Trudno się nie uśmiechnąć.
Do tej pory nie rozszyfrowałam, co właściwie ma być sprzedawane.
A tak nawiasem mówiąc, przytoczonego tu mema można dwojako interpretować: jako żart z totalnego nieuka za nic mającego zasady polskiej pisowni, albo jako żartobliwą uwagę Zbigniewa na temat ryzyka zawierania związków małżeńskich.
Tak czy owak- dość zabawne.

A może ów autor też nie umiał współpracować z nośnikiem swoich myśli i wyszło, jak wyszło. Mój tablet też zawsze ma "ostatnie słowo" i mimo poprawek przed "publikuj" ostateczny kształt wypowiedzi poznaję, gdy już opublikowane. 😀
OdpowiedzUsuńTwoja wersja też jest prawdopodobna. Czasem błędy „poprawkowe” bywają zabawne, czasem wkurzające.😀
OdpowiedzUsuńMyślę, że chodziło o komórkę.
OdpowiedzUsuńZabawne na obu poziomach, lubię fajny humor.
Cieszę się, że udało mi się Ciebie „uśmiechnąć”.😀
OdpowiedzUsuńsama nie wiem... napiszę coś niepopularnego i pewnie narażę się wielu blogowiczom i ich komentatorom.
OdpowiedzUsuńOkropnie drażni mnie (i złości) pisanie w sieci - celowo z błędami i zniekształconymi końcówkami: ktoś tam złamał nuszkę, inny podjechał taksówko, zjadł loda z przyjemnościo, czyta ksionszki, choć boli go eb i tym podobne...
Zastanawiam się na co to i po co? Jeśli ma to być solidarność z osobami dotkniętymi dysleksją czy dysortografią (których, nota bene, coraz więcej...), to właściwie żaden dla nich z tego pożytek. Może ma to być zabawne? Hmm mnie to nie bawi... a może to ma odróżnić język swobodnie surfujących po necie od tych mało kumatych?
No... czego ja nie rozumiem? Pomożecie?
Z moich obserwacji wynika, że są dwa typy błędziarzy: ci nonszalanccy i dowcipni / wedle własnego rozumienia/ oraz ci, którym wisi, czy zrobili błąd, czy nie. No i zdarzają się jeszcze tacy, którzy zrobią błąd przypadkowo lub przy pomocy internetowego poprawiacza.
UsuńNie usiłuję poprawiać cudzych błędów, wychodząc z założenia, że mnie zrobienie błędu też się czasem trafia, choć staram się sprawdzać tekst przed zatwierdzeniem.
Wyluzuj, Gosiu! Ja po prostu przestałam odwiedzać bloga, którego pisownia budziła moje zastrzeżenia. 🤭
a widzisz! ja się wcale nie spinam. Opisałam tylko, co mnie drażni, bo poza tym mam totalny luzik na to.
UsuńŚmiem czasem (😉?) nawet siarczyście zakląć ( to też nasz język! 😜), ale po co w tak głupi sposób robić z niego karykaturę? Tego nie rozumiem?
A wspominam o tym mimochodem, bo tak naprawdę mi to powiewa...
😘
Żeby była jasność: kocham nasz język i zawsze mnie świerzbi, żeby błąd poprawić, ale nie chcę udawać purystki językowej, bo jednak do Miodka mi daleeeeko!🤭
Usuń😁😉być purystą... ha! to pewnie też wprowadzałoby pewną sztuczność i nienaturalność w żywej rozmowie, ale Twój wpis wyłuskał coś, co zaistniało w internecie i doczekało się nawet swojej nazwy - memobłędy
UsuńPonoć język jest materią żywą, więc czy chcemy czy nie, ciągle będzie ewoluował i żył swoim życiem. Damy radę! 😂
W memach spotykam madkę, na blogach- zazdraszczam. I- o dziwo!- nawet mi to specjalnie nie przeszkadza. Bardziej drażnią mnie typowe błędy ortograficzne. To pierwsze mogę potraktować jako rodzaj ciekawostki językowej, tego drugiego - już nie.
UsuńNie mam pojęcia co chce gościu sprzedać ale się trochę uśmiałam, taki lekki wpis.
OdpowiedzUsuńI o to chodzi: uśmiech najważniejszy!😀
OdpowiedzUsuńWyszło jak w sms-ach od koleżanki, bo nie dość, że słabo widzi, to komórka pisze za nią i tez muszę się domyślać, co napisała...
OdpowiedzUsuńSamo życie, Jotko. Komórki często robią psikusy !
OdpowiedzUsuńJa się solidaryzuję w tej sprawie z Gosią.
OdpowiedzUsuńNie wiem o co dowcipkującym w taki sposób chodzi 🫣
Mam natomiast własne spostrzeżenie odnośnie błędów: czym mniej piszemy ręcznie tym więcej robimy błędów.
OdpowiedzUsuńI chyba masz rację. Przy ręcznym pisaniu jest więcej czasu do namysłu i bardziej skupiona uwaga.
OdpowiedzUsuńOj, znam te "korekty" telefonu... najgorzej jest, jak pisze ze znajomymi na WA w obcych językach i telefon mi nieustannie poprawia na polskie słowa, które mu się wydają lepsze. Cholernie denerwujące, co najmniej połowę słów muszę pisać na nowo, a i tak nie wiadomo, co wyjdzie.
OdpowiedzUsuńChyba wszyscy internauci mierzą się z problemami niechcianych poprawek. To faktycznie mocno irytujący problem.
UsuńCzasem muszę, bo się uduszę :)
OdpowiedzUsuńGdy czytam post o kulturze języka, o błędach, które robią inni, to czuje niesmak widząc oczywiste błędy w tekście tej osoby. I wtedy czasem reaguję w komentarzu.
Teraz złośliwie, z powyższych komentarzy:
- nie komórki robią psikusy, tylko telefoniczny słownik
- rusycyzm - "czym mniej"
- słowa: luzik, powiewa mi to, wkurzające, są dla mnie kaleczeniem języka
Miałam genialnego polonistę w liceum, wytykał nam wszystkie błędy w mowie, w piśmie, w akcencie.
Dlatego rzadko komentuję, nie wdaję się w mówione dyskusje, a jak mi oczy krwawią przy czytaniu, to przestaję czytać.
Ale ogłoszenie przednie, nie domyśliłam się, że chodzi o komórkę, bo tego słowa w tym sensie staram się nie używać :)
...no niby masz rację, Basiu, ale to, co wynikło z Twego podsumowania, to jest przegięcie w drugą stronę...
UsuńNie dajmy się zwariować!
(coś mi się zdaje, że nie załapałaś sensu dyskusji - blogi nie są źródłem literatury pięknej, choć nie znaczy to, że można tu celowo sadzić byki ortograficzne bez opamiętania)
Howgh!
Basiu rozumiem , ja też uszami , gdy widzę błędy uszami strzygę :)
UsuńPonieważ to ja użyłam zwrotu " czym mniej ", który zakwalifikowałaś jako rusycyzm ( o nie !) - to poproszę o rosyjski przykład np w zdaniu . Znam rosyjski możesz pisać cyrylicą - zrozumiem.
Co tam język... Ważne, że można było się trochę pośmiać. Przecież zamieszczony tu obrazek nie miał być poddanym analizie polonistyczne 😄. Na codzień spotykamy "w mowie i piśmie" różne kwiatki - typu: w porzo, nara lub co drugie słowo to wtrącana angielszczyzna. Jak do jeża podchodzę do wynalazków o gościni, pani ministra itp. Na siłę feminizacja, co daje śmieszne zestawienia: cukiernik to i cukierniczka, pilot to i pilotka (czapka?)... Ale cóż, jestem boomersem. - Moja babcia mawiała, że lepiej się pośmiać niż płakać. A czasy mamy takie, że trzeba nam trochę radości, zwykłego śmiechu, by jakoś oszukać realne zagrożenia. 🤔
UsuńDołączę i ja do Waszych odpowiedzi. Basiu! Ja też ogromnie sobie cenię poprawność językową, ale powtórzę za Gosią: nie dajmy się zwariować. Nie wiem, jak jest w Niemczech, u nas co jakiś czas pojawia się dziwadło językowe, typu: „od czapy”, które króluje 2, 3, czasem 4 lata, po czym zanika, przestaje być używane. Może to nasza językowa ułańska fantazja?
UsuńWarto z tym walczyć? Po co? Samo minie.
Faktycznie: miało być zabawnie a wyszła niemal debata na temat poprawności językowej. Do komentarza Meli dodam jeszcze hasło z kabaretu Olgi Lipińskiej: „Daj se luz!”
UsuńMnie do łez bawi niejaka Lucia, która pisze "ubrać sweter", "zawieść" (zamiast zawieźć), "mimo, że" (w zasadzie to ZAWSZE źle stawia przecinki), "23 maj" I tym podobne żenujące kwiatki, a co jakiś czas grzmi, że ją denerwuje słowo "dresy" lub '"zakupić" (obydwa oczywiście poprawne).
UsuńOdpowiadam Azalia17: (cytat z google) "Poprawna forma tego popularnego związku frazeologicznego to „im gorzej, tym lepiej”. Użycie słowa „czym” zamiast „im” jest błędem składniowym.Zasada językowa:W języku polskim wyrażenia proporcjonalne (wskazujące na zależność jednego zjawiska od drugiego) buduje się za pomocą pary słów im... tym..., na przykład :im gorzej, tym lepiej, im szybciej, tym lepiej, im dalej w las, tym więcej drzew. Sformułowanie „czym gorzej, tym lepiej” jest kalką językową z języka rosyjskiego (ros. чем хуже, тем лучше) i w oficjalnym, starannym języku polskim jest uznawane za błąd."
UsuńMoja babcia z Kresów używała różnych rusycyzmow, co mi absolutnie nie przeszkadzało, a nawet uważałam za ładne, natomiast w szkole polonista zwracał nam uwagę, że to rusycyzm.
Do BBM:
Nie znam dziwadeł językowych w Niemczech, nauczyłam się niemieckiego urzędowego, czyli Hochdeutsch, i praktycznie nie mam kontaktów z językiem potocznym, slangiem itd.
Jeżeli czegoś nie rozumiem, bo jest to dla mnie nowe wyrażenie, to proszę o wytłumaczenie innymi słowami.
Slyszac mlodziez w autobusie często nie mogę zrozumieć o czym mówią :)
A tak ogólnie:
O wszystko można się pokłócić:)))))))
Trochę mi przykro, że naszą dyskusję potraktowałaś jako kłótnię. Ja tak nie uważam ; gorzej- cieszę się, że nasza rozmowa tak się rozwinęła, bo przecież to fajnie pogadać o ciekawostkach językowych, jak też o poprawności używanego języka.
UsuńPowoli powoli
OdpowiedzUsuńTakie ogłoszenia zamieszczane sa na dedykowanych portalach Najczęściej "kupno-sprzedaz"
Zainteresowany wie "o co tu biega"Reszta nie Ale czy musi wiedzieć ?
Masz dziwne zapotrzebowanie na "kotuwke z baterjo" możesz napisać do właściciela Wszak internet i taka opcje ma
Otóż to! Nie ma o co kopii kruszyć.
UsuńWskazówka bardzo wartościowa, do czego działania z ciekawisci doprowadzić mogą!
OdpowiedzUsuńAno, ano! Małżeństwo jako sprawdzian co to za instytucja może być niewypałem.
UsuńUdało się ! Poprawiłaś mi humor :)
OdpowiedzUsuńCieszę się. Taki był mój zamiar!:)
OdpowiedzUsuńRzeczywiście - wyszła niechcący debata 😂
UsuńTo, żeby nieco odczarować minorowy nastrój -
(nie sprawdzałam, czy z błędami! 😉)
Absolutne cudo!!!🤣🤣🤣
UsuńJa feminizm oswoiłam - cukierniczka jest używane nie od wczoraj tak jak I pilotka .
OdpowiedzUsuńA inżynierka jest świeże.
Na początku brzmiało mi mało poważnie, ale jestem w procesie...:)
Do wielu feminatywów już się przyzwyczaiłam, inne też powoli oswajam.
UsuńCukierniczka to pojemnik na cukier, a pilotka - czapka. Feminatywy to gwałt na języku (i nie, nie były używane przed wojną i nie, nie zakazała ich "komuna")
UsuńAnonimowy, zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości!
UsuńOj, chyba nie przeczytałaś ostatniego wyjaśnienia Azalii17.
UsuńDla feminatywistek cukierniczka jest zapewne pojemniczką na cukier... lub pojemnicą - jeśli to cukiernica o większych gabarytach.
Usuńmc2
Skoro mamy zdrabniać to zdrabniajmy po całości, czyli pojemniczka na cukierek. Co Ty na to?
UsuńI pewne zaskoczenie- nie sądziłam, że zajmujesz się słowotwórstwem. O feministkach słyszałam wielokrotnie, o feminatywistkach dopiero teraz. To jakaś nowość?…😉
Słowotwórstwem to za wiele... ot tak sobie "dziwolążę słowotworem" :-) Niezobowiązująco.
Usuńmc2
I to mi się podoba! Fantazja górą!😄
UsuńAnonimowy:
OdpowiedzUsuńJeśli anonimowe komentarze zawierają atak na komentujących- likwiduję; jeśli komentarze są neutralne- zostawiam je, ale nie odpowiadam.
Jeśli czekasz na moją odpowiedź, wystarczy się podpisać: Jola, Tola czy Michał, jakkolwiek. Bez obrazy, po prostu chcę z mojego bloga wyeliminować anonimowe wypowiedzi.
Trochę mi sie porawił poranny zły humor.... dziekuję.
OdpowiedzUsuńPs. może ten anons nie dotyczy komórki.... bliżej mu do kociego rodu.... tylko co wtedy z tą bateią? .
baterią nie bateią.... przepraszam to nie jest żaden neologizm. .
OdpowiedzUsuńCieszę się, Donko, przyda się trochę uśmiechu. Jeśli ominęłaś ostatni komentarz Gosi, kliknij w czerwony napis- uśmiałam się do łez!😀
OdpowiedzUsuńMówiąc szczerze o wiele bardziej przeszkadzają mi w języku anglicyzmy i skrótowce i k.....co drugie słowo niż feminatywy .
OdpowiedzUsuńJesli komuś nie przechodzi przez usta pilotka ciągle równoprawną opcją jest pani pilot .
I tu dochodzimy do sedna: można tak i można inaczej! I wszyscy zadowoleni!😉
OdpowiedzUsuńHaha! Każdy sposób jest dobry, żeby się uśmiechnąć bez zagłębiania się, co autor miał na myśli:-)
OdpowiedzUsuńI tego się trzymajmy!
OdpowiedzUsuń