19 paź 2021

Pamiętam...

Tłukę się jak Marek po piekle i miejsca sobie znaleźć nie mogę. Pamiętam- lat temu ileś, ale całkiem sporo- blogerka To-znowu-ja umieściła na swoim blogu bardzo wymownego mema, przedstawiającego fotkę pięknego miasta, budzącego zachwyt. Może to była Warszawa?...nie pamiętam. Do tego był komentarz, żeby dobrze się przyjrzeć, bo kiedy rzeczywiście Polska będzie w ruinie, to już ten obraz nie będzie taki sam...

I teraz mnie prześladuje.  Mam go pod powiekami. I nie umiem się od niego uwolnić. Nie umiem znaleźć dla siebie niszy, która zapewniłaby mi choć trochę spokoju...bo mój kraj nie jest już taki sam, jak był przed kilku laty: prężny, dumny, szanowany... 

Domy stoją, ludzie pracują, odpoczywają... niby na oko wszystko jakoś funkcjonuje- ale chyba tylko siłą rozpędu, bo  niemal wszystko zostało zrujnowane...

 

To już nie jest nasza bezpieczna, stabilna Polska.

Panuje niepewność, nieufność, obawa o przyszłość...

 

 

Patrzę na rzeczniczkę straży granicznej i spokojnie mogę ją sobie wyobrazić w roli kapo obozu koncentracyjnego: podobna buta i bezwzględność, zimna, oschła, nieprzystępna... młoda, ładna dziewczyna... Ja wiem, że człowiek w sytuacjach ekstremalnych znieczula się, staje się drewnem, aby jakoś przeżyć, jakoś funkcjonować, po prostu- z dnia na dzień... Ja to wiem, ale nie umiem jej współczuć, że niszczy swoją osobowość, uczuciowość, młodość...

 

Co za wredny czas, gdy naród tak brunatnieje, gdy najgorsze cechy nie tylko wychodzą do wierzchu, ale są premiowane, gdy króluje kłamstwo, nienawiść i pogarda, gdy ciągle nas zaskakują wydarzenia następnego dnia...











Jak znaleźć swój spokojny, cichy kącik w tym zdeprawowanym świecie, czy taki jeszcze w ogóle istnieje?!...

 

Przestałam uczestniczyć w pochodach, wiecach i źle mi z tym, czuję się, jakbym kogoś zawiodła, jakbym się czegoś wyparła,  jakby nie tłumaczył mnie mój wiek i stan zdrowia... I tyle złych myśli się rodzi. 

 

"Tyle wiemy o sobie..." Wiem o sobie dużo, ale czy na pewno wszystko?... A jeśli nie? A jeśli gdzieś pod spodem czają się moje najgorsze cechy, a jeśli wypełzną do wierzchu?...

-----------------------------------------------

Nie martw się, Jesienna! Nie tylko Ty wpadasz w doły. Mnie też się to zdarza...:(

14 paź 2021

Kolejny reset, czyli: nie każdy rodzi się Poniedzielskim

Może i dobrze, że pojawił mi się problem z przeniesieniem fotki, bo po co umieszczać zdjęcie zespołu, który zamierzam właśnie skrytykować.

Wrócę do czasów wakacyjnych i koncertów dla ludu- ot tak, na świeżym powietrzu. Gdy się dowiedziałam, że będą ballady Okudżawy, oczy mi się rozjarzyły, bo uznałam, że będzie super- jego piosenek mogę słuchać niemal bez przerwy i nigdy mi się nie nudzą. Nie przewidziałam jednego.

Obecnie nastała jakaś taka beznadziejna moda łączenia utworów muzycznych ze słowem wiązanym. Wykonawca uważa, że jednocześnie będzie świetnym konferansjerem czy zabawiaczem publiczności i często-gęsto w przerwach między piosenkami opowiada takie duby smalone, że hadko słuchać!

I tak było i tym razem. Od razu na początku wykonawcy polecieli znanym prymitywnym stereotypem - wiadomo: Polacy nie lubią Ruskich, więc nawet jak ich Ruscy zaproszą na przyjęcie, to na stole musi pojawić się bimber i sało!! 

Miałam ochotę wrócić do domu.

Czy myśmy już naprawdę tak do szczętu schamieli, że łykniemy każdy śmieć?! Może tak, bo publika była zachwycona i świetnie się bawiła. 

I pomyślałam sobie, że nasza rodzima satyra także zeszła na psy. Na rozdanie literackich nagród NIKE zaproszono dwóch "satyryków": Kępę i Jachimka. Po co? Nie wiem! Przepraszam, że wzięłam w cudzysłów, ale myślę, że do prawdziwych satyryków jest im obu przepaściście daleko!! Ich rozmowy nie były ani lotne, ani dowcipne- były irytujące!/ przynajmniej dla mnie.../

Dobrze. Wystarczyłaby odrobina pokory i uwierzenie, że naprawdę nie każdy chętny rodzi się Poniedzielskim i nie ma co udawać, że jest się kimś, kim się nie jest!;(

--------------------------------------------------------

Dla rozluźnienia atmosfery: po raz kolejny przedstawiam Bąbla.

 


Urósł, co?...

Wciąga żarcie jak odkurzacz, ale i rośnie jak na drożdżach!

 

 

 

 

 

 

Biedne kwiaty!

Ale nie obcinam tych liści, bo jak obetnę, to  kot skupi się na następnych. No, cóż! Miały po prostu pecha!



 Córka ma psiaka. Przyznam, że bardzo bałam się pierwszego spotkania, ale obaj panowie spisali się na piątkę!

Pies na ogół uciekał przed kotem, a gdy się zbyt mocno zainteresował i zbliżył, to Bąbel kładł się brzuchem do góry, jakby chciał powiedzieć: -Popatrz, jestem jeszcze malutki i bezradny. Przecież nie chcesz zrobić mi krzywdy...

I działało!!

Niedługo znowu weekend.

Niech będzie spokojny. Niech będzie udany.

9 paź 2021

Wygląda to nieciekawie...



Zaczynam się bać. Nie o siebie. W gruncie rzeczy wszystko jedno, w jakiej Polsce kamieniem przygniotą - swoje, lepiej czy gorzej, już przeżyłam. Martwię się o dzieci, o wnuki, o ich życie, ich rozwój, ich bezpieczeństwo... 

Jak można było tak zniszczyć, tak zmarnować taki piękny kraj?!...

Damy radę się z tego bagna jeszcze wykaraskać?... 

7 paź 2021

Mówi ojciec do swej Basi...

Wybaczcie, ale nie umiem przymierzyć się do tematu na serio.

W pierwszej chwili, gdy usłyszałam o nowym pomyśle zmiany godła, moje pierwsze skojarzenie było- fajnie się chłopcy bawią! I skoro tak, to idźmy na całość! Dlaczego niby, skoro rzecz ma polegać na zmianie kolejności zwrotek, nie dać na początek ostatniej zwrotki- tej o Basi i jej ojcu?... Wczoraj się dowiedziałam, że to Basia była zapłakana a nie jej ojciec, ale w gruncie rzeczy- jakie to ma znaczenie? Niedługo- jak tak dalej pójdzie- wszyscy będziemy zapłakani /oczywiście poza tymi, którzy się będą w kułak zaśmiewać/! 

A w ogóle, przy takich umiejętnościach wokalnych, jakie są prezentowane, sensowniej byłoby zostawić samą tylko muzykę albo zupełnie zmienić hymn. Ostatnio spotkałam się z sugestią, że mogłaby to być Bogurodzica. Wskazuje na naszą historię a i obecnie byłaby na czasie przy tym natarczywym ureligijnianiu narodu.

No to weźmy się teraz za godło.

Niech przemówią za mnie memy, niektóre  baaaaaaaaaaardzo wymowne!



 

 

 

 

 

 

 

 

 


 















Co tu jeszcze dodać? Żyjemy w zwariowanych czasach z oszalałym krajowym rządem. Bawmy się tak dalej- suweren kocha igrzyska!

Zdrowia wszystkim życzę, bo szczególnie teraz będzie nam potrzebne!!

4 paź 2021

Kajś, czyli w Polsce

Oglądałam wczoraj uroczystość wręczania Nike- nagrody literackiej. Ale nie o nagrodzie będzie mowa. Wstrząsnęły mną kartoniki w rękach jury, publiczności... podnoszone co jakiś czas do góry, nieustępliwe, wołające wielkim głosem:

GDZIE SĄ DZIECI??!!!

I wreszcie wiem, dlaczego ostatnio tak trudno mi pisać, dlaczego czuję się źle, gdy piszę nie o tym , co trzeba- a o tym , co trzeba, pisać nie umiem. Nie umiem ubrać w słowa tego wszystkiego, co podpowiada mi wyobraźnia... 

Dwa cytaty. W innej kolejności niż zaplanował autor, ale tak to widzę:

"Za moralne klęski narody płacą często wysoką cenę. Czasem straszliwą. Za różne Jedwabne, za szmalcowników, za Marzec '68 płacimy do dziś. Za to, co się dzieje na granicy, za zbydlęcenie, które funduje Polsce obecna władza, też będziemy płacić zapewne długo po tym, gdy PiS odejdzie i będzie tylko wspomnieniem." 

I drugi cytat:

"Kraj szanowany i podziwiany ta władza zamieniła w moralnego pokurcza. Z kraju będącego inspiracją uczyniono folwark zwierzęcy. Puenta jest jak u Orwella: "Nie było już żadnych wątpliwości, co się zmieniło w ryjach świń. Zwierzęta w ogrodzie patrzyły to na świnie, to na człowieka, potem znów na świnie i na człowieka, ale nikt już nie mógł się połapać, kto jest kim"

/Newsweek, 4-10.10.2021, s.2, Tomasz Lis "Partia i szczucie"/

I nawet nie wiem, czy szczerze zabrzmi życzenie - dobrego nowego tygodnia- skoro z góry wiadomo, że ten tydzień też dobry i spokojny nie będzie... :((

Mimo wszystko- spróbujcie  sprawić, by dla Was był dobrym tygodniem...

30 wrz 2021

Poniekąd na zamówienie.


Dzień dobry!

Nazywam się Bąbelek. Jestem jeszcze bardzo malutki. Pani weterynarz chciała mnie zważyć, ale waga ani drgnęła- taki byłem leciutki.

Ale rosnę szybko i energii mam za dwóch!

Jem dużo i łapczywie, ale to widać - chyba już się waga nie będzie buntowała! ;)

 

Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych moją osobą. :))


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


29 wrz 2021

Chwilowo zastój został przerwany.

 Uznałyśmy z Hanią, że należy podtrzymywać wcześniejszą eksplozję energii i umówiłyśmy się na wspólne wędrowanie w Muzeum Narodowym. Zasadniczym celem była wystawa malarstwa Anny Bilińskiej.


Piękna kobieta, znana malarka XIX w.

Z pewnym zażenowaniem muszę przyznać, że nigdy o niej nie słyszałam. Z drugiej strony- nie muszę się katować. W dawnej szkole były po prostu rysunki i nie prowadzało się dzieci do muzeów. Mniejsza z tym- było, minęło!

Wystawa piękna. Pejzaże, portrety, szkice... a wszystko w aurze delikatnej zadumy, nastroju uważności i zamyślenia nad otaczającą przestrzenią. Obrazy przesycone uczuciami... Warto odwiedzić tę wystawę.





Jeden z pięknych, nastrojowych pejzaży.


Nie robiłam zbyt wielu zdjęć, bo widzieć coś na zdjęciu a w rzeczywistości- to przepaść emocjonalna. Nie da się odtworzyć tej atmosfery...








Scenka z pracowni.














Autoportret z pędzlami.














Pokażę ci , dziecinko, kawałek świata, pokażę ci morze!


Urzekający obraz macierzyństwa.






Z przyjemnością wędrowałyśmy od obrazu do obrazu, z sali do sali, zatrzymując się co chwilę, komentując własne doznania, dzieląc się emocjami.


 

 

 

 

Wyszłyśmy na główny hol, przysiadłyśmy na ławce, by chwilę odpocząć i... nie mogłam sobie odmówić: na środku wokół niewielkiego stolika siedziała młodzież, chyba licealna i wszyscy- cała siódemka- miała oczy wbite w telefony komórkowe.


Może trochę nieładnie, że nie poprosiłam o zgodę, ale gdybym poprosiła- z pewnością nie byłoby tego zdjęcia.

Z jednej strony- zabawna scenka, z drugiej- mocno przygnębiająca. Naprawdę nie mają sobie nic do powiedzenia?... To jak tu się polubić, jak tu się pokochać, skoro się ze sobą nie rozmawia...

Dobrze, że młodzi tak bardzo byli zajęci swoimi aparatami, że nikt z nich nie zauważył mojego cyknięcia. Mogłoby mi się oberwać i niewątpliwie mieliby rację, bo pozwoliłam sobie wkroczyć w ich prywatność.

Nie miałyśmy jeszcze dosyć zwiedzania i weszłyśmy do sali ostatnich 100 lat polskiego designu.

Dopiero w takich salach wystawienniczych człowiek uzmysławia sobie, jak bardzo jest stary. Szkło "kropelkowane" mam w domu do tej pory, z krajalnicą stosunkowo niedawno musiałam się rozstać- a świetna była i służyła mi latami. A już gdy zobaczyłam fotel, niemal się wzruszyłam, bo w naszym domu był identyczny.































 

 

Wszystko ma swój początek i koniec.

Przysiadłyśmy jeszcze na małą kawę, pogadałyśmy... i trzeba było wracać do domu. To był bardzo udany dzień. Dziękuję, Haniu! :))

22 wrz 2021

Niepokoje

 Zaczynam się na serio zastanawiać, jaki sens ma moje rozumienie i próby analizowania tego, co dzieje się w dzisiejszej Polsce, skoro właściwie przestaję cokolwiek rozumieć. Tu nic do niczego nie pasuje! Zadłużeni jesteśmy po uszy a słyszę o samych osiągnięciach i krajowym bogactwie. Zakładając, że rzeczywiście jesteśmy bogaci, to pojawia się pytanie, czemu rosną ceny gazu i prądu, czemu są pieniądze dla policji a nagle ich nie ma  dla zreformowania i naprawy problemów związanych z ochroną zdrowia...

I w gruncie rzeczy, na czymkolwiek by oka nie zawiesił, to wszystko wydaje się być pokrętne, zagmatwane i fałszywe.

Jest szansa, by poznać prawdę? Po zmianie władzy? Może tak, ale też prawdopodobnie nie w pełni, bo pewnie zdążą wiele poukrywać i zamaskować... A nasza obecność w UE?... Nie sądziłam, że tak łatwo i bez naszej obywatelskiej zgody da się Unię opuścić. Zaczynam się bać!


Na emigrację wewnętrzną chyba jeszcze za wcześnie...ale gdyby co, to trzeba ją mieć na uwadze.

------------------------------------------------

Obiecałam, że przedstawię dowód rzeczowy, że Bąbelek znakomicie sobie radzi w przestrzeni domowej, że jest mądrym kotkiem i że kradnie po kolei wszystkie serca. 



 

 

 

 

 

Dobrego dnia wszystkim!! :)
 

18 wrz 2021

Kolejna porcja dobrej energii

Czy można dostać kota na punkcie kota... chyba można, bo właśnie kociak śpi mi na lewej dłoni a prawą stukam w klawiaturę.

A dobra  energia to konwencja PO w Płońsku i przemówienie Tuska, zresztą nie tylko jego, bo było kilka wystąpień, których chciało się słuchać. I nowy zastrzyk nadziei, bo to, co nam towarzyszy na co dzień, jest już nie do wytrzymania i chce się wykrzyczeć jak kiedyś-MAMY  DOŚĆ!!!

Przypomnijmy.


Scenki godne zapamiętania. I|raport szalonego Antka, do którego nikt nie ma dostępu- łącznie z niektórymi rodzinami ofiar tamtej katastrofy... A miliony poszły na zabawy z parówkami.

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Tu chyba nawet komentarz nie jest potrzebny, bo brutalność policji wszystkim jest dobrze znana.

 

 

 


 Nowy ład czy nieład, czy totalne rozwalanie gospodarki.

I tak dzień za dniem...

 

 

 

 

Nic dodać, nic ująć.

To nie żart, to nasza rzeczywistość, nasza codzienność. 

Ale:


 


I tym optymistycznym akcentem kończę dzisiejszą krótką notkę, życząc powrotu ciepła, pogodnej niedzieli i dobrego tygodnia!

 

/nie odpowiadam za błąd ortograficzny- spod a nie z pod, przytoczyłam mema, bo wydał mi się trafny/.

16 wrz 2021

Los tak chciał.

Poszłam dziś rano jak zawsze po pieczywo i słyszę coś o kocie, że siedzi i miauczy. Jednym uchem wpadło, drugim wypadło. Zrobiłam zakupy, wyszłam. Widzę, przed sklepem facet wyciąga kociaka spod samochodu, ma dosyć bezradną minę, komentuje, że ktoś go w końcu przejedzie. 

Kociątko maleńkie, kruszynka... Skojarzyłam hasło kot i sklep, pomyślałam, że może właścicielowi sklepu kotek zginął. Wzięłam malucha na ręce, zaniosłam do sklepu, pytam:- To pana kociak? - Nie,  to pani kot!
- zażartował.

I co miałam zrobić? Zostawić biedactwo na zatracenie? Zaniosłam do domu... Kupiłam bebiko /podobno krowiego mleka nie wolno!/, kupiłam kocią saszetkę dla juniora. Znajoma podpowiedziała mi, że jak zechce jeść tą mięsną paćkę, to niech je na zdrowie.

Nałożyłam mu odrobinę, tak na próbę. Pałaszował aż mu się uszy trzęsły! Bardzo był wygłodzony. Za jakiś czas znowu dostał jeść. Mleka jeszcze nie dawałam. 


 Można było takie maleństwo samo, miauczące, szukające pomocy zostawić z powrotem na ulicy??...

 

 

 

 

 

 

Znalazłam na strychu koszyczek, ale nie jest nim zachwycony. Najlepiej mu na ramieniu, na kolanach... może potrzebuje ciepła?...

Kuwety ze żwirkiem też nie zaakceptował. Całe jezioro na podłodze zostawił. Może być wesoło... ;(