Zmarł Pan Piotr- Szary Człowiek, który jak żywa pochodnia w ten dramatyczny sposób chciał zaprotestować przeciw postępującemu bezprawiu, chciał obudzić nas- obywateli tego kraju, chciał przekazać to, co najważniejsze...
Zdania są podzielone: nie nagłośniać wydarzenia, żeby nie nastąpiła erupcja naśladowników oraz przeciwnie- starać się upowszechniać Manifest Pana Piotra, bo to jedyny jak dotąd sposób przekazania sensu tej niewiarygodnej ofiary na rzecz wolności i demokracji.
Uważam, że rację bytu ma drugi sposób myślenia. Ofiara z własnego życia w obronie idei jest czymś tak szlachetnym, czymś tak altruistycznym, że nie wolno o niej milczeć.
Dziś dostałam zdjęcia Manifestu /dziękuję Braciszku!/. Oto one:
Proszę czytać i przekazywać dalej. O tej śmierci nie wolno zapomnieć.
Niech Pan Piotr- Szary Człowiek odpoczywa w pokoju. Cześć Jego pamięci!
30 paź 2017
24 paź 2017
Zrywowcy?
Czasem się zastanawiam, co z nami jest nie tak?
Natura buntowników i zrywowców, czy może to działania typowe dla całej ludzkiej populacji?...Umiłowanie wolności? Teoretycznie ogromne.
To dlaczego po opuszczeniu /w ramach buntu i sprzeciwu-oczywiście!/ ukochanego kraju- tak szybko i niemal bezboleśnie adaptujemy się na obczyźnie i do głowy nam nie przychodzi, by buntować się przeciw zasadom kraju, który przygarnął?...
To dlaczego pozwalamy na więcej i więcej ograniczeń i zniewolenia tu, u siebie, głośno tłumacząc, że nie ma powodu do niepokoju, bo jeszcze nie to, tamto i siamto?
A skoro tak potulnie zgadzamy się na zaciskanie postronka, to skąd nagle w nas pojawia się co jakiś czas potrzeba wielkiego sprzeciwu i zrzucenia z siebie jarzma- patrz: październik, sierpień...
Ludzie są jacyś dziwni a nas- Polaków coraz mniej rozumiem.
Ale- zgodnie z tytułem bloga- ja... tak sobie tylko...
Natura buntowników i zrywowców, czy może to działania typowe dla całej ludzkiej populacji?...Umiłowanie wolności? Teoretycznie ogromne.
To dlaczego po opuszczeniu /w ramach buntu i sprzeciwu-oczywiście!/ ukochanego kraju- tak szybko i niemal bezboleśnie adaptujemy się na obczyźnie i do głowy nam nie przychodzi, by buntować się przeciw zasadom kraju, który przygarnął?...
To dlaczego pozwalamy na więcej i więcej ograniczeń i zniewolenia tu, u siebie, głośno tłumacząc, że nie ma powodu do niepokoju, bo jeszcze nie to, tamto i siamto?
A skoro tak potulnie zgadzamy się na zaciskanie postronka, to skąd nagle w nas pojawia się co jakiś czas potrzeba wielkiego sprzeciwu i zrzucenia z siebie jarzma- patrz: październik, sierpień...
Ludzie są jacyś dziwni a nas- Polaków coraz mniej rozumiem.
Ale- zgodnie z tytułem bloga- ja... tak sobie tylko...
20 paź 2017
Krzyk rozpaczy
Wczoraj przed wieczorem pod Pałacem Kultury mężczyzna dokonał aktu samospalenia.
I cisza. Cisza, która krzyczy. Do mnie krzyczy, do ciebie krzyczy, krzyczy do nas wszystkich. Czy lęk tak już zawładnął naszymi umysłami, że nie mówimy głośno o tym, o czym mówić trzeba?!
W TVN-ie krótka notka na pasku, GW - wzmianka na którejś stronie, nawet brukowce nie pokarmiły się sensacją.
Jedno czy dwa zdania o manifeście tego człowieka, który protestując przeciw polityce PiS-u, wzmocnił swój apel ofiarą własnego życia- zdrowia na pewno! Jak zdesperowany musi być człowiek, jak zrozpaczony i bezsilny w swoim gniewnym proteście, by zdobyć się na tak tragiczny gest.
Okruchy informacji.
Usiłowałam odszukać tekst tego manifestu- nigdzie nie znalazłam.
Nie wierzę, że można przejść obojętnie wobec aż takiego cierpienia! Że można zbyć milczeniem to, co ów człowiek ma nam do powiedzenia, że można odwrócić głowę i udawać, że nic się nie stało...
Ja składam wyrazy ogromnego szacunku i chylę głowę przed niebywałą odwagą i determinacją.
Będę pamiętać. Na pewno!
I cisza. Cisza, która krzyczy. Do mnie krzyczy, do ciebie krzyczy, krzyczy do nas wszystkich. Czy lęk tak już zawładnął naszymi umysłami, że nie mówimy głośno o tym, o czym mówić trzeba?!
W TVN-ie krótka notka na pasku, GW - wzmianka na którejś stronie, nawet brukowce nie pokarmiły się sensacją.
Jedno czy dwa zdania o manifeście tego człowieka, który protestując przeciw polityce PiS-u, wzmocnił swój apel ofiarą własnego życia- zdrowia na pewno! Jak zdesperowany musi być człowiek, jak zrozpaczony i bezsilny w swoim gniewnym proteście, by zdobyć się na tak tragiczny gest.
Okruchy informacji.
Usiłowałam odszukać tekst tego manifestu- nigdzie nie znalazłam.
Nie wierzę, że można przejść obojętnie wobec aż takiego cierpienia! Że można zbyć milczeniem to, co ów człowiek ma nam do powiedzenia, że można odwrócić głowę i udawać, że nic się nie stało...
Ja składam wyrazy ogromnego szacunku i chylę głowę przed niebywałą odwagą i determinacją.
Będę pamiętać. Na pewno!
15 paź 2017
Bilet w jedną stronę
Na pisowską odzywkę w stronę strajkujących lekarzy rezydentów: -Niech jadą!- natychmiast pojawiła się riposta:
Ja ze swej strony dokooptowałabym prezesa, prezydenta i jeszcze kilku innych członków tej szkodliwej partii + partii sympatyzujących, przy czym proponowałabym bilet w jedną stronę a kierunek- na głęboki Wschód, jako że wyraźnie w tamtą stronę chcą nas wszystkich wykierować.
Chcą? Bardzo proszę, sami niech jadą!
I nigdy już nie wracają !!
Ja ze swej strony dokooptowałabym prezesa, prezydenta i jeszcze kilku innych członków tej szkodliwej partii + partii sympatyzujących, przy czym proponowałabym bilet w jedną stronę a kierunek- na głęboki Wschód, jako że wyraźnie w tamtą stronę chcą nas wszystkich wykierować.
Chcą? Bardzo proszę, sami niech jadą!
I nigdy już nie wracają !!
14 paź 2017
Sezon na okres przedzaduszkowy uważam za otwarty.
Pogoda raczej byle jaka, do listopada czasu zostało i mało, i dużo, grobów do odwiedzenia przybywa w przyspieszonym tempie, trzeba było jakoś rozplanować wyjazdy...
Wczoraj syn zawiózł nas do Augustowa. I chociaż staram się tam być w każdym roku i ścieżki do poszczególnych grobów mam dość dobrze zakodowane, to wczoraj właśnie po raz pierwszy miałam pewien problem z orientacją. Inna rzecz, że i cmentarz mocno się rozrasta... Ostatecznie dotarliśmy do wszystkich planowanych grobów i nawet zostało trochę czasu, by chwilę pobyć nad jeziorem.
Pogoda nie zachęcała do spacerów- szaro, mglisto, drobniutka mżawka, ale nawet w takim smętnawym dniu Necko jest piękne!
Do domu wróciliśmy wieczorem.
Wczoraj syn zawiózł nas do Augustowa. I chociaż staram się tam być w każdym roku i ścieżki do poszczególnych grobów mam dość dobrze zakodowane, to wczoraj właśnie po raz pierwszy miałam pewien problem z orientacją. Inna rzecz, że i cmentarz mocno się rozrasta... Ostatecznie dotarliśmy do wszystkich planowanych grobów i nawet zostało trochę czasu, by chwilę pobyć nad jeziorem.
Pogoda nie zachęcała do spacerów- szaro, mglisto, drobniutka mżawka, ale nawet w takim smętnawym dniu Necko jest piękne!
Do domu wróciliśmy wieczorem.
10 paź 2017
Pomódlmy się
Dziś kolejna miesięcznica. Wysłuchajmy z nabożeństwem słów prezesa i pomódlmy się wraz z nim o więcej nienawiści w narodzie... :(((
7 paź 2017
Murem za Hanką!!
Zaczął się czas zastraszania, nękania, dokuczania na wszelkie możliwe sposoby. To się dzieje z obcinaniem dotacji, z wymianą kadr, z wpadaniem do biur po dokumentację "celem sprawdzenia" ew. nieprawidłowości, przy czym warto zwrócić uwagę na "ew.", bo nie wchodzi się, aby sprawdzić konkretne zarzuty ale tak- na wszelki wypadek, a nuż się coś znajdzie.
Trzeba być bardzo odpornym psychicznie, by przetrwać to z godnością.
Pewien bardzo jeszcze młody a nadzwyczaj butny pan postawił sobie za punkt honoru przeczołgać panią Prezydent Warszawy, podeptać, upokorzyć, może nawet oskarżyć w obrębie komisji do spraw reprywatyzacji. Ale trafiła kosa na kamień. Pani profesor prawa, świetny gospodarz stolicy- mam wrażenie, że najlepszy jakiego Warszawa do tej pory miała- nie zamierzała i nie zamierza wdawać się w pyskówki z niedouczonym acz agresywnym młokosem i konsekwentnie na wezwania komisji się nie stawia ale wysyła swoich przedstawicieli, chociaż komisja nakłada na nią coraz wyższe kary finansowe.
Zabolało mnie, że władze i członkowie PO nie stanęli murem w jej obronie, mało tego zaczęli sugerować, że po rozstrzygnięciu sądu administracyjnego może jednak powinna zgłosić się na wezwanie komisji.
Jeżeli nawet własna partia odcina się od swojej wiceprzewodniczącej i nie daje jej potężnego wsparcia w tej sytuacji, to trudno się dziwić, że i przewodniczący, i cała partia coraz bardziej traci zaufanie członków i sympatyków.
Oglądałam wczoraj telewizyjną rozmowę z panią Hanną Gronkiewicz-Waltz. Przyznam, że ogromnie mi ta kobieta zaimponowała. Była spokojna, opanowana, zdystansowana do sytuacji, jako prawnik rozumiejąca istotę wyroku sądu, toteż upewniona co do swoich racji, pełna godności i odwagi.
Hej, mieszkanki i mieszkańcy Warszawy! Pamiętacie, jak Łódź rzuciła hasło: murem za Hanką i jak rzeczywiście stanęła murem za swoją panią Prezydent, którą usiłowano sekować za niepopełnione winy?
Może czas, aby rzucić to hasło w stolicy, która dzięki mądremu i perspektywicznemu myśleniu i działaniu pani Prezydent, stała się pięknym i nowoczesnym europejskim miastem.
Warszawiacy! MUREM ZA HANKĄ!!
Trzeba być bardzo odpornym psychicznie, by przetrwać to z godnością.
Pewien bardzo jeszcze młody a nadzwyczaj butny pan postawił sobie za punkt honoru przeczołgać panią Prezydent Warszawy, podeptać, upokorzyć, może nawet oskarżyć w obrębie komisji do spraw reprywatyzacji. Ale trafiła kosa na kamień. Pani profesor prawa, świetny gospodarz stolicy- mam wrażenie, że najlepszy jakiego Warszawa do tej pory miała- nie zamierzała i nie zamierza wdawać się w pyskówki z niedouczonym acz agresywnym młokosem i konsekwentnie na wezwania komisji się nie stawia ale wysyła swoich przedstawicieli, chociaż komisja nakłada na nią coraz wyższe kary finansowe.
Zabolało mnie, że władze i członkowie PO nie stanęli murem w jej obronie, mało tego zaczęli sugerować, że po rozstrzygnięciu sądu administracyjnego może jednak powinna zgłosić się na wezwanie komisji.
Jeżeli nawet własna partia odcina się od swojej wiceprzewodniczącej i nie daje jej potężnego wsparcia w tej sytuacji, to trudno się dziwić, że i przewodniczący, i cała partia coraz bardziej traci zaufanie członków i sympatyków.
Oglądałam wczoraj telewizyjną rozmowę z panią Hanną Gronkiewicz-Waltz. Przyznam, że ogromnie mi ta kobieta zaimponowała. Była spokojna, opanowana, zdystansowana do sytuacji, jako prawnik rozumiejąca istotę wyroku sądu, toteż upewniona co do swoich racji, pełna godności i odwagi.
Hej, mieszkanki i mieszkańcy Warszawy! Pamiętacie, jak Łódź rzuciła hasło: murem za Hanką i jak rzeczywiście stanęła murem za swoją panią Prezydent, którą usiłowano sekować za niepopełnione winy?
Może czas, aby rzucić to hasło w stolicy, która dzięki mądremu i perspektywicznemu myśleniu i działaniu pani Prezydent, stała się pięknym i nowoczesnym europejskim miastem.
Warszawiacy! MUREM ZA HANKĄ!!
30 wrz 2017
Wszystko jest po coś
Nie chciałabym, żeby ta notka została przyjęta jako głos użalania się niedowartościowanej emerytki. Mam wrażenie, że dotykam rzeczy znacznie poważniejszej.
Borykam się z tym od dłuższego czasu i usiłuję jakoś zracjonalizować, ale po wczorajszej uwadze pana Lisa w porannej audycji TOK FM-u wyraźnie mi się przelało. A rzecz dotyczy ulicznych "spacerów" i ich deprecjonowania w oczach ogółu.
Kiedy słyszę o gorszym sorcie, komunistach i złodziejach opłacanych przez wiadome siły, kiedy docierają do mnie takie i podobne inwektywy, zupełnie mnie to negatywnie nie rusza. Mało tego - czuję coś na kształt drobnej satysfakcji, że udało się PiS i pisopodobnych doprowadzić do frustracji, bo tylko frustraci warczą i gryzą zamiast rozmawiać i rozwiązywać realne problemy. Tak więc to mnie nie obraża i w żaden sposób nie dotyka.
Ale lekceważąca uwaga, złośliwostka z "naszej" strony wbija się zadrą bardzo głęboko i długo boli. I dobrze byłoby, panie Tomku, by starał się pan o tym pamiętać.
Już kiedyś zrobiło mi się cholernie przykro, gdy od kogoś z "naszych" usłyszałam z lekceważeniem, że to spacerowanie jest g... warte. A wczoraj pan Lis zasugerował, że latem to może i ludzie wychodzili na spotkania towarzyskie, ale teraz- komu się będzie chciało?... Zimno, deszczowo...
Spróbuję odpowiedzieć na te ironiczne uwagi "naszych". Spróbuję powiedzieć, co mnie boli, co mnie obraża, jak ja to widzę i choć nie wiem, czy mój głos będzie potraktowany serio, to przynajmniej dokonam pewnego samooczyszczenia i- mam nadzieję- będzie mi z tym lepiej... a na pewno spokojniej!
Byłam pod TK na pierwszy sygnał, kiedy KOD był jeszcze w powijakach i gdy pod gmachem TK była nas spora garstka, ale jednak tylko garstka. Starałam się jeździć na wszystkie KOD-owskie marsze i protesty. I tak blisko dwa lata.
Jaka była moja motywacja? Tak trzeba! Ja- to zawsze o jedną osobę więcej. Robiłam frekwencję- tylko tyle. Zazwyczaj jeździłam sama. Więc nie towarzysko. I co z tego? A jeśli ktoś brał udział w marszach a jednocześnie spotykał się z przyjaciółmi- to co, to gorzej??...
Tak, dostawałam lub kupowałam znaczki na każdym wyjeździe - mam ich całą kolekcję. Przepraszam, jest w tym coś złego??!
Kto ma prawo odbierać mi poczucie dumy z tego, że uczestniczyłam w obywatelskim gniewie, w obywatelskim sprzeciwie? Na poczucie dumy rodacy łaskawie pozwolą mi dopiero wtedy, gdy flagę zanurzę we własnej krwi, bo nic innego się nie liczy??... O co tu właściwie chodzi?
Wiem, sama dłuższy czas ubolewałam, że to marsze geriatrii a młodych jak na lekarstwo. Ale to też było wytłumaczalne- my od początku mieliśmy świadomość, czym to pachnie i w którą stronę się rozwinie.
Już nie jeżdżę na marsze i protesty. Nie, nie obraziłam się. Nie mam takiej potrzeby- jeździłam dla siebie, nie dla kogoś. A przestałam jeździć, bo biologia ma swoje prawa a ponadto ruszyło sporo młodych,więc naturalna wymiana pokoleń. I poniekąd poczułam się rozgrzeszona. Zresztą... może jeszcze kiedyś pojadę?... Zobaczymy.
W tytule napisałam- wszystko jest po coś. Bo tak jest. Mamy pewne lekcje do odrobienia.
Nasze uliczne "spacery" obejrzał świat i mam nadzieję, że zrozumiał, iż nasz naród nie składa się wyłącznie z PiS-u i propisowskich zwolenników. I w tym jest także moj maleńki symboliczny wkład.
Amen.Wywaliłam i jest mi trochę lżej!
Borykam się z tym od dłuższego czasu i usiłuję jakoś zracjonalizować, ale po wczorajszej uwadze pana Lisa w porannej audycji TOK FM-u wyraźnie mi się przelało. A rzecz dotyczy ulicznych "spacerów" i ich deprecjonowania w oczach ogółu.
Kiedy słyszę o gorszym sorcie, komunistach i złodziejach opłacanych przez wiadome siły, kiedy docierają do mnie takie i podobne inwektywy, zupełnie mnie to negatywnie nie rusza. Mało tego - czuję coś na kształt drobnej satysfakcji, że udało się PiS i pisopodobnych doprowadzić do frustracji, bo tylko frustraci warczą i gryzą zamiast rozmawiać i rozwiązywać realne problemy. Tak więc to mnie nie obraża i w żaden sposób nie dotyka.
Ale lekceważąca uwaga, złośliwostka z "naszej" strony wbija się zadrą bardzo głęboko i długo boli. I dobrze byłoby, panie Tomku, by starał się pan o tym pamiętać.
Już kiedyś zrobiło mi się cholernie przykro, gdy od kogoś z "naszych" usłyszałam z lekceważeniem, że to spacerowanie jest g... warte. A wczoraj pan Lis zasugerował, że latem to może i ludzie wychodzili na spotkania towarzyskie, ale teraz- komu się będzie chciało?... Zimno, deszczowo...
Spróbuję odpowiedzieć na te ironiczne uwagi "naszych". Spróbuję powiedzieć, co mnie boli, co mnie obraża, jak ja to widzę i choć nie wiem, czy mój głos będzie potraktowany serio, to przynajmniej dokonam pewnego samooczyszczenia i- mam nadzieję- będzie mi z tym lepiej... a na pewno spokojniej!
Byłam pod TK na pierwszy sygnał, kiedy KOD był jeszcze w powijakach i gdy pod gmachem TK była nas spora garstka, ale jednak tylko garstka. Starałam się jeździć na wszystkie KOD-owskie marsze i protesty. I tak blisko dwa lata.
Jaka była moja motywacja? Tak trzeba! Ja- to zawsze o jedną osobę więcej. Robiłam frekwencję- tylko tyle. Zazwyczaj jeździłam sama. Więc nie towarzysko. I co z tego? A jeśli ktoś brał udział w marszach a jednocześnie spotykał się z przyjaciółmi- to co, to gorzej??...
Tak, dostawałam lub kupowałam znaczki na każdym wyjeździe - mam ich całą kolekcję. Przepraszam, jest w tym coś złego??!
Kto ma prawo odbierać mi poczucie dumy z tego, że uczestniczyłam w obywatelskim gniewie, w obywatelskim sprzeciwie? Na poczucie dumy rodacy łaskawie pozwolą mi dopiero wtedy, gdy flagę zanurzę we własnej krwi, bo nic innego się nie liczy??... O co tu właściwie chodzi?
Wiem, sama dłuższy czas ubolewałam, że to marsze geriatrii a młodych jak na lekarstwo. Ale to też było wytłumaczalne- my od początku mieliśmy świadomość, czym to pachnie i w którą stronę się rozwinie.
Już nie jeżdżę na marsze i protesty. Nie, nie obraziłam się. Nie mam takiej potrzeby- jeździłam dla siebie, nie dla kogoś. A przestałam jeździć, bo biologia ma swoje prawa a ponadto ruszyło sporo młodych,więc naturalna wymiana pokoleń. I poniekąd poczułam się rozgrzeszona. Zresztą... może jeszcze kiedyś pojadę?... Zobaczymy.
W tytule napisałam- wszystko jest po coś. Bo tak jest. Mamy pewne lekcje do odrobienia.
Nasze uliczne "spacery" obejrzał świat i mam nadzieję, że zrozumiał, iż nasz naród nie składa się wyłącznie z PiS-u i propisowskich zwolenników. I w tym jest także moj maleńki symboliczny wkład.
Amen.Wywaliłam i jest mi trochę lżej!
26 wrz 2017
Gra polityczna?...
Gdy słyszę określenie "gra polityczna" na kombinacje PiS-u czy prezydenta, mające na celu wzięcie za pysk wszystkich obywateli, to słyszę zgrzyt jak noża po szkle.
Może jestem staroświecka i zupełnie nie gotowa na obowiązującą obecnie nowomowę, ale dla mnie gra ma w sobie coś szlachetnego: oparta jest na wspólnie akceptowanej umowie, polega na uczciwej rywalizacji. To samo winno dotyczyć gry politycznej- uczciwej /no, bądźmy realistami: względnie uczciwej!/ rywalizacji o poparcie wyborcy i nie po to, by tego wyborcę oszkapić bez znieczulenia ale by mu przez cztery lata, bądź dłużej, służyć jak najlepiej- dla jego dobra, nie własnego!
No to o jakiej grze politycznej może być tu mowa, gdy strona rządząca nie przestrzega żadnych umów, działa przeciw dobru obywateli, depcąc przy tym wszelkie obywatelskie prawa a jej celem jest nie dobro narodu ale tylko i wyłącznie posiadanie władzy i korzystanie z niej samemu pełnymi garściami, .
To tak jakby przy grze w szachy partner kopnął w stolik, zrzucając pionki i figury z okrzykiem - wygrałem! /Gdzieś kiedyś zasłyszałam, ale ten przykład wydaje mi się wyjątkowo trafny na zobrazowanie obecnej sytuacji politycznej w naszym kraju./
Szczególnie smutno mi się robi, gdy ludzie- którzy jeszcze mają coś do powiedzenia- sprawiają wrażenie, jakby już ugrzęźli w tym zalewie brudu i oszustwa i zaczynają dywagować, czy pAD wybija się na niepodległość, bo chce akurat wyrwać dla siebie coś dodatkowego, bo wreszcie zaczął mu doskwierać wizerunek upokarzanego przez wszystkich Adriana, nic nie znaczącej marionetki.
Jakby przestało być ważne, że Konstytucja od początku sukcesywnie jest przez niego niszczona, choć na nią przecież przysięgał narodowi...
I nie widzę miejsca dla siebie...
Czy naprawdę już pora wybrać się na wewnętrzną emigrację?!...
Może jestem staroświecka i zupełnie nie gotowa na obowiązującą obecnie nowomowę, ale dla mnie gra ma w sobie coś szlachetnego: oparta jest na wspólnie akceptowanej umowie, polega na uczciwej rywalizacji. To samo winno dotyczyć gry politycznej- uczciwej /no, bądźmy realistami: względnie uczciwej!/ rywalizacji o poparcie wyborcy i nie po to, by tego wyborcę oszkapić bez znieczulenia ale by mu przez cztery lata, bądź dłużej, służyć jak najlepiej- dla jego dobra, nie własnego!
No to o jakiej grze politycznej może być tu mowa, gdy strona rządząca nie przestrzega żadnych umów, działa przeciw dobru obywateli, depcąc przy tym wszelkie obywatelskie prawa a jej celem jest nie dobro narodu ale tylko i wyłącznie posiadanie władzy i korzystanie z niej samemu pełnymi garściami, .
To tak jakby przy grze w szachy partner kopnął w stolik, zrzucając pionki i figury z okrzykiem - wygrałem! /Gdzieś kiedyś zasłyszałam, ale ten przykład wydaje mi się wyjątkowo trafny na zobrazowanie obecnej sytuacji politycznej w naszym kraju./
Szczególnie smutno mi się robi, gdy ludzie- którzy jeszcze mają coś do powiedzenia- sprawiają wrażenie, jakby już ugrzęźli w tym zalewie brudu i oszustwa i zaczynają dywagować, czy pAD wybija się na niepodległość, bo chce akurat wyrwać dla siebie coś dodatkowego, bo wreszcie zaczął mu doskwierać wizerunek upokarzanego przez wszystkich Adriana, nic nie znaczącej marionetki.
Jakby przestało być ważne, że Konstytucja od początku sukcesywnie jest przez niego niszczona, choć na nią przecież przysięgał narodowi...
I nie widzę miejsca dla siebie...
Czy naprawdę już pora wybrać się na wewnętrzną emigrację?!...
17 wrz 2017
Jasnowidz jakiś czy co??
Pozwoliłam sobie podebrać z Soku z buraka:
No i się dorwał...
Nie wiem, kiedy redaktor Pałasiński wypowiedział te prorocze słowa, ale obserwując to, co się u nas teraz dzieje - po stokroć miał rację: Polska z wyżyn szanowanego europejskiego kraju stacza się coraz niżej.
Tylu mamy mądrych i odpowiedzialnych ludzi a u władzy mamy...e! szkoda gadać!
Czym sobie na to zasłużyliśmy?! Dlaczego właśnie nas to spotkało?!
No i się dorwał...
Nie wiem, kiedy redaktor Pałasiński wypowiedział te prorocze słowa, ale obserwując to, co się u nas teraz dzieje - po stokroć miał rację: Polska z wyżyn szanowanego europejskiego kraju stacza się coraz niżej.
Tylu mamy mądrych i odpowiedzialnych ludzi a u władzy mamy...e! szkoda gadać!
Czym sobie na to zasłużyliśmy?! Dlaczego właśnie nas to spotkało?!
Subskrybuj:
Posty (Atom)








