieważne, nie jestem kibicem- w każdym razie, dla zwykłego śmiertelnika, jakieś kosmiczne pieniądze!
W pierwszym odruchu zawiści pomyślałam o handlu żywym towarem  i że jest to proceder odzierający człowieka z godności, sprowadzania go do roli bardziej czy mniej użytecznego przedmiotu/produktu. 
W pierwszym odruchu, bo drugi odruch był już całkowicie odmienny. Otóż zastanowiłam się, ile zapłacono by za mnie, a w ogóle ile wart jest człowiek- i wyszło mi, że nie da się tego policzyć, bo: 
- młodą atrakcyjną dziewczynę onegdaj przeliczano na stada krów,
- wojenne mięso armatnie niewiele było warte, skoro rzucano je na zatracenie bez większej refleksji, 
- a stary, niezbyt już użyteczny człowiek, jest tylko ciężarem dla następnego pokolenia i pewnie chętnie by dopłacono, byle by się go wreszcie skutecznie pozbyć... 

Tym samym moje pytanie zawisło w próżni i prawdopodobnie odpowiedzi na nie już nie znajdę... ;(

3 sie 2017

Co to może być?...

Biologowie, ekologowie tudzież wszyscy miłośnicy przyrody- pomocy!
W kilku miejscach pojawiła mi się dziwna roślina. Wygląda dość okazale, ale ponieważ nie siałam i nie sadziłam żadnych nowych kwiatów, mam spore wątpliwości czy to zwykły chwast , czy jakaś roślina szlachetna.
Jeśli chwast, to lepiej byłoby nie dopuścić, żeby się toto zadomowiło na dobre.


No i co to może być?!...
Od razu mówię, że nie są to srebrniki Judasza. Tamta roślina ma delikatniejsze liście dość ostro zakończone i tamtą rozpoznaję... tej, niestety, nie!

1 sie 2017

Ale mi gorzko!

Sąd Najwyższy zawiesił postępowanie w sprawie ułaskawienia Mariusza Kamińskiego.

W pierwszej chwili myślałam, że się przesłyszałam. Wydało mi się to tak nieprawdopodobne, że aż niemożliwe.
Zajrzałam do komentarzy internautów. Podobne odczucia: zdumienie, rozczarowanie, zawód, gorycz, kompletne niezrozumienie decyzji...Poczułam się, jakby zawiódł mnie ktoś, komu bezgranicznie zaufałam...

Chyba dziś zapalę lampkę i postawię w oknie...:((

28 lip 2017

Jestem Europejką?...

To, czy jestem Europejką, Azjatką czy Amerykanką nie jest bynajmniej wynikiem miejsca urodzenia czy zamieszkania, choć to niewątpliwie pewien warunek.
W gruncie rzeczy na przestrzeni lat nic się u mnie w tej materii nie zmieniło- urodziłam się w Polsce, a  więc w Europie, mieszkałam i mieszkam w niej nadal, czyli formalnie rzecz biorąc zawsze Europejką byłam. Z maleńkim zastrzeżeniem- przez znaczną część życia  NIE CZUŁAM SIĘ  Europejką i nawet mi do głowy nie przyszło, by tak o sobie myśleć.
Żyłam zawieszona w swoim tu i teraz, zaścianku Europy - na pograniczu Azji, pogodzona ze swoimi ograniczeniami, wyprana z marzeń, zaprogramowana na przeżycie kolejnego trudnego dnia...

I taka zmiana! Szalona, nieprawdopodobna, wielka!
Ja- stara kobieta- dalej nie znająca języków, oszczędna emerytka nadal nie marząca o luksusach- jestem już kimś innym: CZUJĘ SIĘ EUROPEJKĄ! Czuję się wolnym człowiekiem z całą paletą swoich praw. Mogę z nich nie korzystać, ale je mam!! I już nikomu i nigdy nie pozwolę ich sobie odebrać.
Nic się nie zmieniło- zmieniła się moja mentalność, uwierzyłam w siebie jako człowieka, w swoją wartość, w swoje prawo do wolności.

Może się wydawać, że to tak niewiele a przecież w tym właśnie tkwi cały sens życia: żyć tak, jak chcesz to swoje życie ułożyć, mieć poczucie sprawczości, wolności wyboru, pełnego oddechu... 

I właśnie teraz, gdy wreszcie odzyskałam to co najważniejsze, ktoś mi to znowu chce zabrać, ktoś chce mnie z powrotem wtłoczyć w życie pod dyktando?!!...
NIGDY!!! Nie pozwolę! WOLNOŚĆ JEST WE MNIE!

24 lip 2017

Skala nieufności

Skala nieufności jest u mnie tak duża, że gdy prezydent zapowiedział, że zawetuje ustawę o KRS i SN, zaczęłam się zastanawiać, co się za tym kryje.
Na przykład:
- jego lęk przed spacerującym suwerenem stał się silniejszy niż lęk przed prezesem;
- on ma to gdzieś i nadal słucha potulnie prezesa a to prezes się wystraszył spacerującego suwerena;
- obaj się wystraszyli, że zbyt wiele władzy dostał pan Zbyszek;
itd., itd.
Różnych możliwości może być całkiem sporo i teza, że w Adrianie nagle obudziła się  dbałość o Polskę i rozmachu nabrały uczucia patriotyczne, może być mocno na wyrost.
Pożyjemy, zobaczymy.
Fakt jest faktem, że suweren, spacerując, coś tam jednak wydeptał, czyli- WARTO SPACEROWAĆ!  ;))

 

20 lip 2017

3 x veto

No to posłowie przyklepali demontaż Sądu Najwyższego. Pozostał senat i prezydent. Co do senatu nie mam cienia złudzenia, zresztą- co do prezydenta również, ale może w ostatniej chwili zechce jeszcze z siebie zrzucić żrącą, zatrutą suknię Adriana, może w ostatnim porywie pomyśli o Polsce, może ruszy go sumienie?...

Zawsze przecież warto próbować!


Po raz ostatni się tak do pana zwracam:
Panie Prezydencie!
                                 3 x veto !
                               3 x veto !!
                             3 x veto !!!
                    3  x  VETO !!! 

17 lip 2017

Szkoda...

Byłam na wczorajszym proteście pod sejmem. /Może dziwi pisownia sejmu małą literą, ale jest to zabieg całkiem świadomy. Sejm jako Sejm przestał budzić mój szacunek. Obecnie to tylko budynek, w którym- niestety- w ostatecznym wymiarze dokonuje się rujnowanie demokratycznej Polski./ 
Tak więc byłam. Swoją obecność odnotowałam i odpowiednio darłam japę- zgodnie z nazewnictwem posła Kukiza. Zrobiłam kilka zdjęć, więc się nimi podzielę:
 Sporo koszulek z różnymi nadrukami. Mnie najbardziej podobały się czarne z białą różą- wiele mówiące a jednocześnie uniwersalne.
Żadna nowość, bo zdjęcia tych taczek wielokrotnie były pokazywane, ale widziane w rzeczywistości, w plenerze, dodatkowo cieszyły oko!
Byłyśmy z H. nieco przed czasem, więc można się było jeszcze swobodnie poruszać. Nawet udało nam się  zdobyć miejsca siedzące na murku pod pomnikiem. Co prawda z tamtego miejsca słyszalność była prawie żadna, ale mnie to w niczym nie przeszkadzało- ważna była obecność a Stalińskiej posłuchałam w internecie.
Zbierano podpisy pod delegalizacją ONR-u. Tu nie widać kolejki, ale była tak długa, że zrezygnowałyśmy. Z pewnością będzie jeszcze sporo możliwości, żeby taki podpis złożyć.
No nie można było nie zauważyć tego pana:

NiePISowiec budził ogólne zainteresowanie.
 No, tak! Skoro na poprzednim proteście policja spisywała tych którzy skandowali LECH WAŁĘSA, to pytanie o Syberię też może z czasem stać się zasadne...
I na koniec amatorskiej sesji zdjęciowej- niespodzianka, która stała się niespodzianką także dla mnie samej. 
Chciałam sfotografować stróżów prawa i dopiero przy oglądaniu zdjęć zauważyłam pewien rekwizyt...
Oby nigdy nie znalazł się w użyciu!

Żałuję ogromnie, że nie mogłam sobie pozwolić na uczestnictwo w łańcuchu świateł pod Sądami... Obejrzałam już w telewizji.

Czy nasze uczestnictwo w manifestacjach zatrzyma rujnowanie kraju? Może tak, może nie. Wielkich złudzeń nie mam, ale cieszę się, że było nas tak dużo, że Zachód znowu zobaczy, że Polska to nie zapisiały całościowo kraj, że są jeszcze ludzie, którym zależy na demokratycznej ojczyźnie.
A ja spokojnie spojrzę w lustro i zobaczę w nim jedynie starość ale nie zdradę... bo w końcu- warto być przyzwoitym.
 

13 lip 2017

Czarna środa

Komentowanie tego, co się wczorajszej nocy wydarzyło w Sejmie, przekracza moje możliwości. Nie mamy już niezależnego sądownictwa, nie mamy trójpodziału władzy, nie mamy demokratycznego państwa!!
Nie umiem się pogodzić z myślą, że żaden najeźdźca nie zabrał nam przemocą wolności, że oddaliśmy ją sami- to mnie przerasta!




Da się tu jeszcze coś dodać?! :(((

6 lip 2017

Po to wstaliśmy z kolan?!

Ciekawe! To po to wstaliśmy z kolan, żeby teraz rozpłaszczyć się przed Trumpem?! 
Wizytę wszyscy mądrzy oceniają jako dobrą i bardzo udaną. Może i tak, ale mnie - niestety- natychmiast przypomina się, wielokrotnie już  przytaczana przeze mnie, rozmowa:
-Matulu! Chwalą nas!
-A kto, synku, kto?
-Wy mnie a ja was!
Całe to spotkanie, wiwatujące tłumy sprawiały wrażenie specyficznego teatrum, mające dobrze zrobić obu zainteresowanym stronom. I tak właśnie było- nasze patriotyczne ego zostało dopieszczone w stopniu budzącym odruch wymiotny od nadmiaru słodkości a i Trump wyglądał na zadowolonego, że potraktowano go niemal jak współwłaściciela naszego, zakochanego w nim, kraju i pozwolono na niejako współorganizowanie wizyty.

Być może wybrzydzam, być może mam zawyżone wyobrażenie na temat honoru i godności, ale mam takie wewnętrzne przekonanie, że gdyby na  główne uroczystości wpuszczano tych, którzy rzeczywiście z różnych powodów chcieli w nich uczestniczyć a nie zwożono odpowiednio wyselekcjonowanych ludzi, to wyglądałyby one jednak cokolwiek inaczej...

26 cze 2017

Cała prawda o Amber Gold

Na dobrą sprawę nie wymaga komentarza.
Cała szanowna Komisja pod wezwaniem: dorwać Tuska!
I nie jest ważne, że to wszystko się kupy nie trzyma a młody Tusk pracował 3 miesiące na umowę-zlecenie i to wszystko.

I do głowy nikomu nie przyjdzie, że Amber Gold to cienki pikuś w porównaniu ze Skokami i że tamtemu wyprowadzaniu pieniędzy warto byłoby się przyjrzeć. Bo wszyscy złożyliśmy się na rekompensaty dla poszkodowanych w związku z kolejnymi upadłościami oddziałów. I nikomu włos z głowy nie spadł, więcej- senator B. jest nadal bardzo ważną postacią. I odpowiedzialność go minie a w każdym razie- z pewnością nie za tego króla! :(

19 cze 2017

Oszustwa wyobraźni?!...

Oglądałam wczoraj  "Nietykalnych" w TVP Kultura.
Oglądałam po raz kolejny, bo dostarcza dużą dawkę wiary w człowieka. I zabrakło mi kilku dość ważnych scen: 
1) tego, że odnalazło się jajko Faberge i zostało zwrócone właścicielowi;
2) że Driss wyrwał brata z rąk handlarzy narkotyków;
3) że ustawił do pionu córkę milionera i zyskał jej uznanie...
To te najważniejsze, ale- w  moim rozumieniu- mocno zniekształcające postać Drissa, na jego niekorzyść.

Zastanowiło mnie to mocno,  Na tyle mocno, że sprawdziłam czas trwania filmu. W TV było to 120 min /reklam nie było!/, na płytce CD- 108 min. Kolejna zagadka, bo  wynika z tego, że na płytce okrojono jeszcze więcej filmu, czego kompletnie nie rozumiem...

Zastanawiam się i nad cenzurą, ale i nad zniekształceniami pamięci czy może wyobraźni.
Miałam już tak, że "widziałam" inne zakończenie "Popiołu i diamentu" z żołnierzami pochylającymi się nad Maćkiem  z pełnym rozpaczy okrzykiem: człowieku! czemuś uciekał??!!!, przy czym najrozmaitsze informacje wskazywały na to, że "mojego" zakończenia filmu nigdy nie było /choć tę scenę do dziś mam przed oczami!/.
Może i w "Nietykalnych" wymyśliłam sobie niektóre nieistniejące w rzeczywistości sceny?
Człowiek ostatnimi czasy zrobił się taki podejrzliwy... Skądinąd do tej pory raczej ufałam swoim zmysłom.
Dziwne to wszystko bardzo! :(

13 cze 2017

Bogaty weekend

Ostatni weekend poświęciłam kulturze przez bardzo duże K. W ramach urodzinowego prezentu dostałam bilet na dwudniowy Co Jest Grane 24 Festival .




Muszę przyznać, że rozmach imprezy mi zaimponował. Koncerty na dwóch estradach. Jedna na wewnętrznym dziedzińcu Centrum Sztuki Współczesnej, druga na zewnątrz, w plenerze. Atrakcji mnóstwo- bo i spotkania, i wystawki, i coś dla dzieci, ale nas interesowały głównie koncerty.

Właściwie trudno mi określić charakter festiwalu- było to swobodne połączenie letniego pikniku z wydarzeniami artystycznymi. Rozłożone leżaki i koce, zawieszone hamaki podkreślały swobodną atmosferę.


Koncerty właściwie bez przerwy, bo gdy kończył się koncert na dużej scenie, to zaczynał na małej- i odwrotnie. Z zespołów występujących  na małej scenie na wewnętrznym dziedzińcu CSW zrezygnowałyśmy z racji nagłośnienia. Huk był tak niemożliwy, że jedynie młodsi ludzie dawali radę, mnie głowa pękała w szwach.





Ostatecznie pierwszego dnia posłuchałyśmy Natalii Przybysz i rapu Łona i Webber. Lekko się przymierzałam do grupy Tworzywo - Fisz, Emade, ale zrezygnowałam, bo był to już ostatni występ tego dnia- bardzo późno a chciałam jednak wrócić do domu.
Uczestnictwo we wszystkich koncertach byłoby nie na moje siły, tym bardziej, że następny dzień zapowiadał się bardzo atrakcyjnie i z góry wiedziałam, że zostanę do końca, jako że na zakończenie zapowiadany był monodram Jandy- "Danuta W." Nie oglądałam tego spektaklu w teatrze a chciałam skonfrontować z książką, która mi się bardzo podobała.

No i, proszę państwa, następny dzień to było czyste szaleństwo!
Dwa koncerty+ spektakl teatralny! Nawiasem mówiąc dwa z ośmiu- na dużej scenie!
Zaczęłyśmy od koncertu Marii Peszek. Szalona dziewczyna! Takiej erupcji energii, emocji, siły wyrazu nie widzi się zbyt często. Jedyna w swoim rodzaju- odważna, bezkompromisowa, bojowa, prawdziwa... fantastyczny koncert!
Godzinna przerwa- przygotowanie do występu Woo Woo- i tym razem zupełnie inna muzyka. Znawcy prawdopodobnie nie mieliby problemu z określeniem muzycznego stylu. Nie odważę się wypowiadać na ten temat, powiem tylko, że z przyjemnością koncertu wysłuchałam.


Zdjęcie sprzed koncertu, w trakcie przygotowań. Potem tych pustych przestrzeni już nie było.

Po koncercie przemieściłyśmy się bliżej estrady i udało nam się trafić na miejsca z doskonałą widocznością. Półgodzinna przerwa na przygotowanie scenografii i nagłośnienia upłynęła dość szybko i... dwie godziny z Krystyną Jandą.






Zdjęcia jednak nie oddadzą tego skupionego, wyciszonego morza ludzi... Dwie godziny monologu ożywianego jedynie filmowymi fragmentami tamtych czasów, czasów Solidarności- tej naszej, prawdziwej!
Duże wrażenie!

Do domu wróciłyśmy po 1.00 w nocy. Zmęczone ale baaardzo zadowolone! Chciałam tego i warto było!

6 cze 2017

Nowakowie? Mogą być nowakowie!

Coraz trudniej śledzić wypowiedzi polityków na różne tematy.
Temat "uchodźcy" stał się na tyle gorącym kartoflem, że niemal każdy odrzuca go jak najdalej od siebie, byle tylko nie stracić słupkowego poparcia u skutecznie nastraszonego suwerena.
I możemy sobie chodzić dumnie z hasłem: "Warto być przyzwoitym", tyle że jak przychodzi do konkretnej deklaracji, to ciągle słyszę, że uchodźcy wcale tu nie chcą być, więc jakby tematu nie ma! Tym samym i przyzwoitość zaczyna się rozpływać w sinej mgle.

Skądinąd- jeśli ta teza jest prawdziwa- to wcale bym się tym ludziom nie dziwiła, bo przybyć do obcego a wrogiego kraju, w którym mieszkańcy wilkiem na ciebie patrzą-nie jest zbyt zachęcające... Cudny kraj, w którym antysemityzm kwitnie w najlepsze przy śladowej ilości obywateli żydowskiego pochodzenia, w którym szuka się wroga nawet w tych, którzy chcąc chronić własne życie, życie swojej rodziny, którzy nie bacząc na ryzyko utraty tego życia, w przepełnionych szalupach uciekają do bezpieczniejszego świata, bo przynajmniej jest cień nadziei... A my nawet tę nadzieję chcemy im odebrać! Niedobrze mi się robi!

Polska- kraj emigrantów- płaci fałszywym pieniądzem za wieloletnią życzliwość i gościnność innych krajów. A emigrowały nas setki tysięcy - i nie tylko w stanie wojennym, i nie tylko ludzie zagrożeni represjami! Także ci spragnieni lepszego bytu, normalnego funkcjonowania- i ci też nie zostali odprawieni z kwitkiem.
I my mamy odwagę zamknąć drzwi przed nosem tym, którzy potrzebują pomocy?! Wszystko się we mnie buntuje, jest mi cholernie źle, wstydzę się za mój kraj...

Ostatnio zetknęłam się z propozycją zmiany nazewnictwa- bo może uchodźca kojarzy się jednoznacznie z terroryzmem, co zresztą pozbawione jest podstaw, ale nie tylko nie zrobiono nic, żeby oswoić temat a wręcz przeciwnie- podsycano lęk przed obcymi. 
Jakkolwiek by nie było od czegoś trzeba zacząć neutralizowanie narastającej psychozy strachu. Od nazwy? Uchodźca źle się kojarzy, to może nowak- czyli ten, który jest nowy... W naszym kraju Nowaków mamy na kopy, więc między Nowakami może i nowaków uda nam się w końcu zaakceptować?... Oby!

 

1 cze 2017

Dla odzyskania wewnętrznej równowagi


Dziś Dzień Dziecka.
Może należałoby napisać coś o dzieciach, o dziecięcym uroku, o trudzie wychowania... niech piszą mądrzejsi. 
Ja ograniczę się do życzeń: niech będą szczęśliwe i niech stworzą dla siebie i swoich dzieci prawdziwie szczęśliwy kraj, w którym ludzie czują się bezpiecznie i zwyczajnie lubią się nawzajem! 
***
A w ogóle jest ciepło i kwitną kwiaty...


Miłego dnia! :)
 

29 maj 2017

Chciałam dać adekwatny tytuł notki i - nie mogłam: przez szacunek dla cudzego bólu...

Szczęśliwie chyba niedługo zakończy się okres, kiedy wolno przeprowadzać ekshumacje bez groźby rozprzestrzenienia jakiejś epidemii.
Dzisiejszy dzień przyniósł kolejną sensację:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21879539,szczatki-8-ofiar-katastrofy-smolenskiej-w-trumnie-gen-kwiatkowskiego.html#MT

Pytam: komu i do czego ta wiadomość jest potrzebna? Sensacja, która- wbrew pozorom- wcale sensacją nie jest. Dalej- co z niej wynika? I czemu ma służyć poza szerzeniem rozłamu i podsycania nienawiści smoleńskiej? A może znowu coś ma przykryć, o czym jeszcze nie zdążyliśmy się dowiedzieć?...
***
Gdyby mi ktoś wyjaśnił, byłabym zobowiązana: jaki był cel dokonywania ekshumacji, bo cały czas mam niejasne przeczucie, że była /i jest!/ to sztuka dla sztuki: jak się pogrzebie, to zawsze coś się znajdzie.
Tylko, że to znalezisko było wielce prawdopodobne bez otwierania trumien i świadomość tego winna mieć miejsce od samego początku. I myślę, że była! To była katastrofa lotnicza i nieunikniona była niemożliwość szybkiego przyporządkowania każdego szczątka do właściwych zwłok- przypominam: w szybkim tempie.
***
Jeśli ktoś nie pamięta, odsyłam do prasy sprzed siedmiu lat, do relacji telewizyjnych- ile było powagi, godności, szacunku dla ofiar i współczucia dla ich bliskich...
Co z tego zostało?
Groteskowe miesięcznice, na których ofiary tamtego straszliwego wypadku nawet wspominane nie są. 
Zabrano tym trumnom GODNOŚĆ i POWAGĘ ŚMIERCI. To jest hańba. To jest prawdziwa hańba!

28 maj 2017

Bezradność

Przymierzam się do pisania i palce osuwają mi się z klawiatury... bo o czym właściwie można pisać?... Każdy dzień dostarcza kolejnych szalonych posunięć szalonego rządu... Narasta poczucie absurdu i dewastacji społecznego życia, nasze państwo staje się wzorcem obciachu na międzynarodowej arenie- wstyd się budzić do przeżycia następnego dnia, bo zaczyna brakować nadziei, że nie wydarzy się nic groźnego ani ośmieszającego nasz kraj.

I słabą jest pociechą, że w innych krajach też sami mędrcy nie rządzą, bo w ciągu dwóch lat zjechać z pozycji lidera młodych krajów  unijnych do kija w unijnych szprychach i wzorcowego hamulcowego a ponadto błazna Europy- to cholernie przykre!

Niby można zrezygnować z telewizji, przestać czytać prasę, zaszyć się w swoim małym egoistycznym życiu... i co? To jakby udzielić zgody na to, co się wyprawia, zaakceptować stan faktyczny! I to ma przynieść spokój?!
Złudzenie!
***
I pomyślałam jeszcze tylko, że bezradność nie jest jeszcze równoznaczna z bezsilnością. 
Chwilowo nie mam dla siebie żadnej rady, jak się w tej sytuacji odnajdywać, ale -na szczęście- mam jeszcze dość siły, żeby przynajmniej protestować.

22 maj 2017

To mógł być mój syn!

Nie mogę się opędzić od pewnej historii.
To było już jakiś czas temu, dłuższy czas. Syn opowiedział nam o pewnej 'przygodzie'. Szedł ulicą. Podszedł do niego policjant i zaczepił go pytaniem, czy syn mógłby policji pomóc. Miałby wystąpić jako jedna z osób, spośród których świadek miałby wskazać osobę poszukiwaną/ przestępcę/ kogoś kogo ma się zidentyfikować. Syn wyraził zgodę i wraz z policjantem poszedł na komisariat.
Rozpoznanie się odbyło, synowi podziękowano i wyszedł.
Skomentował jedynie, że było to dziwne doświadczenie.
A ja się od tej historii nie umiem uwolnić- teraz, po tylu latach!

A gdyby rozpoznający wpadł w panikę pod wpływem stresu i wskazał na mojego syna?... A gdyby mu się rzeczywiście zdawało, że właśnie jego rozpoznaje?...- ludziom się różne rzeczy wydają...

Gdy słyszę o torturach, o zakatowaniu Igora Stachowiaka, mróz chodzi mi po grzbiecie- on był tylko do kogoś poszukiwanego podobny albo się komuś wydawało, że jest podobny!

W policji poleciały głowy. PO  ROKU !!! I nie dlatego, że należało pociągnąć do odpowiedzialności za śmierć człowieka, ale dlatego że dziennikarz zdobył i ujawnił nagrania tortur!

Zginął młody chłopak, zginął okrutną śmiercią!
To mógł być mój syn! To mógł być twój syn! To był syn swoich rodziców! 
Nie wolno nam zapomnieć o policyjnym bestialstwie!  TO NIE MA PRAWA NIGDY WIĘCEJ SIĘ ZDARZYĆ!  NIGDY!!!

14 maj 2017

Tylko przyklasnąć!

Pomysł doskonały! Ławki literackie, ławki- książki, ławki jako rodzaj literackich mini pomników- inicjatywa ze wszech miar godna propagowania i naśladowania. 

Wizualizację ławki- książki zaczerpnęłam z:
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/6760/zaczytane-lawki

Trudno powiedzieć, na ile książkowe ławeczki przyczynią się do rozwoju czytelnictwa, ale każda próba przybliżenia książki do dość opornego polskiego czytelnika jest bardzo cenna. Warto przy tym dodać, że jest to urozmaicenie i estetyczne wzbogacenie miejskiego pejzażu, co jest dodatkowym plusem pomysłu.

https://www.google.pl/search?q=%C5%82awka+literacka&client

Tak to wygląda w naturalnym otoczeniu. Prawda, że sympatyczne i cieszy oko?...

11 maj 2017

Przy takim rozkroku łatwo sobie można krzywdę zrobić!

Czegoś nie rozumiem. 
Jeśli Platforma chce się za łby wodzić z PiSem, to powinna się do takiej akcji perfekcyjnie przygotować, tymczasem Schetyna wił się jak piskorz, żeby coś powiedzieć i jednocześnie nie powiedzieć nic. 
No to po co?
Konferencje prasowe wtedy mają sens, gdy trafiają do słuchaczy, ale gdy słuchaczy szlag zaczyna trafiać, to jednak lepiej takich konferencji nie robić- tak mi się przynajmniej wydaje.

Wygląda mi na to, że słupki sondażowe znowu mogą ulec zmianie i trzeba będzie straty odrabiać. Sama zaczynam być lekko zniechęcona do tego okładania się kijami.
Po co odpowiadać na 4 pytania pani Mazurek, skoro wiadomo, że dobrych i jednoznacznych odpowiedzi nie ma- a przynajmniej na razie jeszcze nie ma.

Może porozmawiajmy o programie.
Dla mnie za program starczyłoby zobowiązanie się do rzetelnego przestrzegania Konstytucji i wynikającego zeń prawa. I wystarczy.
I wtedy byłby i rozdział kościoła od państwa, i poszanowanie praw człowieka, i dbałość o godność narodu, i dobre stosunki międzynarodowe. W kraju szanującym Konstytucję każdy by znalazł miejsce dla siebie- przyjazne miejsce, i wrócilibyśmy na utracone miejsce do europejskiej rodziny.
Pojęcia prawo i sprawiedliwość odzyskałyby dawną rzeczywistą treść a partia Prawo i Sprawiedliwość zasłużenie znalazłaby się na śmietniku historii, bo  szczerze na to zapracowała.

7 maj 2017

Kocham ojczysty język!

Jasne, że uczestnicząc w Marszu Wolności, dwa słowa napiszę. Tym razem o wieloznaczności języka polskiego i cudownej polskiej umiejętności z tej wieloznaczności korzystania.

Już na Placu Konstytucji zaczepiłam wzrokiem o karteczkę na plecach pewnej pani.


No po prostu cudowne! Interpretacja dowolna a każda prawdziwa: 1) idę, żeby coś robić, nie siedzieć bezczynnie, nie opuszczać rąk, nie rezygnować!
2) idę, bo jeśli tego nie zrobię, to za jakiś czas zamordyzm stanie się tak dotkliwy, że można będzie siedzieć praktycznie za wszystko, za to że się istnieje, za to że nie podobają mi się poczynania władzy!

No i jeszcze tylko dla utrwalenia wrażeń z marszu:


Atmosfera jak zawsze- świetna, pogoda sprzyjająca... super!
 
Dodam jeszcze, że w metrze- już w drodze powrotnej- spotkała mnie miła niespodzianka. Na wewnętrznej szybie drzwi przyklejona była karteczka z bardzo wyraźnym napisem: KIMKOLWIEK JESTEŚ, ŻYCZĘ CI DOBRZE.
I tak mi się zrobiło przyjemnie, tak dobrze, tak u siebie...
 
No to na razie! Pędzę na drugiego bloga, bo i tam trochę fotek trzeba będzie wrzucić. :)

2 maj 2017

Prawda w oczy kole!

Popatrzcie, popatrzcie, jak się nasze władzunie szarpnęły, jak się obruszyły niewiniątka na słowa pana Macrona, bo miał odwagę nazwać rzeczy po imieniu, nie bawić się w delikatne uogólnienia!
No proszę! Nie ma w Polsce demokracji?? Jest!!! Kurde, najlepsza w całej Europie! Taka wspaniała, że nawet faszyzujący quasi militarny przemarsz formacji ONR-u  był ochraniany przez policję, żeby uczestnikom przypadkiem jakaś się krzywda nie stała!!

W odpowiednim czasie dostałam adres do powielenia. Oczywiście podpisałam. Oczywiście nagłaśniam. Oczywiście apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli- w Polsce i na całym świecie: podpisujcie, rozpowszechniajcie! Źle się u nas dzieje! I jeśli w porę tego nie zatrzymamy, może być bardzo źle!

Każdy może się podpisać, każdy może wyrazić swój sprzeciw.
Oto adres:

https://secure.avaaz.org/pl/petition/Poslowie_na_Sejm_Rzeczypospolitej_Delegalizacja_ONR/?bpzEbkb&v=92320&cl=12505439873&_checksum=3e504795124530c70a8306575541237e79d0e8ea9cea5b024e5fd6815c837df4 


1 maj 2017

45 lat

Przekroczyłam kolejny próg nieumiejętności i bardzo się z tego cieszę. Po zasiedleniu tego miejsca z różnymi działaniami poradziłam sobie względnie sprawnie, natomiast muzyka czy filmiki- czarna magia, choć wielokrotnie słyszałam, że to proste jak końcówka cepa!
Usiłowałam i ja jakoś to obłaskawić i nawet pokrętną drogą kiedyś mi się udało wstawić muzykę, ale tyle z tym było zachodu, że zrezygnowałam, uznając, że i bez muzyki blog może funkcjonować całkiem przyzwoicie. No, ale skoro w którymś momencie mnie olśniło...

Ponieważ akurat obchodzone jest 45-lecie istnienia "Ojca chrzestnego", potraktowałam tę okazję jako znakomity pretekst do sprawdzianu nowo nabytych umiejętności, bo muzykę z tego filmu uwielbiam do bólu a i sam film mi się podobał. ;)


Wskoczyło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki! Górą nasi!! :)) No to jeszcze poszukam drugiej i będę cała happy!


Przepiękna muzyka. Świetny film. I wciąż młody mimo swoich filmowych lat!

28 kwi 2017

Skróty i skrótowce

Moje pokolenie /co prawda wyraźnie na wymarciu- wielu równolatków odeszło już, i nadal odchodzi, do podobno lepszego świata/ ewidentnie ma przechlapane. Coraz trudniej dogadywać się międzypokoleniowo.
Początkowo skarżyłam się na angielskie nazwy, obsługę telefonu mizianego i fakt, że coraz częściej potrzebuję pomocy.
Zakres terenów obcych coraz bardziej mi się jednak rozszerza i łapię się na tym, że czytając teksty lub komentarze, zaczynam się gubić.
Rzecz w skrótach i skrótowcach.

Za mojej świetlanej młodości było ileś tam skrótów i skrótowców do zapamiętania -typu Pa-Fa-Wag czy CDT i wszyscy wiedzieli, o co chodzi.
Tymczasem teraz nastała jakaś obłędna moda na skracanie wszystkiego, co skrócić się da i niekoniecznie. I nie mówię tu o ogólnie znanych i rozumianych - typu MKOL czy ZUS, KRUS albo inne. Chodzi o wyrazy bądź wyrażenia, które kiedyś skróceniu w ogóle by nie podlegały!

Pocieszam się czasami, że wrodzona inteligencja nie do końca mi jeszcze wyłysiała i często z kontekstu zdania wyłapuję znaczenie jakiegoś skrótu. Tak np. było z PAD-em. Zorientowałam się, że chodzi o naszego prześwietnego podpisywacza i na własny użytek zmodyfikowałam skrót na pAD, jako że pisownia nazwisk z założenia ma wielkie litery, ale już na uszanowanie funkcji trzeba zapracować.
Jeden z moich przemiłych odwiedzających zwykł był swoje komentarze kończyć przedziwną zbitką literową a ponieważ w żaden sposób nie mogłam jej rozgryźć- po prostu zapytałam, co oznacza i odpowiedź oczywiście uzyskałam.

Ale te metody nie sprawdzają się w każdej sytuacji!
Konia z rzędem temu, kto z marszu rozszyfruje mi skrót DT !
Myślałam- do bólu głowy, ale dałam radę! DT = Donald Tusk!!! 
Ludzie! Litości!!! Zwariować idzie! Jeśli tego typu skróty opanują nasz język i każdy skróci sobie, co mu w duszy zagra, to przestaniemy się w ogóle rozumieć! :(((

p.s. ZDSN! /zaczęłam drugą setkę notek- ;)))

23 kwi 2017

Dziwadło, oryginał, wolny człowiek?...

Każda albo prawie każda miejscowość ma swojego odszczepieńca- innego, który odstaje od reszty, ale jest oswojony i akceptowany, bo "nasz"...

U nas jest takich dwóch: jeden na smutno, drugi na wesoło. Jeden wybiera sobie miejsce postoju i trwa godzinami, licząc na zainteresowanie przechodniów- brudny, zarośnięty, zaniedbany, ponury. I nie jest tak, że nie ma się gdzie podziać, bo ma przydzielone mieszkanie, zagwarantowany opał i wikt, opiekę medyczną, zainteresowanie opieki społecznej... Ale stoi. Stoi w jednym miejscu godzinami.Tak ma, bo tak chce, bo tak wybrał. Dlaczego, nie wiem.

O drugim wiem niewiele, poza tym że widuję go od czasu do czasu, jak rowerkiem przemierza ulice. Rowerek jest zapakowany do granic możliwości, tak jakby całość posiadania owego człowieka mieściła się w wyładowanym bagażniku. Gdzieś tam wystaje parasolka, jakaś chorągiewka, nie do końca nadmuchany balonik. Czemu powiedziałam, że na wesoło? Bo tenże pan kocha kolor i generalnie ma w głębokim poważaniu, co kto sobie na jego temat pomyśli. A kolory preferuje jaskrawe, rzekłabym nawet- krzyczące. Ostatnio widziałam go w jasnobeżowej damskiej czapce-oprychówce, wielkiej kwiecistej chuście okutanej wokół szyi i getrach w czerwone pasy. Robi wrażenie, jakby zakładał na siebie to, co mu akurat w ręce wpadnie bez przesadnego zainteresowania efektem końcowym. Nie sposób się za nim nie obejrzeć- jest jedyny i niepowtarzalny!

Kiedyś pomyślałam, że zazdroszczę mu tego luzu, wewnętrznej wolności, która jest jego nieodłączną towarzyszką...

O "wioskowych głupkach" mówiono, że to dziwadła; o artystach- również demonstrujących rezerwę wobec ogólnie przyjętych prawideł- mówiono, że to oryginałowie...
A może wszyscy oni to po prostu wolni i niezależni ludzie bez względu na ich status społeczny? Może właśnie dlatego szczególnie zasługują na uznanie i szacunek?...
I jeszcze słówko "nasz", czyli oswojony, wrośnięty w społeczność. Dlaczego z takimi oporami bronimy się przed tym, by inni "inni" stali się- jak tamci- po prostu nasi, stali się równoprawnymi członkami naszej społeczności?
Każdy od siebie coś daje. Trzeba tylko umieć to wziąć...a przynajmniej próbować się tego nauczyć...

21 kwi 2017

Zapachniało optymizmem

W zasadzie do optymizmu wielkich powodów nie ma, bo demontaż państwa trwa w najlepsze i końca nie widać. Teraz są podchody w stronę Straży Pożarnej... Szczerze mówiąc z lekka mnie przytkało, bo wydawałoby się, że tu już akurat zupełnie nie ma się o co bić, ale widocznie to tylko ogląd z zewnątrz a łakome kąski są nieco głębiej schowane...
Dla mnie optymistyczne jest to, że fastrygi zaczynają się pruć: Berczyńskiemu sodówa tak uderzyła do głowy, że stracił nad sobą kontrolę i zaczął pleść jak Piekarski na mękach. Albo powiedział prawdę- "To ja wykończyłem caracale" i niech nas dobry Los ma w swojej opiece, albo poniosła go wyobraźnia na temat własnej wielkości i omnipotencji - i nie wiadomo wtedy, czy śmiać się, czy płakać... Tak czy owak  dziwaczna postać z rozbuchanym ego, która duby smalone plecie na temat Smoleńska, co staje się wreszcie coraz bardziej widoczne i może nawet zachwiać niezachwianą dotąd wiarą wyznawców religii smoleńskiej. No ale Berczyński dał nura do Stanów a afera przetargowa w MON-ie została i przykryć jej byle czym się nie da! Tak to przynajmniej teraz wygląda.
PAD z Macierewiczem listy sobie piszą trochę na zasadzie - gadał dziad do obrazu, ale skoro nikt się z pAD-em specjalnie nie liczy i na jego kaznodziejskie miny uwagi nie zwraca, to kto Macierewiczowi zabroni?...
Prezes chyba przewąchał, że Ziobro zanadto rozbudował własne zaplecze i zbyt wiele władzy wyszarpał, bo i na tym polu coś zaczyna piszczeć...

Kiedyś- w przypływie optymizmu- przypomniałam, że czego by się prezes nie dotknął, to rozwalił, więc istnieje spora szansa, że własny rząd też uda mu się załatwić... i jakby pierwsze nieśmiałe jaskółeczki na horyzoncie się pojawiają.
Tyle, że po drodze udało mu się rozwalić niemal wszystko: TK,  oświatę, służbę zdrowia, prokuraturę, ochronę środowiska, sądownictwo ledwo dyszy... Można wymieniać po kolei, bo w każdej niemal dziedzinie jest dewastacja- no, chyba, że jeszcze nie zdążyli jej dokonać.

No, cóż- zobaczymy, co nam WIOSNA przyniesie. Na razie przyniosła odrobinę nadziei. Dobre i to!

12 kwi 2017

Tradycyjnie

Minęło blisko pół miesiąca, święta za pasem a u mnie totalna stagnacja. Może i pogoda na to wpływa- nie wiem. W każdym razie najbliższa niedziela jest wystarczającym bodźcem, żeby się do wszystkich uśmiechnąć. Tym samym:


Niech te Święta będą jajeczne, wiosenne, pogodne i radosne na ile się tylko da! Obyśmy umieli oderwać się od polityki i codziennych zmartwień. Niech natchną nas nadzieją na rzeczywistą dobrą zmianę. WSZYSTKIM WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! :)

1 kwi 2017

Nie lubię Prima Aprilis /-a ?/

Gramatyka mnie dopadła- odmienia się toto czy nie? Raczej nie, ale lenistwo zarządziło, żeby nie sprawdzać. W końcu i tak wiadomo, o co chodzi!

Kiedy byłam jeszcze dzieckiem żarty primaaprilisowe były jak spod sztancy: plamę masz na nosie, na uchu, gdziekolwiek indziej... Małym bajtlom to nie przeszkadzało- i tak miały uciechę, bo choć wyczulone na propagowanie kłamstwa w tym jednym dniu, to często gęsto dawały się jednak oszukiwać.
Podlotki z reguły miały "pogubione oczka". Było to w czasach, kiedy jeszcze "podnosiło się oczka" albo upuszczało kropelkę lakieru, żeby oczko w pończosze nie leciało dalej. O rajstopach niewiele osób słyszało a i jedwabne pończochy były na wagę złota /moi rówieśnicy zapewne pamiętają fildekosy- to te już przyzwoitsze, albo bure prążkowane- gorsze, najczęściej noszone/, tak więc hasło: - Oczko ci poszło!- powodowało niemal automatyczne spojrzenie na własne nogi. I o to chodziło!

Gdzie te czasy topornych żartów i oszukiwanek, kiedy to wystarczył błysk zastanowienia, żeby odróżnić kłamstwo od prawdy i zwyczajnie roześmiać się z żartu dowcipnisia?...
Teraz to już nie jest takie proste.

Czasem mam wrażenie, że każdego dnia króluje u nas Prima Aprilis, bo kłamstwo goni kłamstwo. Cała trudność polega na tym, że mało kto je prostuje- tak tego dużo. A żeby urozmaicić zabawę i utrudnić rozpoznanie, wprowadzono nową terminologię i mówi się teraz o post-prawdzie. Kochani! Nie ma post-prawdy: jest albo prawda albo kłamstwo. I już! 

I chyba dlatego przestałam lubić Prima Aprilis... 


p.s. Nawiasem mówiąc czy szef MON-u osobiście sprawił sobie kota, czy wypożyczył na czas określony od prezesa?...

29 mar 2017

Wreszcie możemy czuć się bezpiecznie! Ha! Ha! Ha!

Kiedy hasło zostało rzucone, dłuższą chwilę trwałam w osłupieniu a potem zaczęłam się śmiać. Helikopterów nie ma, generalicja przerzedzona niemożliwie, obrona terytorialna prawdopodobnie przygotowuje się do obchodów smoleńskich, wiceminister rozwalił kolejny samochód, za granicą mamy coraz bardziej utwardzoną opinię nieprzewidywalnych frustratów, Putin zaciera ręce... już bardziej bezpieczni chyba nie możemy być!

A może to właśnie o to chodzi z tym bezpieczeństwem?... Że jak nas wschodni sąsiad troskliwie przytuli, to już niczego nie trzeba się będzie bać??!!!

Kto i kiedy pogoni wreszcie to szalone, nieobliczalne towarzystwo?!... 
Może społeczeństwo zdąży się zaktywizować? Referendum w Legionowie dało spory zastrzyk nadziei, że ludziom nie jest tak wszystko jedno jak do niedawna mogłoby się wydawać...

19 mar 2017

Rzucam myśl a wy ją łapcie.

Od dłuższego czasu głowię się co do mojego współudziału w odzyskiwanie normalności naszego europejskiego kraju.
Udział w manifestacjach to trochę mało /zresztą nie uczestniczę w nich tak często jak rok temu- z różnych względów/ a na inną, dodatkową aktywność nie bardzo mogę sobie pozwolić. A przecież jakoś chciałoby się podkreślać swoją aprobatę dla przynależności  do UE.
I wymyśliłam! Ale to tylko pomysł. Krótko mówiąc wracam do tytułu: rzucam myśl a Wy ją łapcie. Kto uzna, że fajne a ma możliwości rozpropagowania, to bardzo proszę!

Otóż pomyślałam, że dobrze byłoby zainicjować modę na noszenie niewielkich znaczków z symbolem UE.
Lat temu ileś nosiło się oporniki jako symbol sprzeciwu i to był znak na NIE.
Znaczek UE byłby sygnałem na TAK a jednocześnie załatwiałby kilka różnych spraw:
- demonstrowałby akceptację bycia w Unii,
- jeśli pomysł by chwycił, pojawiłaby się pewna możliwość 'policzenia się',
- byłby to jednocześnie sprzeciw wobec bezprawia, bo wartości europejskie są jednoznaczne,
- pozwoliłby przypominać władzy, że pamiętamy i staniemy w obronie naszego bycia w UE...
Można jeszcze trochę dodatkowych argumentów poszukać. Dodam jeszcze, że parę osób mogłoby zarobić wykonując znaczki- sama kupiłabym kilka, żeby nie przepinać z jednego ubrania do drugiego. ;)

Kiedy manifestacje i protesty dopiero się rozkręcały, ze świecą można było szukać niewielkich, poręcznych flag narodowych, że o unijnych nie wspomnę. Wystarczyły dwa, trzy miesiące i masz niemal wszystko- do wyboru, do koloru: flagi, wianki, trąbki- co zamarzysz. Ale... jeszcze nikomu nie przyszło do głowy, żeby poszerzyć ten asortyment o unijne znaczki: mniejsze, większe, wpinane, wkręcane- żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

To taka myśl rzucona luzem. Może głupio myślę, może nie...nie wiem, ale...
Chciałabym sobie przypiąć taki znaczek, bo przecież jestem dumna, że należę do europejskiej rodziny państw. I chciałabym zawsze go nosić!

16 mar 2017

15. III

Nie pomyślałabym, że z takim zainteresowaniem będę oglądała relacje z wyborów w Holandii... a jednak!
Populiści zostali odsunięci na plan dalszy, niebezpieczeństwo rozprzestrzeniania się politycznej zarazy chwilowo zostało zatrzymane- oby na dłużej!

Radość z tego faktu przyćmiła mi wiadomość o śmierci Wojciecha Młynarskiego. Wiedziałam, że był ciężko chory. A przecież mimo wszystko trudno się z tą śmiercią pogodzić. Odchodzą najlepsi i wyrwa po nich będzie nie do zasypania.
Chylę głowę z zadumą, z ogromnym żalem. Zostaną ballady, wspaniała spuścizna po Nim, ale nie powstanie już żadna następna... Niech gdzieś tam z góry kibicuje naszemu krajowi w drodze do odzyskania normalności.
Żegnaj Poeto, żegnaj Wielki Polaku!

https://www.youtube.com/watch?v=UiAjzm2cOmY 

Dziękuję za wszystko- za wzruszenia, za uśmiech...

 

14 mar 2017

Wszystko zawiera się w samoocenie

Im człowiek starszy, tym częściej ciągnie go do podsumowania życia, sensu własnego istnienia. I bardziej wyciąga do wierzchu błędy i porażki niż sukcesy czy zwyczajne, codzienne powody do zadowolenia. Tych na ogół się nie zauważa lub zauważa rzadko i niechętnie. Tylko potknięcia olbrzymieją do monstrualnych rozmiarów.
Zapachniało ogólnikiem. Nie! Piszę o sobie, ja tak mam.
Czasem się zastanawiam, skąd się to bierze- i chyba dotarłam do istoty: wszystko zawiera się w samoocenie.  

Układałam ją od dzieciństwa, zlepiając docinki rówieśników czy rodzeństwa, pielęgnując lęki przed tym, tamtym, owym, podsycane przez troskliwych rodziców, łączyłam luźne uwagi zasłyszane w różnych miejscach... Nie ulepiło się nic sensownego, co pomogłoby mi spokojnie i pewnie, z wiarą we własne siły i możliwości iść przez życie. A brak harmonijnej i realnej samooceny nie ułatwia racjonalnych a ważnych życiowo wyborów.

Czasami spotykam się z pytaniem: czy gdybyś miała możliwość urodzenia się po raz drugi z pełną świadomością poprzedniego życia, skorzystałabyś z tej możliwości? 
Na ogół słyszę odpowiedzi:- nie, akceptuję swoje życie takie, jakie było, ze wszystkimi błędami i pomyłkami. A ja nie umiem się zdecydować na odpowiedź. Z jednej strony mam świadomość, że nie popełniając błędów, które popełniłam, popełniłabym inne; z drugiej strony mam złudzenie, że umiałabym sensowniej zagospodarować to, co w DNA zostało zapisane...

***
Skąd mi się wzięły te dzisiejsze rozważania? Z luźnych uwag z innych blogów, z obserwacji polityki, życia codziennego, samoobserwacji.
Ten świat byłby dużo lepszy, gdybyśmy samych siebie lubili- takich, jakimi jesteśmy: ułomnych i niedoskonałych. I gdybyśmy innych, podobnie do nas niedoskonałych, spróbowali chociaż zaakceptować- są, jacy są... i pewnie inni nie będą, trudno. I od razu przyznaję się bez bicia: próbuję, ale bardzo często mi się to jednak nie udaje! ;(

10 mar 2017

Po co nam to było?!

Wydawałoby się, że ludzie, którzy od lat wycierają polityczne kąty, potrafią lepiej czy gorzej prognozować efekty własnych poczynań.  Nic bardziej błędnego! Już nieodżałowany prof. Bartoszewski wspominał o dyplomatołkach. 
Mieli czas poćwiczyć- nie skorzystali z tej możliwości, nie nauczyli się niczego! Pozostali dyplomatołkami, narazili na śmieszność nie tylko siebie i rząd- z jego obłędną, nieracjonalną i nieprzewidywalną polityką, narazili na odsunięcie się wszystkich unijnych krajów od Polski!


O czym ten człowiek myślał? Jakie cele mu przyświecały, gdy dawał się wpuścić w ten kanał??!
Sądziłam, że to rozsądny człowiek...
Wyszło tak, że Polacy to idioci i awanturnicy, którzy nawet dobro własnego kraju poświęcą dla niespełnionych ambicji.

Może nieładnie się do tego przyznać, ale bardzo się cieszę, że spektakularnej porażki polskiego rządu. Chcieli zaszkodzić Tuskowi, zaszkodzili sobie! 27:1 na rzecz wyboru Tuska! Jedyna Polska głosowała przeciwko Polakowi!!! Czy ktoś, choć odrobinę myślący, potrafi to zrozumieć??...

No to nie ma się co dziwić, że mnożą się na potęgę dość zjadliwe memy.
Co będzie dalej? Nie wiem. Wynik głosowania powinien jednak dać do myślenia. Choćby pewnej części nie do końca zmanipulowanego elektoratu.

9 mar 2017

Byłam i- nie do końca.

Zrobiłam sobie prezent z okazji Dnia Kobiet i ruszyłam do Warszawy. Miałam w planie przyjemne z pożytecznym i naturalnie zaczęłam od przyjemnego.
W Muzeum Narodowym jest nowa wystawa.


 
Sztuka japońska zawsze była dla mnie ogromnie ciekawa z racji swej inności. Przy czym drzeworyty i ich finezyjne wykonanie każdorazowo budzą podziw:


Jest ich mnóstwo! Każdy opisany. Różne sceny, choć przeważają krajobrazy.
W jednej z sal można obejrzeć wszelkie akcesoria, które służą artystom do tworzenia drzeworytu a także film, który przybliża widzowi, w jaki sposób drzeworyt powstaje.




I gotowa odbitka.



 Galeria sztuki dawnej, choć całkowicie różna od sztuki japońskiej i choć zwiedzających było nieporównywalnie mniej, dla mnie była równie ciekawa jak poprzednia a może nawet bardziej, bo większa była różnorodność zgromadzonych eksponatów: malarstwo i rzeźba,przedmioty codziennego użytku i meble, tkaniny, stroje, ceramika- różności!



Przyjrzałam się królewskiej koronie i pomyślałam ze współczuciem, że wcale łatwo nie było nosić na głowie ileś kilogramów dekorowanego kamieniami żelastwa.  A i szata nie wyglądała na lekką...

 ***
 Druga część to planowane działania: zbieranie podpisów /samorządy i edukacja/ na tzw "patelni" przy wejściu do metra koło Domów Centrum.

  
Wygląda na to, że pusty plac, ale to tylko wina fotografującej. Nie chciałam wychodzić z kolejki.

Złożyłam swój podpis i przemieściłam się pod Rotundę. Tam był protest przeciwko przemocy wobec kobiet. Pojawiło się kilkoro "anty" z hasłami- sorry że żyję. Postali z nami razem, nie budząc specjalnego zainteresowania i widać im się to znudziło, bo się wycofali.

 


Na Plac Konstytucji już nie poszłam. Wróciłam do domu. Dotarłam przed wieczorem. Może nie byłam długo, może nie byłam zbyt aktywna, ale i tak cieszę się, że udało mi się przełamać zimowy marazm.

7 mar 2017

...

Czy Kaczyńskiemu naprawdę się wydaje, że uda mu się podzielić Europę tak jak udało się podzielić Polskę?!

Kompletnie jest poza moją przyswajalnością, na co liczy Saryusz-Wolski i czy własne ego tak mu przesłoniło świat, że wszystko- poza jego ambicjami- przestało być dla niego ważne??... Wystawia się na śmieszność i śmieszność funduje swojemu krajowi- niebywale patriotyczna postawa!

Komu i kiedy uda się wreszcie pogonić to zwariowane, oszalałe z żądzy władzy towarzystwo? Oby jak najprędzej!




Jeśli PiSowi uda się dotrwać do wyborów, to długo będziemy odbudowywać zgliszcza! A bardzo długo zgliszcza mentalne!

28 lut 2017

Nawet Szkło przestaje być zabawne

Obserwuję sytuację z dystansu, od czasu do czasu. 
I nawet nie bardzo umiem skomentować. Choćby po swojemu, po babsku.
Był czas, kiedy Szkło Kontaktowe stanowiło rodzaj odtrutki na polityczne głupoty, wpadki czy zwykłe niezręczności.
Odnoszę wrażenie, że i Szkło powoli traci swój ironizujący charakter- dzwonią ludzie przerażeni tym, co się dzieje, postępującą faszyzacją kraju. Coraz mniej jest się z czego śmiać.

Gdziekolwiek się nie spojrzy, na każdym odcinku- rozwalanie i niszczenie do zera. Nie ma poprawek tego, co przydałoby się poprawić- jest likwidacja, niezależnie od jej kosztów.

Zastanawiałam się, czy nie wstawić demotywatora z "wyklętymi" honorowanymi  w postaci murali na obdrapanych ścianach miejskich przybudówek. Zrezygnowałam.
Mizerny ten łatwy, bezkrytyczny patriotyzm, który tak szybko przeradza się w nacjonalizm z hasłami- obcy twój wróg! Prymitywny i naskórkowy podobnie jak nasza siermiężna, ludowa religijność- deklaratywna i pozorancka, gdzie hasła miłości bliźniego są wyłącznie kościelną formułką...
Fałsz i zakłamanie- naczelną ideologią... Smutne!

19 lut 2017

Pierwsze doświadczenia

Na bloxowym swoim blogu wspominałam, że muszę znaleźć jakąkolwiek niszę dla siebie, żeby oderwać się od tego, co się w kraju dzieje i dać sobie szansę drobnej chwili luzu, żeby nie zwariować. I wyszperałam. 
Grupka grających w brydża jest niewielka. Myślę, że to dopiero początki, więc być może akcja się rozrośnie. A nawet jeśli nie, to warto chociaż spróbować.

Na pierwsze spotkanie poszłam z duszą na ramieniu i trzęsącymi się z wrażenia rękami, wyposażona w mężowską mocno wspierającą uwagę: - Za grosz samokrytycyzmu! Kupę lat nie grałaś, zresztą nigdy nie grałaś dobrze...
Przyjęłam do wiadomości i przemyślenia, założyłam kurtkę i poszłam. Bardziej chyba na złość mężowi niż z przekonaniem, że cokolwiek jeszcze po latach niegrania pamiętam.

Pierwsze spotkanie było kapitalne- bardziej przyglądanie się potencjalnym partnerom niż prawdziwa gra. Sprawdzanie, jak kto licytuje i jak rozgrywa... bardzo ostrożne sprawdzanie.
W trakcie przypomniał mi się dowcip o brydżu w domu wariatów. Mało poprawny politycznie, ale niech tam!

Czterech wariatów zaczyna licytację:
pierwszy- pas!, drugi- pas!, trzeci- pas!, czwarty podsumowuje:- karty w tas!
Tasują, rozdają, historia się powtarza. Za którymś razem jeden z nich odchodzi, dosiada do stolika inny. Trzy pasy do niego, on widzi, że karta niezła, więc zgłasza:- kier!
Huragan śmiechu przerywany okrzykami:- Głupi, głupi, głupi! Grać nie umie!!! ;))) 

No więc nasze pierwsze rozgrywki były nieco zbliżone do tych z dowcipu: niechętnie licytowane było coś więcej niż prosty kolor i karta była permanentnie marnowana.
Ale przyznam, że mnie było to bardzo potrzebne. Przekonałam się, że specjalnie nie odbiegam poziomem umiejętności, że robię błędy ale inni też je robią i jeśli nie zeżre mnie ambicja, że nie mam prawa się pomylić w licytacji czy w rozgrywce, to mogę się całkiem nieźle bawić a w gruncie rzeczy przecież głównie o to właśnie chodzi- tresura mózgu to jakby wartość dodana.

Drugie spotkanie było już swobodniejsze i chociaż w punktacji przerżnęłam dość wysoko, to do domu wróciłam  zadowolona.
Zobaczymy, jak się akcja rozwinie. Początek jest zachęcający...

18 lut 2017

Wołanie o pomoc

Dzisiejszy wpis krótki: 
DZIECKO POTRZEBUJE POMOCY!

Oto adres osoby, która sprawę nagłośniła:

http://ptr17.blogspot.com/

Bardzo proszę, przeczytajcie! 

14 lut 2017

Zniechęcenie

Prawdopodobnie zniechęcenie nie tylko mnie dopada, ale to żadna pociecha, bo stan jest dość dokuczliwy.
Jestem biernym obserwatorem zaorywania Polski i niszczenia jej metodycznie- kawałek po kawałku, wyrywania z korzeniami starej obsady i zapełniania zwolnionych miejsc swoimi ludźmi, niezależnie od tego, jak bardzo są nieprzygotowani.
Na efekty nie trzeba było długo czekać.
Wypadek pani Szydło to kolejny dowód bylejakości obecnych służb. Przy czym najsmutniejszy jest brak jakiejkolwiek refleksji i zwalanie winy czysto po szczeniacku:- to nie ja, to on!  

Chwilę ulgi przynosi śmiech, gorzki- ale jednak:


 A po zamachu pancernego drzewa na pancerny rządowy samochód:


Tylko tak naprawdę, z czego tu się właściwie śmiać, skoro coraz mniej już jest mi do śmiechu?...
                                                                                            
                                                                                             ***
Trochę na duchu podnoszą wypowiedzi poważnych ludzi.
Wczoraj w "Kropce nad i" gen. Pytel, były dowódca Służby Kontrwywiadu Wojskowego, wyraźnie dał do zrozumienia, że dla Macierewicza zamiana lotniczego wypadku w zamach od początku była zamierzoną grą polityczną, mającą przynieść określone korzyści.
Tfu!! Co za obrzydliwy cynizm. Na trupach bliskich czy przyjaznych sobie ludzi. 
I niby miałam tego świadomość od początku a jednak usłyszenie tego głośno, niejako face tu face, było sporym szokiem.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,21370058,byly-szef-kontrwywiadu-macierewicz-powiedzial-mi-wie-pan.html#BoxNewsLink&a=66&c=61 

Mam nadzieję, że Panu Generałowi ani w najbliższym czasie, ani później nic złego się nie przytrafi: nie zacznie być podejrzany o malwersacje, nie będzie miał wypadku samochodowego...
Panie Generale, trzymam kciuki!

2 lut 2017

Czegoś się trzeba uczepić!

Ostatnio po raz kolejny zrównano z ziemią Lecha Wałęsę. 

Jest coś niewyobrażalnie podłego w konsekwentnym niszczeniu człowieka, któremu w sumie zawdzięcza się ogromnie wiele. Nie, nie robię z niego świętego, bo chociaż Matkę Boską w klapie nosił, to do świętości było mu daleko.
Miał mnóstwo wad, drażnił wieloma swoimi wypowiedziami czy nawet posunięciami, co nie zmienia faktu, że w znacznej mierze dzięki niemu dokonały się przemiany demokratyczne w naszym kraju. A to, że stał się symbolem tych przemian, nie jest niczym niezwykłym i - pomijając osobiste niechęci do jego osoby- całkowicie na to zasłużył. Nie wołam o zapomnienie jego młodzieńczych złych wyborów, wołam o zwykłą sprawiedliwość- o dokonanie podsumowania jego aktywności zawodowej, związkowej i politycznej, wołam o uczciwą biografię Wałęsy.To mu się chyba od narodu jednak należy, prawda?
------------------------------------------
Tyle nawiązania, bo w gruncie rzeczy o czym innym chciałam pisać.
W SOKU Z BURAKA wypatrzyłam tekst, który analizuje dotychczasowe dokonania obecnego rządu a jest na tyle uniwersalny, że może objaśnić posunięcia rządów w różnych krajach.
Ponieważ tekst jest zbyt długi, by przytoczyć go w całości, będę się do niego odnosić fragmentami.
 
/W tym miejscu umieszczam wszystko to, co może wskazywać na autorstwo. W innych notkach będę przytaczać jedynie "W prostych słowach o złej zmianie"-fb.
#LearnFromEurope- The Autoritarian Regime...
They will com to power wit...
learnfromeurope.org
komentarz Jola Oska: To jest tekst Martina Mycielskiego, Polaka mieszkającego w Brukseli, założyciela międzynarodowego KOD-u./

Tekst dotyczy pierwszego roku rządów autorytarnych i próbuje odpowiedzieć na pytanie- czego należy oczekiwać.

Objaśnienie rządowych działań odnośnie L. Wałęsy zawiera się w punkcie13:

"Będą starali się przepisać historię stosownie do swoich potrzeb i wykorzystać system edukacji do wspierania nowego porządku. BĘDĄ ZOHYDZAĆ KAŻDĄ HISTORYCZNĄ CZY ŻYJĄCĄ POSTAĆ, KTÓRA STOI W KONTRZE DO ICH DZIAŁAŃ LUB ZAKŁÓCA ICH WIZERUNEK./wyodrębnienie moje- przyp. aut./ Będą kłaść nacisk na edukację historyczną w szkołach, na karmienie młodych umysłów 'jedynie słuszną' wersją historii i filozofii. Będą wychowywać młode pokolenie na wyborców ich ideologii, cofając je do zniekształconej interpretacji historii i wizji świata.(...)"

I jeszcze w punkcie 11:

"Będą zniekształcać język, tworzyć nową nomenklaturę i etykietę, powtarzając szokujące zwroty tak długo, dopóki nie zostaną zaakceptowane jako normalne i nie będą podświadomie kojarzone z tymi osobami i grupami, z którymi władza chce, by ludzie je kojarzyli. Nazwani 'złodziejami', 'kłamcami' i 'zdrajcami' automatycznie będą kojarzeni z osobami wyrażającymi sprzeciw wobec władzy, podczas gdy określenie 'patriota' czy 'prawdziwy Amerykanin' będą oznaczać popierających władzę. (...)
przypominajcie i zachowujcie prawdziwe znaczenie słów." 
--------------------------------------------

Wracam do tytułu, bo czegoś się trzeba uczepić. 

I tu wnioski przedstawiają Mariusz Janicki i Wiesław Władyka /Polityka nr 5(3096)- Operacja "opozycja w ruinie", s.12-14/.
Po stwierdzeniu, że opozycja jest, jaka jest i w najbliższym czasie inna nie będzie, konkludują:

"Wniosek: w wyborach biorą udział partie polityczne (i ich liderzy), te, które są, a nie te, których nie ma. I takie, jakie są a nie takie, jakie chciałoby się, żeby były.
(...) Niepopieranie żadnej partii opozycyjnej i czekanie na nową siłę, która w cudowny sposób pokona Kaczyńskiego, powoduje, że PiS wciąż mówi o swojej 'miażdżącej przewadze', a inni się z tym zgadzają." 

Daje to PiS-owi swoistą premię i utwierdza w przekonaniu, że jest niezniszczalny. A wystarczyłoby zadeklarować swoje poparcie dla strony opozycyjnej i konsekwentnie się tego trzymać, bo:

"Złe dla władzy sondaże odbierają jej oddech i w końcu duszą." (...)
"Dopóki  wyborcy 'antypisu' nie osiągną determinacji elektoratu PiS z czasów, kiedy Kaczyński pozostawał w opozycji, albo wyborców Platformy z lat 2005-07, to obecna władza będzie robiła, co chce. Granicą antypisowskiego przełomu będzie wynik sondaży: powiedzmy PiS-35%, Platforma plus Nowoczesna- 50%. Dopiero wtedy zarówno ludzie władzy, jak i jej poputczycy pomyślą o tym, że po PiS też będzie jakieś życie, trzeba będzie świecić twarzą, znaleźć pracę i być może za coś osobiście odpowiedzieć. I że tym razem nie będzie pobłażania.  Ale jeśli tak się nie stanie, trzeba będzie przyznać, że 35%, jakie ma PiS, to- wbrew matematyce- miażdżąca większość. A reszta nie ma nic do gadania."
--------------------------------------

To co w tym wszystkim ja- mały żuczek, szary obywatel?...
Całościowo w moje myślenie wstrzeliła się Wisznia w swoim komentarzu u Ilenki50:

Jestem zwykłym człowiekiem, nie mam możliwości uczestniczyć w życiu politycznym czynnie jako działacz partyjny.
Jednak mam jeden głos wyborczy i mam, jak na razie prawo do protestu.
Na razie nie muszę jeszcze decydować na kogo będę głosować, mam jeszcze trochę czasu na decyzję. Na razie będę w dalszym ciągu korzystać z prawa do protestu, będę chodzić na protesty nie dla pana Kijowskiego, nie dla pana Schetyny, nie dla pana Petru itd. będę protestować, jeśli uznam że Ci którzy wzywają do protestu mają rację.
Jeśli KOD przekształci się w partię to wtedy przed wyborami do sejmu będę oceniała program i oddam swój głos, albo na program (może się doczekam), albo jak zwykle na mniejsze zło.
Tylko trzymając się tej linii mogę nie popaść w skrajną frustrację i móc spojrzeć w lustro.


Przepraszam,Wiszienko, że nie poprosiłam o zgodę na przytoczenie Twojego komentarza, ale mam nadzieję, że mi to wybaczysz!
Popieram Twoje zdanie w całej rozciągłości i będę się go trzymała. Tylko to pomoże utrzymać zgodę z samą sobą i uchronić wewnętrzny spokój.
Dodam jeszcze tylko, że będę stawała w obronie opozycji, bo to jedyna droga pokazania, że nie akceptuję deptania prawa przez PiS, że nie akceptuję autorytarnych rządów tej partii.

p.s. Z ostatniego zdania komentarza Wiszni, dotyczącego p. Kijowskiego, zrezygnowałam.