Nie znam się na kwiatach, nie zawsze o nich pamiętam /choć się staram/, ale jakoś udaje nam się koegzystować i trochę różnych roślin w domu jest.
Powiedziałabym, że to rodzaj bambusa, ale zakładać się nie będę. Kilka razy go przesadzałam i widać było mu dobrze, bo trwał i tak było ładnych kilka lat. W tym roku zrobił mi nie lada niespodziankę: pojawiło się coś dziwnego, w pierwszym momencie pomyślałam nawet, że to chwast, ale nie usunęłam. I dobrze!
Jeśli kwiat, to trochę dziwny, ale uzbroiłam się w cierpliwość.
Zauważyłam też, że przy "pąkach" kwiatostanu pojawiają się drobinki wody, jakby roślina w ten sposób pozbywała się jej nadmiaru z podłoża.
A za jakiś czas - pełnia kwitnienia!
Aż trudno było uwierzyć, że to normalny kwiat a nie papieroplastyka.
Rozkwitał przed wieczorem, zamykał się po nocy. To trwało kilka dni, po czym kwiatki opadły, łodyżka uschła, toteż wycięłam i wyrzuciłam.
Właściwie na tym mogłabym zakończyć, ale to nie był koniec niespodzianki, bo wkrótce po raz kolejny pojawiła się długa zielona łodyżka. I wtedy sfotografowałam cały proces kwitnienia, bo pomyślałam, że nikt mi w te dziwności nie uwierzy.
Już po kwitnieniu, sterczy suchy kikutek, ale tym razem go nie wyrzuciłam. Jeszcze nie. Może to błąd? Może bambusowe dziwadło zakwitłoby po raz kolejny?...



Obiektyw google podpowiada, że to odmiana sansawierii, podobno rzadko kwitnie w warunkach domowych, więc radość tym większa!
OdpowiedzUsuńAleż się czuję przez sansawierię dowartościowana, ho! ho!😊
OdpowiedzUsuń