23 lut 2025

Orwell 2025

Niesamowite czasy! Świat oszalał!!

Myślałam, że tylko nasi pisowscy politycy kłamią jak z nut bez cienia zażenowania a w krajach o utrwalonej demokracji takiego zjawiska nie ma- błąd!!

Wierzyć się nie chce, że to w ogóle możliwe a jednak: napadnięty to agresor, zbrodniarz wojenny to przyjaciel, kłamstwo to prawda... Orwell w czystej postaci!

Tak dla pamięci:


 

 

 

 
 

 










Nie wiem, czy list żołnierza jest prawdziwy, ale jest prawdopodobny.


Czy ci, którzy z taką niezachwianą wiarą wybrali Trumpa na zbawcę narodu nadal są pewni, że dokonali prawidłowego wyboru?!...

 

Czy nasi łatwowierni połykacze pisowskich kłamstw kiedyś przejrzą na oczy??...

 

 

Jeszcze nie pora na załamywanie rąk. Ludzie, opamiętajcie się! Ważą się losy nie tylko naszego kraju, ważą się losy świata. Jakie my zajmiemy stanowisko? Oby prawidłowe- w jedności z Europą, przeciw rozlewającemu się złu.

18 lut 2025

Starość

OSOBY O DUŻEJ WRAŻLIWOŚCI PROSZONE SĄ O ZREZYGNOWANIE Z CZYTANIA TEJ NOTKI.

-------------------------------------------------------------

Wczoraj siadłam do pisania notki - i klops, całkowita pustka. O polityce nie chciałam pisać, bo czasy stały się tak zagmatwane, że komentowanie ich przez domorosłą "analityczkę"- w bardzo dużym cudzysłowie- zakrawałoby na kpiny. Napiszę o starości, na wesoło. Na wesoło??! A z czego tu tak naprawdę się śmiać?...Niby pochojrakować można, tylko po co, skoro to z prawdą niewiele ma wspólnego? Jasne! Są lepsze i gorsze dni, jak u wszystkich ludzi, niezależnie od ich wieku, ale tych lepszych wcale nie ma tak dużo.

 Posiedziałam przed pustą kartką w komputerze i - zrezygnowałam. Nie czułam się na siłach udawać dobrego humoru a prawda jakoś szczególnie atrakcyjna nie jest.

Przeglądam różne blogi i trafiam na ludzkie dramaty, próby poradzenia sobie z nimi i ból, który im towarzyszy... Pamiętam własną opiekę nad starymi rodzicami... wreszcie rozsiadła się we mnie pamięć długiej, szczerej rozmowy z koleżanką- co prawda młodszą ode mnie, ale stosunkowo niewiele- o problemach zdrowotnych-i nie tylko- starych ludzi. Długa, dołująca, przygnębiająca, trudna rozmowa. Ważna, bo dotykająca prawdy życia...

Pomyślałam, że, pomijając całokształt życiowych problemów, z którymi przyszło mi się mierzyć, w gruncie rzeczy jestem szczęściarą. Zdrowie fizyczne jakieś tam jest. Pewnie, są różne przypadłości starcze, ale można sobie z nimi poradzić. Jeszcze! Zdrowie psychiczne? Jako takie. Kłopoty z pamięcią, ale też próbuję je okiełznać...

Dla drobnego ocieplenia mojego pisania o czymś wam opowiem. Otóż kiedyś tak się zaczytałam w jakiejś książce, że na śmierć zapomniałam, czy Bąbla wypuściłam na dwór, czy jest w domu. Obleciałam wszystkie kąty w domu, zajrzałam w każde miejsce - nigdzie go nie było!!

Spanikowałam, zginął kot!! Wyszłam na dwór. Nawet długo nie szukałam, przyszedł od razu. A ja sobie miejsca znaleźć nie mogłam, że może zbyt długo był na dworze, że zachoruje, że zapomniałam o kocie... jak mogłam?!!  Jakie na to lekarstwo? Odpowiedź na obrazku. Jeśli wypuszczam kota, kartka jest z napisem; kot wraca- ja odwracam kartkę na  niezapisaną stronę. Działa? Działa. Jeszcze!

Bo tak naprawdę to JESZCZE jest jak bat, który wisi nad głową. Na jednego spada z dnia na dzień, nad innym wisi i straszy, i grozi...

Już od dłuższego czasu oswajam tę swoją starość, staram się przygotować do odejścia, zaplanować i zrealizować to, co zrealizować jeszcze się da. Mam dobrą rodzinę, kochającą i kochaną. I może właśnie dlatego nigdy nie chciałabym być ciężarem dla swoich dzieci, nigdy nie chciałabym, by czekały na moją śmierć- bo naprawdę nie trzeba być złym człowiekiem, by o tym myśleć.

Samobójstwo? A jeśli nieskuteczne i stanę się rośliną?... A jeśli skuteczne i porani rodzinę zamiast przynieść jej ulgę?... 

Dom opieki?...Czy będzie nas stać? A jeśli nawet, to czy to na pewno najlepsze miejsce do czekania na finał?...wśród obcych zbolałych ludzi? w tej gromadzie nieszczęścia?!...

Zwierzę można uśpić, ulżyć mu w cierpieniu; człowieka nie!
Zakaz eutanazji- dobrej spokojnej śmierci... Okrutny jest ten świat! 

11 lut 2025

Stare ale jare!


 Są takie memy, które się nie starzeją. Lubię je czasem przejrzeć, szczególnie wtedy, gdy mi humor niekoniecznie dopisuje i chciałabym go choć trochę poprawić.

Trzeba przyznać, że jakkolwiek ogólna opinia o naszych krajanach jest taka, że to naród ponuraków, to niewątpliwym zaprzeczeniem tej opinii jest cięty humor memów i pomysłowość wszelakich skojarzeń.

Nie zamieszczę mema z ostatniego okresu zwracającego uwagę, że czerwień to kolor pisu, czego przykładem były rozpłomienione twarze Błaszczaka, Wójcika czy Ziobry i to tak intensywnie czerwone, jakby nie do końca zapomnieli o wstydzie. Nie zamieszczę, bo i po co? I tak wiadomo, że za tą czerwienią jest zwykły strach przed rozliczeniem z każdego dokonanego świństwa.

I to jest budujące.


 Podtrzymujmy dobry humor i optymizm- to połowa zwycięstwa!

---------------------------------------------------

A pis należy zdelegalizować! :))

7 lut 2025

Flow

 


 

 

Naczytałam się tak doskonałych recenzji, że bardzo chciałam ten film zobaczyć.  Tak bardzo, że wybrałam się do stolicy, jako że bliżej jeszcze tego filmu nie grali, zresztą wcale nie wiadomo, czy w ogóle byłby grany.

Byłam tak pozytywnie nastawiona, że już kombinowałam, gdzie by ten film ponownie można było obejrzeć. 

I teraz mam problem!

Nie, żeby film mi się nie podobał, podobał mi się. Z zainteresowaniem prześledziłam akcję od początku do końca, ale...

I tu pojawiają się wątpliwości. Dla kogo właściwie przeznaczony jest ten film. Dla dzieci? Niewątpliwie, ale maluchom bym nie polecała, bo większa część filmu to wielka powódź, potop, walka z żywiołem i zagrożenia z tym związane. Część może się nadmiernie przejąć, część znużyć nieprzebraną ilością wzburzonych wód. Dla starszych dzieci? Znowu mam wątpliwości, czy starsze dzieci zechcą oglądać film rysunkowy niemal bez konkretnej akcji. To może dla dorosłych? I tak, i nie. Kto się dobrze czuje w świecie fantastyki i pewnej symboliki, obejrzy z przyjemnością, pozostali- niekoniecznie.

Przesłanie filmu jest bardzo szlachetne- w jedności łatwiej pokonać przeciwności losu i różnorodność nie oznacza braku akceptacji czy współdziałania - niewątpliwie lekcja dla nas na obecne czasy.

Inne pozytywy? Plastyczność obrazu, ciekawa muzyka, kilka poruszających scen, sympatyczni główni bohaterowie.

Reasumując: jestem zadowolona, że ten film obejrzałam, natomiast wydaje mi się, że recenzje, które czytałam, były przereklamowane i stąd pewien zawód. Ale dla relaksu i prywatnej analizy zawartego w filmie przesłania- zachęcam do obejrzenia. Summa summarum mnie się film podobał. 

----------------------------------------------------------------------- 

Trzaskowski musi wygrać!

A pis należy zdelegalizować!

-------------------------------------------------------------------- 

Udanego weekendu życzę! :)

2 lut 2025

Pora na relaks

Jestem tak nabuzowana, że jeśli nie odpuszczę sobie polityki- przynajmniej na jakiś czas- to chyba się rozpadnę! Co prawda znalazłam sposób na neutralizację, czyli słuchawki w uszy i gitarowa muzyka hiszpańska , bądź cokolwiek innego, książka w rękę i nie ma mnie dla nikogo... ale ten sposób tylko częściowo sprawę załatwia, bo trudno zrezygnować z codziennych wiadomości a te są polityką przesiąknięte, polityką albo katastrofami!

Czasem mam wrażenie, że wszyscy- politycy, dziennikarze, elektorat w znacznej mierze- dążą do tego, żeby Trzaskowski przegrał wybory prezydenckie a pis w podskokach wrócił do władzy... tfu! na psa urok!! żebym nie wykrakała!!!

Dobra! Dosyć!

Znalazłam w internecie ciekawe zdjątka i chyba będzie to dobry  wstęp do pogawędki o Bąblu.


 

 

 

 

 

 

 

 

 


 









 

Szczególnie to trzecie zdjęcie mi się podoba, bo jest przezabawne! :)

No to do rzeczy.

Bąbel jest kotem wychodzącym, bo chociaż jest najpiękniejszy i najmilszy na świecie, ale to zwykły dachowiec a natury nie oszukasz! Dopracowałam się jedynie tego, że wszystkie noce spędza w domu i z konieczności zaakceptował to, że jego popiskiwania i warowanie przy drzwiach od późno popołudniowej godziny są całkowicie bezskuteczne. Pęcherz ma dobry i wytrzymuje nockę. Kuwetę lekceważy, choć awaryjnie zawsze jest gotowa. Za to ciut świt /5 rano/ ma pierwsze wychodne. I wtedy niezależnie od temperatury wychodzi na dwór. Czasem wraca już po kilku minutach, ale bywa, że jego nieobecność się przedłuża, czego nie lubię, bo wydaje mi się, że marznie. Niby wiem, że ma futerko, ale...

No więc za jakiś czas wraca, je śniadanie i znowu kieruje się w stronę drzwi wyjściowych. Oczywiście kota wypuszczam i za kilka/ kilkanaście minut sprawdzam, czy wrócił. 

Przed siódmą idziemy razem po świeże pieczywo, ale zostawia mnie w połowie drogi i czeka na mnie w ogrodzie sąsiada.Bezbłędnie wyczuwa, kiedy wracam, wyłazi spod drewnianego parkanu i towarzyszy mi w drodze powrotnej. Albo wchodzimy razem do domu, albo zostaje jeszcze chwilę na dworze.

Potem drzemka- i znowu na dwór. I tak kilka razy dziennie. Czasem śmieję się, że ze mnie taki koci odźwierny, ale co ja zrobię, jak on tak pięknie umie podziękować: wskoczy na kolana  albo wdrapie się na ramię i przytuli do szyi. I serce robi się miękkie jak wosk.


 Pozdrowienia ode mnie i od Bąbla. I niech następny tydzień będzie choć trochę lepszy od mijającego! :)

-------------------------------------------------------------------

A pis należy zdelegalizować!!

27 sty 2025

Świat na kłamstwie stoi.

 

 

 

Gdybym chciała przejmować się tym wszystkim, co widzę i słyszę w telewizorni, to przyszłoby zwariować. Tak więc co jakiś czas robię sobie całkowity reset polityczny, by znowu móc godzić się / bądź nie z wciskanymi mi wiadomościami.

 

 

 

 Najśmieszniejsze jest właściwie, że... 


I to niestety prawda. Poprawność polityczna posunęła się do granic absurdu i zwykłych przestępców  gospodarczych i politycznych traktuje się jak pełnoprawnych dyskutantów w debacie dotyczącej rozwoju kraju.Tymczasem ci na bezczela wykorzystują sytuację i sieją wrogą demokracji propagandę bez zahamowań. Mało tego- usiłują zastraszać własnym powrotem do władzy i natychmiastowym odwetem, co- nawiasem mówiąc- wcale takie zupełnie niemożliwe nie jest. Gdy czytam sondaże i widzę prawie równowagę poparcia dla pisu i KO, zaczynam się zastanawiać, co z nami jest nie tak??!!...Jak można w tak krótkim czasie /w końcu 8 lat to nie stulecie!/ tak znieprawić i tak ogłupić naród, że i samozagładę zaakceptuje...

Ileś lat do tyłu ksiądz Tischner użył określenia homo sovieticus, myśląc o pewnej grupie rodaków. Jakaż ja byłam wtedy oburzona! Dziś gotowa jestem zgodzić się z tą tezą. Bo homo sovieticus to człowiek bezwolny, zobojętniały, pogodzony ze złem, nawet nie zauważający go, choć dotyka go ono każdego dnia. Zaczynamy nasiąkać złem i obojętnieć na zło. 

Ludzie! Obudźcie się! 

Nie dajmy omamić się kłamstwom. Jeśli mówią ci, że masło drogie, to przypomnij im cenę cukru, przypomnij Polskę w ruinie i to, że zrealizowali to hasło niemal całkowicie. I pamiętajmy:


 Naszym kandydatem na prezydenta jest Rafał Trzaskowski i zagłosowanie na jakąkolwiek inną kandydaturę albo nie pójście do wyborów jest równoznaczne z poparciem pisu, ze zgodą na powrót pisu do władzy, co jest równoznaczne z pchnięciem kraju w stronę Rosji. Polska to dumny europejski kraj- pamiętajmy o tym!

23 sty 2025

Z cyklu: cudze chwalicie.

Od dzieciństwa wiedziałam,  że na kirkut/kierkut- różnie mówiono- się nie chodzi, bo to stary cmentarz żydowski a nie miejsce zabaw dla dzieci. Ale... jak to dzieciaki, chodziliśmy, ja też. Tam był najpiękniejszy żółciutki piasek, ładniejszy niż na plaży. No i ta zakazana wyprawa, szczególnie dla dzieci pociągająca... Często tam nie chodziliśmy, bo w gruncie rzeczy był tam tylko pusty piaszczysty plac i urwista, dość niebezpieczna skarpa blisko wody. I było jak było, lata całe... Kilka lat temu usłyszałam o projekcie odtworzenia cmentarza, ale do tej pory nie odwiedzałam tego miejsca. Aż do wczoraj.

I powiem, że jestem pełna szacunku i uznania dla tych, którzy doprowadzili do sfinalizowania projektu, i że zrobili to pięknie.


Trudno powiedzieć, że to odrestaurowany cmentarz żydowski, to raczej miejsce pamięci stworzone  z ocalałych macew nagrobnych.

Powiedziałabym, że całość to jakby trzy elementy: wielka kamienna płyta,  aleja z całymi, bądź mało uszkodzonymi płytami nagrobnymi i wreszcie pole pozostałych macew, także niewielkich ocalałych ich części.

Zapraszam do spaceru po tym swoistym parku pamięci. Przyznam, że na mnie zrobił ogromne wrażenie.


 










Jesienna /mimo zimy/ pogoda dopełniała  nastrój zadumy. Na pewno się tam jeszcze wybiorę wiosną, może latem...

19 sty 2025

Wczorajsze słońce na okrasę.


 /zdjęcie z internetu/


Ciemno, szaro i ponuro,

znikły krzaki, drzewa, pole...

słońce skryło się wysoko

jak za ciemnym parasolem.

Zając w lesie tuli uszy, 

lis pogody czeka w norze

a tu zamieć szumi wiatrem

i wyszumieć się nie może.

 

Prawdopodobnie są jakieś przekłamania w tym tekście, bo to dziecinna piosenka sprzed lat i mam prawo nie wszystko pamiętać. Prześladuje mnie już któryś kolejny dzień i muszę się wreszcie od niej uwolnić.

Po wczorajszym dniu cieszyłam się, że słońce przypomniało sobie o nas na dłużej, ale nie- znowu jest szarówka i ogólne zniechęcenie. 

Niby o zamieci mowy nie ma, ale ogólnie pogoda pod psem i zapadłam w drobne zniechęcenie. Kampania prezydencka też nie nastraja optymistycznie a to już źle!

Poproszę o jakieś fajne dowcipy, żeby przerwać złe nastroje. Cokolwiek, mogą być typu głupawka, ważne, żeby ukręcić łeb pesymizmowi. Dobrego nowego tygodnia Wam życzę!

-----------------------------------------------

A  PIS  NALEŻY  ZDELEGALIZOWAĆ!!

8 sty 2025

Ja to bym... czyli proste rozwiązania

 

/obrazek wzięty z internetu/

Powiem tak: co jakiś czas wybrzmiewa niezadowolenie z szybkości zmian następujących w kraju i mających doprowadzić ten kraj do względnej normalności /bo to, co nam pis zostawił, to jeden przeogromniasty syf!/. Stwierdzenie "co jakiś czas" jest bardzo delikatnym ujęciem, bo niezadowolenie i pretensje do rządu wylewają się niemal z każdej wypowiedzi opozycji- co oczywiste- ale też dziennikarzy, prawników, naukowców, o zwykłych ludziach nie zapominając. Reakcje tzw. "prostych ludzi" brzmią jak w tytule- JA TO  BYM... to, tamto, siamto- za pysk i do mamra!

Niejako to rozumiem, bo pierwsze /po przejęciu władzy przez KO/ sugestie prof. Sadurskiego, żeby nie cackać się z tym bagnem przyjęłam z entuzjazmem i całkowitą aprobatą.

Rzeczywistość okazała się inna.

Przyglądałam się temu bardzo uważnie i zrozumiałam, że nasze polskie "Co nagle, to po diable" ma swój głęboki sens. I oto, co mi przyszło do głowy.

Czym różnilibyśmy się od znienawidzonego pisu, gdybyśmy postępowali jak oni- wbrew prawu i konstytucji?

Trudno byłoby uzyskać akceptację UE dla niepraworządnych posunięć nawet jeśli celem byłby powrót do praworządności.

Ewentualne niepraworządne posunięcia Koalicji byłyby jedynie wodą na młyn pisu i zwiększaniem chaosu prawnego.

Tfu, tfu, tfu! Narastanie stanu nienawiści mogłoby w którymś momencie doprowadzić nawet do wojny domowej- a chyba nikt normalny tak naprawdę tego nie chce.

Dalej: całość władzy w państwie była obsadzona przez pis, wrogo nastawiony do nowych rządów, przy tym obywatel Spałacu nawet nie zamierzał udawać, że jest prezydentem wszystkich Polaków, jest super pisiorem i robił, i robi wszystko, by uniemożliwić a przynajmniej baaaardzo utrudnić rządzenie państwem nowej ekipie.

Przy tym wszystkim sama Koalicja nie we wszystkich sprawach jest jednomyślna, co również bywa niepokojące.


Nie wiem, jak się to wszystko ostatecznie potoczy, ale przyznam, że codzienne obserwowanie krajowych wydarzeń budzi mieszane uczucia. Jedyną odtrutką byłoby wygranie wyborów prezydenckich przez Rafała Trzaskowskiego z dużą, trudną do zakwestionowania  przewagą. Ale tym razem o entuzjazm przedwyborczy będzie dużo trudniej niż przed poprzednimi prezydenckimi wyborami.

No cóż... 

----------------------------------------------------------------------------------

A  PIS  NALEŻY  ZDELEGALIZOWAĆ!!!

28 gru 2024

Frida 1000

 Były, minęły, jak co roku.

Mikołaj tradycyjnie już obsypał  prezentami i o jednym z nich chciałabym dziś wspomnieć. Otóż córcia dostała puzzle /od koleżanki, czyli inny Mikołaj, ale to nieistotne!/ i zaproponowała, żeby włączyć się w proces układania- fajnie będzie, wiesz?...

No! Po godzinie udało nam się z grubsza posegregować te drobiazgi- już sam tytuł informuje, że było ich 1000 sztuk. Różniły się od siebie tak niewiele, że samo przyporządkowanie do takiej czy innej kupki budziło wątpliwości.


 

 

 

Widzicie, co będzie układane i jaka jest kolorystyka.. No, wesoło, nie ma co...







Początkowo w skupieniu usiłowałam segregować elementy, patrząc jednocześnie z nabożnym podziwem na córkę, która usiłowała ułożyć dolny pasek, bo przecież od czegoś trzeba zacząć...


Po pewnym czasie wymiękłam i uznałam, że z relaksem mi się to w najmniejszym stopniu nie kojarzy a nawet wręcz przeciwnie- poszukiwanie takiego czy innego "klocka" zaczyna mnie coraz bardziej irytować.

Nerwy w czasie świąt?!... Ludzie, do czego to podobne?!... Spasowałam, żeby sobie zasłużonego odpoczynku całkiem nie spaskudzić. Córka była bardziej ode mnie odporna na stres i układała dalej. Przełożyła tylko skompletowany fragment na stolnicę, bo zapowiadało się na baaaaardzo długie układanie i nie można było przecież stołu na dłużej zablokować...


 

 

 

No, powiem, że jestem pełna uznania dla jej cierpliwości i wytrwałości.

Mam nadzieję, że do przyszłych świąt układanka będzie zakończona, bo jeśli nie, to na czym zagniotę ciasto na pierogi???... :)))

 

 

 

-------------------------------------------------------------------------

Może mi już całkiem odbija po tych latach pisowskich rządów, bo przyszło mi do głowy, że z naszą polityką jest tak jak z tymi puzzlami- trzeba cholernie dużo wytrwałości, cierpliwości i mrówczego wysiłku, żeby z tego bałaganu wyłonił się zaplanowany i spójny obraz, i że z pewnością nie stanie się to z dnia na dzień,

---------------------------------------------------------------------------

PIS  NALEŻY  ZDELEGALIZOWAĆ!  I to możliwie jak najszybciej!