4 wrz 2019

Może być obciach, czyli nowa nadzieja.

Uczciwie przyznaję, że nie znam filmów Vegi. Słyszałam jedynie, że dla dojrzałego pokolenia jest on dość niestrawny, natomiast młodzi za nim szaleją. I ostatecznie o to chodzi.
Nie przymierzam się do obejrzenia jego ostatniego filmu, bo to, co zawiera, mam na co dzień a nie jestem masochistką, by dodatkowo biczować się obecną ekipą władzy- nawet jeśli jest ona przedstawiona w absurdalnie  satyryczny sposób-  niby  to dla własnej przyjemności . "Ucha prezesa" też nie oglądałam /może jeden czy dwa odcinki/  i dałam sobie spokój, nie mogłam tego strawić.
Czemu więc wiążę pewne nadzieje z projekcją filmu "Polityka"?
Bo jest spora szansa, że młodzi odkryją dla siebie bekę /tak to się nadal jeszcze określa- chyba/ a nic tak nie deprecjonuje nadmuchanego balona jak jego przekłucie, jak ośmieszenie nadętych, zapatrzonych we własną wielkość postaci... Etykietka obciachu może być bardziej skuteczna w uświadamianiu społeczności niż długi naukowy, w pełni merytoryczny wykład. 
I przyznam, że bardzo na to liczę.
A recenzje z filmu niewątpliwie będę śledziła bardzo uważnie! ;) 
 

3 wrz 2019

Czarnuszka

Nazwa czarnuszka jest mi znana od najdawniejszych lat- to sympatyczne określenie młodej dziewuszki o ciemnym kolorze włosów. Ziół o tej nazwie nie znałam- aż do tego roku.

Otóż dostałam w prezencie buteleczkę oleju z czarnuszki z dekoracyjną etykietą, z której wyczytać mogłam, że czarnuszka jest ziołem uniwersalnym, pomaga na wszystko- od czubka głowy po koniuszki paznokci u nóg. No i fajnie!
Mój stosunek do ziół był, rzekłabym, dość sceptyczny ale prezent jest prezentem, pewnie trzeba będzie zdać relację, jak się sprawdził, więc- zaczęłam używać.  Zaczęłam używać jest określeniem daleko na wyrost, bo tego żadną miarą używać się nie dało. Czegoś tak obrzydliwego w życiu nie piłam- tran przy tym to czysta małmazja!
Jednak głupio powiedzieć, że prezent całkowicie nietrafiony, toteż gdy się dowiedziałam, że ten olej jest także w kapsułkach, spytałam w aptece i- kupiłam! 
Śmiejcie się lub nie, wierzcie lub nie, podejrzewajcie mnie o reklamowanie produktu- wszystko mi jedno: CZARNUSZKA JEST   RE-WE-LA-CYJ-NA!!!
Od dłuższego czasu puchły mi nogi w kostkach i nic nie pomagało.
Chyba nie zużyłam całego opakowania i problem zniknął sam z siebie- jakby w ogóle nigdy nie istniał!
Zaprzyjaźniłam się z czarnuszką a na temat ziół - złego słowa powiedzieć nie dam. Tak na wszelki wypadek... ;))


2 wrz 2019

Piekący wstyd!

Chętnie napisałabym : wreszcie!! Nareszcie jest czym oddychać! Jeszcze w mieszkaniu jest cieplej niż na dworze, ale już da się otworzyć okna i drzwi, i zrobić trochę przeciągu.

I właściwie nic tylko się cieszyć, gdybym nie była taka znużona psychicznie. Męczy mnie to nasze cierpiętnictwo, podniesione do potęgi n-tej, przy tym podlane buractwem, dodatkowo podkreślane pohukiwaniem prezydenta i żądaniami premiera.

Czuję się poniżona i upokorzona, widząc kolejkę zagranicznych delegatów sunących z wolna w stronę pary prezydenckiej, by chwilę z nią postać- po co? zdjęcie? Wałęsa toto nie jest!- i potem złożyć podpis- po co? lista obecności? dowód rzeczowy, że tylu ich było?... I za chwilę para prezydencka bez najmniejszej żenady sadzi w kierunku nadjeżdżającej limuzyny z wiceprezydentem USA. I ukłony, i uśmiechy... a ja czuję piekący wstyd, bo taki styl wstawania z kolan sprawia mi niemal fizyczny ból.

Nie chcę takiej "przyjaźni" za taką cenę.

Marzę, żeby już było po wyborach. Cały czas pielęgnuję w sobie wiarę, że rodacy jednak oprzytomnieją i pogonią to towarzystwo na cztery wiatry! Naprawdę zgodzimy się na taki program??! Niedoczekanie!

 

27 sie 2019

Ktoś coś wie?...

Wiem, że istnieje forma bloga zamkniętego, do którego dostęp mają jedynie osoby zaproszone przez właściciela.

Mam pytanie: czy administrator bez wiedzy właściciela może jakiś blog "zakluczykować"?

I już wyjaśniam. 
Od dłuższego czasu nie mogę się dostać na  pewien blog. Za każdą próbą nadziewam się na informację: "Ten blog jest otwarty tylko dla zaproszonych czytelników". Ostatecznie nie byłoby to nic niezwykłego, bo takie rzeczy zapewne się zdarzają, tyle że:
- raczej byłoby wcześniejsze uprzedzenie o zamiarze 'ukrycia' bloga,
- właścicielka jest osobą delikatną i kulturalną /na ile można poznać kogoś poprzez odwiedziny i komentarze/ i nie wydaje mi się, żeby zamknęła swój blog, nikogo o tym nie zawiadamiając.
Dlatego jestem mocno niespokojna.

Na wszelki wypadek podaję adres, bo być może tylko ja straciłam możliwość dostępu.
Będę wdzięczna za komentarze i próbę zinterpretowania sytuacji. 

http://czasdlapoezji.blogspot.com/

24 sie 2019

Wiedział, nie wiedział, woli dać tyły...

I tak źle, i tak niedobrze!
Jeśli Ziobro nie wiedział nic o rozrastaniu się się internetowej hejterskiej ośmiornicy, to co z niego za minister, jeśli mu się pod nosem takie rzeczy dzieją- i to regularnie na przestrzeni lat a nie incydentalnie. 
Jeśli wiedział i nie zareagował szybko i skutecznie - to znaczy, że hejterską działalność aprobował a być może nawet był jej inicjatorem.
I jak teraz ten węzeł rozplątać?
1) Przekaz dnia: sędziowie żrą się między sobą, to jeszcze gorsza kasta niż myśleliśmy. A prasa usiłuje przykleić sędziowskie swary do polityków...
2) Utworzyć instrukcję, że sędziom nie wolno udzielać się w internetowym hejcie!
3) Lepiej dać tyły i przeczekać.

ad 1) To dziwne, że dopóki PiS nie zainteresował się sędziami, to jakoś się między sobą nie żarli...
I ciekawe, kto tych agresywnych sędziów w trybie natychmiastowym wywindował  na te wszystkie intratne  polityczne- bo ściśle związane z polityką!- stanowiska: nie politycy przypadkiem?... To po co wykręcać kota ogonem, jak się wykręcić tak naprawdę nie da?!
ad 2)  A dopóki nie było instrukcji to było wolno? A może należałoby przy okazji utworzyć komisję, która po dogłębnej analizie określi, gdzie jeszcze hejtować pisowskim sędziom nie wypada ?...
ad 3) Coś nie ujawnia się publicznie pan Ziobro. Jest niepewny sytuacji a jego niepewność natychmiast demaskują krwiste wypieki na delikatnej buzi /- Żeby mu tylko żyła nie poszła!- Bogdan Smoleń "Ostry dyżur"/ i załamywanie się głosu, niemal aż do dyszkantu.
Czasem w ramach kontaktów z mediami pokazuje się ten czy ów z ministerstwa sprawiedliwości, szybko odbębnia przekaz dnia i ucieka, nie wdając się w dyskusję z dziennikarzami, bo bóg raczy wiedzieć, jak by się to mogło skończyć- zapędziliby w kozi róg i co??!
Kłamstwo ma krótkie nóżki!!  I to zwiększa nadzieję, że uda się zmobilizować społeczeństwo do działania, i że wybory odetną  te najgroźniejsze macki oplatające kraj.
Jedyna rada:



 

20 sie 2019

Ryba psuje się od głowy

Mam wątpliwości, czy tytuł jest trafny,  bo zgodnie z moim powonieniem ryba cuchnie po całości!!

W którejś notce zasugerowałam, że do wyborów jeszcze niejedno rządowe świństwo może ujrzeć światło dzienne. I jest- jak na zamówienie! Mało było prywatnych podniebnych taksówek Kuchcińskiego? Proszę bardzo- może coś z rządowych resortów. Ministerstwo Sprawiedliwości, czyli z założenia propagator i obrońca prawa- siewcą bezprawia, inicjatorem hejtu na niezawisłych sędziów. /Zainteresowanych odsyłam do Onetu/

- To się nie mieści w głowie!!!- to najczęściej teraz słyszany komentarz. Bo: pan Piebiak to wiceminister sprawiedliwości, SĘDZIA!!!, strażnik prawa a tu- takie szambo!

A ja przytoczę słowa prezesa, do których już się wcześniej odwoływałam: - Musimy odrzucić wielką ofensywę zła! 
Święte słowa panie prezesie!
Bo to zło pleni się wszędzie, zagarnia coraz większe obszary, obejmuje swoimi mackami różne dziedziny życia: zdrowie, szkolnictwo, kulturę, politykę zagraniczną... panoszy się wszędzie!

Nie przypuszczam, żeby obecnie ujawniona afera hejterska w ministerstwie sprawiedliwości była ostatnią aferą tego rządu... 
DLATEGO NIE CZEKAJMY Z ZAŁOŻONYMI RĘKAMI, uaktywniajmy się, mobilizujmy nawzajem- jeśli chcemy jeszcze pożyć w uczciwym, praworządnym, demokratycznym kraju, jeżeli taki kraj chcemy ocalić dla naszych dzieci i wnuków.
SAMO SIĘ NIE ZROBI!
 

18 sie 2019

Pierwsze koty za płoty!

... czyli 12 kg pomidorów, kupionych w sobotę na targu poszło w gary!


Wyszło 31 słoików  po dżemach albo trochę większych. Całkiem niezły początek! Planuję jeszcze zrobić gruszki w occie, ale czekam na konferencje. Te były najsmaczniejsze.
Innych przetworów w tym roku nie robiliśmy, bo jest całkiem sporo pozostałości ubiegłorocznych i najpierw to trzeba zużyć.

Spokojnego i udanego nowego tygodnia! :))

16 sie 2019

Trzeba mieć tupet!!!

Najpierw między wierszami sugeruje się zdradę i opcję niemiecką, by następnie urządzać wojskową defiladę w kolejną rocznicę Bitwy Warszawskiej na Śląsku właśnie! I tylko dlatego, że z tamtejszego regionu będzie startował w wyborach miłościwie nam panujący premier.  /Moja babcia na określenie takich zachowań mawiała: - To trzeba mieć wytarte czoło!/
Zdumiewają te przeglądy wojsk, zważywszy, że żadnych osiągnięć, rozwoju, nowości... a jakby wręcz przeciwnie- pikowanie w dół /podobnie zresztą jak ze stadniną w Janowie czy służbą zdrowia w całym kraju.../. 
Dla jasności dodam, że uroczystości nie oglądałam nawet w migawkach, nie chciałam sobie psuć dobrze zapowiadającego się dnia.
Poniżej dwa obrazki komentujące defiladę. /Wulgaryzm jedynie podkreśla mizerotę stanu faktycznego/.





___________________________________________________________________

Dla zmiany nastroju dodam tylko, że dziś- wśród świąt nietypowych- jest Dzień Zagrychy a jutro Dzień Pozytywnie Zakręconych!
Może warto to wziąć  pod uwagę?...  ;))

12 sie 2019

Raz do roku to i komar...

Moją niechęć do kuchni i kucharzenia chyba już wszyscy znają, więc nie będę się nad tym rozwodzić, ponieważ jednak co i rusz na zaprzyjaźnionych blogach natykam się na takie czy siakie przepisy, to trochę pozazdrościłam  i pomyślałam, że ja też nie od macochy i kuchenne eksperymenty czasem mi się trafiają . A co!

Zaczęło się od tego, że robiłam pierogi z kapustą i z grzybami /tu akurat nikt nie narzeka! ;)) / . Z reguły mam problem z dopasowaniem ilości ciasta do farszu, więc na wszelki wypadek kupiłam ser, gdyby się okazało, że ciasta jest za dużo.
Okazało się, że za dużo jest... sera- już po zrobieniu pierogów także z serem.  I co zrobić z tą  nadwyżką?
Niewiele myśląc, dosypałam mąki, rozmieszałam z pozostałym farszem serowym i najzwyczajniej w świecie posmażyłam na patelni. I całkiem to było zjadliwe! ;)))

Te ciemne kropki to rodzynki. ;)
___________________________________

I jeszcze komputerowe nowiny z ostatniej chwili.
Akurat pisałam tę notkę, gdy nagle... fik! i obraz z pionowego zrobił się poziomy. Normalnie mnie zamurowało, bo nigdy dotąd takie cudo mi się nie przytrafiło.
W przypływie rozpaczy zaczęłam kombinować, ale nic to nie dało- obraz leżał! I gdyby nie synowski ratunek, nie byłoby babci-blogerki, bo w takiej pozycji prowadzić bloga nie dałabym rady.
Nie pytajcie mnie, co syn zrobił, żeby obraz wrócił do normalności, bo dalej nie wiem. Ważne, że wszystko znowu działa! :))

8 sie 2019

A my se latamy samolotamy, czyli: latał, kto chciał!

Znałam pisowskie zawołanie : TKM /teraz, k..., my!/, ale nie wiedziałam, że jego autorem jest właśnie Kuchciński.  Dziś to jakiś dziennikarz przypomniał.
No i tak- rozpasanie sięga zenitu. Nic nie jest ważne. "Wuc" - czyli  zwykły, szeregowy poseł - rządzi za pomocą kija i marchewki całkiem skutecznie: najpierw podzielił a potem sparaliżował życie w kraju- w DUŻYM EUROPEJSKIM KRAJU!!! Nie do pomyślenia - a jednak!
Zniszczenia i bezprawie przerażające - nie dotyczące jedynie "elyty"- ci robią, co chcą i są całkowicie bezkarni. Kłamstwo kłamstwem pogania a elektorat łyka je jak kaczka kluchy!
Dla chwilki refleksji:
/ Przykro mi, memy będą ustawione w innej , niż zamierzałam kolejności, bo coś poknociłam i nie umiem z tego wyjść. ;((/