Po zdjęciach wiadomo, że główną przyczyną mojego "urlopu" były sprawy zdrowotne, ale nie tylko- był zamknięty żłobek, były dwie stłuczki samochodowe, były znalezione w środku lasu dwa malutkie kociaki i niechęć Bąbla do podzielenia się własnym terytorium, było przypuszczenie uszkodzenia pralki i termostatu do pieca gazowego...
Te dwa ostatnie to efekt paniki, kiedy z obłędem w oczach zastanawiałam się, co jeszcze i kiedy.
Ostatecznie wszystko powoli wraca do normy i - choć obowiązków mi przybyło- jakoś zaczyna względnie normalnie funkcjonować.Udało mi się wyciszyć po kumulacji niespodziewanych zdarzeń, tym bardziej że wszystko- mimo trudności- ostatecznie znalazło dobre rozwiązanie. A ja przypomniałam sobie maksymę babci Karolci i uznałam, że spokojnie mogę się nią podeprzeć w trudnych sytuacjach. Przytoczę, bo może się komuś przydać: jak się człowiek przyłoży, to i w piekle niezgorzej!
Bo rzeczywiście- człowiek potrafi zaadaptować się do KAŻDYCH warunków, najgorsza jest niepewność i oczekiwanie na kolejny cios.
---------------------------------
Tak naprawdę to jeszcze nie wszystko, ale na pierwszy raz wystarczy.
Dobrego nowego tygodnia! :))


🙈 Najważniejsze jednak, że po tej całej kumulacji wszystko powoli wraca na swoje miejsce, a znalezione kociaki znalazły się w dobrych rękach. ❤️ Czasem życie urządza człowiekowi prawdziwy tor przeszkód, ale jak widać — da się przejść nawet przez piekło, jeśli człowiek odpowiednio się przyłoży. 😉 Oby teraz już było zdecydowanie spokojniej i bez kolejnych niespodzianek! Dużo zdrowia, spokoju i dobrego tygodnia! 🌷
OdpowiedzUsuńDziękuję Czerwona filiżanko za ciepłe życzenia i komentarz pełen nadziei.😘
UsuńNajpiękniejsze jest zawsze wychodzenie z impasu. To już rozpoczęłaś i życzę szybkiego oraz bezbolesnego. Natomiast maksymę babci Karolci (ja miałam prababcię Karolcię 😉) warto zapamiętać i wcielać w życie. Może i mnie się uda?
OdpowiedzUsuńUda się na pewno, wystarczy wierzyć i chcieć odbić się od dna.
UsuńPodobno gdzie diabeł nie może, tam babę wpuści 😉
UsuńKrótko mówiąc: jesteś kobietą po przejściach, ale...
OdpowiedzUsuńposłuchaj tego walczyka! 😉, on da Ci trochę optymizmu!
I dużo, dużo zdrówka Ci teraz potrzebne - tego życzę!!!
(...a koncentratorem tlenu to i koronowane głowy się wspomagają 😉😘)!
Buziaki! 😘😘
Dziękuję, Gosiu. Popatrzeć na gębusię pana Wojtka starcza za najskuteczniejsze lekarstwo!😘😘😘
UsuńPrawie u każdego , przynajmniej raz w życiu sprawdza się przysłowie - "siła złego na jednego" . Często to zło jest dla nas nauczką jak w przyszłości części tego zła uniknąć. W każdym bądź razie - Matyldo jesteś dzielna, dzielna po trzykroć.
OdpowiedzUsuńDziękuję , Donko! Mam nadzieję, że najgorsze już minęło. I trzeba przeć do przodu z wiarą, że będzie lepiej.😘
UsuńCudowna maksyma, muszę ją zapamiętać :-) Teraz już lepszych dni Ci życzę, limit atrakcji- miejmy nadzieję- wyczerpałaś na dłuższy czas.
OdpowiedzUsuńZajrzałam do Ciebie… 4 lata blogowego milczenia- nie za długo?!… Wróć do pisania, warto. Zresztą na pewno sama to wiesz. Fajnie będzie Cię odwiedzać.😉
UsuńOj, potrafi czlowiek, a nie zawsze mu to wychodzi na dobre, bo zamiast zabrać się za siebie, przyzwyczaja się...
OdpowiedzUsuńTrzymaj się ciepło i zagladnij do mnie, bom sie reaktywowala, moze tym razem na dlużej 😉
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńWiesz Ikroopko, czasem sytuacja wymusza zaakceptowanie tego, co jest.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że wróciłaś. Oczywiście będę Cię odwiedzać- z dużą przyjemnością zresztą.😘
Znam to przysłowie jest w tym dużo racji, bo człowiek potrafi się przystosować di zupełnie niewyobrażalnych sytuacji Mam nadzieję, że wracasz do zdrowia a ten koncentrator czy też tlen to tylko okresowo. Mam nadzieję, że wszystkie sprawy znajdą swoje rozwiązanie a kociaczki dobry dom. Kocury tak mają, że fukają na maluchy mój Furianuszek, który jest przykładem kociej słodyczy też nie jest zadowolony z tego, że pojawił się Barwinek. Na szczęście chociaż nadal nie chce się z nim bawić to zdarza się, że śpią razem na fotelu albo jedzą z jednej miski. Jednak początki były trudne i trzeba było trzymać rękę na pulsie. Na szczęście Misia, która z natury jest dość kapryśna, stanęła na wysokości zadania i trochę mu matkuje. A co do Bąbla czy wyzdrowiał całkowicie? Mam nadzieję, że tak. Cieszę się, że wróciłaś, życzę zdrowia i spokoju oby się okazało, że przynajmniej na jakiś czas wyczerpałaś zasób życiowych niespodzianek!😘🫶🌞
OdpowiedzUsuńDwa słowa o kotach. Maluchy znalazły nowe domy. Chcę wierzyć, że szczęśliwe, bo ludzie, którzy je przygarnęli, bardzo chcieli mieć koty. Pytasz, czy Bąbel całkowicie wyzdrowiał. Sama nie wiem, jak Ci na to pytanie odpowiedzieć. Wróciła piękna gęsta sierść, nie ma świądu ani wyrywania całych kępek, ale każdego dnia podaję mu leki- rano i wieczorem. Próbowałam zmniejszyć dawkę, ale pojawiły się pierwsze krostki zwiastujące problemy, więc wróciłam do pierwotnej dawki. Prawdopodobnie będzie tak do końca życia. Ale dajemy radę.
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa.😘
Oj, to za wiele na jedną Ciebie, ale może wyczerpany już kosz złych wieści i teraz tylko lepiej:)
OdpowiedzUsuńjotka
Dziękuję, Jotko! Też mam taką nadzieję.😘
OdpowiedzUsuńTa maksyma babci Karolci naprawdę ma coś w sobie. Najgorsze w takiej serii niefortunnych zdarzeń jest chyba właśnie oczekiwanie na to, co jeszcze się wydarzy, bo wtedy nawet drobiazg zaczyna wyglądać jak zapowiedź kolejnej katastrofy. Dobrze, że ostatecznie wszystko zaczęło się układać, a kociaki znalazły swoje miejsca. Oby teraz życie dało już trochę spokojniejszy odcinek, bo limit niespodzianek chyba został wyczerpany.
OdpowiedzUsuńTrafna analiza. Myślę, że powoli idzie ku wyciszeniu. Zdecydowanie dosyć niemiłych niespodzianek.
Usuń
OdpowiedzUsuńA może tak coś ku pokrzepieniu serc
Wojciech Młynarski
Nieszczęścia chodzą parami
Nieszczęścia chodzą parami
Więc wierzę coraz częściej
Że nigdy mnie nie spotka
Największe z wszystkich nieszczęście
Jest wielkie tak, że wystarczy
Bym w prochu starty leżał
Nie znajdę przed nim tarczy
Nie znajdę przed nim puklerza
Lecz los - los czuwa nad nami
Kto ufny, ten mnie pojmie
Nieszczęścia przecież chodzą parami
I to mi daje rękojmię
I wierzę, ja - mała płotka
Zaszyta w szuwary losu
Że to największe mnie nigdy nie spotka
Bo spotkać mnie nie sposób
I wierzę, ja - mała płotka
Zaszyta w szuwary losu
Że to największe mnie nigdy nie spotka
Bo ono nie ma pary
A jest jeszcze i taka wersja
OdpowiedzUsuńTekst piosenki: Wojciech Młynarski - Nieszczęścia chodzą parami
Przyszli raz do mnie z jasnym obliczem
Przed niewieloma dniami
Pan Gruza z panem Fedorowiczem
Nieszczęścia chodzą parami
I zapytali po małej chwili
Czy oglądałem czasami
Show doskonałe małżeństwa czyli:
Nieszczęścia co chodzą parami
Ja - że uwielbiam wprost te audycje
A oni furcząc baczkami
Że mają dla mnie dwie propozycje
Nieszczęścia chodzą parami
Więc wziąłem papier, pióro do ręki
No i popatrzcie kochani
Machnąłem z Sentem aż dwie piosenki
- Nieszczęścia chodzą parami
To do tej pory to była pierwsza
A druga zaraz się zacznie
Będzie jak pierwsza - także do wiersza
Tyle, że lepsza znacznie
~
Nieszczęścia chodzą parami
Więc wierzę co raz częściej
Że nigdy mnie nie spotka
Największe z wszystkich nieszczęście
Jest wielkie tak, że wystarczy
Bym na łopatkach leżał
Nie znajdę przed nim tarczy
Nie znajdę przed nim puklerza
Lecz los - los czuwa nad nami
Kto ufny ten mnie pojmie
Nieszczęścia przecież chodzą parami
I to mi daje rękojmie
I wierzę, ja - mała płotka
Zaszyta w życia szuwary
Że to największe mnie nigdy nie spotka
Bo ono nie ma pary.
Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/wojciech-mlynarski/nieszczescia-chodza-parami
Przypomniałeś mi tę drugą wersję, bo- przyznam- zapomniałam o niej. Młynarski świetny jak zawsze - skutecznie przegania wszelkie niepokoje. Dziękuję.
OdpowiedzUsuńNiestety tak to już jest, choć nie wiem dlaczego, że jak się wali to się wali na całej linii... rzadko kiedy problemy chodzą pojedynczo, a zasada domina potrafi wykończyć psychicznie. Życzę by od teraz było już tylko lepiej. Trzymaj się.
OdpowiedzUsuńStąd też i utwory Młynarskiego oswajają i wyciszają sytuację. Dziękuję za życzenia. Już jest lepiej.
UsuńMam nadzieję Matyldo, że najgorsze już za Tobą.... odzyskujesz spokój, może i humor i my razem Tobą też..
OdpowiedzUsuńMasz rację Donko. Teraz już można się śmiać. z wcześniejszej paniki. Wróciła względna normalność.
UsuńLo matko
OdpowiedzUsuńCzy ta bateria leków to dla całej Rodziny czy Tylko dla Ciebie?
A jeszcze do tego to mechaniczne elektryczne ustrojstwo /ozonator albo inhalator/To tez?
No, coś Ty! Ja tu tylko sprzątam!😄
OdpowiedzUsuńZdjęcia przedstawiają wyposażenie poszpitalne mojego małżonka.
A ustrojstwo nazywam dotleniaczem. Gosia twierdzi, że to koncentrator tlenu, więc na pewno ma rację.
To Cię dopadło. Mam nadzieję, że wyszłaś już na prostą. Zdrowia życzę i poukładania wszystkich trudnych zaszłości. 😃
OdpowiedzUsuńDziękuję. To, co najgorsze już za mną. BBM.
OdpowiedzUsuńMasz w sobie ogromną siłę🙂 Tyle na Ciebie spadło, ale dałaś radę i dzielnie wszystko przetrwałaś. Dobrze, że powoli wszystko wraca na dobre tory, a kociaki znalazły bezpieczną przystań. Maksyma babci Karolci super😀
OdpowiedzUsuńŚlę uściski z Kadyksu🙂