27 lip 2026

Będą kłopoty? Zobaczymy...

 

Sama nie wiem, jak przez to przebrnę, na początku może być trudno.

Otóż: zastrajkowała mi komórka. Od jakiegoś czasu miałam z nią problemy tak bardzo narastające, że straciłam cierpliwość.

No, cóż- swoje wysłużyła, ma prawo odpocząć.

Cały szkopuł w tym, że zamieniam iphona na motorolę i pewnych rzeczy trzeba się będzie uczyć od początku.  Dodatkowo wcale nie jestem pewna, czy nie utracę dostępu do bloga, bo zakładając bloga namotałam takich cudów / niby żeby być anonimową tak na 100%- głupia baba! kto chciał, to i tak mnie zdemaskował/, że odkręcenie tego teraz może być problematyczne. No, cóż: pożyjemy, zobaczymy.

Jeśli będę musiała założyć nowego bloga, to na pewno spróbuję jakoś się z Wami skontaktować. Trzymajcie kciuki!

p.s. Może tu w komentarzach podam nowy adres? Zobaczymy. Wszystko zgodnie z zasadą - jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było! ;)) 

18 lip 2026

Młodość? Starość?...

 

Chwyciłam kiedyś tego mema i wreszcie go wykorzystam.

Zwróciłam uwagę na punkt 5. i wyjaśnienie zaznaczone czerwonym kolorem dla zaakcentowania, że to tylko heheszki, bo co się będziemy wygłupiać z  młodością po 60-tym roku życia. Ale jednak graniczny rok młodości, nawet tej z dużą przesadą, nie został wyartykułowany, więc spokojnie można przyjąć wieczny ciąg młodości dla tych, którzy po prostu młodo się czują.

Bo w gruncie rzeczy, co to jest starość? To rezygnacja, zmęczenie życiem, upierdliwe informowanie tych, którzy słuchają i którzy słuchać nie chcą o wciąż nowych a ogromnie uciążliwych dolegliwościach, bądź też uporczywe żeglowanie po wspomnieniach z lat młodości.

 Czy czuję się staro? Nie wiem. Gównie- co jakiś czas- doświadczam zdziwienia, że choć moja aktywność wyraźnie oklapła, to wciąż żyję, to wciąż jestem taka sama, intelektualnie jeszcze jakoś daję radę, choć wiedza jest już mocno dziurawa a pamięć szwankuje na potęgę.

                                                                      * * * 

Ostatnio przez ok. 10 dni była u nas córka z wnusią-wciąż jeszcze malusią dziewczyneczką. Żeby był komplet, wnuczka chwyciła jakiegoś wirusa, bakterię- piorun wie, co. Oczywiście lek taki i inny, wściekła temperatura, dziecko rozkapryszone, czemu oczywiście trudno się dziwić. Zresztą  co tu gadać- każdy wie, co się dzieje, gdy w domu jest chore dziecko. Córka umordowana do granic wytrzymałości, trzeba jej było pomóc, więc pomogłam- i jestem dumna jak paw: dałam radę!! Zakupy, normalne domowe obowiązki, zabawianie malutkiej, kiedy już poczuła się lepiej... Czyli nie jest jeszcze ze mną tak źle!

I tak sobie myślę, że człowiek tak długo jest młody, jak długo nie tylko nie wymaga opieki, ale jeszcze sam może komuś drugiemu pomóc. 


Dobrej niedzieli! Dobrego nowego tygodnia! :) 

4 lip 2026

Chichot natury

Upały przetrwaliśmy, choć z dużym trudem.W domu temperatura przekroczyła 27 stopni i nawet włączony wiatrak nie przynosił ulgi.  Po raz pierwszy nie broniłam się przed piciem wody a kot co prawda sporo czasu spędzał na dworze, ale chętnie wpadał do domu, żeby choć trochę się ochłodzić na starym przyjaznym linoleum.




 
 Dla równowagi dziś rano wiał tak chłodny i przenikliwy wiatr, że - idąc po zakupy- założyłam lekką wiosenną kurtkę... i wcale mi za gorąco nie było.

Ciekawe, czy w nocy się ogrzewanie nie włączy... 

A przed nami podobno kolejna fala upałów! Strach się bać. :)

 

Politykę odłożyłam na bok, szaleństwo pogodowe zdecydowanie zaspokaja moje zapotrzebowanie na huśtawkę emocji a nadmiar agresji wyładowuję czytając kryminały. /Co się ze mną dzieje?? Kiedyś opisy okrutnych morderstw omijałam szerokim łukiem, teraz łykam jak kaczka kluchy! Może to namiastka zaspokojenia morderczych ciągot...patrz: polityka! ;)/

 Czas płynie jakby obok, nic mi się nie chce.

Miłego weekendu i dobrego nowego tygodnia! :)