19 cze 2026

Poczucie własnej warości

 Życie nikogo nie oszczędza i przed każdym stawia jakieś zadania- różne: łatwiejsze, ale i takie, wydawałoby się, nie do pokonania. Jedni  radzą sobie z każdym problemem, dla innych nawet drobne przeciwności urastają do miana katastrofy. Od czego to zależy?...

Wiele o tym myślałam i mam wrażenie, że generalnie jakość życia w dużej mierze /może nawet decydującej/ zależy od samooceny i samoakceptacji- wiary w siebie i własną sprawczość.


 A samoakceptacja nie bierze się znikąd, składa się na nią osąd rodzeństwa i rodziców, ocena rówieśników i ludzi dorosłych.

Młody człowiek poddany krytycznemu osądowi ma tendencję do przejęcia tych opinii na własny temat, wierzy im bezkrytycznie i przyjmuje jako pewnik. Nie próbuje się im przeciwstawić, walczyć z nimi. Nie ma świadomości, że brak wiary siebie i niska samoocena będą miały wpływ na jego dalsze życie.

Proszę mnie źle nie zrozumieć- daleka jestem od tego, by pompować ego młodego człowieka zawsze i za wszelką cenę.To byłaby skrajność w drugą stronę równie niekorzystna jak wszechogarniający krytycyzm.

Chodzi mi o budowanie realistycznego obrazu samego siebie- poznawania własnych mocnych stron, ale i tych słabszych, nad którymi warto popracować. 

Sama nie wiem, skąd mi się wziął ten temat- i po co. Swojego życia już nie zmienię. Za stara jestem na życiowe zmiany...

 Może  tak po prostu, by głośno powiedzieć, że w różnych życiowych sytuacjach trzeba umieć myśleć o sobie i mieć pewność, że warto o siebie zawalczyć, bo życie jest tylko jedno i będzie tylko takie, jak uda się nam je zagospodarować.

3 komentarze:

  1. Samoocena w ciągu życia może ulegać fluktuacjom.
    Moja budowała się przez lata , mimo świadomości, że szkoła to lajcik, pochwał rodziców kiedy chwalić należało.
    Urodziłam sie lękliwa i jak piszesz mnóstwo rzeczy mnie przerażało.
    Po maturze okrzepłam , choć szło to żółwim tempem.
    Miałam świadomość zmian.
    Trafiłam w dobre towarzystwo na studiach , i na pierwszego w życiu psychologa.
    Pracowałam na te zmiany, bo życie z lękiem na plecach jest czymś okropnym , okrawajàcym nie tylko ze spokoju ale spełniania marzeń i radości życia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli zapracowałaś sobie na pozytywny obraz samej siebie i spokojne, dobre życie. Z serca gratuluję! Nie każdemu się to udaje. Są tacy, którzy dźwigają swój wymyślony garb do końca życia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisałaś - "Za stara jestem na życiowe zmiany" ... To nieprawda. Przekonanie o tym, że "jest się za starym", to częsty mit wynikający ze zmęczenia lub lęku przed nieznanym. W rzeczywistości na życiowe zmiany nigdy nie jest za późno. Zaś zmiana nie zawsze musi od razu oznaczać rewolucję. Dojrzałość jest atutem... człowiek ma życiowe doświadczenie, lepiej zna samego siebie, wie już czego nie chce, co mu nie służy i precyzyjniej wie czego potrzebuje. Niechęć do zmian nie wynika z metryki, a z wewnętrznych przekonań. Poczucie własnej wartości, o którym piszesz w swoim poście to fundament – jeśli ten fundament jest naruszony, słaby, lub prawie go nie ma to ma to wpływ na każdą sferę życia... a bez fundamentu trudno coś zbudować .

    OdpowiedzUsuń