20 paź 2017

Krzyk rozpaczy

Wczoraj przed wieczorem pod Pałacem Kultury mężczyzna dokonał aktu samospalenia. 

I cisza. Cisza, która krzyczy. Do mnie krzyczy, do  ciebie krzyczy, krzyczy do nas wszystkich. Czy lęk tak już zawładnął naszymi umysłami, że nie mówimy głośno o tym, o czym mówić trzeba?!
W TVN-ie krótka notka na pasku,  GW - wzmianka na którejś stronie, nawet brukowce nie pokarmiły się sensacją.

Jedno czy dwa zdania o manifeście tego człowieka, który protestując przeciw polityce PiS-u, wzmocnił swój apel ofiarą własnego życia- zdrowia na pewno! Jak zdesperowany musi być człowiek, jak zrozpaczony i bezsilny w swoim gniewnym proteście, by zdobyć się na tak tragiczny gest. 
Okruchy informacji.
Usiłowałam odszukać tekst tego manifestu- nigdzie nie znalazłam.




Nie wierzę, że można przejść obojętnie wobec aż takiego cierpienia! Że można zbyć milczeniem to, co ów człowiek ma nam do powiedzenia, że można odwrócić głowę i udawać, że nic się nie stało...
Ja składam wyrazy ogromnego szacunku i chylę głowę przed niebywałą odwagą i determinacją. 
Będę pamiętać. Na pewno!

15 paź 2017

Bilet w jedną stronę

Na pisowską odzywkę w stronę strajkujących lekarzy rezydentów: -Niech jadą!- natychmiast pojawiła się riposta:


Ja ze swej strony dokooptowałabym prezesa, prezydenta i jeszcze kilku innych członków tej szkodliwej partii + partii sympatyzujących, przy czym proponowałabym bilet w jedną stronę a kierunek- na głęboki Wschód, jako że wyraźnie w tamtą stronę chcą nas wszystkich wykierować. 
Chcą? Bardzo proszę, sami niech jadą!
I nigdy już nie wracają !!

14 paź 2017

Sezon na okres przedzaduszkowy uważam za otwarty.

Pogoda raczej byle jaka, do listopada czasu zostało i mało, i dużo, grobów do odwiedzenia przybywa w przyspieszonym tempie, trzeba było jakoś rozplanować wyjazdy...
Wczoraj syn zawiózł nas do Augustowa. I chociaż staram się tam być w każdym roku i ścieżki do poszczególnych grobów mam dość dobrze zakodowane, to wczoraj właśnie po raz pierwszy miałam pewien problem z orientacją. Inna rzecz, że i cmentarz mocno się rozrasta... Ostatecznie dotarliśmy do wszystkich planowanych grobów i nawet zostało trochę czasu, by chwilę pobyć nad jeziorem.



Pogoda nie zachęcała do spacerów- szaro, mglisto, drobniutka mżawka, ale nawet w takim smętnawym dniu Necko jest piękne!
Do domu wróciliśmy wieczorem.
 
 

10 paź 2017

Pomódlmy się





Dziś kolejna miesięcznica. Wysłuchajmy z nabożeństwem słów prezesa i pomódlmy się wraz z nim o więcej nienawiści w narodzie... :(((

7 paź 2017

Murem za Hanką!!

Zaczął się czas zastraszania, nękania, dokuczania na wszelkie możliwe sposoby. To się dzieje z obcinaniem dotacji, z wymianą kadr, z wpadaniem do biur po dokumentację "celem sprawdzenia" ew. nieprawidłowości, przy czym warto zwrócić uwagę na "ew.", bo nie wchodzi się, aby sprawdzić konkretne zarzuty ale tak- na wszelki wypadek, a nuż się coś znajdzie.
Trzeba być bardzo odpornym psychicznie, by przetrwać to z godnością.

Pewien bardzo jeszcze młody a nadzwyczaj butny pan postawił sobie za punkt honoru przeczołgać panią Prezydent Warszawy, podeptać, upokorzyć, może nawet oskarżyć w obrębie komisji do spraw reprywatyzacji. Ale trafiła kosa na kamień. Pani profesor prawa, świetny gospodarz stolicy- mam wrażenie, że najlepszy jakiego Warszawa do tej pory miała- nie zamierzała i nie zamierza wdawać się w pyskówki z niedouczonym acz agresywnym młokosem i konsekwentnie na wezwania komisji się nie stawia ale wysyła swoich przedstawicieli, chociaż komisja nakłada na nią coraz wyższe kary finansowe.

Zabolało mnie, że władze i członkowie PO nie stanęli murem w jej obronie, mało tego zaczęli sugerować, że po rozstrzygnięciu sądu administracyjnego może jednak powinna zgłosić się na wezwanie komisji.
Jeżeli nawet własna partia odcina się od swojej wiceprzewodniczącej i nie daje jej potężnego wsparcia w tej sytuacji, to trudno się dziwić, że i przewodniczący, i cała partia coraz bardziej traci zaufanie członków i sympatyków.

Oglądałam wczoraj telewizyjną rozmowę z panią Hanną Gronkiewicz-Waltz. Przyznam, że ogromnie mi ta kobieta zaimponowała. Była spokojna, opanowana, zdystansowana do sytuacji, jako prawnik rozumiejąca istotę wyroku sądu, toteż upewniona co do swoich racji, pełna godności i odwagi.

Hej, mieszkanki i mieszkańcy Warszawy! Pamiętacie, jak Łódź rzuciła hasło: murem za Hanką i jak rzeczywiście stanęła murem za swoją panią Prezydent, którą usiłowano sekować za niepopełnione winy?
Może czas, aby rzucić to hasło w stolicy, która dzięki mądremu i perspektywicznemu myśleniu i działaniu pani Prezydent, stała się pięknym i nowoczesnym europejskim miastem.
Warszawiacy! MUREM ZA HANKĄ!!

30 wrz 2017

Wszystko jest po coś

Nie chciałabym, żeby ta notka została przyjęta jako głos użalania się niedowartościowanej emerytki. Mam wrażenie, że dotykam rzeczy znacznie poważniejszej.
Borykam się z tym  od dłuższego czasu i usiłuję jakoś zracjonalizować, ale po wczorajszej uwadze pana Lisa w porannej audycji TOK FM-u wyraźnie mi się przelało. A rzecz dotyczy ulicznych "spacerów" i ich deprecjonowania w oczach ogółu.

Kiedy słyszę o gorszym  sorcie, komunistach i złodziejach opłacanych przez wiadome siły, kiedy docierają do mnie takie i podobne inwektywy, zupełnie mnie to negatywnie nie rusza. Mało tego - czuję coś na kształt drobnej satysfakcji, że udało się PiS i pisopodobnych doprowadzić do frustracji, bo tylko frustraci warczą i gryzą zamiast rozmawiać i rozwiązywać realne problemy. Tak więc to mnie nie obraża i w żaden sposób nie dotyka.

Ale lekceważąca uwaga, złośliwostka z "naszej" strony wbija się zadrą bardzo głęboko i długo boli. I dobrze byłoby, panie Tomku, by starał się pan o tym pamiętać.
Już kiedyś zrobiło mi się cholernie przykro, gdy od kogoś z "naszych" usłyszałam z lekceważeniem, że to spacerowanie jest g... warte. A wczoraj pan Lis zasugerował, że latem to może i ludzie wychodzili na spotkania towarzyskie, ale teraz- komu się będzie chciało?... Zimno, deszczowo...

Spróbuję odpowiedzieć  na te ironiczne uwagi "naszych". Spróbuję powiedzieć, co mnie boli, co mnie obraża, jak ja to widzę i choć nie wiem, czy mój głos będzie potraktowany serio, to przynajmniej dokonam pewnego samooczyszczenia i- mam nadzieję- będzie mi z tym lepiej... a na pewno spokojniej!

Byłam pod TK na pierwszy sygnał, kiedy KOD był jeszcze w powijakach i gdy pod gmachem TK była nas spora garstka, ale jednak tylko garstka. Starałam się jeździć na wszystkie KOD-owskie marsze i protesty. I tak blisko dwa lata. 
Jaka była moja motywacja? Tak trzeba! Ja- to zawsze o jedną osobę więcej. Robiłam frekwencję- tylko tyle. Zazwyczaj jeździłam sama. Więc nie towarzysko. I co z tego? A jeśli ktoś brał udział w marszach a jednocześnie spotykał się z przyjaciółmi- to co, to gorzej??...
Tak, dostawałam lub kupowałam znaczki na każdym wyjeździe - mam ich całą kolekcję. Przepraszam, jest w tym coś złego??!
Kto ma prawo odbierać mi poczucie dumy z tego, że uczestniczyłam w obywatelskim gniewie, w obywatelskim sprzeciwie? Na poczucie dumy rodacy łaskawie pozwolą mi dopiero wtedy, gdy flagę zanurzę we własnej krwi, bo nic innego się nie liczy??... O co tu właściwie chodzi?
Wiem, sama  dłuższy czas ubolewałam, że to marsze geriatrii a młodych jak na lekarstwo. Ale to też było wytłumaczalne- my od początku mieliśmy świadomość, czym to pachnie i w którą stronę się rozwinie.

Już nie jeżdżę na marsze i protesty. Nie, nie obraziłam się. Nie mam takiej potrzeby- jeździłam dla siebie, nie dla kogoś. A przestałam jeździć, bo biologia ma swoje prawa a ponadto ruszyło sporo młodych,więc naturalna wymiana pokoleń. I poniekąd poczułam się rozgrzeszona. Zresztą... może jeszcze kiedyś pojadę?... Zobaczymy.

W tytule napisałam- wszystko jest po coś. Bo tak jest. Mamy pewne lekcje do odrobienia.
Nasze uliczne "spacery" obejrzał świat i mam nadzieję, że zrozumiał, iż nasz naród nie składa się wyłącznie z PiS-u i propisowskich zwolenników. I w tym jest także moj maleńki symboliczny wkład.
Amen.Wywaliłam i jest mi trochę lżej!

26 wrz 2017

Gra polityczna?...

Gdy słyszę określenie "gra polityczna" na kombinacje PiS-u czy prezydenta, mające na celu wzięcie za pysk wszystkich obywateli, to słyszę zgrzyt jak noża po szkle.

Może jestem staroświecka i zupełnie nie gotowa na obowiązującą obecnie nowomowę, ale dla mnie gra ma w sobie coś szlachetnego: oparta jest na wspólnie akceptowanej umowie, polega na uczciwej rywalizacji. To samo winno dotyczyć gry politycznej- uczciwej /no, bądźmy realistami: względnie uczciwej!/ rywalizacji o poparcie wyborcy i nie po to, by tego wyborcę oszkapić bez znieczulenia ale by mu przez cztery lata, bądź dłużej, służyć jak najlepiej- dla jego dobra, nie własnego!

No to o jakiej grze politycznej może być tu mowa, gdy strona rządząca nie przestrzega żadnych umów, działa przeciw dobru obywateli, depcąc przy tym wszelkie obywatelskie prawa a jej celem jest nie dobro narodu ale tylko i wyłącznie posiadanie władzy i korzystanie z niej samemu pełnymi garściami, .
To tak jakby przy grze w szachy partner kopnął w stolik, zrzucając pionki i figury z okrzykiem - wygrałem! /Gdzieś kiedyś zasłyszałam, ale ten przykład wydaje mi się wyjątkowo trafny na zobrazowanie obecnej sytuacji politycznej w naszym kraju./

Szczególnie smutno mi się robi, gdy ludzie- którzy jeszcze mają coś do powiedzenia- sprawiają wrażenie, jakby już ugrzęźli w tym zalewie brudu i oszustwa i zaczynają dywagować, czy pAD wybija się na niepodległość, bo chce akurat wyrwać  dla siebie coś dodatkowego, bo wreszcie zaczął mu doskwierać wizerunek upokarzanego przez wszystkich Adriana, nic nie znaczącej marionetki.
Jakby przestało być ważne, że Konstytucja od początku sukcesywnie jest przez niego niszczona, choć na nią przecież przysięgał narodowi... 

I nie widzę miejsca dla siebie...
Czy naprawdę już pora wybrać się na wewnętrzną emigrację?!...

17 wrz 2017

Jasnowidz jakiś czy co??

Pozwoliłam sobie podebrać z Soku z buraka:

No i się dorwał...
Nie wiem, kiedy redaktor Pałasiński wypowiedział te prorocze słowa, ale obserwując to, co się u nas teraz dzieje - po stokroć miał rację: Polska z wyżyn szanowanego europejskiego kraju stacza się coraz niżej.

Tylu mamy mądrych i odpowiedzialnych ludzi a u władzy mamy...e! szkoda gadać!
Czym sobie na to zasłużyliśmy?! Dlaczego właśnie nas to spotkało?!

14 wrz 2017

Sorry, Winnetou!

TVN wydawał mi się względnie obiektywną stacją, bo i przedstawiciele wszystkich partii żarli się ze sobą na wizji w niby-merytorycznych debatach, i zaczepiano w Sejmie posłów różnych partii z prośbą o komentarz do takiego czy innego wydarzenia, i transmitowano konferencje prasowe rządzącej partii...itd, itd. Nie było więc tak, że dyskryminowano przedstawicieli partii rządzącej- miała prawo głosu, natomiast do tej pory na antenie nie zauważało się propagandowych reklam pisowskich.

Nie zauważałam ich aż do dziś.

Przyznam, że przetarłam oczy z niedowierzaniem, gdy pojawiła się scenka sugerująca, że koniecznie należy dokonać zmian w źle działających sądach. Ewidentna gadzinówka PiS-u!
Dawno nie byłam tak zbrzydzona.
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawiła mi się puenta starego, PRL-owskiego dowcipu: Sorry,Winnetou! Biznes is biznes!
Zrobiło mi się cholernie smutno!
TVN był dotąd lepszą lub gorszą ostoją neutralności przekazu, do tej pory się nie skundlił, a przynajmniej ja tego nie zauważałam... Zastraszyli?... Przekupili?...
Czego jeszcze można się spodziewać??!!!

Wygląda na to, że trzeba będzie przerzucić się na oglądanie programów przyrodniczych...

12 wrz 2017

Uchylić rąbek tajemnicy

Mąż dostał na urodziny książkę Piątka. Czekał na nią dość długo, bo zdążył się rozejść kolejny dodruk. Książka rozchodzi się jak ciepłe bułeczki. 
Cieszę się, że mamy ją w domu, bo chciałam mieć do niej dostęp, ale czy będę zagłębiać się w całą sieć powiązań szalonego ministra- nie wiem.
O Macierewiczu zdanie mam wyrobione i nawet gdyby podejrzane kontakty tego pana nie sugerowały, że ma kontakty ze Wschodem, to i tak wystarczająco dużo Polsce zaszkodził. Osłabił do granic możliwości wartość bojową naszego wojska, przyczynił się mocno do osłabienia pozycji Polski tak w Europie, jak i w NATO, wyraźnie wpycha nas w objęcia sąsiada ze Wschodu, wojsko traktując jak swoją prywatną zabawkę.
Nie było dotąd ministra, który tak bardzo  rozwaliłby obronność naszego kraju, którego tak bardzo nie obchodziłoby bezpieczeństwo własnej ojczyzny...

7 wrz 2017

Sprawdzam

Jesienna poskarżyła się, że nie może wstawić muzyki z You Tube, więc sprawdzam.

Jest! ;) Jak się zanurzać w jesieni,to z uszami...Miło  się tego słucha!

6 wrz 2017

Przyrodniczo

Dla obniżenia poziomu frustracji- temat neutralny politycznie czyli: hecna ta przyroda!
Siadłam ci ja, panie święty, z koleżanką na ławce. Gadamy o różnościach, wodzimy wzrokiem dookoła- wszystko wydaje się być jak zawsze, tymczasem...-Oooo! Zobacz!- no to popatrzyłam:



Początkowo lekko nieprzytomnie pomyślałam, że ktoś rozsypał korale jarzębiny, ale... one się ruszały! Mało tego- to była orgia w biały dzień! Tramwajarze /nie znam fachowej naukowej nazwy/ ewidentnie zabrały się do przedłużania gatunku.
Nie pozostało nam nic innego jak... zrobić zdjęcie i zostawić je w spokoju!
***
Deszczowa i względnie ciepła pogoda zaowocowała wysypem grzybów. Jest tego a jest - mnóstwo różności!
- A szmaciaka widziałaś?
- Chyba nawet takiej nazwy nie kojarzę!
- Kiedyś był pod ochroną, teraz już nie! Bardzo smaczny. Chrupki, o lekko orzechowym smaku...
Przyznam, że miałabym opory, żeby zjeść, ale- niezwykle urodziwy!


***
Co jeszcze? Widziałam wiewiórkę, jak przymierzała się do rozpracowania orzecha. W ogóle się nie bała, ale zanim zdecydowałam się na zrobienie zdjęcia, to tylko pomachała mi ogonkiem i skryła się między liśćmi.
Jesień...

30 sie 2017

Jajko czy kura- i czy to na pewno takie ważne...

Teoretyczna premier wyobraża sobie zapewne, że jak ubrana na czerwono stanie na tle flag unijnych a ręką będzie ciąć powietrze jak tasakiem mięso w masarni, to wszyscy potraktują ją jak męża stanu. A jeszcze z zaciętymi ustami bronić będzie wartości!... Się pytam- jakich?! Bo wszystkie te ogólnie przyjęte i szanowane, u nas poszarpane i podeptane leżą, odrzucone z obrzydzeniem, gdzieś w kącie.
To myśmy naświnili- my: czyli nasz rząd- a winą obarczamy wszystkich dookoła. No, uwzięli się na nas i tyle! Zamiast nas przytulić i pomagać nam najbardziej na świecie, bośmy najbiedniejsi i najszlachetniejsi, to nie wiadomo dlaczego oczekują od nas, że będziemy przestrzegali prawa i zasad demokracji. MY??!!! Przecież to my jesteśmy najbardziej praworządni i demokratyczni a zachodni popaprańcy mogą się jedynie od nas uczyć, jak prawdziwa demokracja wygląda!!
Nasz rząd jest łaskaw się dziwić, że w ogóle cokolwiek jest od nas wymagane i że nie wierzy się naszym zapewnieniom a uważnie przygląda poczynaniom.

Bardzo mi źle. Wstyd mi, że Polska kieruje się w stronę unijnego nic nie znaczącego marginesu. Mało tego: ubliżając wszystkim dookoła, jednocześnie upomina się o dotacje i ma pretensje, że zaczyna się patrzeć na nią z niechęcią. A przecież tyle razy otwierano przed nami furtki wyjścia i jeszcze nadal można z nich skorzystać- ale nie, bo będzie tak jak ja chcę i nikt poza tym nie ma nic do gadania- nawet gdyby słuszność była po jego stronie, bo moja racja jest najmojsza!!

Miałeś chamie złoty róg...:(((


28 sie 2017

Zgodnie z instrukcją

Dziecięce klocki przez lata przeszły wiele zmian. Początkowo były to proste drewniane bryły geometryczne najpierw w kolorze surowego drewna, potem barwione. Najbardziej udziwnione były te w kształcie łuków. I- o dziwo- przy takiej skromności budulca powstawały niezwykłe pałace, mosty, zagrody- wszystko, co się chciało.
W drugim etapie pojawiły się klocki lego /Lego?/. W gruncie rzeczy takie jak drewniane, tyle że z wypustkami do łączenia a więc wygodniejsze i bardziej stabilne w montowaniu.
Takie też pozostały dla maluchów- wygodne, w dużym formacie, żeby brzdąc nie połknął, ale już dla nieco starszych dzieci... Jezderkusie! Włos się na głowie podnosi!! Kupuje się zestawami i może to być "legowa" łódź podwodna a może też być tropikalna puszcza. Do wyboru, do koloru- jest wszystko! A niektóre elementy takie maleńkie, że nietrudno zgubić. Jasne, że po pewnym czasie klocki z łodzi lekkomyślnie mieszają się z klockami z puszczy i robi się jeden wielki bałagan. Jaka na to rada? Kupić zestaw- ulica w mieście! ;)))




No to przechodzę do meritum. Mój najmłodszy 5-letni wnusio szczęśliwie przeszedł epokę dinozaurów i obecnie siedzi po uszy w Legolandii. Ma tego towaru do oporu, bo całe starsze jego rodzeństwo a również wszyscy pozostali Krewni-i-Znajomi-Królika, pozbywając się niepotrzebnych już klocków, dostarczali je tutaj- jako że na pewno będzie się nimi bawił.
I rzeczywiście tak jest, ale niestety najwięcej radości przynosi nowy zestaw z instruktażową książeczką, w której krok po kroku, rysunek po rysunku pokazane jest jak owo coś montować.

Wczoraj właśnie byłam świadkiem takiego montażu zgodnie z instrukcją i powiem, że byłam oszołomiona. Montaż mniej więcej wyglądał jak w instrukcji, ale jednak niedokładnie, więc co jakiś czas któryś element odpadał a wnuczek cierpliwie umieszczał go z powrotem w zaplanowanym przez siebie miejscu. Powtórzę: 5-letni szkrab!!!
Przyznam, że byłam mocno spięta, bo ja już 15razy pirzgnęłabym te klocki w kąt i zajęła się czymś innym /choć podobno jestem cierpliwa.../ a on nic! Łączył klocek z klockiem i był z siebie całkiem zadowolony! ;)))

I teraz myślę, że gdybym ja wychowywała się na zabawkach z instrukcją, to może teraz nie przerażałyby mnie instrukcje do różnych mechanizmów technicznych czy elektrycznych?...

25 sie 2017

My, Naród

Mija półtora roku od jednego z najliczniejszych, KOD-owskiego marszu pod hasłem- My, Naród.
Może warto przypominać wciąż, o co nam wtedy chodziło, o co nam chodzi cały  czas!
Chodzi o poszanowanie demokracji, o poszanowanie prawa, o poszanowanie wartości i symboli narodowych...ZAWSZE O TO SAMO!!! O to, by można się było dobrze czuć we własnym kraju, być dumnym z jego osiągnięć, z jego pozycji w Europie i na świecie.


Wtedy, w lutym na stacji metra dostałam jeden z plakatów, które ktoś przez pół nocy powielał, żeby rozdawać ludziom.
Inna osoba wpięła mi w klapę znaczek z Wałęsą, które też samodzielnie wykonywała, żeby porozdawać przypadkowym "współmarszowiczom"...
Ja miałam zeszyt.



Zbierałam podpisy, ale szybko zorientowałam się, że nie zapełnię zeszytu tłumacząc, dlaczego to robię. Z uwagą: jak się zapełni, przekażcie komuś z KOD-u, puściłam zeszyt z długopisem między ludzi. 
Czy zeszyt z podpisami dotarł do Lecha Wałęsy- nie wiem. Wiem, że zrobiłam to, co chciałam zrobić i że poczułam pewien spokój, że nie byłam obojętna na to, co się wokół Wałęsy wyprawia, na to- jak bardzo jest opluwany i niszczony.

Nie pisałam o tym po marszu, choć sam marsz relacjonowałam pokrótce na swoim wcześniejszym bloxowym blogu. Czemu robię to teraz?
BO SKALA NAGONKI NA LECHA WAŁĘSĘ- NASZ NARODOWY WOLNOŚCIOWY SYMBOL- PRZYBRAŁA NIESPOTYKANE DOTĄD ROZMIARY!! 
I chociaż w ten sposób chcę powiedzieć NIE!!!

Można skwitować- psy szczekają, karawana idzie dalej, ale to nie takie proste, bo to ujadanie zaczyna się rozciągać w czasie, bo w Gdańsku rocznicę podpisania porozumień sierpniowych usiłują zawłaszczyć ludzie, którzy z tamtą heroiczną Solidarnością nie mają więcej wspólnego niż nazwa, którą zaanektowali bez żadnych zahamowań.
I na to mojej zgody nie ma! Zbyt ważny to był dla mnie czas, zbyt piękne wspomnienia, by pozwolić teraz nurzać je w błocie.

Tekst, który przepisałam w zeszycie, jest cały czas aktualny. I na zawsze aktualny pozostanie!

19 sie 2017

O niczym

Paskudny dzień- dżdżysto, chłodno, w telewizorni lansują się na pomorskim dramacie rządowe gwiazdy... Zamach terrorystyczny, zmarł Janusz Głowacki... Szaro, buro i ponuro, co musi jakoś się odbijać na samopoczuciu.
Siadłam do komputera- i też rozpacz, bo jednej sensownej myśli nie mogę się w głowie doszukać... To po co piszę? Nie wiem . Może, żeby samej sobie udowodnić, że nawet o niczym da się jakiekolwiek zdanie sklecić?

Przepraszam za tę notkę. Człowiek czasem tak ma, że działa niejako wbrew sobie, choćby po to tylko, żeby przełamać własne odrętwienie energii życiowej. 

Dobrego weekendu Wam wszystkim, dobrego samopoczucia.

16 sie 2017

To nie ja! To on!!

Po tragedii na Pomorzu odpowiedzialność za opieszałe i niewystarczające działania pomocowe ze strony państwowych władz spychana jest z jednego szczebla dowodzenia na inny. Oczywiście jedyne, co władza umie zrobić natychmiast,  to wszcząć śledztwo i szukać winnych- naturalnie nie we własnych szeregach.
U góry wszyscy są doskonale czyści a trudne pytania kwitowane są dawnym PRL-owskim, kelnerskim: - To nie ja, to kolega!
Jasne, że kolega znajduje kolejnego kozła ofiarnego i cała odpowiedzialność dziwnym  sposobem zsuwa się w dół.

Do akcji ratunkowej stawiają się niezawodni strażacy, organizuje się samopomoc sąsiedzka, docierają harcerze...
Żołnierze z ciężkim sprzętem do usuwania drzew z rzeki /bo zablokowana wiatrołomami grozi  wylaniem!/ skierowani są do pomocy po trzech /?/ dniach. W liczbie 70-ciu na cały obszar.
Wyobrażam sobie gorycz i bezsilność osamotnionych w dramacie ludzi... 
Coraz bardziej teoretyczne państwo, skupione na szukaniu winnych, gdy trzeba zakasać rękawy i ratować, co jeszcze się da! 

Coraz częściej wspominam czasy słusznie minione, coraz bardziej boję się ich powrotu...
 

11 sie 2017

Nie spoczniemy i ...perełka za dwa złote, czyli -

czyli- po trochu wszystko do siebie pasuje, chociaż generalnie groch z kapustą!
Wczorajszej miesiączki nie śledziłam, mając- całkiem słuszne zresztą- przekonanie, że i tak nie uda mi się nie wiedzieć, bo złote myśli prezesa będą fruwały po telewizorni wielokrotnie powtarzane, co by naród przypadkiem nie przegapił!
No i tak, jak było do przewidzenia:- Nie spoczniemy, nim dojdziemy- a dojdziemy, bo zwyciężymy i jeśli nawet nie zwyciężymy, to już zwyciężyliśmy, bo idziemy... i dalej w tę mańkę!
Nowość, która zaistniała, to ta, że pielgrzymki pod prezydencki pałac skończą się po 96 miesiączce... Szczerze mówiąc nie bardzo w to wierzę, ale widać prezes bokami robi i kombinuje, jak by tu bez podkulonego ogona wycofać się z akcji, która nabiera cech groteskowego szaleństwa /kilometrowe bariery na Krakowskim Przedmieściu, po 4 policjantów na jednego kontrmanifestanta,setki tysięcy regularnie wyrzucanych w błoto pieniędzy.../
Przyznam, że zamarzyło mi się, by na kolejnej miesiączce nie było żadnej kontrmanifestacji, żeby defilada odbyła się przy całkowitej pustce ulicy, całkowitym o...u jej przez warszawiaków i przyjezdnych, żeby groteska osiągnęła wielkość Himalajów!
Wiem, to niemożliwe, ale pomarzyć można... 
***
Zmiana tematu.
Ostatnio modne się stają targi staroci. Ludzie pozbywają się z domów rzeczy już niepotrzebnych, które innym jeszcze mogą się przydać. Królują ciuchy, zabawki, książki.
No i co kupiłam?
Tu miałam wstawić zdjęcia książki, ale nie wstawię, bo coś mi się komputer zbuntował. 
W każdym razie kupiłam za 2 złote książkę Jacka Kuronia - "Moja zupa". Cudo polega na tym,  że książka wydana w1991 roku a więc niejako na gorąco, równolegle do przemian. REWELACJA!!!
Kuroń pisze ze swadą o wszystkich trudnych decyzjach, o ludziach...

I tu-powiązanie z pierwszą częścią notki. Otóż Kuroń pisze tak- cytuję:

"Adam wszystkich przekonywał do koncepcji koalicyjnego rządu na czele z solidarnościowym premierem i napisał to, za zgodą Wałęsy, w "Gazecie Wyborczej". Rozmawiał zapewne także z ludźmi z kierownictwa PZPR. Jasne było, że tylko za ich zgodą i z ich udziałem, taki rząd może powstać.Trzeba mieć bardzo silną wyobraźnię i nosić w sobie olbrzymią podejrzliwość, aby na tej podstawie uwierzyć w spisek. Jednak, jak widać, Jarek i Leszek uwierzyli i już jako fakt przekazali Wałęsie. Mówili i powtarzali nieprawdę, ale nie zarzucam im kłamstwa. Wiem, że głęboko wierzą w to, co mówią. Szkoda tylko, że nie nauczyli się odróżniać tego, co wiedzą od tego, co przypuszczają."
 /tytuł i autora podałam wcześniej, wydawnictwo POLSKA OFICYNA WYDAWNICZA BGW, 1991,s.15,16/

No, czyta się to na jednym oddechu! 
I prawda, jakie aktualne?...

7 sie 2017

Dwa lata prezydentury

Polacy to wesoły naród!
Od czasu niepodpisania przez Dudę dwóch ustaw dotyczących sądownictwa rozpoczęły się dywagacje na temat, czy to przypadkiem nie początek starań o reelekcję.

Ludzie!!! Na jakim ja świecie żyję??!!! Zagłosować  ponownie na człowieka, który ma istotny współudział w rozwalaniu demokratycznego państwa, który za nic ma sobie prawo i pozycję własnego kraju w świecie, który zaszkodził Polsce jak nikt przed nim i prawdopodobnie /oby!!/ nikt po nim...
I to tylko dlatego, że nie podpisał ustaw, które zapewne bez zmrużenia okiem podpisze z dwu czy trzymiesięcznym opóźnieniem- bo myślę, że między bajki można będzie włożyć  niezawisłość sędziowską z jego projektu.

Dobra! Do prezydenckich wyborów jeszcze trzy lata. Miejmy nadzieję, że szanowni rodacy zdążą oprzytomnieć. Jeśli chodzi o mnie, to pAD ma przechlapane całkowicie i gdyby nawet przez te kolejne trzy lata robił jedynie dobre dla Polski rzeczy, to nie jest w stanie naprawić zła, które już poczynił. I przyznam, że gdyby przyszło mi wybierać między nim a Suskim, to postawiłabym na tego drugiego, bo już jak szaleć- to po całości!  ;))

Dowiedziałam się dziś, jak pracowitym prezydentem jest dzisiejszy bohater- ileż to on ustaw napodpisywał, jakie wizyty odbył, jak się z ludźmi spotykał i w ogóle jaki jest och! i ach!
No! Doświadczamy tego już i będziemy doświadczać jeszcze długo! I nie będziemy tego mile wspominać a prezydentura pana Dudy wpisze się w czarne karty naszej historii.

 

5 sie 2017

Ile wart jest człowiek?

Ostatnio dokonano jakiegoś niebywałego transferu piłkarskiego i za znanego piłkarza zapłacono 222 miliony euro. Być może coś poplątałam- nieważne, nie jestem kibicem- w każdym razie, dla zwykłego śmiertelnika, jakieś kosmiczne pieniądze!
W pierwszym odruchu zawiści pomyślałam o handlu żywym towarem  i że jest to proceder odzierający człowieka z godności, sprowadzania go do roli bardziej czy mniej użytecznego przedmiotu/produktu. 
W pierwszym odruchu, bo drugi odruch był już całkowicie odmienny. Otóż zastanowiłam się, ile zapłacono by za mnie, a w ogóle ile wart jest człowiek- i wyszło mi, że nie da się tego policzyć, bo: 
- młodą atrakcyjną dziewczynę onegdaj przeliczano na stada krów,
- wojenne mięso armatnie niewiele było warte, skoro rzucano je na zatracenie bez większej refleksji, 
- a stary, niezbyt już użyteczny człowiek, jest tylko ciężarem dla następnego pokolenia i pewnie chętnie by dopłacono, byle by się go wreszcie skutecznie pozbyć... 

Tym samym moje pytanie zawisło w próżni i prawdopodobnie odpowiedzi na nie już nie znajdę... ;(

3 sie 2017

Co to może być?...

Biologowie, ekologowie tudzież wszyscy miłośnicy przyrody- pomocy!
W kilku miejscach pojawiła mi się dziwna roślina. Wygląda dość okazale, ale ponieważ nie siałam i nie sadziłam żadnych nowych kwiatów, mam spore wątpliwości czy to zwykły chwast , czy jakaś roślina szlachetna.
Jeśli chwast, to lepiej byłoby nie dopuścić, żeby się toto zadomowiło na dobre.


No i co to może być?!...
Od razu mówię, że nie są to srebrniki Judasza. Tamta roślina ma delikatniejsze liście dość ostro zakończone i tamtą rozpoznaję... tej, niestety, nie!

1 sie 2017

Ale mi gorzko!

Sąd Najwyższy zawiesił postępowanie w sprawie ułaskawienia Mariusza Kamińskiego.

W pierwszej chwili myślałam, że się przesłyszałam. Wydało mi się to tak nieprawdopodobne, że aż niemożliwe.
Zajrzałam do komentarzy internautów. Podobne odczucia: zdumienie, rozczarowanie, zawód, gorycz, kompletne niezrozumienie decyzji...Poczułam się, jakby zawiódł mnie ktoś, komu bezgranicznie zaufałam...

Chyba dziś zapalę lampkę i postawię w oknie...:((

28 lip 2017

Jestem Europejką?...

To, czy jestem Europejką, Azjatką czy Amerykanką nie jest bynajmniej wynikiem miejsca urodzenia czy zamieszkania, choć to niewątpliwie pewien warunek.
W gruncie rzeczy na przestrzeni lat nic się u mnie w tej materii nie zmieniło- urodziłam się w Polsce, a  więc w Europie, mieszkałam i mieszkam w niej nadal, czyli formalnie rzecz biorąc zawsze Europejką byłam. Z maleńkim zastrzeżeniem- przez znaczną część życia  NIE CZUŁAM SIĘ  Europejką i nawet mi do głowy nie przyszło, by tak o sobie myśleć.
Żyłam zawieszona w swoim tu i teraz, zaścianku Europy - na pograniczu Azji, pogodzona ze swoimi ograniczeniami, wyprana z marzeń, zaprogramowana na przeżycie kolejnego trudnego dnia...

I taka zmiana! Szalona, nieprawdopodobna, wielka!
Ja- stara kobieta- dalej nie znająca języków, oszczędna emerytka nadal nie marząca o luksusach- jestem już kimś innym: CZUJĘ SIĘ EUROPEJKĄ! Czuję się wolnym człowiekiem z całą paletą swoich praw. Mogę z nich nie korzystać, ale je mam!! I już nikomu i nigdy nie pozwolę ich sobie odebrać.
Nic się nie zmieniło- zmieniła się moja mentalność, uwierzyłam w siebie jako człowieka, w swoją wartość, w swoje prawo do wolności.

Może się wydawać, że to tak niewiele a przecież w tym właśnie tkwi cały sens życia: żyć tak, jak chcesz to swoje życie ułożyć, mieć poczucie sprawczości, wolności wyboru, pełnego oddechu... 

I właśnie teraz, gdy wreszcie odzyskałam to co najważniejsze, ktoś mi to znowu chce zabrać, ktoś chce mnie z powrotem wtłoczyć w życie pod dyktando?!!...
NIGDY!!! Nie pozwolę! WOLNOŚĆ JEST WE MNIE!

24 lip 2017

Skala nieufności

Skala nieufności jest u mnie tak duża, że gdy prezydent zapowiedział, że zawetuje ustawę o KRS i SN, zaczęłam się zastanawiać, co się za tym kryje.
Na przykład:
- jego lęk przed spacerującym suwerenem stał się silniejszy niż lęk przed prezesem;
- on ma to gdzieś i nadal słucha potulnie prezesa a to prezes się wystraszył spacerującego suwerena;
- obaj się wystraszyli, że zbyt wiele władzy dostał pan Zbyszek;
itd., itd.
Różnych możliwości może być całkiem sporo i teza, że w Adrianie nagle obudziła się  dbałość o Polskę i rozmachu nabrały uczucia patriotyczne, może być mocno na wyrost.
Pożyjemy, zobaczymy.
Fakt jest faktem, że suweren, spacerując, coś tam jednak wydeptał, czyli- WARTO SPACEROWAĆ!  ;))

 

20 lip 2017

3 x veto

No to posłowie przyklepali demontaż Sądu Najwyższego. Pozostał senat i prezydent. Co do senatu nie mam cienia złudzenia, zresztą- co do prezydenta również, ale może w ostatniej chwili zechce jeszcze z siebie zrzucić żrącą, zatrutą suknię Adriana, może w ostatnim porywie pomyśli o Polsce, może ruszy go sumienie?...

Zawsze przecież warto próbować!


Po raz ostatni się tak do pana zwracam:
Panie Prezydencie!
                                 3 x veto !
                               3 x veto !!
                             3 x veto !!!
                    3  x  VETO !!! 

17 lip 2017

Szkoda...

Byłam na wczorajszym proteście pod sejmem. /Może dziwi pisownia sejmu małą literą, ale jest to zabieg całkiem świadomy. Sejm jako Sejm przestał budzić mój szacunek. Obecnie to tylko budynek, w którym- niestety- w ostatecznym wymiarze dokonuje się rujnowanie demokratycznej Polski./ 
Tak więc byłam. Swoją obecność odnotowałam i odpowiednio darłam japę- zgodnie z nazewnictwem posła Kukiza. Zrobiłam kilka zdjęć, więc się nimi podzielę:
 Sporo koszulek z różnymi nadrukami. Mnie najbardziej podobały się czarne z białą różą- wiele mówiące a jednocześnie uniwersalne.
Żadna nowość, bo zdjęcia tych taczek wielokrotnie były pokazywane, ale widziane w rzeczywistości, w plenerze, dodatkowo cieszyły oko!
Byłyśmy z H. nieco przed czasem, więc można się było jeszcze swobodnie poruszać. Nawet udało nam się  zdobyć miejsca siedzące na murku pod pomnikiem. Co prawda z tamtego miejsca słyszalność była prawie żadna, ale mnie to w niczym nie przeszkadzało- ważna była obecność a Stalińskiej posłuchałam w internecie.
Zbierano podpisy pod delegalizacją ONR-u. Tu nie widać kolejki, ale była tak długa, że zrezygnowałyśmy. Z pewnością będzie jeszcze sporo możliwości, żeby taki podpis złożyć.
No nie można było nie zauważyć tego pana:

NiePISowiec budził ogólne zainteresowanie.
 No, tak! Skoro na poprzednim proteście policja spisywała tych którzy skandowali LECH WAŁĘSA, to pytanie o Syberię też może z czasem stać się zasadne...
I na koniec amatorskiej sesji zdjęciowej- niespodzianka, która stała się niespodzianką także dla mnie samej. 
Chciałam sfotografować stróżów prawa i dopiero przy oglądaniu zdjęć zauważyłam pewien rekwizyt...
Oby nigdy nie znalazł się w użyciu!

Żałuję ogromnie, że nie mogłam sobie pozwolić na uczestnictwo w łańcuchu świateł pod Sądami... Obejrzałam już w telewizji.

Czy nasze uczestnictwo w manifestacjach zatrzyma rujnowanie kraju? Może tak, może nie. Wielkich złudzeń nie mam, ale cieszę się, że było nas tak dużo, że Zachód znowu zobaczy, że Polska to nie zapisiały całościowo kraj, że są jeszcze ludzie, którym zależy na demokratycznej ojczyźnie.
A ja spokojnie spojrzę w lustro i zobaczę w nim jedynie starość ale nie zdradę... bo w końcu- warto być przyzwoitym.
 

13 lip 2017

Czarna środa

Komentowanie tego, co się wczorajszej nocy wydarzyło w Sejmie, przekracza moje możliwości. Nie mamy już niezależnego sądownictwa, nie mamy trójpodziału władzy, nie mamy demokratycznego państwa!!
Nie umiem się pogodzić z myślą, że żaden najeźdźca nie zabrał nam przemocą wolności, że oddaliśmy ją sami- to mnie przerasta!




Da się tu jeszcze coś dodać?! :(((

6 lip 2017

Po to wstaliśmy z kolan?!

Ciekawe! To po to wstaliśmy z kolan, żeby teraz rozpłaszczyć się przed Trumpem?! 
Wizytę wszyscy mądrzy oceniają jako dobrą i bardzo udaną. Może i tak, ale mnie - niestety- natychmiast przypomina się, wielokrotnie już  przytaczana przeze mnie, rozmowa:
-Matulu! Chwalą nas!
-A kto, synku, kto?
-Wy mnie a ja was!
Całe to spotkanie, wiwatujące tłumy sprawiały wrażenie specyficznego teatrum, mające dobrze zrobić obu zainteresowanym stronom. I tak właśnie było- nasze patriotyczne ego zostało dopieszczone w stopniu budzącym odruch wymiotny od nadmiaru słodkości a i Trump wyglądał na zadowolonego, że potraktowano go niemal jak współwłaściciela naszego, zakochanego w nim, kraju i pozwolono na niejako współorganizowanie wizyty.

Być może wybrzydzam, być może mam zawyżone wyobrażenie na temat honoru i godności, ale mam takie wewnętrzne przekonanie, że gdyby na  główne uroczystości wpuszczano tych, którzy rzeczywiście z różnych powodów chcieli w nich uczestniczyć a nie zwożono odpowiednio wyselekcjonowanych ludzi, to wyglądałyby one jednak cokolwiek inaczej...

26 cze 2017

Cała prawda o Amber Gold

Na dobrą sprawę nie wymaga komentarza.
Cała szanowna Komisja pod wezwaniem: dorwać Tuska!
I nie jest ważne, że to wszystko się kupy nie trzyma a młody Tusk pracował 3 miesiące na umowę-zlecenie i to wszystko.

I do głowy nikomu nie przyjdzie, że Amber Gold to cienki pikuś w porównaniu ze Skokami i że tamtemu wyprowadzaniu pieniędzy warto byłoby się przyjrzeć. Bo wszyscy złożyliśmy się na rekompensaty dla poszkodowanych w związku z kolejnymi upadłościami oddziałów. I nikomu włos z głowy nie spadł, więcej- senator B. jest nadal bardzo ważną postacią. I odpowiedzialność go minie a w każdym razie- z pewnością nie za tego króla! :(

19 cze 2017

Oszustwa wyobraźni?!...

Oglądałam wczoraj  "Nietykalnych" w TVP Kultura.
Oglądałam po raz kolejny, bo dostarcza dużą dawkę wiary w człowieka. I zabrakło mi kilku dość ważnych scen: 
1) tego, że odnalazło się jajko Faberge i zostało zwrócone właścicielowi;
2) że Driss wyrwał brata z rąk handlarzy narkotyków;
3) że ustawił do pionu córkę milionera i zyskał jej uznanie...
To te najważniejsze, ale- w  moim rozumieniu- mocno zniekształcające postać Drissa, na jego niekorzyść.

Zastanowiło mnie to mocno,  Na tyle mocno, że sprawdziłam czas trwania filmu. W TV było to 120 min /reklam nie było!/, na płytce CD- 108 min. Kolejna zagadka, bo  wynika z tego, że na płytce okrojono jeszcze więcej filmu, czego kompletnie nie rozumiem...

Zastanawiam się i nad cenzurą, ale i nad zniekształceniami pamięci czy może wyobraźni.
Miałam już tak, że "widziałam" inne zakończenie "Popiołu i diamentu" z żołnierzami pochylającymi się nad Maćkiem  z pełnym rozpaczy okrzykiem: człowieku! czemuś uciekał??!!!, przy czym najrozmaitsze informacje wskazywały na to, że "mojego" zakończenia filmu nigdy nie było /choć tę scenę do dziś mam przed oczami!/.
Może i w "Nietykalnych" wymyśliłam sobie niektóre nieistniejące w rzeczywistości sceny?
Człowiek ostatnimi czasy zrobił się taki podejrzliwy... Skądinąd do tej pory raczej ufałam swoim zmysłom.
Dziwne to wszystko bardzo! :(

13 cze 2017

Bogaty weekend

Ostatni weekend poświęciłam kulturze przez bardzo duże K. W ramach urodzinowego prezentu dostałam bilet na dwudniowy Co Jest Grane 24 Festival .




Muszę przyznać, że rozmach imprezy mi zaimponował. Koncerty na dwóch estradach. Jedna na wewnętrznym dziedzińcu Centrum Sztuki Współczesnej, druga na zewnątrz, w plenerze. Atrakcji mnóstwo- bo i spotkania, i wystawki, i coś dla dzieci, ale nas interesowały głównie koncerty.

Właściwie trudno mi określić charakter festiwalu- było to swobodne połączenie letniego pikniku z wydarzeniami artystycznymi. Rozłożone leżaki i koce, zawieszone hamaki podkreślały swobodną atmosferę.


Koncerty właściwie bez przerwy, bo gdy kończył się koncert na dużej scenie, to zaczynał na małej- i odwrotnie. Z zespołów występujących  na małej scenie na wewnętrznym dziedzińcu CSW zrezygnowałyśmy z racji nagłośnienia. Huk był tak niemożliwy, że jedynie młodsi ludzie dawali radę, mnie głowa pękała w szwach.





Ostatecznie pierwszego dnia posłuchałyśmy Natalii Przybysz i rapu Łona i Webber. Lekko się przymierzałam do grupy Tworzywo - Fisz, Emade, ale zrezygnowałam, bo był to już ostatni występ tego dnia- bardzo późno a chciałam jednak wrócić do domu.
Uczestnictwo we wszystkich koncertach byłoby nie na moje siły, tym bardziej, że następny dzień zapowiadał się bardzo atrakcyjnie i z góry wiedziałam, że zostanę do końca, jako że na zakończenie zapowiadany był monodram Jandy- "Danuta W." Nie oglądałam tego spektaklu w teatrze a chciałam skonfrontować z książką, która mi się bardzo podobała.

No i, proszę państwa, następny dzień to było czyste szaleństwo!
Dwa koncerty+ spektakl teatralny! Nawiasem mówiąc dwa z ośmiu- na dużej scenie!
Zaczęłyśmy od koncertu Marii Peszek. Szalona dziewczyna! Takiej erupcji energii, emocji, siły wyrazu nie widzi się zbyt często. Jedyna w swoim rodzaju- odważna, bezkompromisowa, bojowa, prawdziwa... fantastyczny koncert!
Godzinna przerwa- przygotowanie do występu Woo Woo- i tym razem zupełnie inna muzyka. Znawcy prawdopodobnie nie mieliby problemu z określeniem muzycznego stylu. Nie odważę się wypowiadać na ten temat, powiem tylko, że z przyjemnością koncertu wysłuchałam.


Zdjęcie sprzed koncertu, w trakcie przygotowań. Potem tych pustych przestrzeni już nie było.

Po koncercie przemieściłyśmy się bliżej estrady i udało nam się trafić na miejsca z doskonałą widocznością. Półgodzinna przerwa na przygotowanie scenografii i nagłośnienia upłynęła dość szybko i... dwie godziny z Krystyną Jandą.






Zdjęcia jednak nie oddadzą tego skupionego, wyciszonego morza ludzi... Dwie godziny monologu ożywianego jedynie filmowymi fragmentami tamtych czasów, czasów Solidarności- tej naszej, prawdziwej!
Duże wrażenie!

Do domu wróciłyśmy po 1.00 w nocy. Zmęczone ale baaardzo zadowolone! Chciałam tego i warto było!

6 cze 2017

Nowakowie? Mogą być nowakowie!

Coraz trudniej śledzić wypowiedzi polityków na różne tematy.
Temat "uchodźcy" stał się na tyle gorącym kartoflem, że niemal każdy odrzuca go jak najdalej od siebie, byle tylko nie stracić słupkowego poparcia u skutecznie nastraszonego suwerena.
I możemy sobie chodzić dumnie z hasłem: "Warto być przyzwoitym", tyle że jak przychodzi do konkretnej deklaracji, to ciągle słyszę, że uchodźcy wcale tu nie chcą być, więc jakby tematu nie ma! Tym samym i przyzwoitość zaczyna się rozpływać w sinej mgle.

Skądinąd- jeśli ta teza jest prawdziwa- to wcale bym się tym ludziom nie dziwiła, bo przybyć do obcego a wrogiego kraju, w którym mieszkańcy wilkiem na ciebie patrzą-nie jest zbyt zachęcające... Cudny kraj, w którym antysemityzm kwitnie w najlepsze przy śladowej ilości obywateli żydowskiego pochodzenia, w którym szuka się wroga nawet w tych, którzy chcąc chronić własne życie, życie swojej rodziny, którzy nie bacząc na ryzyko utraty tego życia, w przepełnionych szalupach uciekają do bezpieczniejszego świata, bo przynajmniej jest cień nadziei... A my nawet tę nadzieję chcemy im odebrać! Niedobrze mi się robi!

Polska- kraj emigrantów- płaci fałszywym pieniądzem za wieloletnią życzliwość i gościnność innych krajów. A emigrowały nas setki tysięcy - i nie tylko w stanie wojennym, i nie tylko ludzie zagrożeni represjami! Także ci spragnieni lepszego bytu, normalnego funkcjonowania- i ci też nie zostali odprawieni z kwitkiem.
I my mamy odwagę zamknąć drzwi przed nosem tym, którzy potrzebują pomocy?! Wszystko się we mnie buntuje, jest mi cholernie źle, wstydzę się za mój kraj...

Ostatnio zetknęłam się z propozycją zmiany nazewnictwa- bo może uchodźca kojarzy się jednoznacznie z terroryzmem, co zresztą pozbawione jest podstaw, ale nie tylko nie zrobiono nic, żeby oswoić temat a wręcz przeciwnie- podsycano lęk przed obcymi. 
Jakkolwiek by nie było od czegoś trzeba zacząć neutralizowanie narastającej psychozy strachu. Od nazwy? Uchodźca źle się kojarzy, to może nowak- czyli ten, który jest nowy... W naszym kraju Nowaków mamy na kopy, więc między Nowakami może i nowaków uda nam się w końcu zaakceptować?... Oby!

 

1 cze 2017

Dla odzyskania wewnętrznej równowagi


Dziś Dzień Dziecka.
Może należałoby napisać coś o dzieciach, o dziecięcym uroku, o trudzie wychowania... niech piszą mądrzejsi. 
Ja ograniczę się do życzeń: niech będą szczęśliwe i niech stworzą dla siebie i swoich dzieci prawdziwie szczęśliwy kraj, w którym ludzie czują się bezpiecznie i zwyczajnie lubią się nawzajem! 
***
A w ogóle jest ciepło i kwitną kwiaty...


Miłego dnia! :)
 

29 maj 2017

Chciałam dać adekwatny tytuł notki i - nie mogłam: przez szacunek dla cudzego bólu...

Szczęśliwie chyba niedługo zakończy się okres, kiedy wolno przeprowadzać ekshumacje bez groźby rozprzestrzenienia jakiejś epidemii.
Dzisiejszy dzień przyniósł kolejną sensację:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21879539,szczatki-8-ofiar-katastrofy-smolenskiej-w-trumnie-gen-kwiatkowskiego.html#MT

Pytam: komu i do czego ta wiadomość jest potrzebna? Sensacja, która- wbrew pozorom- wcale sensacją nie jest. Dalej- co z niej wynika? I czemu ma służyć poza szerzeniem rozłamu i podsycania nienawiści smoleńskiej? A może znowu coś ma przykryć, o czym jeszcze nie zdążyliśmy się dowiedzieć?...
***
Gdyby mi ktoś wyjaśnił, byłabym zobowiązana: jaki był cel dokonywania ekshumacji, bo cały czas mam niejasne przeczucie, że była /i jest!/ to sztuka dla sztuki: jak się pogrzebie, to zawsze coś się znajdzie.
Tylko, że to znalezisko było wielce prawdopodobne bez otwierania trumien i świadomość tego winna mieć miejsce od samego początku. I myślę, że była! To była katastrofa lotnicza i nieunikniona była niemożliwość szybkiego przyporządkowania każdego szczątka do właściwych zwłok- przypominam: w szybkim tempie.
***
Jeśli ktoś nie pamięta, odsyłam do prasy sprzed siedmiu lat, do relacji telewizyjnych- ile było powagi, godności, szacunku dla ofiar i współczucia dla ich bliskich...
Co z tego zostało?
Groteskowe miesięcznice, na których ofiary tamtego straszliwego wypadku nawet wspominane nie są. 
Zabrano tym trumnom GODNOŚĆ i POWAGĘ ŚMIERCI. To jest hańba. To jest prawdziwa hańba!

28 maj 2017

Bezradność

Przymierzam się do pisania i palce osuwają mi się z klawiatury... bo o czym właściwie można pisać?... Każdy dzień dostarcza kolejnych szalonych posunięć szalonego rządu... Narasta poczucie absurdu i dewastacji społecznego życia, nasze państwo staje się wzorcem obciachu na międzynarodowej arenie- wstyd się budzić do przeżycia następnego dnia, bo zaczyna brakować nadziei, że nie wydarzy się nic groźnego ani ośmieszającego nasz kraj.

I słabą jest pociechą, że w innych krajach też sami mędrcy nie rządzą, bo w ciągu dwóch lat zjechać z pozycji lidera młodych krajów  unijnych do kija w unijnych szprychach i wzorcowego hamulcowego a ponadto błazna Europy- to cholernie przykre!

Niby można zrezygnować z telewizji, przestać czytać prasę, zaszyć się w swoim małym egoistycznym życiu... i co? To jakby udzielić zgody na to, co się wyprawia, zaakceptować stan faktyczny! I to ma przynieść spokój?!
Złudzenie!
***
I pomyślałam jeszcze tylko, że bezradność nie jest jeszcze równoznaczna z bezsilnością. 
Chwilowo nie mam dla siebie żadnej rady, jak się w tej sytuacji odnajdywać, ale -na szczęście- mam jeszcze dość siły, żeby przynajmniej protestować.

22 maj 2017

To mógł być mój syn!

Nie mogę się opędzić od pewnej historii.
To było już jakiś czas temu, dłuższy czas. Syn opowiedział nam o pewnej 'przygodzie'. Szedł ulicą. Podszedł do niego policjant i zaczepił go pytaniem, czy syn mógłby policji pomóc. Miałby wystąpić jako jedna z osób, spośród których świadek miałby wskazać osobę poszukiwaną/ przestępcę/ kogoś kogo ma się zidentyfikować. Syn wyraził zgodę i wraz z policjantem poszedł na komisariat.
Rozpoznanie się odbyło, synowi podziękowano i wyszedł.
Skomentował jedynie, że było to dziwne doświadczenie.
A ja się od tej historii nie umiem uwolnić- teraz, po tylu latach!

A gdyby rozpoznający wpadł w panikę pod wpływem stresu i wskazał na mojego syna?... A gdyby mu się rzeczywiście zdawało, że właśnie jego rozpoznaje?...- ludziom się różne rzeczy wydają...

Gdy słyszę o torturach, o zakatowaniu Igora Stachowiaka, mróz chodzi mi po grzbiecie- on był tylko do kogoś poszukiwanego podobny albo się komuś wydawało, że jest podobny!

W policji poleciały głowy. PO  ROKU !!! I nie dlatego, że należało pociągnąć do odpowiedzialności za śmierć człowieka, ale dlatego że dziennikarz zdobył i ujawnił nagrania tortur!

Zginął młody chłopak, zginął okrutną śmiercią!
To mógł być mój syn! To mógł być twój syn! To był syn swoich rodziców! 
Nie wolno nam zapomnieć o policyjnym bestialstwie!  TO NIE MA PRAWA NIGDY WIĘCEJ SIĘ ZDARZYĆ!  NIGDY!!!

14 maj 2017

Tylko przyklasnąć!

Pomysł doskonały! Ławki literackie, ławki- książki, ławki jako rodzaj literackich mini pomników- inicjatywa ze wszech miar godna propagowania i naśladowania. 

Wizualizację ławki- książki zaczerpnęłam z:
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/6760/zaczytane-lawki

Trudno powiedzieć, na ile książkowe ławeczki przyczynią się do rozwoju czytelnictwa, ale każda próba przybliżenia książki do dość opornego polskiego czytelnika jest bardzo cenna. Warto przy tym dodać, że jest to urozmaicenie i estetyczne wzbogacenie miejskiego pejzażu, co jest dodatkowym plusem pomysłu.

https://www.google.pl/search?q=%C5%82awka+literacka&client

Tak to wygląda w naturalnym otoczeniu. Prawda, że sympatyczne i cieszy oko?...

11 maj 2017

Przy takim rozkroku łatwo sobie można krzywdę zrobić!

Czegoś nie rozumiem. 
Jeśli Platforma chce się za łby wodzić z PiSem, to powinna się do takiej akcji perfekcyjnie przygotować, tymczasem Schetyna wił się jak piskorz, żeby coś powiedzieć i jednocześnie nie powiedzieć nic. 
No to po co?
Konferencje prasowe wtedy mają sens, gdy trafiają do słuchaczy, ale gdy słuchaczy szlag zaczyna trafiać, to jednak lepiej takich konferencji nie robić- tak mi się przynajmniej wydaje.

Wygląda mi na to, że słupki sondażowe znowu mogą ulec zmianie i trzeba będzie straty odrabiać. Sama zaczynam być lekko zniechęcona do tego okładania się kijami.
Po co odpowiadać na 4 pytania pani Mazurek, skoro wiadomo, że dobrych i jednoznacznych odpowiedzi nie ma- a przynajmniej na razie jeszcze nie ma.

Może porozmawiajmy o programie.
Dla mnie za program starczyłoby zobowiązanie się do rzetelnego przestrzegania Konstytucji i wynikającego zeń prawa. I wystarczy.
I wtedy byłby i rozdział kościoła od państwa, i poszanowanie praw człowieka, i dbałość o godność narodu, i dobre stosunki międzynarodowe. W kraju szanującym Konstytucję każdy by znalazł miejsce dla siebie- przyjazne miejsce, i wrócilibyśmy na utracone miejsce do europejskiej rodziny.
Pojęcia prawo i sprawiedliwość odzyskałyby dawną rzeczywistą treść a partia Prawo i Sprawiedliwość zasłużenie znalazłaby się na śmietniku historii, bo  szczerze na to zapracowała.

7 maj 2017

Kocham ojczysty język!

Jasne, że uczestnicząc w Marszu Wolności, dwa słowa napiszę. Tym razem o wieloznaczności języka polskiego i cudownej polskiej umiejętności z tej wieloznaczności korzystania.

Już na Placu Konstytucji zaczepiłam wzrokiem o karteczkę na plecach pewnej pani.


No po prostu cudowne! Interpretacja dowolna a każda prawdziwa: 1) idę, żeby coś robić, nie siedzieć bezczynnie, nie opuszczać rąk, nie rezygnować!
2) idę, bo jeśli tego nie zrobię, to za jakiś czas zamordyzm stanie się tak dotkliwy, że można będzie siedzieć praktycznie za wszystko, za to że się istnieje, za to że nie podobają mi się poczynania władzy!

No i jeszcze tylko dla utrwalenia wrażeń z marszu:


Atmosfera jak zawsze- świetna, pogoda sprzyjająca... super!
 
Dodam jeszcze, że w metrze- już w drodze powrotnej- spotkała mnie miła niespodzianka. Na wewnętrznej szybie drzwi przyklejona była karteczka z bardzo wyraźnym napisem: KIMKOLWIEK JESTEŚ, ŻYCZĘ CI DOBRZE.
I tak mi się zrobiło przyjemnie, tak dobrze, tak u siebie...
 
No to na razie! Pędzę na drugiego bloga, bo i tam trochę fotek trzeba będzie wrzucić. :)

2 maj 2017

Prawda w oczy kole!

Popatrzcie, popatrzcie, jak się nasze władzunie szarpnęły, jak się obruszyły niewiniątka na słowa pana Macrona, bo miał odwagę nazwać rzeczy po imieniu, nie bawić się w delikatne uogólnienia!
No proszę! Nie ma w Polsce demokracji?? Jest!!! Kurde, najlepsza w całej Europie! Taka wspaniała, że nawet faszyzujący quasi militarny przemarsz formacji ONR-u  był ochraniany przez policję, żeby uczestnikom przypadkiem jakaś się krzywda nie stała!!

W odpowiednim czasie dostałam adres do powielenia. Oczywiście podpisałam. Oczywiście nagłaśniam. Oczywiście apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli- w Polsce i na całym świecie: podpisujcie, rozpowszechniajcie! Źle się u nas dzieje! I jeśli w porę tego nie zatrzymamy, może być bardzo źle!

Każdy może się podpisać, każdy może wyrazić swój sprzeciw.
Oto adres:

https://secure.avaaz.org/pl/petition/Poslowie_na_Sejm_Rzeczypospolitej_Delegalizacja_ONR/?bpzEbkb&v=92320&cl=12505439873&_checksum=3e504795124530c70a8306575541237e79d0e8ea9cea5b024e5fd6815c837df4 


1 maj 2017

45 lat

Przekroczyłam kolejny próg nieumiejętności i bardzo się z tego cieszę. Po zasiedleniu tego miejsca z różnymi działaniami poradziłam sobie względnie sprawnie, natomiast muzyka czy filmiki- czarna magia, choć wielokrotnie słyszałam, że to proste jak końcówka cepa!
Usiłowałam i ja jakoś to obłaskawić i nawet pokrętną drogą kiedyś mi się udało wstawić muzykę, ale tyle z tym było zachodu, że zrezygnowałam, uznając, że i bez muzyki blog może funkcjonować całkiem przyzwoicie. No, ale skoro w którymś momencie mnie olśniło...

Ponieważ akurat obchodzone jest 45-lecie istnienia "Ojca chrzestnego", potraktowałam tę okazję jako znakomity pretekst do sprawdzianu nowo nabytych umiejętności, bo muzykę z tego filmu uwielbiam do bólu a i sam film mi się podobał. ;)


Wskoczyło jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki! Górą nasi!! :)) No to jeszcze poszukam drugiej i będę cała happy!


Przepiękna muzyka. Świetny film. I wciąż młody mimo swoich filmowych lat!

28 kwi 2017

Skróty i skrótowce

Moje pokolenie /co prawda wyraźnie na wymarciu- wielu równolatków odeszło już, i nadal odchodzi, do podobno lepszego świata/ ewidentnie ma przechlapane. Coraz trudniej dogadywać się międzypokoleniowo.
Początkowo skarżyłam się na angielskie nazwy, obsługę telefonu mizianego i fakt, że coraz częściej potrzebuję pomocy.
Zakres terenów obcych coraz bardziej mi się jednak rozszerza i łapię się na tym, że czytając teksty lub komentarze, zaczynam się gubić.
Rzecz w skrótach i skrótowcach.

Za mojej świetlanej młodości było ileś tam skrótów i skrótowców do zapamiętania -typu Pa-Fa-Wag czy CDT i wszyscy wiedzieli, o co chodzi.
Tymczasem teraz nastała jakaś obłędna moda na skracanie wszystkiego, co skrócić się da i niekoniecznie. I nie mówię tu o ogólnie znanych i rozumianych - typu MKOL czy ZUS, KRUS albo inne. Chodzi o wyrazy bądź wyrażenia, które kiedyś skróceniu w ogóle by nie podlegały!

Pocieszam się czasami, że wrodzona inteligencja nie do końca mi jeszcze wyłysiała i często z kontekstu zdania wyłapuję znaczenie jakiegoś skrótu. Tak np. było z PAD-em. Zorientowałam się, że chodzi o naszego prześwietnego podpisywacza i na własny użytek zmodyfikowałam skrót na pAD, jako że pisownia nazwisk z założenia ma wielkie litery, ale już na uszanowanie funkcji trzeba zapracować.
Jeden z moich przemiłych odwiedzających zwykł był swoje komentarze kończyć przedziwną zbitką literową a ponieważ w żaden sposób nie mogłam jej rozgryźć- po prostu zapytałam, co oznacza i odpowiedź oczywiście uzyskałam.

Ale te metody nie sprawdzają się w każdej sytuacji!
Konia z rzędem temu, kto z marszu rozszyfruje mi skrót DT !
Myślałam- do bólu głowy, ale dałam radę! DT = Donald Tusk!!! 
Ludzie! Litości!!! Zwariować idzie! Jeśli tego typu skróty opanują nasz język i każdy skróci sobie, co mu w duszy zagra, to przestaniemy się w ogóle rozumieć! :(((

p.s. ZDSN! /zaczęłam drugą setkę notek- ;)))

23 kwi 2017

Dziwadło, oryginał, wolny człowiek?...

Każda albo prawie każda miejscowość ma swojego odszczepieńca- innego, który odstaje od reszty, ale jest oswojony i akceptowany, bo "nasz"...

U nas jest takich dwóch: jeden na smutno, drugi na wesoło. Jeden wybiera sobie miejsce postoju i trwa godzinami, licząc na zainteresowanie przechodniów- brudny, zarośnięty, zaniedbany, ponury. I nie jest tak, że nie ma się gdzie podziać, bo ma przydzielone mieszkanie, zagwarantowany opał i wikt, opiekę medyczną, zainteresowanie opieki społecznej... Ale stoi. Stoi w jednym miejscu godzinami.Tak ma, bo tak chce, bo tak wybrał. Dlaczego, nie wiem.

O drugim wiem niewiele, poza tym że widuję go od czasu do czasu, jak rowerkiem przemierza ulice. Rowerek jest zapakowany do granic możliwości, tak jakby całość posiadania owego człowieka mieściła się w wyładowanym bagażniku. Gdzieś tam wystaje parasolka, jakaś chorągiewka, nie do końca nadmuchany balonik. Czemu powiedziałam, że na wesoło? Bo tenże pan kocha kolor i generalnie ma w głębokim poważaniu, co kto sobie na jego temat pomyśli. A kolory preferuje jaskrawe, rzekłabym nawet- krzyczące. Ostatnio widziałam go w jasnobeżowej damskiej czapce-oprychówce, wielkiej kwiecistej chuście okutanej wokół szyi i getrach w czerwone pasy. Robi wrażenie, jakby zakładał na siebie to, co mu akurat w ręce wpadnie bez przesadnego zainteresowania efektem końcowym. Nie sposób się za nim nie obejrzeć- jest jedyny i niepowtarzalny!

Kiedyś pomyślałam, że zazdroszczę mu tego luzu, wewnętrznej wolności, która jest jego nieodłączną towarzyszką...

O "wioskowych głupkach" mówiono, że to dziwadła; o artystach- również demonstrujących rezerwę wobec ogólnie przyjętych prawideł- mówiono, że to oryginałowie...
A może wszyscy oni to po prostu wolni i niezależni ludzie bez względu na ich status społeczny? Może właśnie dlatego szczególnie zasługują na uznanie i szacunek?...
I jeszcze słówko "nasz", czyli oswojony, wrośnięty w społeczność. Dlaczego z takimi oporami bronimy się przed tym, by inni "inni" stali się- jak tamci- po prostu nasi, stali się równoprawnymi członkami naszej społeczności?
Każdy od siebie coś daje. Trzeba tylko umieć to wziąć...a przynajmniej próbować się tego nauczyć...

21 kwi 2017

Zapachniało optymizmem

W zasadzie do optymizmu wielkich powodów nie ma, bo demontaż państwa trwa w najlepsze i końca nie widać. Teraz są podchody w stronę Straży Pożarnej... Szczerze mówiąc z lekka mnie przytkało, bo wydawałoby się, że tu już akurat zupełnie nie ma się o co bić, ale widocznie to tylko ogląd z zewnątrz a łakome kąski są nieco głębiej schowane...
Dla mnie optymistyczne jest to, że fastrygi zaczynają się pruć: Berczyńskiemu sodówa tak uderzyła do głowy, że stracił nad sobą kontrolę i zaczął pleść jak Piekarski na mękach. Albo powiedział prawdę- "To ja wykończyłem caracale" i niech nas dobry Los ma w swojej opiece, albo poniosła go wyobraźnia na temat własnej wielkości i omnipotencji - i nie wiadomo wtedy, czy śmiać się, czy płakać... Tak czy owak  dziwaczna postać z rozbuchanym ego, która duby smalone plecie na temat Smoleńska, co staje się wreszcie coraz bardziej widoczne i może nawet zachwiać niezachwianą dotąd wiarą wyznawców religii smoleńskiej. No ale Berczyński dał nura do Stanów a afera przetargowa w MON-ie została i przykryć jej byle czym się nie da! Tak to przynajmniej teraz wygląda.
PAD z Macierewiczem listy sobie piszą trochę na zasadzie - gadał dziad do obrazu, ale skoro nikt się z pAD-em specjalnie nie liczy i na jego kaznodziejskie miny uwagi nie zwraca, to kto Macierewiczowi zabroni?...
Prezes chyba przewąchał, że Ziobro zanadto rozbudował własne zaplecze i zbyt wiele władzy wyszarpał, bo i na tym polu coś zaczyna piszczeć...

Kiedyś- w przypływie optymizmu- przypomniałam, że czego by się prezes nie dotknął, to rozwalił, więc istnieje spora szansa, że własny rząd też uda mu się załatwić... i jakby pierwsze nieśmiałe jaskółeczki na horyzoncie się pojawiają.
Tyle, że po drodze udało mu się rozwalić niemal wszystko: TK,  oświatę, służbę zdrowia, prokuraturę, ochronę środowiska, sądownictwo ledwo dyszy... Można wymieniać po kolei, bo w każdej niemal dziedzinie jest dewastacja- no, chyba, że jeszcze nie zdążyli jej dokonać.

No, cóż- zobaczymy, co nam WIOSNA przyniesie. Na razie przyniosła odrobinę nadziei. Dobre i to!

12 kwi 2017

Tradycyjnie

Minęło blisko pół miesiąca, święta za pasem a u mnie totalna stagnacja. Może i pogoda na to wpływa- nie wiem. W każdym razie najbliższa niedziela jest wystarczającym bodźcem, żeby się do wszystkich uśmiechnąć. Tym samym:


Niech te Święta będą jajeczne, wiosenne, pogodne i radosne na ile się tylko da! Obyśmy umieli oderwać się od polityki i codziennych zmartwień. Niech natchną nas nadzieją na rzeczywistą dobrą zmianę. WSZYSTKIM WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! :)

1 kwi 2017

Nie lubię Prima Aprilis /-a ?/

Gramatyka mnie dopadła- odmienia się toto czy nie? Raczej nie, ale lenistwo zarządziło, żeby nie sprawdzać. W końcu i tak wiadomo, o co chodzi!

Kiedy byłam jeszcze dzieckiem żarty primaaprilisowe były jak spod sztancy: plamę masz na nosie, na uchu, gdziekolwiek indziej... Małym bajtlom to nie przeszkadzało- i tak miały uciechę, bo choć wyczulone na propagowanie kłamstwa w tym jednym dniu, to często gęsto dawały się jednak oszukiwać.
Podlotki z reguły miały "pogubione oczka". Było to w czasach, kiedy jeszcze "podnosiło się oczka" albo upuszczało kropelkę lakieru, żeby oczko w pończosze nie leciało dalej. O rajstopach niewiele osób słyszało a i jedwabne pończochy były na wagę złota /moi rówieśnicy zapewne pamiętają fildekosy- to te już przyzwoitsze, albo bure prążkowane- gorsze, najczęściej noszone/, tak więc hasło: - Oczko ci poszło!- powodowało niemal automatyczne spojrzenie na własne nogi. I o to chodziło!

Gdzie te czasy topornych żartów i oszukiwanek, kiedy to wystarczył błysk zastanowienia, żeby odróżnić kłamstwo od prawdy i zwyczajnie roześmiać się z żartu dowcipnisia?...
Teraz to już nie jest takie proste.

Czasem mam wrażenie, że każdego dnia króluje u nas Prima Aprilis, bo kłamstwo goni kłamstwo. Cała trudność polega na tym, że mało kto je prostuje- tak tego dużo. A żeby urozmaicić zabawę i utrudnić rozpoznanie, wprowadzono nową terminologię i mówi się teraz o post-prawdzie. Kochani! Nie ma post-prawdy: jest albo prawda albo kłamstwo. I już! 

I chyba dlatego przestałam lubić Prima Aprilis... 


p.s. Nawiasem mówiąc czy szef MON-u osobiście sprawił sobie kota, czy wypożyczył na czas określony od prezesa?...