19 cze 2026

Poczucie własnej warości

 Życie nikogo nie oszczędza i przed każdym stawia jakieś zadania- różne: łatwiejsze, ale i takie, wydawałoby się, nie do pokonania. Jedni  radzą sobie z każdym problemem, dla innych nawet drobne przeciwności urastają do miana katastrofy. Od czego to zależy?...

Wiele o tym myślałam i mam wrażenie, że generalnie jakość życia w dużej mierze /może nawet decydującej/ zależy od samooceny i samoakceptacji- wiary w siebie i własną sprawczość.


 A samoakceptacja nie bierze się znikąd, składa się na nią osąd rodzeństwa i rodziców, ocena rówieśników i ludzi dorosłych.

Młody człowiek poddany krytycznemu osądowi ma tendencję do przejęcia tych opinii na własny temat, wierzy im bezkrytycznie i przyjmuje jako pewnik. Nie próbuje się im przeciwstawić, walczyć z nimi. Nie ma świadomości, że brak wiary siebie i niska samoocena będą miały wpływ na jego dalsze życie.

Proszę mnie źle nie zrozumieć- daleka jestem od tego, by pompować ego młodego człowieka zawsze i za wszelką cenę.To byłaby skrajność w drugą stronę równie niekorzystna jak wszechogarniający krytycyzm.

Chodzi mi o budowanie realistycznego obrazu samego siebie- poznawania własnych mocnych stron, ale i tych słabszych, nad którymi warto popracować. 

Sama nie wiem, skąd mi się wziął ten temat- i po co. Swojego życia już nie zmienię. Za stara jestem na życiowe zmiany...

 Może  tak po prostu, by głośno powiedzieć, że w różnych życiowych sytuacjach trzeba umieć myśleć o sobie i mieć pewność, że warto o siebie zawalczyć, bo życie jest tylko jedno i będzie tylko takie, jak uda się nam je zagospodarować.

33 komentarze:

  1. Samoocena w ciągu życia może ulegać fluktuacjom.
    Moja budowała się przez lata , mimo świadomości, że szkoła to lajcik, pochwał rodziców kiedy chwalić należało.
    Urodziłam sie lękliwa i jak piszesz mnóstwo rzeczy mnie przerażało.
    Po maturze okrzepłam , choć szło to żółwim tempem.
    Miałam świadomość zmian.
    Trafiłam w dobre towarzystwo na studiach , i na pierwszego w życiu psychologa.
    Pracowałam na te zmiany, bo życie z lękiem na plecach jest czymś okropnym , okrawajàcym nie tylko ze spokoju ale spełniania marzeń i radości życia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli zapracowałaś sobie na pozytywny obraz samej siebie i spokojne, dobre życie. Z serca gratuluję! Nie każdemu się to udaje. Są tacy, którzy dźwigają swój wymyślony garb do końca życia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Napisałaś - "Za stara jestem na życiowe zmiany" ... To nieprawda. Przekonanie o tym, że "jest się za starym", to częsty mit wynikający ze zmęczenia lub lęku przed nieznanym. W rzeczywistości na życiowe zmiany nigdy nie jest za późno. Zaś zmiana nie zawsze musi od razu oznaczać rewolucję. Dojrzałość jest atutem... człowiek ma życiowe doświadczenie, lepiej zna samego siebie, wie już czego nie chce, co mu nie służy i precyzyjniej wie czego potrzebuje. Niechęć do zmian nie wynika z metryki, a z wewnętrznych przekonań. Poczucie własnej wartości, o którym piszesz w swoim poście to fundament – jeśli ten fundament jest naruszony, słaby, lub prawie go nie ma to ma to wpływ na każdą sferę życia... a bez fundamentu trudno coś zbudować .

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem, że masz rację, tyle że ja już nie myślę o zmianach. Jest jak jest i nie jest źle, więc po co?

    OdpowiedzUsuń
  5. Młodzieńczy okres burz i naporów dziś wspominam raczej ze śmiechem, choć tamte aktywności wprowadzały często dość istotne zmiany. Chodzi mi o to, że niektóre decyzje tylko utrudniały miast pomagać. Jestem z bliźniąt i wcale nie tak podobne psychicznie, a oczekiwania najbliższych były jednoznaczne, czyli czuj i myśl jak siostra. Kochałam siostrę, bo to Siostra, ale chcąc zrobić coś dla siebie byłam w kontrze z nią i tak oto wyszłam na czarna owce. Dziś myślę, że gdyby tak "wespół w zespół" to obie byłybyśmy z podciętymi skrzydłami. Choć gdzieś mi się kołacze, że może to ja powinnam była wziąć na siebie sprawy, bo może silniejsza. Teraz na stare lata nie mam już żadnych oczekiwań prócz znośnego zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pierwszej chwili myślałam, że jesteś bliźniakiem zodiakalnym i już chciałam krzyknąć- to tak jak ja!😀 Ja miałam starsze rodzeństwo. To miało swoje plusy i minusy.
      Ostatnie zdanie Twojego komentarza mogłabym powtórzyć, uściślając jedynie: zdrowia- fizycznego i psychicznego.😊

      Usuń
  6. Jest jeszcze coś takiego jak cechy indywidualne. Ja nie mogłam narzekać na wsparcie z domu czy w szkole, a jednak byłam długo nieśmiała, zawsze wolałam drugi szereg, bez fajerwerków. Mój syn już jest inny, choć ani ja ani mąż nie mamy cech, które by go specjalnie wyposażyły w śmiałość czy otwartość. Tak do końca to chyba nie wiadomo, od czego to zależy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że zgoda na siebie taką, jaką się jest naprawdę, jest podstawą udanego, satysfakcjonującego życia. A nie każdy akceptuje siebie prawdziwego i często wyolbrzymia rzeczy, które mu się w sobie nie podobają a stąd już tylko jeden krok do porażek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem co Ci napisać, nie jest łatwo żyje jak żyje ale ostatnie lata nie były dobre,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyszło nam żyć w ciekawych ale trudnych czasach i jakoś musimy sobie z tym radzić.

      Usuń
  9. Witaj
    Co to znaczy, że jesteś za stara na życiowe zmiany?
    Ja podobnie jak Jotka zawsze byłam nieśmiała, wolałam się nie wychylać. To zawsze ja pierwsza do kogoś dzwoniłam. Jednak kilka lat temu powiedziałam dość. Jeżeli np. ktoś do mnie nie dzwoni, to dlaczego ja mam to zawsze robić.
    A co do otwartości. To bardziej się nie otworzyłam bardziej. Nie porafię
    Pozdrawiam upalnym początkiem lata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też raczej pierwsza dzwonię. Może inaczej: dzwonię, kiedy czuję potrzebę kontaktu, nie zwracając uwagi, kto „ powinien” pierwszy. A starość- nie jest dobrym etapem na życiowe zmiany. Tak to widzę. Człowiek myśli już jedynie o spokoju i bezpieczeństwie- cokolwiek ono oznacza.

      Usuń
    2. Masz rację - "Człowiek myśli już jedynie o spokoju i bezpieczeństwie". Ostatnio w jakiejś kolorowej gazetce czytałam entuzjastyczny tekst o kobiecie, która w jesieni życia zmieniła wszystko, jeździ po całym świecie, tam po drodze zarabia na dalsze wojaże etc. No ja - w życiu! Stabilizacja, własny dom i poczucie, że jestem u siebie - to najważniejsze. Nie szukam przygód. Jeśli ktoś potrafi inaczej, brawo dla niego, ale to nie znaczy, że jest lepszy.

      Usuń
    3. Co masz na myśli pisząc o starości? Kiedy się zaczyna?
      Pozdrawiam oczekiwaniem na ochłodzenie

      Usuń
  10. Jesień życia to pojęcie względne, trochę takie jak 60-letni staruszek.😀 Nie bardzo sobie wyobrażam światowe wojaże 80- letniej kobiety. To absurd.
    Czyli wiemy , o czym mowa. Zresztą ludzie są różni i różne mają potrzeby. Każdy tak sobie życie układa, jak mu w duszy zagra i nikt przez to nie jest lepszy ani gorszy.😊

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla mnie nie jest to tak proste jak konstrukcja cepa
    Jesli fachowcy powiadają
    Szczególną rolę regulacyjną w kształtowaniu stosunków człowieka z otoczeniem zewnętrznym i z samym sobą odgrywa organizacja informacji skupionych wokół obrazu i pojęcia własnego ja.
    http://edukacjaidialog.pl/archiwum/2005,103/grudzien,214/swiadomosc_samego_siebie,1863.html
    To ja sie nie będę wymądrzał Bo wiem ze nic nie wiem Choć widzę, ale w działaniu jestem bezradny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, powiem, Wieśku, że mi zaimponowałeś! Tak na gwizd znaleźć naukowe opracowanie na dany temat to nie byle co! Przeczytałam z uwagą, ale chyba nie do końca o to mi chodziło. Bardziej chodziło mi o podcinanie skrzydeł, ale też o docenianie i wsparcie w tym wieku, kiedy dopiero kształtuje się obraz samego siebie, bo pewne /w załozeniu żartobliwe nawet czy wydawałoby się niewinne/uwagi zapadają bardzo głęboko i prześladują latami, często całe życie.

      Usuń
  12. Masz rację. Nie każdy to rozumie. Tyle rzeczy wpływa na naszą samoocenę. Miałam ciężkie dzieciństwo. Byłam u kilku psychologów już jako dorosła osoba i żaden mi nie pomógł. Wiele rzeczy nadal mnie przerasta i nic nie mogę na to poradzić. Nie wiem, może już nigdy nie będę inna.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze, Kasiu, że tak dużo o sobie wiesz. Jesteś jeszcze bardzo młoda i całe życie przed Tobą. Nie udzielę Ci mądrych rad, bo psychologiem nie jestem, ale wiem jedno-szukaj ludzi, którzy akceptują Cię tu i teraz. A wtedy za jakiś czas sama w sobie znajdziesz oparcie. Uwierzysz, że dasz radę sama lub z pomocą innych.
    i jeszcze jedno: każdy człowiek jest na swój sposób inny i chyba na tym polega barwa świata

    OdpowiedzUsuń
  14. Właściwie to pozytywnie oceniam swoje zycie...... w dzieciństwie i wczesnej młodości miewałam kompleksy związane z powojenną biedą – głównie w szkole wobec zamożnych koleżanek, częściowo nadrabiałam to przodowaniem w nauce. (troche się chwalę - przepraszam).
    Patrząc na swoje życie calościowo wydaje mi się, że nie było nieudane.... . Było w nim wszystko.... wielka pierwsza milość, udane 54-letnie małżeństwo, macierzynstwo, "babciowanie". Oczywiście nie zawsze było tylko dobrze.... były też choroby, śmierci, zmartwienia, ale nie żywię się nimi. I co dziwne różne, dawne uciążliwości dnia codziennego wspominam pobłażliwie.,
    Wnuczki nie odziedziczyly po mnie zainteresowań. Ja od dziecka z książką w ręku, one z komputerem, choć nie stronią całkowicie od książek, w dzieciństwie uwielbiały moje opowiadane im bajki. W szkolnych latach często korzystały z mojej pomocy, teraz bywa, że ja korzystam z ich wiedzy i umiejętności komputerowych..
    Czy chcialabym powtórki …. Nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  15. Pięknie napisałaś o swoim życiu. Tak może opowiadać tylko osoba spełniona, bez kompleksów, generalnie rzecz biorąc - szczęśliwa. Moje kompleksy mocno mi w życiu namieszały i choć mam udaną rodzinę, to nie chciałabym życiowej powtórki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy nie jest za późno na zmiany. Trzeba tylko chcieć i... mieć trochę odwagi. Choroba jeszcze bardziej mi to uświadomiła.

    OdpowiedzUsuń
  17. Teoretycznie- tak! W praktyce - istnieje taki przedział czasowy, po którym planowane zmiany nie są już możliwe.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tekst piosenki: Stanisław Sojka - Tolerancja (Na miły Bóg...)
    Dlaczego nie mówimy o tym, co nas boli otwarcie?
    Budować ściany wokół siebie - marna sztuka
    Wrażliwe słowo, czuły dotyk wystarczą
    Czasami tylko tego pragnę, tego szukam

    Na miły Bóg,..
    Życie nie tylko po to jest, by brać
    Życie nie po to, by bezczynnie trwać
    I aby żyć siebie samego trzeba dać

    Problemy twoje, moje, nasze boje, polityka
    A przecież każdy włos jak nasze lata policzony
    Kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień, niech rzuci
    Daleko raj, gdy na człowieka się zamykam

    Na miły Bóg,..
    Życie nie tylko po to jest, by brać
    Życie nie po to, by bezczynnie trwać
    I aby żyć siebie samego trzeba dać

    Na miły Bóg,..
    Życie nie tylko po to jest, by brać
    Życie nie po to, by bezczynnie trwać
    I aby żyć siebie samego trzeba dać!



    Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/stanislaw-sojka/tolerancja-na-mily-bog

    OdpowiedzUsuń
  19. Rzeczywiście trafia w temat.🙂

    OdpowiedzUsuń
  20. Myślę, że to podstawa do udanego, dobrego życia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Łatwo powiedzieć samoakceptacja, ale na nią potrzeba czasu. Przepracowałam błędy młodości i wiem, że bez nich nie byłabym tym, kim jestem.
    Polecam Ci tekst p. Szczepkowskiej n.t. "rzekomego otrucia kandydata" czyli niepoliczonego rezydenta.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytałam inne komentarze. Wygląda na to, że trochę przedawkował narkotyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pm Was Ale czy to Was nie uraza Nie obraza Waszej inteligencji gdy facet mieniący się prezydentem .
      /z do dziś niepoliczonymi głosami razem z całym dworem wmawia ze go chciano otruć
      Gdy każdemu widno i wiadomo iz jest narkomanem uzależnionym od tzw "snusow" ktore bez żenady i opamiętania sobie i to w towarzystwie kamer aplikuje.
      Przedawkował z nikotyna albo cholera wie co on i gdzie się zaopatruje i co mu w te snusy pchają
      Snusy które w Polsce sa nielegalne tak jak w całej Unii za wyjątkiem Szwecji
      Pierwszemu Obywatelowi jakoś to nie przeszkadza Dając przykład innym narkomanom
      Nie obraza Waszej inteligencji Gdy opowiada iz 3 byków stało nad nim przerażonych
      I co ? I nic !
      A przecież
      Nieudzielenie pomocy definiuje art. 162 Kodeksu karnego. Jego treść prezentuje się następująco:
      § 1.
      Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
      No i co Nic Zero Nul Dalej są bezkarnymi przyjaciółmi
      To tylko takie przemyslenia Chcecie więcej

      Usuń
    2. Ten facet wstydu nie ma! Ewidentnie przedawkował snusy, ale na tyle za mało, że przeżył i tylko się porzygał.Czym tu się chwalić???! Wiesz, ja się zastanawiam, kto takiemu patusowi pomógł osiąść w IPN-ie i to na wysokim stanowisku...niebywałe!!!

      Usuń
  23. To jest bardzo ciekawy temat.

    Ciężko mi stwierdzić, skąd wzięła się moja samoakceptacja i w jaki sposób jestem sobą, a w jaki sposób jestem osobą ukształtowaną przed otoczenie.

    Jak lata temu byłem na terapi grupowej, to stwierdzono u mnie manie wielkościowe. To jest dopiero ciekawe ego!

    I tak się plątam ze swoim magicznym myśleniem i zaburzonym (chyba, tak czy nie?) obrazem świata.

    OdpowiedzUsuń
  24. Chyba nie ma znaczenia, skąd się wzięła Twoja samoakceptacja, ważne-że ją masz, że ją czujesz.

    OdpowiedzUsuń