28 lut 2021

Tylko dla dorosłych!

 Uwaga wstępna:

Jeżeli ktoś, sądząc po tytule, spodziewa się opisów jakichś sekscesów seksualnych, to bardzo się rozczaruje, więc już teraz może sobie dać spokój z czytaniem tej notki. 

Taki tytuł notki dałam tylko dlatego, że język użyty  w znalezionym  w internecie tekście jako żywo przypomina obajtkowy, więc lepiej żeby młodziaki tego nie czytały.

 

 

Czy mnie to oburza, szokuje, wywołuje odruch sprzeciwu?

Po stokroć TAK!!!

I bynajmniej nie soczysty język a fakty, które takim językiem zostały przedstawione, bo nie da się ukryć, że to wszystko, o czym wspomniał anonimowy internetowy dyskutant, niewątpliwie miało miejsce! I nie tylko to, to jedynie ułamek ogólnego spustoszenia kraju- materialnego i moralnego!

Czy dziwi, gorszy użyty język? Nie!! Bo to język emocji, protestu przeciwko temu, co się dzieje, także bezradności... mam nadzieję - chwilowej. Czasem taki język przynosi ulgę- dlatego rozumiem jego użycie w internecie czy na kobiecych marszach.

Może jeszcze dla utrwalenia:

 

 

A gdzie nazwisko Horały, Szumowskiego, Obajtka czy innych tuzów polskiej polityki?...


I, chciał czy nie chciał, przed oczami pojawia się obraz:


A zamykanie oczu nie sprawi, że obraz nagle się poskleja, że stanie się inny...


Dobrego nowego tygodnia. Zdrowia! Wiosna idzie, to i energii będzie więcej! Mam nadzieję...

27 lut 2021

Dobre myśli pilnie poszukiwane!


 Przeglądałam covidowe obrazki, ale żaden mi nie pasował... a może po prostu trudniej się uśmiechać, gdy choroba grasuje w rodzinie?...


Córcia podebrała wirusa od kogoś spośród znajomych.

Wiem, wiem- młody organizm. Może przechorować niemal bezobjawowo, ale niepokój jest... i mimo rodzinnego wsparcia wcale nie zamierza ustąpić.

Jestem z córką w kontakcie telefonicznym, ona też mnie uspokaja, że wszystko jest w porządku. Wiem, że jest rozsądną dziewczyną...

Proszę o pilną wysyłkę dobrych myśli!

23 lut 2021

Sesja zdjęciowa

Z dedykacją dla Jotki.

/Tak naprawdę dzięki niej odważyłam się poprosić E. o pokazanie tych zdjęć./

 

E. to naprawdę niezwykła osoba. Zapytałam ją, czy mogę pokazać jej zdjęcia z fotograficznej sesji , czy nie będzie się z tym źle czuła, bo to jakby obnażenie siebie, jednak jakiś rodzaj podglądactwa...

-No, coś ty! Ta sesja dała mi mnóstwo radości! Dlaczego mam się nią nie podzielić z innymi?... Zresztą wiele z tych zdjęć było już na różnych wystawach. I wiem, że wybierzesz te najlepsze. 

Tak, E.! Na pewno będę się starała pokazać cały wachlarz twoich możliwości a jednocześnie artystyczny fotograficzny  kunszt twojej córki. To dla mnie duże wyzwanie, bo jednocześnie uświadamiam sobie, jak wiele w życiu straciłam, ukrywając głęboko własną spontaniczność, chęć zabawy i jednoczesne pielęgnowanie postawy bycia zawsze w porządku- buzia w ciup i ręce w małdrzyk: wzór przyzwoitości wszelakiej. Boże! Co za bzdura!!!

No, dobrze! Nie będę zanudzać. Zapraszam do oglądania. Zdjęcia  podzieliłam na trzy tematyczne ciągi. 


Pokazuję je tak, jak je widzę. Te pierwsze- jako pewną cyrkową historię.

 

Pozwólcie: to ja !

 

 

 


 

 

Z partnerką. Dobrze tak sobie potańczyć!

 

 

 


 

 

Coś nie wyszło?... Może jeszcze da się naprawić?...

 

 

 


 

 

 

Dlaczego aż tak??!... 

 

 

 


 

 

Szkoda... smutno mi...

 

 

Ale przecież nie musi być smutno.

 

 

 

Sceny z baletu pokazują, że ruch, energia, zwiewny koronkowy ubiór może dostarczyć mnóstwo radości!












I kolejna zmiana nastroju. 

Stylizacja na  obrazy Vermeera.

 

 

Tu  nie będę nadawać swoich interpretacji, bo liczy się przede wszystkim nastrój a ten odbiera się zawsze bardzo indywidualnie...

 


 

 

 

 

 

 

 

 

Mam nadzieję, że sesja zdjęciowa przyniosła trochę dobrej odmiany i kontaktu ze sztuką. 

Dobrego dnia! Dobrego tygodnia! Zdrowia!! :))
 

22 lut 2021

Dzięki, dzięki, wielkie dzięki!!


 Skarlet!

To dla Ciebie z wyrazami ogromnej wdzięczności i całej masy podziękowań. Jesteś wspaniałą, bardzo kochaną dziewczyną!

Karma zawsze wraca- obyś zawsze dostawała od ludzi taki ogrom dobra i życzliwości, jaki ludziom dajesz.

Bardzo, bardzo dziękuję! :)))

POMOCY!!!!

 

 

 Ale się stało!!!!

Zajrzyjcie na blog Jesiennej!

Wieje pustką!!

Wywiało jej wszystkie teksty, wszystkie komentarze!!! :(( 

 

 

Kochani! Uprzejmie informuję, że chwilowo pełnię funkcję słupa ogłoszeniowego. Ponieważ mam kontakt z Jesienną, będę jej przekazywać, bądź sama przeczyta w komentarzach, wszystkie Wasze sugestie dotyczące ewentualnego odzyskania treści bloga.

 Znacie Jesienną. Ciągle coś kombinowała, zmieniała, usiłowała coś udoskonalać, poprawiać.  Na coś kliknęła i wszystko /poza jej grafikami/ poszło w kosmos!! Całość bloga! :(((

Jeżeli ktoś z Was mógłby jej pomóc odzyskać stratę, byłaby bardzo wdzięczna! Ja też!  Niestety, ja nie umiem jej pomóc, choć bardzo bym chciała, bo wiem, jak ważny był dla niej ten blog i kontakt z Wami!

Już teraz serdecznie dziękuję za Wasze zainteresowanie. :)

21 lut 2021

Szczęściara

 Dziś napiszę o mojej koleżance- E. i spróbuję Wam ją przedstawić.

Znam ją od lat i od lat podziwiam wielość jej talentów i niebanalną osobowość!

Obie jesteśmy już starymi kobietami, ale o ile ja, czując się wewnętrznie nadal młoda, na zewnątrz "trzymam fason", o tyle ona nie wstydzi się swojej wewnętrznej młodości zaprezentować na zewnątrz. Jest w niej tyle bezpośredniości i takiej akceptacji siebie i swojej wyjątkowości, że tylko pozazdrościć!

Maluje, rysuje, śpiewa, pisze wiersze,  pozuje swojej córce do fotografii artystycznej... niezwykła kobieta!

I tyle w niej ciepła i serdeczności...Ostatnio namawiała mnie na rysowanie mandali, że jest to coś zbliżonego do medytacji- taki poziom skupienia, że świat zewnętrzny przestaje istnieć! Idealna odtrutka na czas pandemii!

Zresztą popatrzcie na kilka jej prac- pozwoliła mi umieścić je tutaj:



Jej pierwsza  mandala. Zupełnie niesamowita! Jaka precyzja wykonania, dokładność, pomysłowość...






 

 

 

Druga też czarno-biała. Jak najpiękniejsza koronkowa serwetka...





I jeszcze takie w kolorze.

Aż się w oczach mienią!

Sama nie wiem, które podobają mi się bardziej- te barwne czy te oszczędne: czarno- białe... Coś niebywałego, jakie cuda można stworzyć oczami serca i wyobraźni!

I chcę Wam jeszcze przedstawić jeden z jej wierszyków, który mnie rozbawił, zachwycił i wzruszył, tyle w nim jest ufności dziecka a jednocześnie młodzieńczej fantazji i... zgody na starość...

                                          # # #

Gdybym była tycia, maleńka

chciałabym mieszkać w twojej kieszeni

Od wiosny do jesieni

jeździłabym z tobą na zakupy

na skuterze, na rowerze

A na spacerze , na przykład w lesie

siedziałabym ci na ramieniu

i szeptała do ucha

co mi myśl na język przyniesie

Jadłabym niewiele

grudki masełka, okruszki chleba

Małym przecież niewiele potrzeba

Zimą zaś

grzałabym łapki i nóżki przy piecu

by potem wskoczyć do łóżka

i na poduszkach czekać na ciebie

Czy może być lepiej w Niebie?

A na wycieczkach

gdybym była maleńka taka

wkładałbyś mnie do plecaka

i płacił za jedno łóżko

Trochę szkoda,że jestem

dużą staruszką

Lecz bywa czasem

że nie mówiąc nikomu

na miotle marzeń wylatuję z domu

i po cichutku ląduję w twoim ogródku

Śpiewam ci wtedy radośnie

udając ptaka

Dobrze, że choć przez chwilę

jestem maleńka taka


I co? Jestem szczęściarą.  Jestem dumna, że mam taką koleżankę. Jestem dumna, że mogę Wam ją pokazać w jej twórczości. 

I jestem szczęściarą, że wokół mnie jest tylu wspaniałych ludzi. Dziękuję im wszystkim! I dziękuję Wam, że jesteście! :))

Pięknej niedzieli i dobrego nowego tygodnia! ZDROWIA!! :))

19 lut 2021

Każda ekipa coś po sobie pozostawia.

Każda ekipa coś po sobie zostawia, coś, co się kojarzy, co zapada w pamięć. Rząd Buzka pamiętamy z wprowadzanych reform, za rządów Tuska rozbudowano infrastrukturę i powstała sieć Orlików...

Co pozostawi po sobie ekipa Morawieckiego?... To że fatalne wspomnienie, to oczywiste. A coś, co się nieodłącznie będzie kojarzyło?

Ja stawiałabym na pokoje do wypłakania. W każdej gminie jeden pokój, który po przeminięciu tej drapieżnej ekipy mógłby pełnić funkcję Izby Pamięci.



Przebiegając teraz myślami przekrój naszego społeczeństwa, zaczynam podejrzewać, że zaczyna już brakować grup społecznych, które nie miałyby powodów do wypłakiwania się w tym pokoju, bo tak naprawdę każdy ma co opłakiwać a straty są bolesne i bardzo dokuczliwe.

Ale nie chcę kończyć tej notki w ponurym nastroju!

Każda ekipa kiedyś odchodzi a pokój do wypłakania niejako automatycznie mógłby się przekształcić w Izbę Pamięci, należałoby go tylko nieco przeorganizować.

Taka współczesna Izba Pamięci mogłaby pełnić bardzo istotną rolę poznawczą i wychowawczą. Na głównej ścianie, na wysokości wzroku umieściłabym napis: CZY TEGO WŁAŚNIE CHCESZ PONOWNIE??!  Ponadto pokój wypełniony byłby wymownymi planszami /zdolni plastycy zrobiliby to doskonale!/ dotyczącymi tematyki wypłakiwania. I nie wiem, czy ścian by do tego starczyło!!

 

I co?

Czy nie jest to pomysł wart rozważenia?...

--------------------

Zdrowia i miłego weekendu- mimo wszystko! :)

18 lut 2021

Samochwała w kącie stała

Tyle razy przyznawałam się do analfabetyzmu internetowego, że teraz- gdy udało mi się SAMODZIELNIE,  BEZ NICZYJEJ POMOCY wykonać operację całkowitego zamknięcia bloga, w dodatku na Wordpressie, gdzie co prawda trochę jest po polsku, ale też całkiem sporo po angielsku- to normalnie pęcznieję z dumy i w pośpiechu włażę na pomnik, żeby mnie nikt nie zdążył powstrzymać! ;)))

I tak moje zmagania trwały nad podziw długo!!

A było to tak:

Kiedy wywalali nas z Bloxa, to choć miałam już założone nowe konto na Bloggerze, dałam się skusić na założenie jeszcze jednego bloga na Wordpressie właśnie. Albo mnie ciągnęła za uszy Ikroopka albo Skarlet, w każdym razie przy pomocy życzliwych blogowiczek powstał nowy kącik. O ile dość trudno było mi oswoić Bloggera, to Wordpressa nie oswoiłam nigdy i zaczął się skubany na mnie mścić: najpierw wyrzucał mi komentarze przesyłane komórką a potem to samo zaczął robić z komentarzami komputerowymi... albo figlował- raz wysyłał, raz wyrzucał. Strasznie mnie to wkurzało, bo nie umiałam sobie z tym poradzić.Wreszcie dziś podjęłam męską decyzję: skoro z tamtego bloga nie ma żadnego pożytku, to niech idzie w jasną cholerę, tylko czy będę umiała go tam posłać...

Już, już miałam się kontaktować z Ikroopką, gdy zagrały we mnie ambicje - no, przynajmniej spróbuj! Spróbowałam.  Nie pytajcie mnie, jak to zrobiłam- po prostu mi się udało i ten piekielny blog pofrunął w niebyt a ja jestem dumna i blada, że sobie poradziłam!


 

Super, babciu!!

Wcale nie jest z Tobą jeszcze tak źle! ;)))

Czekam na brawa. ;))

17 lut 2021

Dzień Kota

 

Coś przedziwnego, że nie mając kota w domu, wzięłam się za notkę o kotach...

Chociaż nie... kiedyś były w domu dwa koty jednocześnie- dachowce i znajdy, bo jak by inaczej?... Trafiły się niejako z przypadku i z konieczności, ale nigdy nie żałowałam, że u nas znalazły swój dom.

Bardzo je lubiłam, choć przed kocicą czułam pewien respekt- była dumna i niezależna a pozwalała na czułości tylko wtedy, gdy sama miała na nie ochotę.

Mały ciemny kociak, wychowany od małego, był inny: chodzący przytulas, zawsze gotów do miziania... Uwielbiałam chwile, gdy siadałam na fotelu a kocica układała mi się na nogach, tymczasem kociak wskakiwał na ramię i tam się układał. 

To były wolne, szczęśliwe koty. Całymi dniami buszowały po dworze, ale nie zdarzyło się, by nie pojawiły się na moje wołanie. Zawsze wracały do domu. Zawsze...

Któregoś razu nie wróciły. Dzień po dniu.

Nie pomogło szukanie, ogłoszenia...

Chodziła fama, że była u nas akcja wyłapywania kotów- rzekomo ktoś na tym zarabiał. Nie wiem, ile w tej plotce było prawdy, ale koty więcej się u nas nie pojawiły.

Czasem o nich myślę i... tęsknię do tej puchatej miłości...


 

 

Miłego kociego świętowania! ;)

16 lut 2021

Tak jakby mało było innych problemów...


Na różnych blogach zimowe pejzaże, więc pomyślałam, że i ja nie od macochy i zimowe zdjęcia wstawię, ale jako że w powietrzu czuje się odwilż, to i u mnie ociekające wodą sopelki zapowiadać będą przedwiośnie /bo podobno na wiosnę jeszcze za wcześnie/.

 Ale nie będzie dziś ani o zimie, ani o przedwiośniu.

Nie bardzo rozumiem, co temu zdziwaczałemu dygnitarzowi z Żoliborza po łysiejącej łepetynie chodzi, ale wygląda na to, że jeśli przez przypadek nikt nikomu do gardła się nie rwie, to dla niego dzień  stracony. Hasłem każdego dnia jest: nastraszyć, zniszczyć, upokorzyć, pognębić! Wtedy jest w swoim żywiole a zło ma się dobrze, jest zaspokojone.

Dziwne może, ale to samo i we własnych szeregach...Teraz testuje Gowina.


Żeby nie było, że taka jestem akuratna i zasadnicza, że w ogóle nigdy, przenigdy nie zaakceptuję zmiany barw klubowych czy partyjnych- tak nie jest, tyle że wszystko ma swoje granice- przede wszystkim ideowe ale też i czasowe. 

Jeżeli poseł wiąże się z partią ze względu na własne korzyści i szybko ją porzuca, gdy ona słabnie i najprawdopodobniej władzy nie utrzyma, po czym przechodzi do drugiej partii i tam obejmuje intratne stanowiska, to nawet nie umiem tego skomentować, tak bardzo mnie to brzydzi.

Idealnym przykładem takiej postawy jest obatel, który kąty wycierał we wszystkich partiach, patrząc tylko żarłocznie- kto da więcej! I podobnie widzę Gowina, który tak działa, jak pan każe, tyle że się nie cieszy!

I gdy teraz widzi się w nim męża opatrznościowego, który ma szansę  zatrzymać szalone wizje prezesa, to zbiera mi się na mdłości!! Mam czuć wdzięczność dla człowieka, który współuczestniczył w niszczeniu własnego kraju, tylko dlatego, że być może /co wcale nie jest takie pewne!/ postawi się prezesowi i nie dopuści do założenia kagańca wolnym mediom/? To jakaś zupełna abstrakcja!

Szczepienia szwankują, wirus ma się całkiem dobrze a władza ma to poniżej krzyża i zastanawia się, jakimi sposobami utrącić wolne media- odebrać im głos...To tylko rozdęta żądza władzy, czy już strach?...

Straszna jest ta nasza polityka! Nieprawdopodobne ********!! :(((

-------------------------

Dbajcie o siebie! Zdrowia!!