Już kilka razy napotkałam powiedzenie: Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne- tam gdzie chcą.
O ile druga część wydaje mi się być prawdziwa, o tyle co do pierwszej mam sporo wątpliwości. Odnoszę wrażenie, że nie dość, że o niebie nie ma co marzyć, to grzeczne dziewczynki dobrowolnie i niejako na własne życzenie fundują sobie tu na ziemi niezłe piekiełko.
Jak to? Ano tak! Grzeczna dziewczynka jest zgodna, cierpliwa, empatyczna i opiekuńcza. Można tych cech wymienić sporo więcej. i wystarczy popatrzeć na to z boku, jak szybko taka grzeczna dziewczynka staje się niewolnicą innych ludzi, którzy bez większych skrupułów wykorzystują niebywałe zalety jej charakteru, by zobaczyć cały absurd przytoczonego powiedzenia.
I żeby było śmieszniej, to ta grzeczna dziewczynka wcale nie czerpie zadowolenia i satysfakcji z perspektywy pójścia żywcem do nieba, wręcz przeciwnie- czuje się nieszczęśliwa, wykorzystywana i oszukana, tyle że nie umie inaczej. I to jest jej dramat- piekło nosi w sobie...
Ktoś coś w temacie?...

Tu przypomniał mi się cytat, który pasuje jak ulał: pamiętaj, że bycie miłym, nie oznacza bycia popychadłem!
OdpowiedzUsuńNo ale jeśli ktoś nosi to w sobie, to nie ma na to rady...chyba.
Pewnie próba odzyskania prawdziwego JA wymagałaby wielu lat ciężkiej pracy nad sobą.
OdpowiedzUsuńTrochę do powiedzonka "Czemuś głupi?boś uczciwy ".Czasami to nie popłaca bo faktycznie ludzie potrafią wykorzystać taką osobę, bo ona dobra, bo nie odmówi, bo zrobi, itp.
OdpowiedzUsuńTo prawda, ludzie bywają bezwzględni i chętnie wykorzystują osobę dobrą lecz łatwowierną.
UsuńCzemuś biedny? Boś głupi… A czemuś głupi? Boś uczciwy! (więc biedny!) - logika zamkniętego koła
UsuńJest nawet książka pod tym tytułem, kupę lat temu czytałam.
OdpowiedzUsuńPoza tym, jestem na tyle w temacie, że aktualnie ten stan zmieniam.
O! Nie wiedziałam.Brzmi zachęcająco.
OdpowiedzUsuńPrzez "pochwały" taty, że "Halusia jest posłuszna" spaprałam sobie 30 lat życia.
OdpowiedzUsuńNie róbcie krzywdy swoim dzieciom czy wnukom, chwaląc za bycie grzecznym, posłusznym. Przytulajcie, kochajcie za to, że są, a nie w nagrodę.
Przyłączam się do apelu. Jest niezwykłe ważny!
UsuńAbsurd przytoczonego powiedzenia wynika przede wszystkim z pomieszania dwóch różnych i antagonistycznych względem siebie porządków antropologicznych. Czymś innym jest Niebo transcendentne osoby wierzącej, a czymś innym niebo kogoś, kto nie wychodzi poza płaską antropologię zamkniętą w ograniczonej czasoprzestrzeni "tu i teraz"... Zaintrygowało mnie natomiast, że Twój opis grzecznej dziewczynki jest tak dalece kompatybilny z definiującym miłość 1. Listem do Koryntian: "Miłość cierpliwa jest, łaskawa [...] nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego...". Czy to celowe nawiązanie?
OdpowiedzUsuńmc2
Przykro mi, jeśli Cię rozczaruję: żadnych podtekstów, czysty przypadek.
OdpowiedzUsuńTzw. "grzeczne" inaczej uległe dziewczynki, późniejsze kobiety, to te które zostały nauczone, że muszą zasłużyć na miłość, akceptację i spokój. Zatem muszą być miłe, posłuszne i stawiać potrzeby innych nad własne, szczęście innych kosztem własnego. Taka postawa prowadzi oczywiście do tłumienia emocji, rezygnacji z własnych ambicji, do godzenia się na to, czego wcale się nie chce i zgody na życie według cudzych oczekiwań itd. I za taką właśnie postawę nagrodą jest społeczne uznanie, to metaforyczne "niebo".
OdpowiedzUsuńZatem zdanie "Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne - tam gdzie chcą" jest metaforą i zarazem wezwaniem do porzucenia syndromu "dobrej dziewczynki" na rzecz samostanowienia, odwagi w realizacji własnych celów, poczucia własnej wartości i życia w zgodzie ze sobą... nawet jeśli wiąże się to z wyjściem poza utarte konwenanse i schematy.
Wiesz, myślę, że poczucie własnej wartości i realistyczna samoocena są podwaliną całego dalszego życia. Dlatego tak ogromnie ważne są początki- dzieciństwo i dojrzewanie. Błędy tamtych lat mszczą się w dalszym życiu.
OdpowiedzUsuńZnam to powiedzenie. I mocno się utożsamiam, ale tylko z jego drugą częścią. Nigdy nie byłam i nie jestem grzeczną dziewczynką. I tak mi już zostanie;-)
OdpowiedzUsuńSądzę, że ta 'grzeczność' jest często wynikiem wychowania i 'tresury' do spełniania oczekiwań innych osób (rodziców, dziadków, nauczycieli, itp) kosztem własnych pragnień. A gdy ta dorosła 'grzeczna dziewczynka' zaczyna mówić 'nie', wtedy nagle staje się 'wyrodna' albo 'niewdzięczna', a ona po prostu zaczyna ratować siebie z tego piekielnego nieba.
Trafnie to określiłaś- piekielne niebo. Ono rzeczywiście bywa piekielne.
UsuńJa tylko mam nadzieję, że era "pań Dulskich" i tak zwanych toksycznych matek już mija. Toksycznych matek, ciotek, babć - które z lubością reżyserowały życie swoich córek, wymuszając niejednokrotnie ich decyzje życiowe, co często owocowało finalnie spapranym życiem tych młodych kiedyś dziewcząt. A wszystko to "w imię Boga", "co ludzie powiedzą," babcia tego nie przeżyje", "jak ja spojrzę innym w oczy"... i takie tam...
OdpowiedzUsuń...a życie jest jedno, niestety! Za późno to sobie uświadamiamy.
Najgorsze jest to, że z takim "spapranym życiem" (jako efektem ciągłych, usilnych nacisków przestarzałych "norm") zostajemy całkiem same na starość, szukając w panice resztek szacunku do siebie. I pozostaje żal niespełnienia.
Taką trzeba mieć nadzieję. Czasy się zmieniają, sposób wychowania jest inny. Miejmy nadzieję, że to co najgorsze jest już za nami a młode pokolenie będzie już umiało zadbać o własne prawo do samostanowienia.
OdpowiedzUsuńByc może się mylę ,ale pierwsza myśl po przeczytaniu to porzekadło
OdpowiedzUsuń"Chcącemu nie dzieje sie krzywda"
https://www.papilot.pl/zwiazki/meskim-okiem/41581/zachowania-kobiet-ktore-doprowadzaja-mezczyzn-do-szalu
Mam wrażenie, że Azalia Ci odpowiedziała. Ja ustosunkuję się do Twojej uwagi, gdy otworzę adres- w telefonie nie daję rady, przykro mi. Odrobinę cierpliwości.
UsuńOtóż przeczytałam i powiem, że dawno już nic mnie tak bardzo nie rozsierdziło! Wiem, że są różne kobiety i że trafiają się także totalne idiotki, ale przytaczając ten adres… nieważne! Wieśku, nie o tym była moja notka- nie o relacjach damsko-męskich ale bardziej ogólnie- o sposobach i umiejętnościach radzenia sobie w życiu, bądź też o życiu pod dyktando innych- wcale niekoniecznie mężczyzn.
UsuńTo nie był anonim, to byłam ja- BBM.
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=gNwFY1ZX6QE
Usuń:))
Tak prawdziwe jeśli się jest dorosłym.
OdpowiedzUsuńAle jesli tresura zaczyna się od pieluch to niestety osoba może nie mieć na to wpływu.
Ja jak uparcie zajmowałam się sobą bądź swoimi zainteresowaniami odmawiając różnych z " grzeczności " wynikających powinniości słyszałam, że jestem okropną egoistką.
OdpowiedzUsuńTo w przerwach - bo przeważnie byłam posłuszna.
W szkole też, ale gdy przekraczano moje granice , a mialam je wyraźnie postawione to było grubo.
Miałam zatem parę nauczycielek i nauczycieli przeciw sobie.
Radziłam sobie z tym jakoś, wolałam to niż ciągłe powinnoßci.
Asertywność nazywano wtedy oślim uporem 😁
OdpowiedzUsuńCelna uwaga. To dobrze, że umiałaś o siebie zadbać. Nie każda dziewczyna to potrafi.
UsuńA ja znałam taką wersję: Grzeczne dziewczynki idą do raju. Niegrzeczne mają raj na ziemi.... Pozdrawiam. Joanna
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ta wersja. Jest trafna. Pozdrawiam też.
UsuńWitaj
OdpowiedzUsuńGrzecznym dziewczynkom z czasem wyrastają rogi. Coś o tym wiem:)))
Pozdrawiam wyczekiwanym deszczem
Jeśli rogi do obrony, to niestety nie wszystkim wyrastają.
OdpowiedzUsuńU nas dziś trochę popadało, ale niewiele. Też pozdrawiam.
Nie wierzę w niebo. Ale wierzę, że tymczasowo się tam znaleźć można. Na pewno nie na zawsze. Tak samo piekło. Można je znaleźć za życia...
OdpowiedzUsuńMyślę, że to niebo jest umowne- rodzaj nagrody za „dobre sprawowanie”. I myślę podobnie jak Ty, że niebo i piekło bywa już za życia.
UsuńOd wieków zachęcano do uczynków nagradza tych niebem, jako miejscem niewyslowionego szczęścia (pewnie każdemu wg jego wyobrażeń), a wszystko inne, co było jakimś odstepstwem oczywiście spotykało się z potępieniem i straszliwy pobytem w piekle. Od dziecka już katecheci wskazywali piekło jako miejsce za złe uczynki w życiu doczesnym. ALE cóż to za przewinienia u dzieci, gdy się widzi całe dorosłe PiS i ich modły, a mieliby być razem z piekle z tymi, co to powiedzieli gówno czy wyzywali kolegę. Piekło - niebo to stała mantra kleru, w które to straszenie piekłem i istnienie samego piekła jest mocno wątpliwe, bo przecież księża tak się zachowują : hulaj dusza - piekła nie ma. 👹
UsuńWiem, o czym piszesz. Nasza religia oparta jest nie na miłości a na strachu przed karą. Sama tego w dzieciństwie doświadczyłam. A księża? Toż oni właśnie są dysponentami kar, więc mają władzę nad duszyczkami.
UsuńTak a propos, to jest jakaś książka pt. "Grzeczne dziewczynki idą do nieba a niegrzeczne tam gdzie chcą" ale niestety jeszcze jej nie czytałam. A tekst myślę mobilizuje do tego, żeby nie dać się wtłoczyć w jakieś określone ramki, zamknąć w szufladce , innymi słowy robić to co podpowiada nam nasz charakter. Po swojemu układać sobie życie. 😀
OdpowiedzUsuńNie słyszałam o tej książce. Może warto poszukać.Temat sam w sobie bardzo ważny!
UsuńPrzez pół życia (mniej więcej) byłam grzeczną dziewczynką, a potem poszłam po rozum do głowy. Bardzo mi z tym rozumem dobrze 😅
OdpowiedzUsuńGratuluję! I tak trzymać!😉
OdpowiedzUsuń