A to było tak!
Najpierw był wywiad Moniki Olejnik z prof. Barbarą Engelking, po czym bodajże w Polityce /sprostujcie, jeśli pomyliłam/ ukazał się krytyczny artykuł na temat tego wywiadu /w internecie/ a pod spodem mnóstwo komentarzy- obrzydliwych, opluwających, wrogich, hejt nad hejtami. Byłam zdumiona, że dopuszczono do publikacji tego typu wypowiedzi.
To nadal nie wszystko, bo zareagowała też WADZA i stwierdzenie Morawieckiego spowodowało u mnie taki wytrzeszcz oczu, że zaniepokoiłam się, czy mi nie zostanie na dłużej. Przytaczam za Agnieszką Kublik z wczorajszej GW:
"Historyczna rzetelność" jest tylko wtedy, gdy jest zgodna z naszym zbiorowym, wspólnotowym oczekiwaniem.- koniec cytatu. Włos się na głowie jeży! Rzetelność historyczna zatwierdzona przez kogoś, kto nigdy tak naprawdę rzetelny nie był. Polityk kazali, to tak jest! Orwell w czystej postaci! Panie Morawiecki! Już kiedyś wcześniej zauważono, że prawda leży tam, gdzie leży a nie tam, gdzie komuś zechce się ją ulokować.
W komentarzach czytelników zwróciłam uwagę na jedną bardzo wymowną uwagę:
caesartrayan 21.04.2023
"Przyjdzie jeszcze dzień, gdy dowiemy się, że wszyscy Polacy ratowali uchodźców na białoruskiej granicy. Taka tam prawda historyczna."
Ciekawy komentarz, co?...
Internetowa burza i bezpardonowe ataki na prof. Engelking spowodowały wydanie oświadczenia przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN. Przytaczam fragment za GW:
"Twierdzenie, że ratowanie Żydów było powszechną postawą Polaków to właśnie zamazywanie prawdy przez przedstawicieli władz. Jest to również umniejszenie heroizmu Sprawiedliwych pomagających Żydom- zwłaszcza tych, którzy stracili życie z rąk Niemców."
--------------------
Obejrzałam wspomniany wywiad. Nie jestem fanką dziennikarstwa pani Olejnik, ale interesowało mnie zagadnienie. Wysłuchałam z dużą uwagą i nie wyłapałam żadnych obrazoburczych stwierdzeń. Wypowiedzi pani profesor wydawały mi się wyważone i nienapastliwe, choć niewątpliwie przykre w odbiorze. Nie od dziś wiadomo, że prawda boli, ale odżegnywanie się od niej nie sprawi, że przestanie być prawdą.
Nieliczni pomagali, większość była obojętna a trafiali się też szmalcownicy. To takie trudne do przyjęcia?
A jak ja bym się zachowała w podobnej sytuacji?... Nie wiem. Wiem na pewno, że na nikogo bym nie doniosła, ale czy naraziłabym własne dzieci, żeby pomóc obcemu człowiekowi?... Nie wiem, ale wcale nie mam poprzedniej pewności.
"Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono."
Obym nigdy nie musiała tego sprawdzać...