6 paź 2016

Naleweczka na czymś

Żeby była jasność- w zasadzie nie pijam alkoholu: piwa nie lubię, wino mi szkodzi, mocne alkohole nie wchodzą w grę, jedyne co mogę brać pod uwagę to likiery i nalewki- ot tak po odrobinie, dla smaku. I to też od wielkiego dzwonu. Ale dziwadło, co? ;)) 

I otóż to właśnie dziwadło ostatnio poeksperymentowało alkoholowo.
Robiłam przegląd  przetworów owocowych z minionych lat. Nie jestem szczególnie drobiazgowa i do pedanterii mi daleko, więc teraz trzeba zgadywać, co jest w słoiku- bo bywa, że są wątpliwości. Rok "produkcji" nie jest ważny, bo po otwarciu i ewentualnej wstępnej degustacji wiadomo, czy można spożytkować, czy lepiej wyrzucić.

Wzięłam ci ja, panie dziejku, jeden z takich słoiczków i zadumałam się: wygląd- genialny, smak też, tylko konsystencja zupełnie nie moja - dżemów nigdy nie robiłam, bo nie było na nie popytu.  Musiało toto długo stać, skoro samo z siebie dżemowate się zrobiło. Ale żal mi było wyrzucić, bo smakowite było bardzo!- winogrona w cukrze!

Dość szybko wpadł mi do głowy pomysł, żeby zrobić nalewkę. Zalałam zawartość dwóch słoiczków białą wódką i odstawiłam, żeby się "przegryzło". I tak sobie stało.

                                                            *  *  *

Wpadła koleżanka. Wiatr. Deszcz siąpi. Zimno jak sto diabłów. Oko jakoś samo poleciało w stronę nalewki.
Uprzedziłam tylko, że jeszcze nie zlewane, więc mogą się trafić ziarenka.
Dobre było, nawet bardzo dobre! Jest tej nalewki jeszcze całkiem sporo, a już pod ręce pcha się kolejna- tym razem z pigwy /czy pigwowca- małe owoce/. I chyba zrobię! Na święta do ciasta będzie jak znalazł! ;))


Wygląda na to, że jestem na etapie środkowej butelki. I tego trzeba się trzymać, no i oby ta ostatnia nie musiała być nigdy w użyciu! ;)

p.s. 
Zdjęcie całkiem duże, co?  Nauka nie poszła w las! :))

21 komentarzy:

  1. Wiem, że za duże! To wszystko w ramach nauki i eksperymentowania. Następne będzie akurat!;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Przyznam, że z czwartą mam największy kłopot, bo kształt butelki pasuje mi na mineralną, ale czarny pasek?... Z niczym tej czwartej nie umiem połączyć. Ani wiekowo, ani zawartością. ;(

      Usuń
    2. pewnie woda mineralna, zalecana ilosc dziennie do wypicia w podeszlym wieku 2,5 litra ;)

      Usuń
    3. Tak się domyślałam. Myliła mnie ta czarna opaska, która mi bardziej do trucizny pasowała- jako kolor ostrzegawczy.
      Jeśli chodzi o etapy, to - podobnie jak Woland- wszystkie zaliczałam i nawet pierwszego etapu nie unikam /oczywiście bez smoczka! ;)))/, bo mleko nadal bardzo lubię. Ostatnio odkryłam dla siebie smak kozich serów- moim zdaniem są świetne! :)

      Usuń
  3. fotki okay... natomiast wrzucając fotkę należy zwrócić uwagę na to, jakie ma ona rozmiary w oryginale... to można sprawdzić w dowolnym programie graficznym, ale też niekoniecznie... np. Windows Vista pozwala otworzyć fotkę na ekranie przy pomocy "Galerii fotografii" i na boku podaje rozmiary w pikselach... w Twoim szablonie bloga szpalta główna ma ok. 640 pikseli szerokości, może nieco więcej... gdy fotka oryginalna ma tylko np. 160 pikseli, to po kliknięciu w Blogspocie opcji "duże" lub "bardzo duże" efekt będzie mało ciekawy... ale rzecz jasna najistotniejsza jest Twoja ocena, jak fotka wygląda w danej opcji, co możesz sprawdzić w podglądzie przed opublikowaniem posta...
    ...
    co do meritum, to przeważnie nie wierzę przeważnie nikomu, gdy twierdzi iż "on/a/ TYLKO dla smaku" /przeważnie, bo są wyjątki/... gdyby alkohol nie zmieniał percepcji, stanu umysłu, to większość ludzi wcale by nie używało napojów zawierających ów narkotyk... i tak naprawdę, to nie rozumiem, dlaczego ludzie wstydzą się przyznać, że oprócz smaku chodzi im też o ten /choćby niewielki/ szumek w głowie... przecież to żaden wstyd... wstydem jest, gdy ktoś używa alkoholu /lub innego narkotyku/ jako "leku na życie", gdy NADużywa owego "leku" i skutkiem tego /np./ traci nad sobą kontrolę i rozrabia...
    aha, żeby nie było, to jest to moja refleksja natury ogólnej i absolutnym nieporozumieniem byłoby, gdybyś wzięła to do siebie...
    natomiast jak najbardziej popieram domowy wyrób nalewki na pigwie /na pigwowcu nie próbowałem/, lubię jej smak i wspomniany wcześniej szumek w głowie po jej spożyciu... bez przegięć w spożyciu, rzecz jasna, ale to chyba jest dla nas jasne...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fotką chciałam się tylko pochwalić, że już wiem, o co chodzi. Ale każda Twoja uwaga jest cenna! :)
      W sprawie TYLKO jestem właśnie jednym z wyjątków, jakkolwiek nieprawdopodobnie by to nie wyglądało. Nie powiem- ubzdryngoliłam się- do karuzeli w głowie i głupawego śmiechu- ze trzy razy w życiu po to tylko, by stwierdzić, że jednak mi ten stan nie odpowiada.
      A nalewek nie zamierzam nastawiać w ilościach hurtowych- po prostu szkoda mi było zmarnować całkiem przyzwoitą zawartość słoików z owocami w cukrze. I cała tajemnica! Po.ba.s. :))

      Usuń
  4. Jak by to ująć..., przeszedłem butelkę pierwszą, drugą, trzecią, czwartą, piątą (w ilości bynajmniej nie symbolicznej), wróciłem do czwartej, jak mi coś strzeli do łba, to wracam do drugiej...., co za cholera we mnie drzemie...???
    Co się zaś tyczy nalewek- z tym to się udaj na blog Nitagera (link u mnie). Zapytaj o jakąś nalewkę, to może powróci do świata żywych- ten temat zawsze go pociągał. Dobrze pisze, ale od czasu zwycięstwa Dudy odechciało mu się pisać. Robił to coraz rzadziej i rzadziej. Teraz ma przerwę chyba dwumiesięczną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może Nitager się uaktywni wreszcie... nie takie /w sensie długości przerwy/ kambeki się zdarzały w blogosferze... jeśli chodzi o nalewki, to rzeczywiście wygląda na to, że się na tym zna i sporo może podpowiedzieć, doradzić...

      Usuń
    2. @dr Woland:
      Wiem, o czym piszesz, bo każdy, kto na serio zetknął się ze służbą zdrowia ma takie doświadczenia. ;(
      @dr Woland:
      @PKanalia:
      Linka Nitagera odnalazłam, ale wygląda na to, że sam link niczego nie załatwia, bo nie przekierowuje na konkretny blog. Jeżeli żałuję, że tam nie weszłam, to raczej z racji interesującego bloga niż samych nalewek, bo tymi nie zamierzam się długofalowo zajmować. :))) Po.ba.s.

      Usuń
    3. @BBM,
      Ode mnie z bloga Retrospekcje Wolanda powinno się wejść na blog Nitagera bez problemu.
      @PKanalia,
      To prawda, było już sporo różnych powrotów, a kilka miesięcy, to nie tak znowu długo, by mówić o "zniknięciu".

      Usuń
    4. @Dr Woland:
      Właśnie stamtąd próbowałam. Bez rezultatu. I właśnie przyszło mi do głowy, żeby uśmiechnąć się do wujcia Google. I ZNALAZŁAM!!! :))

      Usuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Osobiscie lubie robic nalewki, z piciem juz jest gorzej. W piwnicy stoja takie, ktore maja po 15 i wiecej lat i nie ma ich kto pic. Podobno najlepsze sa takie, ktore maja 5-7 lat. W internecie jest nawet kilka forow na ten temat, prawdziwa kopalnia wiedzy, nawet hstorycznej... Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te 15 lat brzmi zachęcająco.;))) Podobno z upływem lat nabierają mocy. :)

      Usuń
  7. Uśmiałam się z "dziwadła" :) Też do tego gatunku należę. Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, wiesz, Scarlet... niepijący Polak to coś jak sucha woda czy słoneczna ciemność- sprzeczność sama w sobie! ;))) Pozdrawiam Cię serdecznie, mój Gatunku! :)))

      Usuń
  8. Jesienna:
    Czy myśmy się nie zmówiły w jakiś sposób, bo i ja abstynentka prawie całkowita, co to czasami na jakimś przyjęciu dziób w alkoholu umoczyła prawie bez picia, też nalewki robię. Już stoi 2 słoje z nalewką malinową, a teraz mam zamiar zrobić winogronową. Najpierw zrobię sok ze stewią, ( a może z cukrem?), a później do słodkich wytłoków wleję alkohol. Zrobiłabym jeszcze z pigwy, ale nie widzę owoców na stoiskach. Oczywiście nalewki będą tylko do rozgrzania się. Piszę o tym wyłącznym rozgrzewaniu się z niedowierzaniem, bo są bardzo smaczne, chociaż jeszcze się nie odstały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie mnie wyprzedziłaś! ;)) Ja nie planuję specjalnego robienia nalewek a jedynie wykorzystanie tego, co już jest- i to w ograniczonych ilościach! ;)
      A że toto jest smaczne- to fakt! ;)))

      Usuń
  9. Wszystko dla ludzi, byle z umiarem.

    OdpowiedzUsuń