Żeby nie było, że nie doceniam- wprost przeciwnie! Boję się jedynie, żeby ochami i achami nie wyrządzono krzywdy tej niezwykłej dziewczynie.
Nie znam się na tenisie i nie widzę w nim nic szczególnie atrakcyjnego, zwłaszcza w tenisie kobiecym. Łup-łup i łup-łup, i dalej, i znowu to samo. Inaczej w tenisie męskim- tam coś się dzieje, są jakieś niespodzianki.
Tym razem oglądałam mecz od początku do końca, z zaciśniętymi kciukami, napiętą uwagą ale i uśmiechem na ustach. To był majstersztyk, sportowy teatr, coś, czego nie da się opowiedzieć w kilku słowach. Emocje kipiały! A niewysoka skromna dziewuszka szła jak burza do kolejnego zwycięstwa, tym razem w walce o wejście do finału. Nie wygrała siłą uderzeń ani szybkością lotu piłki- wygrała różnorodnością zagrań, przyczajoną niespodzianką kolejnego odbicia... To była fantastyczna, fenomenalna gra. I mówię to ja- baba, która się kompletnie nie zna na tenisie. Ale docenia mistrzostwo gry!
Czemu dałam taki dziwny tytuł notce? Bo nasi krajanie to dziwni ludzie: jak ich sportowy faworyt wygrywa, to by go ozłocili, stawiali pomniki i w ogóle na rękach nosili... ale wystarczy gorszy czas i słabszy wynik, żeby zaczęli psy wieszać i odsądzać od czci i wiary. No tak jest i już! Boję się tego dla Mai. To urocza, skromna i ambitna dziewczyna. Twarda, ale jednocześnie bardzo delikatna i wrażliwa... Skąd wiem? Znikąd. To widać po jej zachowaniu i na korcie, i poza nim.To widać po jej reakcjach.
Maju! Trzymam kciuki mocno, bardzo mocno! I wiesz, nawet nie za wygraną w finale /choć niewątpliwie bardzo Ci tego życzę!/, trzymam kciuki za Ciebie, za Twoją odporność, żebyś dała sobie radę z huśtawką kibicowskich nastrojów.

To samo było z Małyszem i Światek, najmniejszy spadek formy, jedno potkniecie i fala hejtu.
OdpowiedzUsuńSpragnieni jesteśmy sukcesów, ale Maja co 5 minut w mediach, to przesada, wszyscy z Mają, a gdy przegra?
A chorowała na depresję!
Ja też trzymam kciuki!!!
Obserwujemy to zjawisko niemal przy każdym sportowcu i tylko piłka nożna opiera się temu, bo nawet przy regularnych cięgach kibice na stadionach wyją: rodacy, nic się nie stało !
UsuńMasz rację ,potknięcie i fala hejtu .Nikt nie myślał że Maja dojdzie tak wysoko , wielki brawa już dla niej, jest już wygrana.
OdpowiedzUsuń100% racji ! Maja już jest wygrana, już jest zwyciężczynią! I to niebywałą! Zachwyciła cały świat!
OdpowiedzUsuńTak to już jest, że "na cudzy chleb każdy ma apetyt" ... w ogniu sukcesu grzeją się wszyscy . Taka ludzka przypadłość :(
OdpowiedzUsuńNie znałam tego powiedzenia. Dobre!
OdpowiedzUsuńWiesz, gdyby było jedynie grzanie się w ogniu sukcesu, bez tej drugiej części- obrzucania ciepłym jeszcze popiołem, nie byłoby nad czym ubolewać. Przejmująca jest ta krańcowa zmiana emocji.
...ale co by nie mówić... udały się NAM dziewczyny! 😉😁
OdpowiedzUsuńTaka prawda!👏👏👏😄
OdpowiedzUsuńWitaj już czerwcowo
OdpowiedzUsuńTeż dzisiaj trzymam kciuki za Maję. Lubię czasem oglądać dobry tenis.
Maja to niezwykła dziewczyna, która zaszła już bardzo wysoko.
To powiedzenie z chlebem w punkt. Ale jest też inne - sukces ma wielu ojców, a porażka jest sierotą.
Wierzę, że będzie dobrze. Ale należy też pamiętać, że i tak Maja osiągnęła już tak wiele...
Pozdrawiam urzekającym zapachem jaśminu
Przytoczone przez Ciebie powiedzenie jest znane i całkiem dobrze odzwierciedla rzeczywistość. Niektórzy ludzie przyczyniają się do sukcesu, inni jedynie się pod sukces podczepiają ale chętnych do konsumowania sukcesu jest wielu; chętnych do brania odpowiedzialności za porażkę- szukać ze świecą w ręku. Samo życie!
OdpowiedzUsuńIsmeno, będzie dobrze niezależnie od wyniku spotkania. Maja zrobiła już tak wiele, że wynik finału przestał być ważny. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńMatko kto nie trzyma kciuków za Maję? Ja też, choć tenis mnie nudzi czy facetów czy babek !
OdpowiedzUsuńTak samo mocno trzymam kciuki jak i za Klaudię, co z Chin przyleciała kontynuować leczenie do Wrocławia.
Młode dziewczyny , oby dały radę, co by to nie było.
Maja wygrała, chociaż nie wygrała. Wygrała z własnym zmęczeniem, wygrała siłą woli, odwagą i determinacją, mierząc się z wieloma przeciwnościami.
OdpowiedzUsuńJestem dumna, że wyrosła nam wspaniała tenisistka.
A za Klaudię też trzymam kciuki, żeby odzyskała pełnię zdrowia.
Maja gra świetny tenis i dokonała niesamowitej rzeczy. Przed nią wiele wygranych i wiele tytułów:-) Trzymam za nią kciuki z całych sił. I to niesamowite, że urodziła się w tym samym mieście, co ja:-)
OdpowiedzUsuńNie sposób jej nie podziwiać i nie polubić. Myślę, że to początek jej wielkiej kariery.
OdpowiedzUsuńPrzychodzi facet do swojego kumpla, patrzy, a tam u niego na podwórku wielki kort tenisowy z trybunami na kilka tysięcy ludzi. Na korcie Chwalińska z rozgrywa mecz. Idzie do kumpla i pyta:
OdpowiedzUsuń- Stary, skąd ty miałeś tyle kasy żeby zafundować sobie to wszystko?
- A wiesz, bo mam złotą rybkę która spełnia każdemu życzenie.
- Pożycz mi ją! Jutro ci oddam!
- Dobra, tylko uważaj, ona jest mocno przygłucha, musisz do niej wyraźnie mówić.
Facet wziął rybkę i szczęśliwy wraca do domu. Postawił na stole i głośno, wyraźnie, powoli mówi do niej akcentując każde słowo:
- Złota rybko! Chcę mieć górę złota.
Rybka na to:
- OK. Idź spać a rano życzenie będzie spełnione.
Facet wstaje na drugi dzień, a tu jego dom przygnieciony przez górę błota. Chwycił rybkę, leci do kumpla i krzyczy:
- Coś ty mi dał! Chciałem górę złota a ona mi dała górę błota!
- Mówiłem ci przecież, że jest trochę głucha. Co ty niby myślałeś, że ja chciałem mieć wielki tenis?
Wygląda na to, że głucha złota rybka trafiła w zapotrzebowanie wszystkich Polaków, unieszczęśliwiając zaledwie jednego.😂
OdpowiedzUsuńNic nowego. Możesz wygrywać cały czas a jak Ci sie nie uda to i tak jesteś tą najgorszą.
OdpowiedzUsuńAż tak źle chyba nie jest, ale generalnie często bywamy niesprawiedliwi w ocenach.
OdpowiedzUsuńMam trochę wrażenie, że w tym wszystkim łatwo popaść w dwie skrajności — albo ktoś jest „cudowny i delikatny”, albo nagle „do niczego”, i nie ma nic pomiędzy. A prawda pewnie jak zwykle jest dużo bardziej zwyczajna i mniej romantyczna niż się nam wydaje z perspektywy widza.
OdpowiedzUsuńZ tym „widać po niej jaka jest” też bym był ostrożny — sportowcy na korcie pokazują emocje, presję, moment, a nie pełną osobowość człowieka. Trochę się zastanawiam, czy my jako kibice nie dopowiadamy sobie za dużo historii do tego, co po prostu jest grą i wynikiem.
Od dość dawna, gdy stali kibice i ci od wielkich wydarzeń zaczynają dmuchać w balonik i "kto da więcej?", staram się oszczędzać siebie przede wszystkim, bo już to jest sprawdzone, że im więcej chcą i wieszczą, tym gorzej wynik będzie wyglądał... i meczu nie oglądam, tylko nasłuchuję. Jakbym nie chciała się przyłożyć do czary - mary złego wyniku. A Maję podziwiam, bo jest za co. Tenis to piękny, ale trudny i wyczerpujący sport. Osobiście miałam kiedyś możliwość znania i obserwowania (od 6. roku życia) naszego byłego już tenisisty, Michała Przysieznego, o którym się mówiło, że to drugi Federer i teraz mogę skontatować, że na wielki sukces pracują te osoby "całe życie" i nie w pojedynkę, ale z rodziną. Mają także pokaże światu jeszcze więcej i więcej, byleby pseudo fani dali jej spokój. - Naszemu Lewandowskim też "kochani Polacy" potrafią walić jak w bęben... z pozycji fotela przecież widzą najlepiej i brzuch opasły nie przeszkadza.
OdpowiedzUsuń