Trudno się nie uśmiechnąć.
Do tej pory nie rozszyfrowałam, co właściwie ma być sprzedawane.
A tak nawiasem mówiąc, przytoczonego tu mema można dwojako interpretować: jako żart z totalnego nieuka za nic mającego zasady polskiej pisowni, albo jako żartobliwą uwagę Zbigniewa na temat ryzyka zawierania związków małżeńskich.
Tak czy owak- dość zabawne.
