2 cze 2026

Dla poprawy humoru

 

Trudno się nie uśmiechnąć.

Do tej pory nie rozszyfrowałam, co właściwie ma być sprzedawane.

 

A tak nawiasem mówiąc, przytoczonego tu mema można dwojako interpretować: jako żart z totalnego nieuka za nic mającego zasady polskiej pisowni,  albo jako żartobliwą uwagę Zbigniewa na temat ryzyka zawierania związków małżeńskich. 

Tak czy owak- dość zabawne. 

53 komentarze:

  1. A może ów autor też nie umiał współpracować z nośnikiem swoich myśli i wyszło, jak wyszło. Mój tablet też zawsze ma "ostatnie słowo" i mimo poprawek przed "publikuj" ostateczny kształt wypowiedzi poznaję, gdy już opublikowane. 😀

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoja wersja też jest prawdopodobna. Czasem błędy „poprawkowe” bywają zabawne, czasem wkurzające.😀

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że chodziło o komórkę.
    Zabawne na obu poziomach, lubię fajny humor.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że udało mi się Ciebie „uśmiechnąć”.😀

    OdpowiedzUsuń
  5. sama nie wiem... napiszę coś niepopularnego i pewnie narażę się wielu blogowiczom i ich komentatorom.
    Okropnie drażni mnie (i złości) pisanie w sieci - celowo z błędami i zniekształconymi końcówkami: ktoś tam złamał nuszkę, inny podjechał taksówko, zjadł loda z przyjemnościo, czyta ksionszki, choć boli go eb i tym podobne...
    Zastanawiam się na co to i po co? Jeśli ma to być solidarność z osobami dotkniętymi dysleksją czy dysortografią (których, nota bene, coraz więcej...), to właściwie żaden dla nich z tego pożytek. Może ma to być zabawne? Hmm mnie to nie bawi... a może to ma odróżnić język swobodnie surfujących po necie od tych mało kumatych?
    No... czego ja nie rozumiem? Pomożecie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moich obserwacji wynika, że są dwa typy błędziarzy: ci nonszalanccy i dowcipni / wedle własnego rozumienia/ oraz ci, którym wisi, czy zrobili błąd, czy nie. No i zdarzają się jeszcze tacy, którzy zrobią błąd przypadkowo lub przy pomocy internetowego poprawiacza.
      Nie usiłuję poprawiać cudzych błędów, wychodząc z założenia, że mnie zrobienie błędu też się czasem trafia, choć staram się sprawdzać tekst przed zatwierdzeniem.
      Wyluzuj, Gosiu! Ja po prostu przestałam odwiedzać bloga, którego pisownia budziła moje zastrzeżenia. 🤭

      Usuń
    2. a widzisz! ja się wcale nie spinam. Opisałam tylko, co mnie drażni, bo poza tym mam totalny luzik na to.
      Śmiem czasem (😉?) nawet siarczyście zakląć ( to też nasz język! 😜), ale po co w tak głupi sposób robić z niego karykaturę? Tego nie rozumiem?
      A wspominam o tym mimochodem, bo tak naprawdę mi to powiewa...
      😘

      Usuń
    3. Żeby była jasność: kocham nasz język i zawsze mnie świerzbi, żeby błąd poprawić, ale nie chcę udawać purystki językowej, bo jednak do Miodka mi daleeeeko!🤭

      Usuń
    4. 😁😉być purystą... ha! to pewnie też wprowadzałoby pewną sztuczność i nienaturalność w żywej rozmowie, ale Twój wpis wyłuskał coś, co zaistniało w internecie i doczekało się nawet swojej nazwy - memobłędy
      Ponoć język jest materią żywą, więc czy chcemy czy nie, ciągle będzie ewoluował i żył swoim życiem. Damy radę! 😂

      Usuń
    5. W memach spotykam madkę, na blogach- zazdraszczam. I- o dziwo!- nawet mi to specjalnie nie przeszkadza. Bardziej drażnią mnie typowe błędy ortograficzne. To pierwsze mogę potraktować jako rodzaj ciekawostki językowej, tego drugiego - już nie.

      Usuń
  6. Nie mam pojęcia co chce gościu sprzedać ale się trochę uśmiałam, taki lekki wpis.

    OdpowiedzUsuń
  7. I o to chodzi: uśmiech najważniejszy!😀

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyszło jak w sms-ach od koleżanki, bo nie dość, że słabo widzi, to komórka pisze za nią i tez muszę się domyślać, co napisała...

    OdpowiedzUsuń
  9. Samo życie, Jotko. Komórki często robią psikusy !

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się solidaryzuję w tej sprawie z Gosią.
    Nie wiem o co dowcipkującym w taki sposób chodzi 🫣

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam natomiast własne spostrzeżenie odnośnie błędów: czym mniej piszemy ręcznie tym więcej robimy błędów.

    OdpowiedzUsuń
  12. I chyba masz rację. Przy ręcznym pisaniu jest więcej czasu do namysłu i bardziej skupiona uwaga.

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, znam te "korekty" telefonu... najgorzej jest, jak pisze ze znajomymi na WA w obcych językach i telefon mi nieustannie poprawia na polskie słowa, które mu się wydają lepsze. Cholernie denerwujące, co najmniej połowę słów muszę pisać na nowo, a i tak nie wiadomo, co wyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszyscy internauci mierzą się z problemami niechcianych poprawek. To faktycznie mocno irytujący problem.

      Usuń
  14. Czasem muszę, bo się uduszę :)
    Gdy czytam post o kulturze języka, o błędach, które robią inni, to czuje niesmak widząc oczywiste błędy w tekście tej osoby. I wtedy czasem reaguję w komentarzu.

    Teraz złośliwie, z powyższych komentarzy:
    - nie komórki robią psikusy, tylko telefoniczny słownik
    - rusycyzm - "czym mniej"
    - słowa: luzik, powiewa mi to, wkurzające, są dla mnie kaleczeniem języka

    Miałam genialnego polonistę w liceum, wytykał nam wszystkie błędy w mowie, w piśmie, w akcencie.
    Dlatego rzadko komentuję, nie wdaję się w mówione dyskusje, a jak mi oczy krwawią przy czytaniu, to przestaję czytać.

    Ale ogłoszenie przednie, nie domyśliłam się, że chodzi o komórkę, bo tego słowa w tym sensie staram się nie używać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...no niby masz rację, Basiu, ale to, co wynikło z Twego podsumowania, to jest przegięcie w drugą stronę...
      Nie dajmy się zwariować!
      (coś mi się zdaje, że nie załapałaś sensu dyskusji - blogi nie są źródłem literatury pięknej, choć nie znaczy to, że można tu celowo sadzić byki ortograficzne bez opamiętania)
      Howgh!

      Usuń
    2. Basiu rozumiem , ja też uszami , gdy widzę błędy uszami strzygę :)
      Ponieważ to ja użyłam zwrotu " czym mniej ", który zakwalifikowałaś jako rusycyzm ( o nie !) - to poproszę o rosyjski przykład np w zdaniu . Znam rosyjski możesz pisać cyrylicą - zrozumiem.

      Usuń
    3. Co tam język... Ważne, że można było się trochę pośmiać. Przecież zamieszczony tu obrazek nie miał być poddanym analizie polonistyczne 😄. Na codzień spotykamy "w mowie i piśmie" różne kwiatki - typu: w porzo, nara lub co drugie słowo to wtrącana angielszczyzna. Jak do jeża podchodzę do wynalazków o gościni, pani ministra itp. Na siłę feminizacja, co daje śmieszne zestawienia: cukiernik to i cukierniczka, pilot to i pilotka (czapka?)... Ale cóż, jestem boomersem. - Moja babcia mawiała, że lepiej się pośmiać niż płakać. A czasy mamy takie, że trzeba nam trochę radości, zwykłego śmiechu, by jakoś oszukać realne zagrożenia. 🤔

      Usuń
    4. Dołączę i ja do Waszych odpowiedzi. Basiu! Ja też ogromnie sobie cenię poprawność językową, ale powtórzę za Gosią: nie dajmy się zwariować. Nie wiem, jak jest w Niemczech, u nas co jakiś czas pojawia się dziwadło językowe, typu: „od czapy”, które króluje 2, 3, czasem 4 lata, po czym zanika, przestaje być używane. Może to nasza językowa ułańska fantazja?
      Warto z tym walczyć? Po co? Samo minie.

      Usuń
    5. Faktycznie: miało być zabawnie a wyszła niemal debata na temat poprawności językowej. Do komentarza Meli dodam jeszcze hasło z kabaretu Olgi Lipińskiej: „Daj se luz!”

      Usuń
    6. Mnie do łez bawi niejaka Lucia, która pisze "ubrać sweter", "zawieść" (zamiast zawieźć), "mimo, że" (w zasadzie to ZAWSZE źle stawia przecinki), "23 maj" I tym podobne żenujące kwiatki, a co jakiś czas grzmi, że ją denerwuje słowo "dresy" lub '"zakupić" (obydwa oczywiście poprawne).

      Usuń
    7. Odpowiadam Azalia17: (cytat z google) "Poprawna forma tego popularnego związku frazeologicznego to „im gorzej, tym lepiej”. Użycie słowa „czym” zamiast „im” jest błędem składniowym.Zasada językowa:W języku polskim wyrażenia proporcjonalne (wskazujące na zależność jednego zjawiska od drugiego) buduje się za pomocą pary słów im... tym..., na przykład :im gorzej, tym lepiej, im szybciej, tym lepiej, im dalej w las, tym więcej drzew. Sformułowanie „czym gorzej, tym lepiej” jest kalką językową z języka rosyjskiego (ros. чем хуже, тем лучше) i w oficjalnym, starannym języku polskim jest uznawane za błąd."
      Moja babcia z Kresów używała różnych rusycyzmow, co mi absolutnie nie przeszkadzało, a nawet uważałam za ładne, natomiast w szkole polonista zwracał nam uwagę, że to rusycyzm.
      Do BBM:
      Nie znam dziwadeł językowych w Niemczech, nauczyłam się niemieckiego urzędowego, czyli Hochdeutsch, i praktycznie nie mam kontaktów z językiem potocznym, slangiem itd.
      Jeżeli czegoś nie rozumiem, bo jest to dla mnie nowe wyrażenie, to proszę o wytłumaczenie innymi słowami.
      Slyszac mlodziez w autobusie często nie mogę zrozumieć o czym mówią :)

      A tak ogólnie:
      O wszystko można się pokłócić:)))))))

      Usuń
    8. Trochę mi przykro, że naszą dyskusję potraktowałaś jako kłótnię. Ja tak nie uważam ; gorzej- cieszę się, że nasza rozmowa tak się rozwinęła, bo przecież to fajnie pogadać o ciekawostkach językowych, jak też o poprawności używanego języka.

      Usuń
  15. Powoli powoli
    Takie ogłoszenia zamieszczane sa na dedykowanych portalach Najczęściej "kupno-sprzedaz"
    Zainteresowany wie "o co tu biega"Reszta nie Ale czy musi wiedzieć ?
    Masz dziwne zapotrzebowanie na "kotuwke z baterjo" możesz napisać do właściciela Wszak internet i taka opcje ma

    OdpowiedzUsuń
  16. Wskazówka bardzo wartościowa, do czego działania z ciekawisci doprowadzić mogą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, ano! Małżeństwo jako sprawdzian co to za instytucja może być niewypałem.

      Usuń
  17. Udało się ! Poprawiłaś mi humor :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cieszę się. Taki był mój zamiar!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście - wyszła niechcący debata 😂
      To, żeby nieco odczarować minorowy nastrój -
      (nie sprawdzałam, czy z błędami! 😉)

      Usuń
    2. Absolutne cudo!!!🤣🤣🤣

      Usuń
  19. Ja feminizm oswoiłam - cukierniczka jest używane nie od wczoraj tak jak I pilotka .
    A inżynierka jest świeże.
    Na początku brzmiało mi mało poważnie, ale jestem w procesie...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do wielu feminatywów już się przyzwyczaiłam, inne też powoli oswajam.

      Usuń
    2. Cukierniczka to pojemnik na cukier, a pilotka - czapka. Feminatywy to gwałt na języku (i nie, nie były używane przed wojną i nie, nie zakazała ich "komuna")

      Usuń
    3. Anonimowy, zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości!

      Usuń
    4. Oj, chyba nie przeczytałaś ostatniego wyjaśnienia Azalii17.

      Usuń
    5. Dla feminatywistek cukierniczka jest zapewne pojemniczką na cukier... lub pojemnicą - jeśli to cukiernica o większych gabarytach.
      mc2

      Usuń
    6. Skoro mamy zdrabniać to zdrabniajmy po całości, czyli pojemniczka na cukierek. Co Ty na to?
      I pewne zaskoczenie- nie sądziłam, że zajmujesz się słowotwórstwem. O feministkach słyszałam wielokrotnie, o feminatywistkach dopiero teraz. To jakaś nowość?…😉

      Usuń
    7. Słowotwórstwem to za wiele... ot tak sobie "dziwolążę słowotworem" :-) Niezobowiązująco.
      mc2

      Usuń
    8. I to mi się podoba! Fantazja górą!😄

      Usuń
  20. Anonimowy:
    Jeśli anonimowe komentarze zawierają atak na komentujących- likwiduję; jeśli komentarze są neutralne- zostawiam je, ale nie odpowiadam.
    Jeśli czekasz na moją odpowiedź, wystarczy się podpisać: Jola, Tola czy Michał, jakkolwiek. Bez obrazy, po prostu chcę z mojego bloga wyeliminować anonimowe wypowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  21. Trochę mi sie porawił poranny zły humor.... dziekuję.
    Ps. może ten anons nie dotyczy komórki.... bliżej mu do kociego rodu.... tylko co wtedy z tą bateią? .

    OdpowiedzUsuń
  22. baterią nie bateią.... przepraszam to nie jest żaden neologizm. .

    OdpowiedzUsuń
  23. Cieszę się, Donko, przyda się trochę uśmiechu. Jeśli ominęłaś ostatni komentarz Gosi, kliknij w czerwony napis- uśmiałam się do łez!😀

    OdpowiedzUsuń
  24. Mówiąc szczerze o wiele bardziej przeszkadzają mi w języku anglicyzmy i skrótowce i k.....co drugie słowo niż feminatywy .
    Jesli komuś nie przechodzi przez usta pilotka ciągle równoprawną opcją jest pani pilot .

    OdpowiedzUsuń
  25. I tu dochodzimy do sedna: można tak i można inaczej! I wszyscy zadowoleni!😉

    OdpowiedzUsuń
  26. Haha! Każdy sposób jest dobry, żeby się uśmiechnąć bez zagłębiania się, co autor miał na myśli:-)

    OdpowiedzUsuń